
Komentarze do: Nerwica lękowa
Poddaje sie.
~Beatxxx napisał:25-07-2009 19:47
Witam.Mam na imie Tomasz.Mam 28 lat.Od siedmiu lat choruje na nerwice lenkową.Maj juz dośc.Przestałem sie leczyc.Ta choroba zniszczyła mi życie.Nie potrafie normalnie funkcjonowac.Mam zawroty głowy.Drentwieje mi prawa strona ciala.Praktycznie dziennie mi sie robi słabo.Odczuwam kucia w okolicach serca.Czesto boli mnie głowa.(cisnienie mam bardzo dobre).Niemoge przebywac w publicznych miejscach(Bary ,dyskoteki,giełdy.Przy cieżkich napadach mam wrażenie chodzbym mial zaraz umżec.(gnie mnie na nogach,zawroty głowy,strasznie pocą mi sie ręce.Od pewnego czasu pokazują mi sie gwiazdki przed oczyma.Wykluczylem jaskre i odklejanie siatkuwki.Bralem pernazyne.Alwente.Doksepine.Ksetanor.I jeszcze kilka innych lekow.Namnie nic nie działa.
~x napisał:08-08-2009 21:05
nie poddawaj sie, jak widzisz nie jestes sam. Kupa ludzi ma to samo.
~asiunia napisał:11-08-2009 15:06
hej!!! sprubój jeszcze stimaral firmy diochi poczytaj sobie wczesniej o nim na internecie--pozdrawiam :)
~anm napisał:12-08-2009 11:46
mam 26 lat borykam się z tym gównem dobre 11 lat pojawiło się to zaraz po tym jak się dowiedziałem że mam wpw(choroba serca potwornie nieprzyjemna)oprócz typowych dolegliwości w nerwicy przechodziłem kilka razy stany bardzo silnego nasilenia choroby paniczny lęk trawił mnie kilka tygodni ale jakoś to przeszedłem nie biore żadnych leków nie chodzę do lekarza staram się sam z tym walczyć myśle że facetom jest szczególnie ciężko z taką przypadłością w oczach innych wychodzisz na histeryka i fujarę to dodatkowy stres, ja szczególnie źle znoszę pogrzeby, ciężko mi jest na imprezach, kiedy stoję w korku , prowadzę auto, oprócz tego że pojawia się atak paniki mam wrażenie że dopada mnie znów częstoskurcz (pomimo tego że jestem po zabiegu i teoretycznie nie powinienem już go mieć) staram się z tą suką walczyć ale dopada mnie bardzo często np.na własnym ślubie kiedy byłem w centrum uwagi myślałem że odwale numer i narobie sobie wstydu ale z całych sił walczyłem z tym co się ze mną działo i odziwo tylko matka dostrzegła że byłem kompletnie rozpierdzielony nieraz to ona wygrywa jak np.na pogrzebie mojej ciotki nawet kurwa jej nie pożegnałem jak trzeba bo musiałem wyjść z kościoła jeszcze się do mnie żona z wujasem przypierdzieliła że olewam pogrzeb i gdzieś sobie chodzę i co mam im powiedzieć tłumaczyć się nie chce bo popatrzą tylko wszyscy z politowaniem i tyle .Kolego pamiętaj że jesteś facetem i trzeba walczyć jak się stawiasz i nie stoisz biernie to i przegraną lepiej się przyjmuje
~Beatxxx napisał:24-08-2009 20:48
Dzienkuje za słowa otuchy.Walcze z tym guwnem.Ale niewiem jak długo jeszcze dam rade.Samo udawanie ze jest wszystko ok jest męczące.Wywija mną Jak sie jej tylko podoba.Zero imprez.Zero alkocholu.Pale.Ale na papierosy tez reaguje.Czego bym sie nie złapał to zaraz dostaje ataku.Przede wszystkim życze powodzenia z walką z tym wybrykiem muzgu.Zeby każdy z was to pokonał.I sorki za orty .
~koko napisał:27-08-2009 13:53
mam pytanie odnosnie nerwice podam wam objawy nei leczyłem sie nigdzie u psychologa byłem ale wysmiała rok temu zmarał mi synek 11 miesieczny nie wiem dlaczego ale od chwili smierci odzrucielm wspomnienia nie mysle o nim wogole tak jakby go wogole przez rok nie było wczesniej miaalem objawy jak sobie wymyslilem nowotwora ale to bylo 3 lata temu zyje do dzis z tym ze teraz objawy sie nasilaja mam starszy lek vhyba leke za zaraz umre jak serce zle zabije jak glowa zaboli ogolnie ma od rana mdlosci na zoładku tak kluche w gardle czuje ale jak sie wwkrece to serec zapitala pow 100 niby nie wiele wle ja czuje ogromny dyskonfort pozatym poce sie rece mi sie trzesa i czasem zawroty glowy nie wiem moze powinienem isc na ta psychoterapie jak uwazacie da to cos ??
