mam 3-je dzieci. Jakis półtora miesiąca temu średni dostał uczulenia na skórze. Strasznie sie brapał itp. Lekarka dała mu jakieś maści i powiedziała, że nie wie co to. 2 tygodnie temu poszedłem z nim do dermatologa i stwierdził że to "świerzbiączka krostowata dziecięca" spowodowana jedzeniem pokarmów ze sztucznymi barwnikami. Dał maści i leki. Wyeliminowałem złe jedzenie. nic nie pomagało. W jednym miejscu zanikało w drugim się pojawiało. Kiedyś najmłodszy z nim spał i zrobiło mu się cos podobnego ale w mniejszym nasileniu. Przeszło. Lekarz powiedział, że leczenie długie. Aby sprawdzic moje przypuszzczenia spałem ze średnim w łóżku - u nas dzieci śpią codziennie w innych łóźkach i z kim innym. Rano obudziłem sie i miałem swędzące na nogach. Miałem iść do lekarz i opieprzyć go, że to coś zarażliwego. Jednak w dzień kiedy miałem iść do lekarza ( u najmołodszego objawy znacznie się wzmogły ), rano siedząc na tronie chciałem się poskrobac w rstrupa na nodze. Niestety strup uciekł. Chciałem rozdrapac drugiego - też uciekł.Trzeciego złapałem. Okazał się pchłą. Spłukałem sie porządnie i spłynęło 5 dalszych pcheł.
Przez pewien czas mieliśmy koto ( żona mówiła, że bez pcheł), niestety uciekł i przejechał go samochód. W tym czasie zaczęły sie problemy. Myślę, że pchły atakowały kota a gdy go zabrakło polubiły nas.
Gdy poszedłem do lekarza powiedziałem, że znalazłem żródło. Na początku cos bredził, że to raczej pluskwy (powiedziałem mu, że aż tak zapuszczonego mieszkania nie mam), alew końcu przyznał mi rację i powiedział żeby wyczyścić wszystkie sienniki ( skąd ja mu wezmę siennik ?).
No ale problem mam duży, bo: jak się tego pozbyć? Wyczyściliśmy wszystko dokładnie ( ale wiadomo, że się nie da). Pościel przewietrzylismy, upraliśmy co sie dało. No ale dzisiaj gdzy siedziałem na tronie znowu znalazłem 2 sztuki ( nie złapałem).
No i moje pytanie:
- jak odpchlić mieszkanie? - jakies preparaty? wyprowadzić się a w tym czasie wyginie dziadostwo?
- czy da się to zniszczyć ?
- w domu są dzieci ( 3,7,10lat) więc trzeba nie za ostro.
- czy odczyn uczuleniowy zniknie szybko czy będzie sie utrzymywał długo ( u dzieci)?
Co ciekawe objawy nie wystąpiły u żony ani starszego syna. Tłumaczę to w ten sposób:
- albo nie lubią ich krwi,
- starszy chodzi na basen, więc chlor wszystko wyżera,
- oboje mają buty sportowe kupione w Tesco, a to obuwie ma potwornie śmierdzący klej ( jak ktoś chińsko-tescowe buty to wie o czym mówię). Syn już w tym nie chodzi ale jeszcze przez kilka miesięcy nogi mu śmierdziały pomimo dokładnego mycia. Teraz pewnie też jeszcze śmierdzą ale na poziomie wyczuwalnym tylko przez pchły,
Żona też właściwie nie chodzi ale tem klej jest jakiś taki strasznie capiący.
No ale pomijając buty lecznicze - czym to wytępić?
~Aneta napisał:
16-10-2008 22:10
Nie potrafię pomóc,współczuję.Piszę bo bardzo ubawiłam się z powodu tych tescowych butów,śmierdzących nóg nimi i tych pcheł co ich nie lubią.Proszę się nie obrażać.
