Choroby
Znajdź chorobę
Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:
Artykuły:
Komentarze do: Nerwica lękowa

pomoge

k5~Psycholog napisał:
07-07-2008 00:25
Macie pytania co do nerwicy?? jesli tak to chętnie na każde odpowiem.
k5~marc28 napisał:
07-07-2008 22:41
Mam ogromny problem z moim lękiem tzn nie potrafię nad nim zapanować,to mnie paraliżuje.Czuję ciągle napięcie
co powoduje,że odechciewa mi się zyć

proszę o pomoc
k5~Psycholog napisał:
08-07-2008 14:34
Powinienes jak najszybciej zglosic sie do poradni specjalistycznej tj. zdrowia psychicznego. Jezeli bedzie potrzebne Ci bedzie skierowanie bez wahania zglos sie do swojego lekarza rodzinnego. Nie wstydz sie naprawde warto skorzystac z tego rodzaju uslugi. Wazne jest tez zebys sie nie poddawal i tlumaczyl sobie czym jest lek...mysle ze w Twoim przypadku pomogla by Ci terapia grupowa-zawsze latwiej wysluchac innych i zauwazyc ze z ta choroba nie zmagasz sie tylko Ty.Oprocz tego wazne jest przyjmowanie lekow i to nie jest tak jak wiekszosc na tym forum pisze ze sa to leki psychotropowe. Sa rozne gamy lekow i napewno specjalista nie przepisze Ci tabletek po ktorych nie bedziesz kontaktowal(bez obaw). Zycze powodzenia i wiary w siebie. Mam nadzieje ze napiszesz jak przebiega leczenie i jak sie czujesz a ja wierze ze bedzie dobrze i trzymam kciuki;)
k5~mariola napisał:
09-07-2008 22:15
Od jakiegoś czasu mam lęki związane ze śmiercią. Boję się, że może mnie to spoptkać(choroba, wypadek itp. ) nie mam przy tym żadnych poważnijeszycvh objawów fizycznych. Nie potrafie sobie również wyobrazić szcęsliwego życia. Czekam aż coś popsuje mi nagle to, co mam. Nie wiem czy to początki jakiejś nerwicy czy być może taki okres w moim życiu. Poza tym jestem bardzo nerwową osobą i bardzo szybko się denerwuje.
k5~Psycholog napisał:
10-07-2008 11:34
Mariolo, byc moze masz zalazek nerwicy depresyjnej. Powinnas to jak najszybciej zbadac, aby objawy nie zrobily sie powazniejsze. Poki co przeanalizuj swoje dotychczasdowe objawy- min: czy nie wystapily np zaburzenia snu...byc moze ma to zwiazek z jakas sytuacja zyciowa ktora ostatnio przezylas...Nie martw sie na zapas napewno bedzie dobrze.Powodzenia
k5~Kasiekiii napisał:
16-07-2008 16:46
Witam,
Od kilunastu miesiecy mam problem z soba i neiwiem jak go rozwiazac.czuje ze musze isc z tym do psychologa ale nie moge sie zebrac.I w tym wlasnei tkwi moj problem...
Zmienilam sie,i wiem ze cos jest nie tak.DAwniej wszedzie chodzilam ze znajomymi lub sama wszedzi ebylo mnei pelno a od ok 1,5 roku najchetniej siedze sama w domu.Boje sie gdziekolwiek wychodzic-zwlaszcza jak mam sama gdzies isc(wtedy cos mi sie dzieje poce sie i deneruje choc sama neiwiem czym) biore kalms i troche mnei uspakaja ale neiwiem co mam robic.Stracilam swoja pewnosc siebie,czesto czuje sie osaczona.NAprawde neipoznaje siebie!Mam wrazenie ze jzu nic mnie dobrego nei spotka w zyciu.Czesto zamiast gdziekolwiek wyjsc ze znajomymi wole poprostu posiedziec w domu i poplakac sobie w samotnosci.Mam 21 lat i jeszcze do niedawna cieszylam sie zyciem teraz sie go boje.Wszytskim sie przejmuje strasznie...
Prosze doradzcie mi co robic....Pozdrawiam
k5~creep napisał:
16-07-2008 19:17
mam problem który polega na tym że nie wiem o co chodzi i nie wiem co się dzieje :( prosze o pomoc
k5~Psycholog napisał:
16-07-2008 19:24
Droga Kasiu, z tego co napisalas objawy moga swiadczyc o nerwicy lekowej. Nie masz jeddnak powodu do niepokoju z tym da sie zyc a takze calkowicie wyleczyc... Ludzie w Twoim wieku czesto przechodza roznego rodzaju kryzysy i bywaja sytuacje ktore sa przelomowe w ich zyciu i na nich oddzialowuja, czasami niestety z negatywnym skutkiem. Bardzo dobrze ze chcesz pojsc do psychologa- uwierz to tacy sami lekarze jak pediatrzy leczacy nasze cialo, czasami bowiem potrzeba tez uleczyc swego ducha ktory sobie po prostu z niektorymi sytuacjami nie radzi i jest zagubiony...trzymam wiec kciuki i czekam na dalsze wiesci.POWODZENIA
k5~Kasiekiii napisał:
16-07-2008 22:41
Dziekuje bardzo!