~Beatxxx napisał:30-08-2009 07:08
Koko.Ja też mam takie objawy.Przyzwyczaiłem sie już do tego.Ale najgorsze są silne ataki.Nie potrafie znalezc na to leku wienc pozostała mi walka samemu.Wybież sie do psychjatry a nie do psychologa.
~Fo napisał:03-09-2009 10:02
Witam sam leczę się u psychiatry ale wiem ze w nie ktorych sytuacjach poprostu leki ani pozytywne myslenie nie pomaga, ale chciałbym zaznaczyć że psychiatra to mimo wszystko bardzo duża pomoc, rok temu miałem tak wielki lek ze słysząc głos z dworu przechodziły mnie ciarki, zyje na bardzo surowym osiedlu przez cale zycie bylem wyzywany i zylem w ciaglym napieciu nerwowym w szkole bylo calkiem niezle, do czasu gdy skonczylem gimnazjum, potem sie zaczelo na dobre 2 lata nie zdalem w szkole sredniej teraz chodze do 2giej klasy bylem bardzo zmotywowany do zdania ale na ostatnie 2 miesiace nerwy mi wysiadly i ponownie dopadla mnie nerwica tu pojawil sie psychiatra i jego leki z wyjsciem na dwor bylo coraz lepiej tu zasugeruje wszystkim lek ktory mi pomogl w tym "FLUANXOL" jest on na recepte ale naprawde polecam go wszystkim to jest bardzo delikatny lek a moze pomoc, ze szkola nadal mi bardzo ciezko ale z wychodzeniem na dwor jest calkiem dobrze, nie poddawajcie się wiem jak jest ciezko i ze nie mozna walczyc z tym samemu udajcie sie do lekarza.. to naprawde duza pomoc.. pozdrawiam wszystkich gorąco ps. piszcie jak postepy w leczeniu.
~dotka napisał:05-09-2009 20:04
no i widze ze dobrze trafilam. po jutrze mam wizyte u psych... i poprosze o citabax. dodam ze od 4 lat (mam21) meczylam sie bez lekow, z nadzieja za matke. od 4 lat bole glowy, wyobcowanie z zycia, alienacja... owszem dziecinstwo nie bylo latwe, ale pare lat mialam z tym spokoj - byl to tzw okres dorastania. teraz mam problemy ktore mnie przerastaa, ak przez cale zycie z reszta, sama wychowuje dziecko , wisze na rodzicach... chcialabym byc przynajmniej zdrowa.
~beatxxx napisał:13-09-2009 07:09
Witam.Przez ostatnie dwa tygodnie nie mialem napadow lenku.Dzis jest 15.09/2009.Niewiem co sie stalo.nie biore zanych lekow .Tak dobrze nie czulem sie od kilku lat.Jakies dwa tygodnie temu wieczorem wyszlem sobie zapalic i tak jakby polowa problemow sie ulotnila i poszla z dymem.Tylko ciekawe jak dlugo to bendzie trwało.
~madziaF napisał:14-09-2009 08:24
witam!!! ja z nerwica walcze od 6 lat....z mala przerwa na brak ataków....dopadla mnie jednak w lutym tego roku ponownie....poszlam do psychiatry ,bralam leki.....terazzaczelam zmniejszac dawke aby je odstawic....i rano znowu to cos mnie dopadlo....oblal pot zrobilo sie nie dobrze ....zaczela mnie piec skora...zrobilo sie slabo....ubralam sie i wyszlam z domu do pracy jak niby nic sie nie stalo....i chyba tylko tak mozna te chorobe zwyciezyc...ignorowac!!!ignorowac!!ignorowac!!
Zycze nam wszsytkim powodzenia....walczmy!!!bo warto!!! zycie jest naprawde piekne...tylko my jeszcze nie poznalismy tego piekna....
Zycze nam wszsytkim powodzenia....walczmy!!!bo warto!!! zycie jest naprawde piekne...tylko my jeszcze nie poznalismy tego piekna....