~Zapchlony napisał:
17-10-2008 06:41
Ja się zazwyczaj nie obrażam. Wczoraj zrobiłem odpchlanie mieszkania. Dzieci poszły do teściowej ja spryskałem całe mieszkanie aerozolem "RAID na owady biegające". Zadowolony położyłem sie póżniej spać ( żona poszła na noc do pracy), ale niestety rano znalazłem znowu 2 na nogach, a w pracy jak zdejmowałem swetr ( wyprany i wyprasowany ) na biurku znalazłem jedną - małą i niemrawą ale żywą. Zdaje się, że zapomniałem się wykąpać ( zmęczenie ) i pewnie we włosach miałem ale i tak według opisu na spreyu powinny zdechnąć bo 2 tygodnie to na nie działa. Dzisiaj robię powtórkę akcji.
Pomyslałem, że we włosach siedzą a na jedzenie wychodzą na moje nogi. Jednak podczas mycia głowy nie zauważyłem, aby się wypłukiwały - może potrzebny jest specialny szampon? Wim, że dla psów jest taki - pewnie będe musiał taki kupić i nim umyć głowę.
~konował napisał:
29-10-2008 18:04
Sorry, że tak męczę, ale może to pomoże komuś. Mieszknie dalej nie odpchlone. Poważna sprawa. Wydałem kupę kasy i nic. Wiem za to gdzie siedzą. Mam panele na podłodze i siedzą w maleńkich szparach między panelami. Podłoga jest tzw. pływająca - tzn. paneli nie przykleja się do betonu ale kładzie na gąbce - no i z tego powodu mam podejżenia, że może tam siedzą i czeka mnie zrywanie podłogi. Wczoraj walnąłem dużą dawkę czegoś i ze 100 zdechło, ale w nocy znowu kilka złapałem. Jak połóżę lampke na podłodze to zdaje się, że czują jej ciepło i wyskakują do tego. Można by taką pułapke zrobić. Dzisiaj też psyknąłem i kilka zdechło. Zobaczymy wieczorem. Najważniejsz, że ten co miał niby uczulenie i biedak kilka tygodni nie jadł nic co miało jakieś koloranty jest OK. Tzn. nie ma tych piekących plam ( nie muszę kupować maści po 46PLN/tydzień). Odstawiłem to smarowanie jak zobaczyłe, że to pchły i jedynie nogi smaruje mu moją nieużywaną "woda kolońską". Miał rany po ugryzieniach i robiły mu sie wrzody. Spirytus osuszył mu to. Śpi na łóżku piętrowym na górze i chyba nie dają mu rady. Tak więc jeżeli zobaczycie nagle plamy na ciele itp. skórne objawy to popatrzcie najpierw na nogi czy nie są to przypadkiem pchły. Zaoszczędzicie cierpień dziecka, czasu w kolejkach do lekarza i dużo kasy. A lekarz to głąb bo ze zwykłego doświadczenia powinien wiedzieć co może byc przyczyną. Nie chciało mu się nawet oglądać dokładnie dziecka - popatrzył tylko zza biurka w ciemnym gabinecie.
~*** napisał:
02-11-2008 00:26
U nas w domku na wsi na pietrze tez przez pewnien czas mieszkaly pchly..zalegly sie jak sie domyslamy w dywanie. Metoda na nie byla taka, ze przez zime zostaly tam wymrozone i na drugi rok nie bylo po nich sladu:) podobno niska temp to jeden z niewielu sposobow ktory na te pasozyty dziala...pozdrawiam i trzymam kciuki za odpchlanie:)
~raelmo napisał:
26-11-2008 07:23
No i chyba wytępiłem gady. Od 3 tygodni już ich nie widziałem. Zmniejszam sterylność pomieszczeń ( tzn. nie będzie 3-4 odkurzań dziennie tylko 1-no). Nawiasem mówiąc sterylność 100%-towa nigdy nie jest dla zdrowia wskazana.
~pogryziony napisał:
05-01-2009 22:58
a jak je wytępiłeś? może pomożesz w potrzebie...