Postaram sie jak najszybciej zebrac i umowic do lekarza,gdyz bardzo bym juz chciala wrocic do normalnosci.Jedyny problem teraz tkwi w tym ze ja nawet niewiem gdzie znalesc dobrego psychologa w swoim miescie.Moze ktos zna jakiegos w Krakowie?
k5~Psycholog napisał:
17-07-2008 11:26
Kasiu, najlepiej zapytaj swojego pediatre o pomoc w znalezieniu najlepszego specjalisty... zapewniam Cie ze Twoj lekarz napewno ma wiedze kto moze Ci pomoc najszybciej i najlepiej...Bardzo mnie cieszy Twoja decyzja i zycze powodzenia;)
k5~M.T. napisał:
29-07-2008 20:25
Dzieńdobry mam 20 lat i prawdopodobnie mam nerwice mówię prawdopodobnie bo to nie potwierdzone ale mam takie same objawy jak powyżej oprócz fobii. Spowodowało to prawdopodobnie to że pracuje uczę się i jeszcze do tego zacząłem związek (nie jestem doświadczony w związkach) ogólnie rzecz biorąc nie radze sobie z moim życiem co mam na tym etapie zrobić ??
k5~Psycholog napisał:
29-07-2008 23:37
Poki co prosze zglosic sie do swojego lekarza rodzinnego i zapytac o adres poradni specjalistycznej... jesli beda za duze kolejki ,a to bardzo mozliwe niech Pan nie zwleka umowi sie na poczatek z psychologiem-prywatnie(czas bowiem odgrywa wazna role jezeli chodzi o zaburzenia nerwicowe)Lekarz ten pomoze Panu i odpowiednio pokieruje...Prosze zatem nie zwlekac z wizyta ,czym predzej tym lepiej...Powodzenia;)))
k5~zrozpaczona napisał:
05-08-2008 17:49
Dzieńdobry. Mam 13 lat i najprawdopodobniej nerwicę lękową. Zaczęło się od nudności i dreszczy. Potem doszły problemy z oddychaniem, duszności. Mam wrażenie jakby coś mnie ściskało za klatkę piersiową. Do tego wrażenie jakbym miała się przewrócić, chociaż idę prosto. To jest nie do wytrzymania. Na dodatek mam wrażenie jakby we mnie siedziały dwie albo trzy osoby. Jestem rozkojarzona, szybko się denerwuje...Proszę, pomóżcie...:((
k5~Psycholog napisał:
06-08-2008 11:09
Droga zrozpaczona, na poczatek porozmawiaj o swoich problemach z rodzicami i zglos sie do lekarza pierwszego kontaktu aby ten zrobil Ci podstawowe badania. Jesli te beda wykluczaly chorobe fizyczna lekarz skontaktuje/ skieruje Cie z poradnia zdrowia psychicznego. Nie denerwuj sie na zapas;) zycze POWODZENIA i trzymam mocno za Ciebie kciuki;))
k5~zakłopotana napisał:
08-08-2008 14:19
Trzęsą mi sie recę gdy mam jesć, pić przy innych, gdy podnoszę filiżankę nie mogę podneść szklanki to wszystko dzieje mi sie gdy jestem wśród ludzi w domu czegoś takiego nie mam - koszmar. To mi utrudnia życie, przebywanie wśród ludzi. Małe zdenerwowanie powoduje że ręce zaczynają mi się trząść. nie wiem czy to fobia społeczna czy co? nie mam problemów z chodzeniem na zakupy mijanie ludzi itp.
k5~Psycholog napisał:
08-08-2008 23:05
Zapewne zwracasz uwage na to jak inni Cie postrzegaja i dlatego skupiasz uwage na swoje zachowanie w wiekszym otoczeniu, osobach ktorych nie znasz itp... Napewno ma to zwiazek z nerwica..Proponuje zatem zglosic sie do lekarza pierwszegp kontaktu a ten pokieruje Cie dalej w dobre rece... Ja trzymam kciuki i wierze ze wszystko bedzie jak najlepiej;))pozdrawiam
k5~Zakłopotana napisał:
09-08-2008 08:56
Dziękuje bardzo za odpowiedz. Byłam z tym problemem niedawno u lekarza i przepisał mi bellergot narazie wzięłam pare tabletek więc nie moge powiedzieć czy jest lepiej:) moim głownym problemem są te trzęsace się ręce przy każdym zdenerwoaniu nie wiem czy istnieje jakieś lekarstwo na to. pozdrawiam
k5~Psycholog napisał:
17-08-2008 15:56
Zakłopotana, lek ktory przepisal Ci lekarz to tabletki ziolowe, bez obaw mozesz je zazywac gdyz sa nieszkodliwe...Twoj doktor chce pewnie upewnic sie jak dzialaja na Twoj organizm, zatem byc moze nie bedzie potrzebna Ci konsultacja psychologiczna...a jesli chodzi o objaw trzesienie rak to jest to typowe przy zdenerwowniu-musisz znalesc sposob aby na tym zapanowac-jesli jednak objawy nasila sie porozmawiaj z lekarzem byc moze przydadza sie badania neurochirurgiczne lub leczenie w poradni psychologicznej...spokojnie nie denerwuj sie i postaraj zrelaksowac-wykorzystaj wakacje w pelni powodzenia;))
k5~Zakłopotana napisał:
18-08-2008 19:45
Jednak po tych tabletkach jest o niebo lepiej juz tak sie nie stresuje i ręce tak się nie trzęsą i samopoczucie jest o wiele lepsze. poprawa jest duża. mam jeszcze pytanko czy po jakimś czasie one mogą juz na mnie nie działać? Dziękuje ślicznie za odpowiedz:) Pozdrawiam;))
k5~Kati napisał:
22-08-2008 10:44