~Beatxxx napisał:16-09-2009 18:13
Madzia chyba masz racje.Ja też zaczełem tą chorobe ignorowac.I chyba są tego efekty.
~*Misia* napisał:21-09-2009 15:15
Faktycznie,choroba jest straszna i nie można od tak ją zwalczyć.Potrzebny jest tu czas,silna wola i nie poddawanie się.Ja też mam to okropne choróbsko, pół roku temu wybrałam się do psychiatry-pomógł mi, dobrał odpowiednie leki, które nie powodowały żadnych skutków ubocznych.Miesiąt temu odstawiła leki,jednak czuję że znów mnie dopada lęk.Najgorszy jest właśnie lęk, którego nie mogę się pozbyć i doskonale rozumiem wszystkie osoby które powyżej opisują swoje objawy.Jestem z Wami i trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia,normalnego zdrowia.Ja nie chciałabym powracać znów do leków,ale jeśli nie dam rady to będę musiała.
~beatxxx napisał:27-09-2009 07:46
Misia powodzenia z walką.Ja nie biore lekow .Bo mam ich dośc.Ostatnio z lenkiem jakoś sobie radze.Ale menczy mnie co innego.Zazwyczaj w południe słabne .I czesto pojawiają mi sie gwiazdki przed oczyma.Cos mi sie porobiło z cisnieniem.Przedtem mialem tak 130/70 a teraz mam tak 110/60.niewiem dlaczego tak sie stało .Może ktos pomoże.
~Andrzej napisał:29-09-2009 19:52
Leki nie pomagają na nerwicę a ją jedynie tłumią. Jedyną deską ratunku jest doświadczony psycholog. Farmakologia ma sens tylko wtedy, kiedy nie możecie sobie samodzienie poradzić z problemem w początkowej facie problemu. Do tego on sam nie przejdzie. Walczyłem z zaawansowanymi objawami przez rok i rzuciłem pracę a teraz łykam Afobam.
~25latka napisał:29-09-2009 20:46
tak czytam i zaczynam rozumieć , że nie jestem sama.. ale ja już chcę być normalna, nie mogę tak dłużej, nie chcę tak żyć..samotnie wychowuje dwoje dzieci, mam prace i wykształcenie, nikt by nie pomyślał, ale ja nie jestem twarda, boję się odrzucenia, za wszelką cenę trzymam się kogoś, nawet palatna rękami i nogami żeby nie byc sama,ale jestem, każdą noc płaczę, boję się wyjść do pracy ale walczę.. bo mam dzieci a one mnie trzymają przy życiu, ale chciałabym chęć do życia mieć w sobie a nie robić tego tylko dla dzieci, bo gdzie jestem ja?? gdzie jestem..długa i trudna historia mojego życia..skutkiem tego jest paniczny lęk przed odrzuceniem..a leki to nie jest rozwiązanie problemu, owszem jakoś doraźnie pomagaja ( lekarz przepisał mi hydroksyzynę i antydepresanty) ale proszę Was o jakiś namiar na grupę wsparcia bądź psychoterapeutę.. dziękuję i życzę wytrwałości w walce.
~Weronika napisał:08-10-2009 23:24
Ja tez chcę byc juz normalna,zyc normalnie,bez lęków,bez złego samopoczucia.Tez mam juz dosc zyje dzieki i dla dzieci.
~życzliwa napisał:12-10-2009 15:27
człowieku!!! sam sobie nie poradzisz! psychiatra może tylko pomóc złagodzić objawy lekami! potrzebny ci jest dobry PSYCHOLOG i PSYCHOTERAPIA! po prostu twoja psychika ma pewne skrzywione wzorce odbierania świata, funkcjonowania i radzenia sobie z emocjami. a zmienić to można jedynie przez psychoterapię! więc weź się w garść i marsz do gabinetu! powodzenia!
~Aga napisał:25-10-2009 22:56
Nie poddawaj się, Ja coprawda choruje na nerwice lękową od 18 miesięcy i żadne leki nie pomagają. Tak jak ty dostaje ataki i nieraz też w pracy, mój dzień zaczyna sie od tego ze jest mi słabo i nie mam siły nawet wstac z łóżka. Ale walczę i nie poddaje się. Chodzę na psychoterapie ale one też wiele nie dają ale walcze dalej i nie poddam się.