~Biedaczka napisał:
10-07-2009 02:02
Dzieki za olbrzymia dawke humoru. Czytajac zapomnialam o swoich plackach na skorze. Pali mnie zywym ogniem i szczypie na dodatek swedzi i piecze. Ugryzl jakis robal muchopodobny i marze zeby to byla pluskwa albo chociaz pchla..
~żywiciel napisał:
28-07-2009 13:31
jakich środków, spray'ów użyłeś na wytępienie tego dziadostwa?
Pomóż innym, skoro Tobie się udało może i nam się uda.
~odpchlony napisał:
04-08-2009 10:52
Sorry, że dopiero teraz piszę, ale myślałem, że temat jest zamknięty. Wytępiłem prostym "Muchozolem". Myślę jednak, że były tak przezemnie zadręczone, i padły z przemęczenia.
Po pchłach pozostawa mi awersja do kotów i lekarzy.
Co prawda mój najmłodszy syn ( 3,5 lat ) cały czas mnie męczy, żebym kupił kota bo według niego ja przejechałem ( nieprawda ) starego, który zaplchlił mieszkanie. Z kolei mój średni syn wykazał się filozoficznym podejściem do śmierci kota. Gdy zobaczyliśmy go rozjechanego na ulicy najstarszy zaczął rozpaczać, na co ten średni stwierdził: "nie ma co rozpaczać kot ma 7 żyć", wtedy najstarszy się uspokoił, ale średni po chwili dodał: "no tak, ale z drugiej strony to mogło być 7-me życie".
Wracając do pcheł to jest z nimi trochę męki - na dodatek na koniec roku przyszło mi potężne wyrównanie za energię elektryczną spowodowane przez codzienne 4-ro krotne odkurzanie, pranie wszystkiego co kilka dni i to w najwyższych temperaturach ( dodatkowo kilka rzeczy takich jak swetry przez to zniszczyłem).
~scholastyka napisał:
22-02-2010 13:22
trzeba dbać o kota gdy się go ma, musiał być porządnie zapchlony i to dłuższy czas, że tak zapchlił mieszkanie. Mam zawsze parę kotów i nie mam pcheł w mieszkaniu.
~Pchlarz napisał:
17-08-2010 23:16
Ale on był u nas tylko niecałe 3 miesiące. Do tego uciekł tylko 2 razy. Był sprawdzany na zapchlenie przez żonę. Dodatkowo sprawdzał go weterynarz, bo kilka tygodni był leczony na katar - znaleźliśmy go w ciężkim stanie zakatarzenia a to podobno smiertelne dla kotó.
Jest jeszcze jedna opcja. Syn chodził w tym czasie do piaskownicy a to chyba była kuweta kocia. Teraz dzieci mają chomika i one są zadowolone i ja też jestem szczęśliwy.
~mama napisał:
27-12-2010 16:46
Z dużym zaciekawieniem przeczytałam Waszą dyskusję. Też mam problem z zapchlonym kotem i zdaję sobie sprawę, że poza pomocą zwierzakowi, muszę odpchlić mieszkanie. Mam 15 miesięcznego dzieciaka. Strach pomyśleć, co zassał podczas raczkowania (specjalnie nie izolowałam dzieciaka od kotów - bo je uwielbia). Weterynarz nastraszył mnie, że pchły są żywicielami tasiemców i żeby wyjaśnić sprawę do końca będę musiała zrobic dzieciakowi (i reszcie domowników) testy na nosicielstwo ;/// Ręce mi opadły. Na ten moment uprałam dywany i meble i odkurzam jak maniaczka. Oczywiście nie wspominam o praniu pościeli i odzieży - od tego zaczęliśmy - zresztą na szczęście nie wpuszczaliśmy kotów do łóżka. Dobry jest ten pomysł z mrożeniem pościeli - przy okazji wytępi się roztocza.
