Choroby
Znajdź chorobę
Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:
Artykuły:
zamknij reklamę
Komentarze do: Nerwica lękowa

Otwórzcie Swoje serca na uzdrawiającą miłość Boga

k5~Kika napisał:
05-09-2009 22:42
Witam Was bardzo gorąco.Nerwica to choroba duszy.Lekarzem duszy,serca jest Bóg.Oświadczam Wam, że Miłosierny i Wszechmocny Jezus Chrystus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.Pan Jezus jest Bogiem miłości i pokoju.Uciekajmy się do Boga w Najświętszym Sakramencie,który jest prawdziwą miłością.Bóg jest drogą,prawdą i życiem.Spójrzmy prawdzie w oczy.Szukajmy Boga,pragnijmy Go całym sercem,On jest naszym zbawieniem,
uwolnieniem,wyzdrowieniem,naszym całym życiem.Bóg pragnie uzdrawiać nasze zranienia,uzdrawiać Nas wewnętrznie i fizycznie.Oddajmy Jezusowi nasze życie.Kochani polecam z całego serca Msze św. z modlitwą o uzdrowienie,modlitwy wstawiennicze, o uwolnienie.Bóg wyciąga do Nas dłoń, za Nas umarł i zmartwychwstał.Kochani Jezus 2000 lat temu pokonał szatana,Naszą chorobę,nerwicę,w Jego przenajświętszych Ranach jest Nasze uzdrowienie.Bóg chce obdarzyć Nas zdrojem łask, już tu na ziemi chce dać Nam życie w obfitości za darmo.Czerpmy z tego nieprzebranego zdroju Miłości.Szukajmy Pana Jezusa.Polecam jeszcze raz te cudowne Msze św. połączone z modlitwą uwielbienia.Uwielbiajmy Pana Jezusa.Mój mail rosa@op.pl
k5~Agnieszka napisał:
08-09-2009 22:48
nie wątpię, że Bóg leczy i uzdrawia, ale stwierdzenie, że "nerwica to choroba duszy" to chyba trochę na wyrost.
Modlitwa o uzdrowienie to nie magia, Pan Bóg może leczyć również poprzez psychiatrów i psychologów o czym pamiętajmy.
k5~Kika napisał:
11-09-2009 13:32
Sam Bóg w Piśmie Św. mówi, że najważniejsze, aby w chorobie zwrócić się do Boga, najlepszego Lekarza, ale by nie zapominać też o tym, że i przez drugiego człowieka działa Bóg: ?Synu, w chorobie swej nie odwracaj się od Pana, ale módl się do Niego, a On cię uleczy. Usuń przewrotność - wyprostuj ręce i oczyść serce z wszelkiego grzechu! Ofiaruj kadzidło, złóż ofiarę dziękczynną z najczystszej mąki, i hojne dary, na jakie cię tylko stać. Potem sprowadź lekarza, bo jego też stworzył Pan, nie odsuwaj się od niego, albowiem jest on ci potrzebny. Jest czas, kiedy w ich rękach jest wyjście z choroby: oni sami będą błagać Pana, aby dał im moc przyniesienia ulgi i uleczenia, celem zachowania życia? (Syr 38,9-14).Jeszcze raz podkreślam, że nerwica to choroba duszy,psychiki, ale cierpi również ciało.Musimy odkryć przyczynę naszych lęków,żródło naszego bólu.Uzdrawianie to jakby podróż w głąb naszego serca, naszych przezyć, doświadczeń,wspomnień.To odkrycie i uświadomienie sobie emocji,które nam towarzyszyły.Myśli są wynikiem doświadczeń, z którymi łączą się uczucia i emocje.Uświadomienie sobie tych stanów,zranień może być początkiem uzdrowienie przez miłość Boga.Psycholog pomoże nam odkryć przyczyny.Ale ja polecam również modlitwę,rozmowę z Bogiem,polecam bardzo pomocną nowennę do Ducha Św.Duch Św.przenika wszystko.Nie ma nic, co by bardziej badało serce, niz modlitwa.Gdy się modlimy,wchodzimy w świętą obecność Boga, który Nas prześwietla do głębi.Wszystko staje się oczywiste.Poznanie siebie to odkrycie i przyznanie się do własnej grzeszności.To powoduje cierpienie duchowe, które prowadzi do nawrócenia.Gdy emocje zostaną uzdrowione. mysli uspokoją się.Modlitwa odkrywa niewolę, w której trzyma nas kusiciel.A uwolnienie jest Chrystusie,wolność jest w Chrystusie.
k5~WIARA CZYNI CUDA napisał:
16-09-2009 13:57
SEKTAAAAAAA!!!!???????
k5~kamilssss napisał:
07-10-2009 16:26
WTF?!
k5~Kika napisał:
09-11-2009 11:29
Na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie padło słowo poznania dotyczące mojej osoby, że jestem uzdrowiona i uwolniona w Chrystusie.