Ja mam wielki problem! Strasznie szybko sie denerwuję z byle jakiego powodu! Kiedyś reagowałam z silną agresją na coś co mnie zdenerwowało. W jednej chwili dostawałam tyle energi i siły, że wydawało mi się, że mogę roznieść pół miasta gołymi rękoma! W domu były co dzień awantury, powybijane szyby, potłuczone szklanki! Kiedy dostawałam ataku, czułam jak serce zaczyna bić z nie wiarygodną siłą, tak jak by miało wyskoczyć! Po chwili natomiast, spowalniało i biło tak słabo jak by nawet na moment wogóle przestało bić i w tym momencie często mdlałam! Do tego na początku ataku Traciłam jak by świadomość, nie widziałam, nie zwracałam uwagi na to co dzieję sie w moim otoczeniu, w głowie miałam tylko tą wściekłość! Czesto na co dzień, tak bez powodu czułam ucisk w żołądku jak bym się strasznie czegoś bała, i momentalnie rozpierała mnie energia, nie mogłam siedzieć, musiałam chodzić, biegać aby rozładować to napięcie, bo inaczej czułam jak bym miała zaraz wybychnąć! Do tego często kuło mnie serce! To było jakieś 6 lat temu miałam 15 lat! Lekarz homeopata swierdził nie prawidłowość w funkcjonowaniu nadnerczy! Produkowały zbyt dużą ilość aderaliny, poczym następował jej wyrzut! Miałam problemy ze snem, nie mogłam zasnąć nie raz pół nocy, a jak zasnęłam to budziłam się 2 lub 3 razy! Poszłam do lekarza rodzinnego, ponieważ leki homeopatyczne mi nie pomogły, ten stwierdził, nerwicę i zaburzenia emocjonalne, wypisał mi psychotropy ( LORAFEN). Mialam to brać w momencie, gdy czułam, że nadchodzi atak! Ataki się zmniejszyły, ale nie ustaly. Teraz po tylu latach przez cały czas mam ataki, ale nie reaguję już taką agresją, przynajmnie nie o takiej sile i nie zawsze, staram się tego nie uzewnętrzniać. Zaczęłam mieć lęki natomiast! Niby nic się nie dzieje, aż w pewnym momencie czuję ten ból brzucha, uciśk, strach tylko nie wiem przed czym! W głowie próbuję wyszukać, czego mogę się tak obawiać, i wymyślam różne sytuacje, które mogą się pojawić i których to właśnie mogę się bać! Ostatnio nawet zaczęłam się obawiać śmierci i często o tym myślę, myślę momentami, że zbliża się koniec świata i się tego boję! Na drugi dzień z nowu w duszy się śmieje z tego, że chyba wariuje! Jednak ciągle czuję lęki, boję się przyszłości, boję się życia i śmierci, boję się, że moje błędy popełnione w przeszlości zrujnują mi przyszłość! Mam duszności, serce nadal często tak wariuje, a najgorzej nie dają mi normalnie żyć te ciągłe zawroty głowy, które występują nagle i otumaniają mnie na moment i czuję też mają one wpływ na ostrość widzienia! Bo kiedy mam zawroty i tuż po nich źle widzę, nie potrafię tego opisać, ale tak jakoś jest wszystko jakby rozmyte. Pomóżcie mi, bo oszaleję!
k5~Kati napisał:
22-08-2008 10:55
Aha zapomniałam też dodać, bo to jest chyba dość ważne, że nie potrafię, właściwie bronię się przed tym, żeby być szczęśliwa! Bo wierzę, że jeśli nawet mam w danej chwili powód do radości i szczęści, to nie ma co się tym ekscytować za bardzo, bo i tak pewnie zaraz to minie i będzie, źle, więc po co się cieszyć i angażować uczuciowo w co kolwiek jeśli zaraz i tak się wszystko zepsuje, a potem rozczarowanie i strata będą bardzo bolały. Mam tak może, że przeważnie w moim życiu tak się dzialo, wg przyslowia " Wszystko co piękne szybko się kończy" A koniec tego jest bardzo bolesny i wpędza w mega doła!
k5~Psycholog napisał:
23-08-2008 13:47
Droga Kati, po pierwsze mam do Ciebie kilka pytan: czy nadal jestes pod stala opieka lekarza rodzinnego oraz psychoterapeuty?? czy w dalszym ciagu bierzesz lorafen??? i jak wyglada sytuacja Twoich hormonow??uregulowaly sie?? Uważam ze powinnas zglosic sie do lekarza rodzinnego aby skierowal Cie na tomografie komputerowa glowy, rezonans magnetyczny,EEG ,EKG ,a takze przeswietlenie odcinka szyjnego kregoslupa(trzeba stwierdzic czy zwiazku z Twoimi zaburzeniami widzenia,zawrotami glowy i przyspieszona akcja serca nie maja czynniki chorobowe). Jesli wyniki beda negatywne powinnas skonsultowac sie z poradnia zdrowia psychicznego,ale najlepiej byloby jesli oczywiscie masz srodki prywatnie skonsultowac sie z psychologiem i psychiatra(wtedy bedziesz miala pewnosc rzetelnej pomocy) Z objawow ktore wymienilas rzeczywiscie mozna wywnioskowac ze mamy do czynienia z nerwica lekowa, jednak nie mozna tego stwierdzic jednoznacznie bowiem jest wiele luk ktore z latwoscia moga to wykluczyc. Zatem Kati dzialaj, postaraj sie nie denerwowac, i badz dobrej mysli...w kazdej chwili pisz<<masz we mnie wsparcie POWODZENIA;))trzymam kciuki;))
k5~wisniaczynka napisał:
30-08-2008 18:28
Mam 18 lat.. kiedyś chodziłam normalnie do szkoły czy na impreze ze znajomymi.. od 2 lat ogarnia mnie wielki strach przed wszystkim... denerwuje sie co rano przed wyjściem do szkoły... jak mam iść gdzieś z chłopakiem czy znajomymi strasznie sie boje jestem podenerwowana, mam biegunke, serce mi wali jak oszalałe i chce mnie sie płakać:(( Najgorze sa te biegunki pomimo ze wezme talbetki to i tak na drugi dzień wszystko zaczyna sie na nowo... chcialabym zeby mi to minelo zebym mogla normalnie zyc... Bez psychotropow i tabletek przeciw biegunce ktore zazywam juz od 3 lat i wiem ze to na jedno pomaga a na drugie szkodzi... Prosze o pomoc... Moze to nerwica a moze jakas inna chroba zwiazana z ukladem pokarmowym....