~raelmo napisał:
16-10-2008 08:20
mam 3-je dzieci. Jakis półtora miesiąca temu średni dostał uczulenia na skórze. Strasznie sie brapał itp. Lekarka dała mu jakieś maści i powiedziała, że nie wie co to. 2 tygodnie temu poszedłem z nim do dermatologa i stwierdził że to "świerzbiączka krostowata dziecięca" spowodowana jedzeniem pokarmów ze sztucznymi barwnikami. Dał maści i leki. Wyeliminowałem złe jedzenie. nic nie pomagało. W jednym miejscu zanikało w drugim się pojawiało. Kiedyś najmłodszy z nim spał i zrobiło mu się cos podobnego ale w mniejszym nasileniu. Przeszło. Lekarz powiedział, że leczenie długie. Aby sprawdzic moje przypuszzczenia spałem ze średnim w łóżku - u nas dzieci śpią codziennie w innych łóźkach i z kim innym. Rano obudziłem sie i miałem swędzące na nogach. Miałem iść do lekarz i opieprzyć go, że to coś zarażliwego. Jednak w dzień kiedy miałem iść do lekarza ( u najmołodszego objawy znacznie się wzmogły ), rano siedząc na tronie chciałem się poskrobac w rstrupa na nodze. Niestety strup uciekł. Chciałem rozdrapac drugiego - też uciekł.Trzeciego złapałem. Okazał się pchłą. Spłukałem sie porządnie i spłynęło 5 dalszych pcheł.
Przez pewien czas mieliśmy koto ( żona mówiła, że bez pcheł), niestety uciekł i przejechał go samochód. W tym czasie zaczęły sie problemy. Myślę, że pchły atakowały kota a gdy go zabrakło polubiły nas.
Gdy poszedłem do lekarza powiedziałem, że znalazłem żródło. Na początku cos bredził, że to raczej pluskwy (powiedziałem mu, że aż tak zapuszczonego mieszkania nie mam), alew końcu przyznał mi rację i powiedział żeby wyczyścić wszystkie sienniki ( skąd ja mu wezmę siennik ?).
No ale problem mam duży, bo: jak się tego pozbyć? Wyczyściliśmy wszystko dokładnie ( ale wiadomo, że się nie da). Pościel przewietrzylismy, upraliśmy co sie dało. No ale dzisiaj gdzy siedziałem na tronie znowu znalazłem 2 sztuki ( nie złapałem).
No i moje pytanie:
- jak odpchlić mieszkanie? - jakies preparaty? wyprowadzić się a w tym czasie wyginie dziadostwo?
- czy da się to zniszczyć ?
- w domu są dzieci ( 3,7,10lat) więc trzeba nie za ostro.
- czy odczyn uczuleniowy zniknie szybko czy będzie sie utrzymywał długo ( u dzieci)?
Co ciekawe objawy nie wystąpiły u żony ani starszego syna. Tłumaczę to w ten sposób:
- albo nie lubią ich krwi,
- starszy chodzi na basen, więc chlor wszystko wyżera,
- oboje mają buty sportowe kupione w Tesco, a to obuwie ma potwornie śmierdzący klej ( jak ktoś chińsko-tescowe buty to wie o czym mówię). Syn już w tym nie chodzi ale jeszcze przez kilka miesięcy nogi mu śmierdziały pomimo dokładnego mycia. Teraz pewnie też jeszcze śmierdzą ale na poziomie wyczuwalnym tylko przez pchły,
Żona też właściwie nie chodzi ale tem klej jest jakiś taki strasznie capiący.
No ale pomijając buty lecznicze - czym to wytępić?
~Aneta napisał:
16-10-2008 22:10
Nie potrafię pomóc,współczuję.Piszę bo bardzo ubawiłam się z powodu tych tescowych butów,śmierdzących nóg nimi i tych pcheł co ich nie lubią.Proszę się nie obrażać.