~Joana napisał:26-10-2009 15:15
Ja mam nerwicę najprawdopodobniej od 4 lat, ale zdiagnozowaną dopiero od 2 miesięcy i po rozmowach z różnymi lekarzami, ludźmi przestudiowaniu literatury różnej, posiadłam taką wiedzę, że popierwsze nerwicę TRZEBA leczyć, gdyż ona wraca za każdym razem z gorszymi objawami. Najskuteczniejszą metodą jest terapia grupowa lub indywidualna u psychologa lub psychiatry, czasem trzeba się wspomóc lekami, ale sednem jest ustalenie PRZYCZYNY NERWICY. Terapia ma na celu ustalenie owej przyczyny, nauczenia radzenia sobie z emocjami, technik relaksacyjnych, itp.http://www.nerwica.org/leczenie.php
~Grzecho napisał:21-11-2009 14:54
Witam wszystkich,ja również od pewnego czasu zmagam się nerwicą,oto moje gg gdyby ktoś z was chciał pogadac: 11104081 pozdrawiam.
~beatxxx napisał:06-12-2009 16:54
ja przestałem brac leki.i zaczołem wszystko olewac.niech sie dzieje co chce.nie chodze już do psychjatry ani do psychologa.
~asia napisał:06-12-2009 18:34
to poważna choroba która siedzi w głowie niestety tez ją mam i wiem jakie to trudne
~zalamana A. napisał:09-12-2009 00:06
Ja mam nerwice lekowa od ok. 7 lat Zaczelo sie od szoku jaki przezylam (smierc babci na moich rekach). Zawsze balam sie smierci, trupow, pogrzebow itd. Babcia zmarla u nas w domu (mieszkala tylko tymczasowo)po wypisaniu ze szpitala w stanie dobrym,to byl dla mnie ogromny szok, wiedzialam, ze juz nie bede mogla swobodnie chodzic sama po domu, bo strach mnie zezre. I tak tez sie stalo. Nie moglam normalnie funcjonowac. Po roku meczarni wyjechalam za granice. Zmienilam klimat, przestalam sie tak panicznie bac. Jednak do czasu...nastaly inne problemy - ciezkie poczatki, praca, stres, problemy milosne, choroby (m.in. tarczyca), wybor pomiedzy dwoma krajami itd...Doprowadzily do powrotu choroby z ogromnym nasileniem, bardzo szybkie bicie serca, wysokie cisnienie, drzenie ciala, rozkojazenie, bardzo duze przemeczenie itd. itd. W czasie ataku biore Propranolol 40 mg. na spowolnienie bicia serca i obnizenie cisnienia, a na uspokojenie zomiren. Ostatnio mam ataki prawie codziennie, jestem nimi przemeczona, nie moge juz normalnie funkcjonowac, boje sie jutra, ostatnio nawet zawalam prace, bo ataki mam tez w pracy i sa czasami tak silne, ze musze z niej wyjsc. Nie wiem co robic jak tak dlugo pociagne. Jestem zalamana :-(((
~Limonka napisał:09-12-2009 18:12
Mam dokładnie to samo od czterech lat,już cztery misiące siedzę w domu i czekam na odpowiedeni lek,bo przestały juz działać.Przez trzy i pół roku zażywałam cital i w trudniejszych okresach rudotel,lek przestał na mnie działać,więc zmienili mi na edronax,miałam po nim alergię,potem na setaloft,trzy tygodnie nic nie jadłam,miałam drgawki,musiałam odstawić schudłam 5 kilo,choć ważyłam 42,dali mi mirtor,lek zadziałał,ale co zażyję tabletkę podwyższa mi puls,jak tabletka przestaje działać puls jest normalny a jak znowu zażyję to znowu mi się podnosi.Nie mogę zmienić znowu leku,bo zażywam oprócz tego divascan na migreny i nic innego nie mogę przy tym brać,nie mogę go odrzucić,bo nawet ketonal w zaszczyku mi nie pomagał na migreny i trwały one kilka dni do puki nie wzięłam divascanu.Moja nerwica jest czymś strasznym,denerwuję się cały czas,nie mogę nigdzie wyjść,bo zaraz muszę wracać do domu,mam ataki paniki,paliłam osiem lat,rzuciłam palenie dwa tygodnie temu,bo boję się zapalić,wpadam w panikę,puls 150!!!!!!!!! i wiecej,kiedyś musiała przyjechać karetka.Skończyłam taraz jedne stydia,dostałam się na magisterkę a nie poszłam,bo nie dam rady,od sierpnia czekam na nowy lek i nigdzie nie wychodzę,nie mogę z tym pulsem i tymi dolegliwościami,drętwieją mi nogi;duszsno mi,pocę się,mam lęki,drgawki,słabo mi i mam dość tego pulsu.Robiłam wszystkie