k5~Sabina napisał:
31-08-2008 21:25
Proszę o pomoc. zaczęłam mieszać tabletki na nerwice lekowa z alkoholem. nie wychodzę z domu a mój stan z dnia na dzień sie pogarsza proszę co mam zrobic
k5~Kati napisał:
01-09-2008 13:36
Przedewszystkim dziękuję Ci! Nie biorę już żadnych leków od ostatniego razu, czyli 6 lat temu. Nie jestem pod opieką żadnego specjalisty! Mialam robione EKG 3 razy ostatnio jakoś 4 lata temu i nigdy nic mi nie pokojącego nie wykryło! U mnie w przychodni lekarze nie są sklonni kierować na jakie kolwiek badania, a już napewno nie tomografia i inne takie! A przychodnia jest tylko jedna w mieście! Mam też swierdzoną anemię, więc może to też jest jakaś przyczyna!
k5~matka napisał:
04-09-2008 21:50
Jestem matką osiemnastolatki.Jestem zrozpaczona. Moja córka ma objawy jakiejś nerwicy. Ma duszności i problemy z oddychaniem ( zażywa nawet leki wziewne), napady lękowe, traci wiarę w sens życia, nie ma apetytu, boi się, ze zwariowała ( to Jej słowa).Dziś powiedział mi,że zupełnie nie radzi sobie ze sobą. Do tej pory jakoś radziła sobie. Bardzo się o nią boję. Oczywiście umówię Ją z psychologiem.Ale czy ona będzie zdrowa??? Chce zdać maturę i pójść na studia. Czy tak będzie?Szukam winy w sobie .
k5~Atomówka kryminalistka napisał:
09-09-2008 00:26
Witam,

Mam 24 lata. Do wczoraj zastanawalam się, czy nie cierpie na jakas psychoze zwiazana z mezczyznami, ale jakos zawsze logicznie tlumaczylam sobie, ze to kwestia mojego idealizmu. Wczoraj zadzoinil kolega, z wiadomością, ze rozmawial o mnie z kolezanka psycholog i powiedziala mu, ze mam wielkie kompleksy i brak poczucia wlasnej wartosci i to wszystko wynika wlasnie z nich, podobno koniecznie musze sie isc leczyc. A ja zawsze uważałam się za mega pewna siebie osobe, tak samo postrzegana przez reszte swiata mnie znajaca. Nie mam problemow z kontaktami z ludzmi, jestem cholernie otwarta i przyjacielska. Niczego się nie boje i lubie wyzwania. To co mnie zmobilizowalo do napisania tego posta, to jeden istotny fakt ? wychowywalam się bez ojca, w domu panowala atmosfera wojskowa. Mama jest swietna, ale to maly chodzący Mussolini połaczony z cholerycznym SSmanem. Od 19 roku zycia już nie mieszkamy razem ale 19 lat tresowala mnie strasznie bo bylam okropnym dzieckiem ? potworem. Mój ojciec jest mega pantofelm, jego zona robi z nim co chce,a ja nie szanuje go kompletnie, nigdy nie podziwialam, nigdy nie miał nade mna przewagi i nie był wzorem ? raczej było mi go zawsze szkoda, bo jak cos bnabroilam to krzyczał 2w min, a potem mnie na kolanach przpraszal ? co za brak godności rodzicielskiej ? fuj.?

Objawy mojej choroby domniemanej sa nastepujace:

-od 2 lat nie umiem sie zwiazac z zadnym mezczyna na stałe, ponieważ po pierwsze przeraza mnie opcja uwiezienia i braku 100% wolności decydowania o sobie, a druga rzecz to obawa przed beznadziejnym seksem ? mój chwilowy, 5miesieczny związek w zeszłym roku, oparty tylko na seksie w sumie, chłopak byl swietny ? najlepszy, a jakies tam doświadczenie mam i nie umiem wyjsc z podziwu, a z drugiej strony pozbyc się obawy, jak do tej pory potwierdzonej empirycznie, ze każdy inny nie dorasta i nie dorosnie mu do piet.