~Zapchlony napisał:
17-10-2008 06:41
Ja się zazwyczaj nie obrażam. Wczoraj zrobiłem odpchlanie mieszkania. Dzieci poszły do teściowej ja spryskałem całe mieszkanie aerozolem "RAID na owady biegające". Zadowolony położyłem sie póżniej spać ( żona poszła na noc do pracy), ale niestety rano znalazłem znowu 2 na nogach, a w pracy jak zdejmowałem swetr ( wyprany i wyprasowany ) na biurku znalazłem jedną - małą i niemrawą ale żywą. Zdaje się, że zapomniałem się wykąpać ( zmęczenie ) i pewnie we włosach miałem ale i tak według opisu na spreyu powinny zdechnąć bo 2 tygodnie to na nie działa. Dzisiaj robię powtórkę akcji.
Pomyslałem, że we włosach siedzą a na jedzenie wychodzą na moje nogi. Jednak podczas mycia głowy nie zauważyłem, aby się wypłukiwały - może potrzebny jest specialny szampon? Wim, że dla psów jest taki - pewnie będe musiał taki kupić i nim umyć głowę.
~konował napisał:
29-10-2008 18:04
Sorry, że tak męczę, ale może to pomoże komuś. Mieszknie dalej nie odpchlone. Poważna sprawa. Wydałem kupę kasy i nic. Wiem za to gdzie siedzą. Mam panele na podłodze i siedzą w maleńkich szparach między panelami. Podłoga jest tzw. pływająca - tzn. paneli nie przykleja się do betonu ale kładzie na gąbce - no i z tego powodu mam podejżenia, że może tam siedzą i czeka mnie zrywanie podłogi. Wczoraj walnąłem dużą dawkę czegoś i ze 100 zdechło, ale w nocy znowu kilka złapałem. Jak połóżę lampke na podłodze to zdaje się, że czują jej ciepło i wyskakują do tego. Można by taką pułapke zrobić. Dzisiaj też psyknąłem i kilka zdechło. Zobaczymy wieczorem. Najważniejsz, że ten co miał niby uczulenie i biedak kilka tygodni nie jadł nic co miało jakieś koloranty jest OK. Tzn. nie ma tych piekących plam ( nie muszę kupować maści po 46PLN/tydzień). Odstawiłem to smarowanie jak zobaczyłe, że to pchły i jedynie nogi smaruje mu moją nieużywaną "woda kolońską". Miał rany po ugryzieniach i robiły mu sie wrzody. Spirytus osuszył mu to. Śpi na łóżku piętrowym na górze i chyba nie dają mu rady. Tak więc jeżeli zobaczycie nagle plamy na ciele itp. skórne objawy to popatrzcie najpierw na nogi czy nie są to przypadkiem pchły. Zaoszczędzicie cierpień dziecka, czasu w kolejkach do lekarza i dużo kasy. A lekarz to głąb bo ze zwykłego doświadczenia powinien wiedzieć co może byc przyczyną. Nie chciało mu się nawet oglądać dokładnie dziecka - popatrzył tylko zza biurka w ciemnym gabinecie.
~*** napisał:
02-11-2008 00:26
U nas w domku na wsi na pietrze tez przez pewnien czas mieszkaly pchly..zalegly sie jak sie domyslamy w dywanie. Metoda na nie byla taka, ze przez zime zostaly tam wymrozone i na drugi rok nie bylo po nich sladu:) podobno niska temp to jeden z niewielu sposobow ktory na te pasozyty dziala...pozdrawiam i trzymam kciuki za odpchlanie:)
~raelmo napisał:
26-11-2008 07:23
No i chyba wytępiłem gady. Od 3 tygodni już ich nie widziałem. Zmniejszam sterylność pomieszczeń ( tzn. nie będzie 3-4 odkurzań dziennie tylko 1-no). Nawiasem mówiąc sterylność 100%-towa nigdy nie jest dla zdrowia wskazana.