badania,co chwilę jeżdże do szpitala,bo coś mi się dzieje,wszystkie badania wychodzą dobrze,wszystko od stresu,a leki n ie działają,albo wywołują skutki uboczne,nie wiem co mam robić,przeszłam juz trzy psychoterapię,teraza chodzę na następną.Nie mogę wyjśc na imprezę,ani do znajomych,właściwie nigdzie.Od sierpnia czekam na lek i wszystkie mosliwe juz wykorzystałam.Boję się wszystkiego.Nie mam siły tak dłużej,mam dość ciągłego lęku,szpitali,bólu,badań.Byłam chyba u 80 lekarzy i kilku psychologów,przeszłam około 120 badań,byłam u kilku psychiatrów,wypróbowałam dużo leków.Proszę niech ktoś się odezwie na gadu,jeśli ma podobny problem i chce porozmawiać,16018469 Limonka,życzę wszystkim zdrowia
~Limonka napisał:09-12-2009 19:05
Zapomniałam napisać,mam 22,pierwszy atak paniki objawił się wysokim pulsem,oprócz dolegliwości które wspomniałam wcześniej mam jeszcze,bóle brzucha,rzoładka,bóle kości,drętwienia,szumy w uszach,kłucia serca,bezsenność,proszę jeśli ktoś ma podobne objawy niech się do mnie odezwie 16018469,chciałabym z kimś porozmawiać
~smutna napisał:16-12-2009 00:07
Ogólnie mówiąc nie mam już siły z tym walczyć,zniszczyła prawie wszystko,wykluczyła mnie z życia prywatnego,toważyskiego,rodzinnego,leże w w łóżku i chce mi się wyć,to i tak nic nie da,tak chciałabym być normalna,nie mam już siły walczyć z objawami,tym cierpieniem,nie mogę patrzeć jak wszyscy układają sobie życie a ja się boję,boję,,nikt tego nie rozumie,tak strasznie mi przykro,próbowałam wszystkiego,walczę,ale nie mam już siły,już wszystko traci sens,bo naprawdę to już niczego nie ma,przynajmniej dla mnie,tak chciałabym,żeby odeszły objawy somatyczne od razu zrobiłoby się lepiej,chciałabym,żeby to okazało się tylko koszmarem i wspomnienie po nim zniknęło,wszystko byłoby inaczej gdyby nie to,miałam tyle możliwości,prawie wszystkio przepadło,chciałabym,żeby moja rodzina przestała się kłucić przeze mnie,żeby nie musiała wysłuchiwać moich skarg na temat kołatań serca,bólów głowy,szumów w uszach,bóli mięśni,drgawek,pocenia się kłucia w klatce,żeby wkońcu mój lęk odszedł,ale nie mogę nikomu się nie żalić,wiem,że ich ranię,czemu nie ma na to lekarstwa,wziąć kilka tabletek i choroba odchodzi na zawsze,marzę o tym widzę ile mnie ominęło,nie chcę sobie przypominać wyżeczeń,a to przez tą chorobę,przez nerwicę,która opanowała mój umysł,moje ciało,tak mi przykro
~smutna napisał:16-12-2009 00:08
Ogólnie mówiąc nie mam już siły z tym walczyć,zniszczyła prawie wszystko,wykluczyła mnie z życia prywatnego,toważyskiego,rodzinnego,leże w w łóżku i chce mi się wyć,to i tak nic nie da,tak chciałabym być normalna,nie mam już siły walczyć z objawami,tym cierpieniem,nie mogę patrzeć jak wszyscy układają sobie życie a ja się boję,boję,,nikt tego nie rozumie,tak strasznie mi przykro,próbowałam wszystkiego,walczę,ale nie mam już siły,już wszystko traci sens,bo naprawdę to już niczego nie ma,przynajmniej dla mnie,tak chciałabym,żeby odeszły objawy somatyczne od razu zrobiłoby się lepiej,chciałabym,żeby to okazało się tylko koszmarem i wspomnienie po nim zniknęło,wszystko byłoby inaczej gdyby nie to,miałam tyle możliwości,prawie wszystkio przepadło,chciałabym,żeby moja rodzina przestała się kłucić przeze mnie,żeby nie musiała wysłuchiwać moich skarg na temat kołatań serca,bólów głowy,szumów w uszach,bóli mięśni,drgawek,pocenia się kłucia w klatce,żeby wkońcu mój lęk odszedł,ale nie mogę nikomu się nie żalić,wiem,że ich ranię,czemu nie ma na to lekarstwa,wziąć kilka tabletek i choroba odchodzi na zawsze,marzę o tym widzę ile mnie ominęło,nie chcę sobie przypominać wyżeczeń,a to przez tą chorobę,przez nerwicę,która opanowała mój umysł,moje ciało,tak mi przykro
~Nishi napisał:19-12-2009 18:18
Witam wszystkich!