-po 3 letnim zwiazku i lekkiej "depresji" porozstaniowej traktuje kazdego mężczyznę, ktory jest dla mnie atrakcyjny jako obiekt do zdobycia. Podoba mi sie przez 3 tygodnie, nawet mam wrazenie, ze jestesm zauroczona, jednak w momence kiedy on zaczyna okazywac mi to, ze tez mu zalezy, chce i zaczyna byc milutki, kochany, pisac miliony smsow, dzwonic 4 razy na dzien - chce mi sie wymiotowac na sama mysl o tym człowieku;
-podobaja mi sie tylko i wylacznie faceci, ktorzy sa nazywani potocznie "skurwysynami", tzn: lubia imprezowac, sa spontaniczni, męscy, niedostepni, maja ostatnie zdanie, czasem sa zarozumiali, max intligentni, nie dajacy sie ustawic - taki typ sexy gnojka intelektualisty znajacego swoja wartosc i bioracego z zycia wszystko co najlepsze(niekoniecznie spolecznie aprobowane)
-mam typ charakteru uwidzicielki, nigdy nie mialam problemu z uwiedzeniem kogokolwiek, zawsze mam co chce - dlatego sie szybko nudze; test iqwykazal ze naleze do grona szczesliwych posiadaczy wysokiego ilorazu inteligencji, co jak widze jest kolejnym gwodzdziem do trumny, tak jak moje wykształcenie ? a mama zawsze mówiła, ze to tak ma być hehehe ! Tylko to te szare myszko z solarium SA szczesliwe i maja rodziny, a nie my ? wykształcone, na poziomie, elokwentne, oczytane, wyszczekane, z dobra praca, samodzielne ? ała, aż mi przykro jak to pisze.
-mam samych kolegow;
- paradoksalnie przy tym wszystkim jestem w miare ulozona - nie chodze do lozka z kim popadnie, nie upijam się do nieprzytumnosci i nie odbijam mezczyzn zajętych, ani żonatych;
-nie umiem się uwolnic od przeszłości, od poprzednich 2 partnerow ? bylam zakochana tak naprawde tylko 2 razy i 2 razy jak już nareszcie ktos zyskal mój szacunek, to ze mna nie wytrzymal i mnie rzucil - raz po 3 latach, raz po roku. Zawsze te same zarzuty ? jestes zbyt niezalezna(mam dobra prace, swoje mieszkanie ? utrzymuje się w 100% sama i nie trzymam się kurczowo facetow tylko żeby z nich ssac kase, bo to obrzydliwe i zalosne), smiala, uwodzicielska, spontaniczna, frywolna, towarzyska, imprezowaprzebojowa ? nie dajaca sobie powiedziec i co najlepsze ? NIE DAJE IM POCZUCIA ZE SA MI POTRZEBNI I NIE UMIEM ICH DOCENIAC !!! Ale z drugiej strony za duzo wymagam ? w kwestii uich wyrozumiałości.
- moj lek polega na tym, ze tkwie w takim zawieszeniu juz 2 rok - coraz czesciej mam jakies napady mysli w stylu "Mam 24 lata, moi koledzy i koleżanki (w sumie mam o wiele starsze towarzystwo)biora sluby, maja dzieci,rodziny, a ja wiecznie sama. Co mi z tego ze wiekszosc facetow jest we mnie na maxa zakochana, jesli mnie sie zaden nich nie podoba już po kilku spotkaniach". Przeraza mnie to, ze już tak zdziczałam, ze irytuje mnie czyjas obecność w moim domu, oczekiwanie ze komus będę pisala listy miłosne, dzwonila codziennie, chciala mieszkac razem, pretensje ze nie pisze smsow na dobranoc ? szlag mnie trafia jak slysze cos takiego od 30 letniego faceta?Jezus jakie to niemeskie jest - fuj!!!!

Nie potrafie sobie znaleźć kogos, kto jest normalny (wiem ze to pojecie wzgledne). Gardze przeciętnymi facetami ? taki może być kolega w pracy, ale nie przyjacielem ani facetem. Obracam się wśród wielkich indywidualności, sama uwazam się za dziwaka i wielkie indywiduum, ale już mi to zaczyna przeszkadzac. Coraz czesciej popadam w jakies melancholijne depresyjne nastroje. Ciagle tylko dla wyzycia się uprawiam sport, chodze na imprezy. Dalam sobie 3 miesiace temu kare, ze nie będę z nikim zaczynac i nie pojde z nikim do lozka?.jest lepiej bo mi przeszla troche seks-obsesja, ale mimo to ja się boje o siebie bo jest coraz gorzej. I jeszcze ta wiadomość ze potrzebuje terapi ? Dżizas?.HELP!

Ludzie ja wiem ze to brzmi smiesznie, wiem, ze SA tacy, ktorzy maja gorsze problemy, ale ja chcalam zaczerpnac opinii, czy to rzeczywiscie jest przypadek nadajacy sie do terapii a co gorsza leczenia farmakologicznego, czym jestem max przerazona juz z biegu.
k5~chronix agression napisał:
09-09-2008 12:20
Forum nie zastąpi psychologa, niemniej anonimowośćtej formy komunikacji sprawia, że bezpiecznie mogę wyartykułować swoje lęki. Nie wiem, czy to zjawisko wpisujace się w standard kultury konsumpcyjnej, ale nie jestem w stanie zbudować głębszych relacji z mężczyznami.
Jestem 25 latką,pewna siebie, twardą, z dobrą satysfakcjonującą pracą, wysokim IQ i szerokim wachlarzem zainteresowań. Typ kobiety, wokoł której zawsze znajdujdują się adoratorzy.