~pogryziony napisał:
05-01-2009 22:58
a jak je wytępiłeś? może pomożesz w potrzebie...
~Biedaczka napisał:
10-07-2009 02:02
Dzieki za olbrzymia dawke humoru. Czytajac zapomnialam o swoich plackach na skorze. Pali mnie zywym ogniem i szczypie na dodatek swedzi i piecze. Ugryzl jakis robal muchopodobny i marze zeby to byla pluskwa albo chociaz pchla..
~żywiciel napisał:
28-07-2009 13:31
jakich środków, spray'ów użyłeś na wytępienie tego dziadostwa?
Pomóż innym, skoro Tobie się udało może i nam się uda.
~odpchlony napisał:
04-08-2009 10:52
Sorry, że dopiero teraz piszę, ale myślałem, że temat jest zamknięty. Wytępiłem prostym "Muchozolem". Myślę jednak, że były tak przezemnie zadręczone, i padły z przemęczenia.
Po pchłach pozostawa mi awersja do kotów i lekarzy.
Co prawda mój najmłodszy syn ( 3,5 lat ) cały czas mnie męczy, żebym kupił kota bo według niego ja przejechałem ( nieprawda ) starego, który zaplchlił mieszkanie. Z kolei mój średni syn wykazał się filozoficznym podejściem do śmierci kota. Gdy zobaczyliśmy go rozjechanego na ulicy najstarszy zaczął rozpaczać, na co ten średni stwierdził: "nie ma co rozpaczać kot ma 7 żyć", wtedy najstarszy się uspokoił, ale średni po chwili dodał: "no tak, ale z drugiej strony to mogło być 7-me życie".
Wracając do pcheł to jest z nimi trochę męki - na dodatek na koniec roku przyszło mi potężne wyrównanie za energię elektryczną spowodowane przez codzienne 4-ro krotne odkurzanie, pranie wszystkiego co kilka dni i to w najwyższych temperaturach ( dodatkowo kilka rzeczy takich jak swetry przez to zniszczyłem).
~scholastyka napisał:
22-02-2010 13:22
trzeba dbać o kota gdy się go ma, musiał być porządnie zapchlony i to dłuższy czas, że tak zapchlił mieszkanie. Mam zawsze parę kotów i nie mam pcheł w mieszkaniu.
~Pchlarz napisał:
17-08-2010 23:16
Ale on był u nas tylko niecałe 3 miesiące. Do tego uciekł tylko 2 razy. Był sprawdzany na zapchlenie przez żonę. Dodatkowo sprawdzał go weterynarz, bo kilka tygodni był leczony na katar - znaleźliśmy go w ciężkim stanie zakatarzenia a to podobno smiertelne dla kotó.
Jest jeszcze jedna opcja. Syn chodził w tym czasie do piaskownicy a to chyba była kuweta kocia. Teraz dzieci mają chomika i one są zadowolone i ja też jestem szczęśliwy.
~mama napisał:
27-12-2010 16:46
Z dużym zaciekawieniem przeczytałam Waszą dyskusję. Też mam problem z zapchlonym kotem i zdaję sobie sprawę, że poza pomocą zwierzakowi, muszę odpchlić mieszkanie. Mam 15 miesięcznego dzieciaka. Strach pomyśleć, co zassał podczas raczkowania (specjalnie nie izolowałam dzieciaka od kotów - bo je uwielbia). Weterynarz nastraszył mnie, że pchły są żywicielami tasiemców i żeby wyjaśnić sprawę do końca będę musiała zrobic dzieciakowi (i reszcie domowników) testy na nosicielstwo ;/// Ręce mi opadły. Na ten moment uprałam dywany i meble i odkurzam jak maniaczka. Oczywiście nie wspominam o praniu pościeli i odzieży - od tego zaczęliśmy - zresztą na szczęście nie wpuszczaliśmy kotów do łóżka. Dobry jest ten pomysł z mrożeniem pościeli - przy okazji wytępi się roztocza.