Ja to mam od dziecka więc zawsze myślałem, że to norma. Przez obniżenie nastroju szybko (w wieku 13 lat) wpadłem w ćpanie. Mimo to udało mi się dostać na studia. Ale właśnie na studiach dostałem takiego stresu, że myślałem, że się zabiję! Wziąłem więc urlop na 1 rok i poszedłem na terapię. Bardzo mi to pomogło!!! Rzuciłem dragi i powoli teraz kończę studia! Mam 25 lat. Terapeuta + psychiatra(leki) + wola + optymizm, razem mogą naprawdę dużo zdziałać! Więc jeśli się wahacie, wstydzicie, lub po prostu wam się nie chce, to osobiście nalegam, żeby jednak spróbować sobie pomóc! Jeśli nie będzie wam się podobało spróbujcie gdzieś indziej! Pamiętajmy też, że jest to problem złożony więc nawet po latach niestety mogą pojawić się nawroty. Ale trzeba próbować! Głowa do góry! Trzymam kciuki!
Nie obwiniajmy się o to, że to mamy! Obwiniajmy się, jeśli nic z tym nie robimy!!!
Ja to mam od dziecka więc zawsze myślałem, że to norma. Przez obniżenie nastroju szybko (w wieku 13 lat) wpadłem w ćpanie. Mimo to udało mi się dostać na studia. Ale właśnie na studiach dostałem takiego stresu, że myślałem, że się zabiję! Wziąłem więc urlop na 1 rok i poszedłem na terapię. Bardzo mi to pomogło!!! Rzuciłem dragi i powoli teraz kończę studia! Mam 25 lat. Terapeuta + psychiatra(leki) + wola + optymizm, razem mogą naprawdę dużo zdziałać! Więc jeśli się wahacie, wstydzicie, lub po prostu wam się nie chce, to osobiście nalegam, żeby jednak spróbować sobie pomóc! Jeśli nie będzie wam się podobało spróbujcie gdzieś indziej! Pamiętajmy też, że jest to problem złożony więc nawet po latach niestety mogą pojawić się nawroty. Ale trzeba próbować! Głowa do góry! Trzymam kciuki!
Nie obwiniajmy się o to, że to mamy! Obwiniajmy się, jeśli nic z tym nie robimy!!!
~Franek napisał:23-01-2010 00:08
witam was wszystkich serdecznie!!!!!!!!!!!Wszystkim wam wspułczuje i za ka\zdego z osobna trzymam Kciuki bo sam na własnej skoze przekonuje sie co to jest nerwica lękowa! moja droga dopiero sie zaczyna ale to jest koszmar.Od roku czasu cierpie na bardzo silne bole lewej nogi potem doszedł brzuch głowa i plecy wszystko boli osobno lub pojedynczo a bol jest niedowytrzymania,nie wiem co mam robic bo neurolodzy twierdza ze wszystko jest ok ale bol nie znika,dotego dochodzi strach przed ludzmi można oszaleć!!!!zycie mi sie wali a nikt nie wie co mi dokladnie jest.Bylem u psychiatry ale on na 100nie jest pewny czy to nerwica dał mi xanax,perazin,mirtor niby po tym mialo byc lepiej ale nic sie nie zmieniło cierpie okropnie i zaden lekarz nie potrafi mi pomuc!!!!!!!!!!!!!Nie wiem jak dlugo tak wytrztmam.Pozdrawiam trzymajcie sę!
~Limonka napisał:01-02-2010 23:50
Ja już dłużej nie mogę, nie daję rady, czemu nikt i nic nie może mi pomóc, czemu leki i terapie nie działają od tylu lat, chcę byc normalna, juz zapomniałam jak to jest normalnie się czóć,czemu lęk opanowuje całe moje ciało i umysł, nie mogę sobie z tym poradzić, niech mi ktoś pomoże
