Do dzisiaj, w wyniku cholery zmarło już blisko 7 000 osób. Badacze amerykańscy z uniwersytetu Harvard skorzystali z tej smutnej okazji, aby przetestować wiarygodność informacji z sieci społecznych. Porównali więc dane publikowane na Twitterze z informacjami oficjalnymi dostarczanymi przez władze na temat postępowania epidemii.
Twitter i oficjalne raporty: takie same informacje
Badacze posłużyli się programem, nazwanym HealthMap, który zawiera aktualności generowane przez media w czasie pierwszych 100 dni epidemii. Dodatkowo, naukowcy policzyli również liczbę „ćwierknięć” na Twitterze, zawierających słowo „cholera”.
Pomysł, żeby posłużyć się w ten sposób sieciami społecznymi, aby lepiej zrozumieć rozmiar danej katastrofy naturalnej, nie jest nowy. Ten sam Twitter jest używany do śledzenia skutków trzęsienia ziemi.
Badacze z Harvardu naliczyli dokładnie 4 697 artykułów na HealthMap w ośmiu różnych językach, a także 188 819 wiadomości na ten sam temat na Twitterze. Na podstawie tych danych, mogli zmierzyć więc postępowanie pandemii i w ten sposób zdali sobie sprawę z tego, że odpowiadały one informacjom dostarczanym przez kliniki i szpitale, którymi posługują się władze do opracowania oficjalnych raportów.
Z jedną znaczącą różnicą: internet pozwolił oszczędzić jakieś piętnaście dni.
Sieć społeczna pozwoli zapobiec pandemiom?
Rumi Chunara, pierwsza autorka tego badania, widzi w tym również inne zalety. Techniki te są opłacalne, szybkie i pozwalają dotrzeć do populacji, które nie mają dostępu do informacji w sposób tradycyjny, albo nie wiedzą, gdzie je znaleźć.
Metody, którymi się posłużyliśmy, można generalizować na skalę światową, tak aby stały się środkiem przystępnym i skutecznym w szybkim wykrywaniu pojawiającej się epidemii. Dzięki temu, będziemy mogli szybciej interweniować, posługując się szczepionkami i antybiotykami, na przykład, powiedziała badaczka z Harvardu.
Jednakże, odkrycie to nie zostałe powitane z jednomyślnym entuzjazmem w świecie naukowym. Nawet jeśli wielu badaczy uznaje, że sieci społeczne są użyteczne, to przypominają oni zawsze, iż informacje, które po nich krążą trzeba dzielić przez dwa, z powodu plotek, które mogą być bezmyślnie powtarzane.
Dodajmy jeszcze do tego fakt, że populacja światowa nie jest wyposażona w te same narzędzia informatyczne, okablowanie, połączenie z internetem. Istnieją również spore różnice integracyjne w posługiwaniu się sieciami społecznymi. Owszem, jest to narzędzie, które można brać pod uwagę, ale nie wolno zapominać o raportach oficjalnych, w których infomacje o wiele częściej będą pewne.
Cholera w Republice Dominikany: bilans sięga nieba
Trzydziestu sześciu zmarłych na 1563 zarażonych cholerą w Republice Dominikany, taki jest bilans opublikowany niedawno przez dominikańskiego ministra zdrowia. czytaj więcej
Na Haitit wraca cholera i zbiera nowe żniwo
Po roku, epidemia cholery, która dręczy Haiti, ciągle jeszcze pozostaje niepokonana. Pojawiła się bowiem znów na południu kraju, gdzie zabiła już kolejne dwadzieścia osób. Przełożony włądz cywilnych na Haiti, pan Guillaume Silvera, stwierdził, że dwadzieścia nowych zgonów zostało spowodowanych przez epide... czytaj więcej

Brak komentarzy