Często mówi się o relacjach z czasów dzieciństwa, które mają wpływ na późniejsze życie. Jestem jedynaczką. Od maleńkości tata był dla mnie ideałem, matkę widywałam rzadko, miała pracę na głowie. To tata robił mi kucyki do szkoły, kupował zabawki,lepił bałwana zimą itd. Był ideałem. Do czasu aż zaczełam dorastać. I widzieć więcej. Ojciec był słabym psychicznie człowiekiem, matka despota. Pamiętam zszokowanie jakie towarzyszyło temu odkryciu i rozczarowanie ojcem - że się nie proni, że nie ma dumy i godności. Do matki czułam naprzemiennie nienawiść za to co robi mi i ojcu, ale z czasem pojawił się też cichy podziw. Dzisiaj nasze stosunki sa umairkowanie dobre - z ojcem nie potrafię juz rozmawiać, irytuje mnie jego brak giętkości umysłu i ogólna ciamajdowatość. Z matką mam lepsze relacje, nie rywalizujemy już ze sobą, często we wspólnej opozycji "naskakujemy" na ojca.

A jak wyglądają moje relacje z mężczyznami? Byłam w 6letnim związku...który rozpadł się z powodu zdrad, kłamstw - ale dowiedziałam sie także, że moje kastrujące podejście gnębiło partnera. Nie mógł znieść mojego despotyzmu, furii i krytykowania.
Od tego czasu spotykam różnych mężczyzn. Generalnie moge prowadzic dwie równoległe relacje...Sytuacja ostatniego miesiąca. Spotkałam kogoś, zwykłego faceta, który mentalnie mnie oczarowal, rozmową, wizja przyszłości, nuta romantyzmu. Było cukierkowo, landrynkowo - nie wyzwalał we mnei żadnych negatywnych uczuć Równocześnie potrafię bez pardonu jakiegoś samca, doslownie wykorzystać seksualnie i ze smiechem, z pogardą wyjść z łóżka bez słowa. Przy czym prowokuje agresje drwiac, brutalnie sie zachowujac, nieraz upadlajac z typowa dla siebie nonszalancja i cynizmem. Po wszystkim nie czuje nic,ani zalu,ani wyrzutow...zupelnie jakbym nie miala kregoslupa moralnego..
Do tego potrafie plakac na melodramatach, tesknie za miloscia i udzielam sie na rzecz zwierzat z niecodzienna gorliwoscia, placzac nad kazdym innym stworzeniem,jakie nie jest czlowiekiem. Po pracy rywalizuje,uprawiajac sporty zarezerwowane tylko dla mezczyzn, bo te dla kobiet sa dla mnie smieszne, pozbawione emocji. Bezbarwne.
Kazda relacja i platoniczna i fizyczna rozpada sie. Pierwsze na ogol sama niszcze, pokazujac demoniczne wnetrze, wyszukujac problemow niczym krolowa dramatu , sprawdzajac ile wytrzyma - potem gdy odchodzi czuje i zal i ulge. Fizyczne koncza sie szybko - totalnym brakiem szacunku dla mezczyzny i okrucienstwem z mojej strony.
Innych relacji nie ma. Tylko czern i biel. a przeciez zycie sklada sie z szarosci. Ja czuje sie jak bohater powiesci Dr.Jekyll i Mr. hyde. I nadal jestem sama. Z wiekiem coraz bardziej wyrachowana i cyniczna.
Czy powinnam zasiegnac porady kogos wyspecjalizowaneo, czy po prostu lykac chemie?
k5~marta napisał:
18-09-2008 16:28
Mam pytanie do Pani psycholog!
cierpie na erytrofobie od jakis 10 lat... czasem zapominam o tym a czasem to sie baaardzo nasila i strasznie cierpie,,, najgorsze ze wszystko odbywa sie w mojej glowie, krew silnie naplywa do mozgo, czerwienie sie no i boje sie ze to bardzo niezdrowe! boje sie ze moge sobie cos uszkodzic.. ostatnio odczuwam oslabienie (po raz pierwszy) boli mnie glowa i mam skurcze, ciezka glowe.. boje sie ze cos sie tam nie tak dzieje... co ja mam zrobic?? mam sie czym martwic??? zna Pani konkretnego lekarza ktory by mi pomogl?? klinika?? pozdrawiam!
k5~jagoda napisał:
23-09-2008 19:09
jak mam dac sobie z tym rade od poltora roku nigdzie nie wychodze boje sie zostawac sama w domu muj maz smieje sie ze mnie moje objawy sa tragiczne dretwienie szczeki uczucia lekowe boje sie jestem sama nikt nie chce mi pomoc chciala bym znowu tak jak kiedys chodzic na zakupy byc poprostu soba pomoz mi prosze
k5~xxxx napisał:
24-09-2008 16:27
pomocy :( boje sie wielu rzeczy :( strasznie mnie to meczy :( juz nie wiem jak mam sobie z tym radzic zazywam nervosol :( moze moglby mi pan/ pani polecic jakies leki.. ? jakos wytlumaczyc ?
k5~Michał Pawłusiewicz napisał:
01-10-2008 22:20
Cierpię na lęki napadowe i lęk uogólniony.Od6 lat leczę się (głównie psyterapia) i wiele już zdołałem zrozumieć.
Lęk antycypacyjny jest już raczej w śladowych ilościach obecny co znakomicie niweluje lęk napadowy i nie dopuszcza do rozkręcenia się spirali strachu. Przestałem bać się strachu, bo wiele razy po prostu go przeżyłem i wiem i czuję, że z jego strony nie grozi mi nic. To jest tylko lęk, nic więcej.
Jednakże jest coś z czym nie do końca wiem jak mam postępować aby tego nie było, mianowicie chodzi mi o towarztszący lękowi stan ograniczonej świadomości, tzw. derealizacja. Nie boję się tego, jednak jest to dla mnie dość niewygodne, wręcz uciążliwe. Tym bardziej, że derealizacja towarzyszy mi nie rzadko dniami, a nawet tygodniami. Dla mnie jest to problem numer jeden. Co mam robić?
k5~ONA napisał:
02-10-2008 14:14
A ja się boję starzenia się, niedługo skonczę 28 lat, a czuje się strasznie stara, nie będę potrzfiła żyć z takim wiekiem
k5~Michał Pawłusiewicz napisał:
02-10-2008 16:45
Przeraża Cię, Ona, upływ czasu?
k5~beznadziejna napisał:
06-10-2008 14:23
mam 28 lat. nie radzę sobie sama ze sobą. jestem agresywna i nadpobudliwa. nie wierzę w swoje możliwości i wszelkie wyzwania życiowe są dla mnie nie do pokonania. przykłady? po raz 6 będę zdawac prawko. jeżdżę ok,natomiast na egzaminie ogarnia mnie paraliż i jestem kompletbie beznadziejna. nie ukończone studia-nie wierzę że jestem w stanie napisac pracę magisterską. w tym roku się rozwiodłam, mam poczucie niższości i lęk przed tym że będę sama. metka "rozwódki" powstrzymuje mnie przed otwarciem się na ludzi. na imprezach ucikam w alkohol.. i myślę sobie że nie mam prawa do normalnej egzystencji. na drugie mi patologia. w domu rodzinnym nie lepiej. awantury..itd.. nadal nie mogę się z tego wyzwolic. POMOCY:(
k5~agnieszka napisał:
15-10-2008 08:23
witam wszystkich nie wiem co się ze mną dzieje tzn stwierdzono u mnie nerwice depresyjną i sama tez w to wierzyłam ale jakos dawałam sobie rade z tymi napadami wiadomo raz było lepiej a raz gorzej jednak od kilku dni cvzuje sie fatalnie zaczełam wierzyc w to że coś mnie opetało jednego dnia w nocy miałam jakies takie dziwne uczucie jakby cos mną wstrzasneło i wtedy poczułam sie lepiej ale rano sie obnudziłam i czułam sie źle poszłam do spowiedzi i zemndlałam ubzdurałam chyba sobie, że cos na prawde złego we mnie siedzi a jak zemdlałam to wytłumaczyłam sobie tym, że jestem opetana i szatan nie pozwolił mi sie wyspowiadać teraz jak to pisze to wydaje mi sie to smieszne ale czasem jak mnie to napadnie to tak jakbym była w innym swiecie nic sie dla mnie nie liczy tylko moje głupie mysli zawsze nad wszystkim sie zastanawiam potrafie sie przestraszyć błachostką wczoraj byłam na szkoleniu bałam sie strasznie tam jechac, żeby nie zemdleć czy zeby znów cos takiemgo mnie nie spotkało ale wmawiałam sobie, że to tylko moja wyobraźnia, że to tylko myśli i nieuzasadniony lęk i pomogło jednak gdy wróciłam znów mnie to dopadło. czuje jakbym była zła w środku jakbym miała zaraz eksplodowac jakby coś we mnie siedziało i zjednej strony chciało sie wydostać a z drugiej nie mogło czasem czuję jakby coś miało mnie rozerwać od środka czasami przychodzą dni ze sobie z tym radze, musze jednak wtedy włożyć w to wiele sił, ciągle powtarzam sobie, że nie jestem wariatka chociaz czesto tak włąsnie się czuję jakbym zaraz miała zwariować staram sie oderwać od tych moich myśli ale czasami po prostu nie idzie czesto mysle o smierci, o końcu świata boje sie praktycznie wszystkiego ostatnio spię przy zapalonym świetle budzę się całą zlana potem bardzo wczesnie rano powtarzam sobie , że nie ma sie czego bać ale to nie pomaga i potem cały czas jakies dziwne mysli mi do głowy przychodza nie potrafie nad nimi zapanowac boje sie przyszłości z jednej strony raz chciałabym juz miec męża i urodzic dziecko czasami jednak strasznie sie tego boję boję sie przyszłości czesto mysle tez o moich błędach z przeszłości czuje sie jakbym była złym człowiekiem nie potrafie wyobrazic sobie swojego przyszłego życia ze przez ta chorobę nie bede umiałą normalnie zyc czasami jak sie zdenerwuje tymi myślami to cała sie trzese jestem nadpobudliwa a wsrodku takie dziwne uczucie niepokoju boje sie wracac do domu od dziecinstwa ciagle awantury i alkohol wszystko mnie w tym domu denerwuje nie wiem co mam robic jakby ktoś zabrał mi siłe do życia, radośc życia
k5~ANula napisał:
16-10-2008 23:36
Choruje juz TA tą chorbe 2.5 roku Przez 1.5 roku bralam psychotropy teraz Biore Normalne leki na uspokojenie ale Choroba mi wraca Z Podwojna siła :( Co mam Robic Niemam sil JUZ walczyc Chce Ale NIemoge JUZ samo Patrzenie na leki MNie Przytlacza :( POMCY!
k5~delbario napisał:
03-11-2008 15:31
od 6 lat lecze sie na nerwice lekowa ale dopiero od jakichs 10 miesiecy mam inne objawy pozatym że nie wychodze sama z domu od 8 lat kiedy to wszystko sie zaczeło robi mi sie wtedy slabo i zle widze jakbym miala oczoplas badania mr glowy mialam juz robiony 3 razy ostatni 3 lata temu i nic nie wykazal a ja mam ciagle bule glowy, bole w klatce piersiowej najbardziej z lewej strony lekarka niby mowi ze to od kregoslupa ale ja juz niewiem, przeszlam terapie grupowa 58 lat temu przez jakies pol roku czulam sie lepiej bralam wtedy lek Hydiphen, pozniej asentre, poznioej lekarz nie dawal mi lekow przez jakis rok a le znowu wrocilam i najpierw byla ASERTIN , POZNIEJ LUXETA, i troche terapi indywidualnej ale czulam sie nie dokonca dobrze na niej , zaczelam miec jakies dziwne mysli niby samobujcze ale nie do konca, dostalam seroxat ale po dwuch miesiacach zaczelam znowu zle sie czuc i dostalam wellbutrin, xanax doraznie ale niemoge pozbyc sie tych lekow teraz mecza mnie mysli typu ze zrobie cos sobie lub komus bo przestane nad soba panowac zwariuje i bede posmiewiskiem ale najbardziej boje sie tych mysli ktore sa od niedawna ze sobie lub komus cos zrobie , to jest przerazajace, pomijajac juz to ze ciagle mi dretwieje lewy policzek, mam ucisk w skroni, zawroty glowy, mdlosci i inne objawy dziwne, nie wychodze z domu sama chociaz teraz i tak zmuszam sie bo musze rano zaprowadzic synka do szkoly a pozniej przyprowadzic mam 2 minuty drogi ale i tak ide z sercem na ramieniu, ten ciagly strach siedze w domu jak wiezien a chcialabym tyle zrobic zrobilam kurs prawa jazdy ale juz 3 razy mnie oblali na egzaminie z praktyki po ostatnim troche sie zalamalam musze od nowa zdawac testy bo stracily waznosc, czy ja juz do niczego sie nie nadaje czy moje zycie bedzie wkoncu normalne takie jak powinno czy nie zwariuje i nie zrobie krzywdy komus lub sobie i czy nie wpadne w chorobe psychiczna naet do pracy boje sie isc bo boje sie obcych ludzi jakbym dostala jakiegos dziwnego napadu to bede posmiewiskiem albo w najgorszym wypadku zamkna mnie w szpitalu psychiatrycznym i tak wkolko za co jak tak cierpie czy to napewno tylko nerwica i depresja, pomozcie czy to da sie wyleczyc bo trace nadzieje
k5~Karola napisał:
05-11-2008 13:23
Mam nerwice lękową... nie umiem sobie z tym poradzić,czuję się bezsilna,wydaje mi się,że zaraz umrę,że nikt nie bedzie w stanie mi pomoc.Boję się ze zostanę sama jak palec.. jeśli ma ktoś ochotę popisać,to proszę odezwijcie się na gg 8191930.
k5~Zagubiona myślami... napisał:
09-11-2008 13:17
Ja mam lat 16 i mam nerwicę od kilku lat triki nerwowe i te sprawy. NIe wiem czy to jest nerwica lękowa w tym wieku? Cały czas chodzą mi po głowie myśli ze jestem chora psyhcicznie i jak o tym myśle cały czas się boję i boję i tak od kilku miesięcy odczuwam lęki paniczne lęki.Proszę o radę.
k5~sonia napisał:
11-11-2008 10:05
poprosze o pomoc i przeczytanie mojej historii powinnam podpisac swoj komentarz pod Pani tytulem, pozdrawiam
k5~mimi napisał:
15-11-2008 00:40
mam 23 lata i ciagle biegunki spowodowane stresem, doszlo do tego ze boje wychodzic z domu bo wiem ze w poblizu nie ma toalety, kiedy jade w tlocznym tramwaju serce wali mi strasznie nie moge oddychac rece mam lodowate i biegunka gotowa.pożucilam studia, robie kolejne badania lacznie z kolonoskopia ale mysle ze to stres wywoluje biegunke, pije ziola szyszke hmielu ale ona nie zabardzo pomaga, ataki leku staly sie coraz czestrze potrafie wpaść w histerie z tego powodu ze tramwaj spuznia sie o minute, wszystko mi przeszkadza wszystko denerwuje, najlepiej czuje sie w domu w poblizu toalety.co mam robic? to mi ogranicza życie? nie wiem juz co robić
k5~mika 16 napisał:
16-11-2008 12:07
mam 16 lat,bardzo często płaczę bez powodu,zwykła rozmowa z rodzicami zwykle kończy sie płaczem,..gdy np.na coś mi nie pozwola to mnie tak paraliżuje że nie mam nawet szans sie bronic i powstrzymac.nie chodzi o to ze rodzice sa zli,wrecz przeciwnie sa wspaniali i chca dla mnie dobrze a ja...rycze jak porostu dziecko.nie chce tego ale tak jest.jestem strasznie wrazliwa i krucha kazde niepowodzenie konczy sie placzem,,,

co zrobic poradz ,zebym sie tak nie rozklejala:(
k5~kk napisał:
16-11-2008 12:11
.........

Najczęściej czytane:
Kopiowanie treści zawartych na stronie i rozpowszechnianie ich bez pisemnej zgody redakcji zabronione i skutkować będzie odpowiedzialnością przewidzianą przez prawo - © choroby.biz
Nota prawna | Kontakt | Komentarze