k5~kobieta po przejściach napisał:
14-11-2009 20:49
To prawda, ja również doznałam Łaski dotknięcia słowem Bożym na Mszy Św. z modlitwą o udrowienie.I Pierwsze co mnie dotknęło to prawda ,że mam nerwicę, czego przez długie lata nie mogłam przyjąć do wiadomości.Teraz wiem ,że nie można się oszukiwać.I chociaż chorowałam na wiele poważnych chorób,kilka razy ledwo uszłam z życiem to ta prawda bardzo mnie dotknęła. I tak naprawdę po raz pierwszy nie szukałam lekarza innego oprócz Pana, bo miałam poznanie,że jako chora mam "słuchać Pana". Często w moim życiu byłam "nieposłuszna", brakło mi pokory, sama chciałam decydować o swoim życiu,które przecież oddałam wcześniej Jezusowi.To nieposłuszeństwo doprowadzało mnie często w miejsca, w których nie miałam się zjawić. I cóż pozostaje powiedzieć, tylko tyle i aż tyle: Z każdej sytuacji pan wyprowadzał dobro" Alleluja.I wiecie co jest najlepsze?Kiedy dostaje ataku(u mnie przejawia się to mocnym kołataniem serca i trzęsieniem się) to kiedy pomyśle,że to "tylko" nerwica i zwracam się do Pana -powolutku się uspakajam. Życzę wiary i Wam.
k5~Kika napisał:
24-11-2009 13:36
Kochani! Zrozumiałam, jak bardzo ważne jest przebaczenie osobie, która Nas skrzywdziła.Wtedy tylko możemy odzyskać spokój i poczuć radość przebaczenia.Wiem, że to jest trudne.Jestem bardzo uparta i najchętniej zerwałabym całkowity kontakt z tą osobą.Uświadomiłam sobie, ile mam w sercu gniewu, żalu, goryczy,złości.To właśnie przez to,że cierpi moja dusza, tak bardzo boli mnie moje ciało.Nie jest łatwo pozbyć sie tych odczuć.Jednak Bóg nie zostawia Nas samych.Oddałam to Panu, powiedziałam Mu, że jestem bezradna.Oczywiśćie mogę to rozwiązać na swój sposób.To znaczy powiedzieć tej osobie, co myślę, ale wiem, że nie mogę liczyć na jej zrozumienie.A poza tym nie chce już więcej rozwiązywać takich sytuacji przez kłótnie, płacz.To do niczego nie prowadzi.Dlatego teraz proszę Boga, aby dał mi tę łaskę przebaczenia doskonałego, aby dotknęło nie tylko mojej woli, ale uczuć i przeszło do podświadomości.Najgorsze jest to,kiedy widzimy, że dana osoba dalej krzywdzi, jeżeli nie nas, to innych.Ale właśnie na tym polega przebaczenie.Trzeba przebaczać za każdym razem, do końca.Szukajcie światła i siły w krzyżu Chrystusa.Ile Pan przebaczył.Czy stać byłoby Nas na to.Tyle cierpienia, poniżenia, pogardy, szyderstwa, bólu fizycznego.A ja nie potrafię przebaczyć, bo dalej we mnie jest ta urażona duma, pycha, ta moja miłość do siebie, mój egoizm.W cierpieniu zostajemy sami, ludzie Nas opuszczają.Zostaje Bóg.Chyba warto zaryzykować, może Pan się zlituje i skruszy moje zatwardziałe serce.Miłosierdzie Boże nie zna granic, a naszym przeznaczeniem jest wielbić miłosierdzie Pana, wyśpiewywać je na wieki.Bo któz to będzie czynił,umarli w grobach.Teraz rozumiem,że trzeba drugi raz się narodzić, aby odkryć jakim cudem jest życie.Uwierzcie, Bóg wskrzesza do życia.Chwała Panu.
k5~kozak12 napisał:
29-11-2009 23:59
dajcie spokój z tym Bogiem i wiarą teraz wiarą jest kasa a nie jakieś swiętosci sam mam nerwice lękową mam 35 lat i niewierze w jakies zabobony terapia i farmacja to co moze nas z tego gowna wyciągnąc i samozaparcie i prosze niepiepszyc więcej ze pojscie do kosciola uzdrawia
k5~wez sie opanuj napisał:
04-01-2010 20:22
Bóg istnieje i nawet niemyśl że go niema bo jestes zrytym człowiekiem
k5~maja napisał:
13-01-2010 17:11
kozak 12 BOG ISTNIEJE CZY CHCESZ czy nie.Ja takze mam nerwicei jest mi strasznie zle ale nikt niepowiedzial ze bedzie lekko.Zgadzam sie ze nerwica to choroba duszy przeciez nie mozemy jej wyciac ani zobaczyc czy na USG,TOMOGRAFIE REZONANSIE.Przeczytalam ze jestes tym czym sa twoje mysli.Nerwica jest naszymi myslami.POLECAM ksiazke,,potega podswiadomosci; bardzo mi pomoglaksiazka;;MOZESZ UZDROWIC SWOJE ZYCIE;moja nerwica nieprzeszkadza mi wierzyc w BOGA.jezeli chcecie pisze na gg 9820318
k5~Kika napisał:
17-01-2010 15:59
Człowiek ma zawsze wybór, do Niego należy decyzja.Jeżeli dalej chcecie płakać po nocach, budzić się zalanymi potem,z kołatającym sercem,z myślami, że zaraz umrę, że się uduszę,z tym lękiem nieuzasadnionym,patrzeć jak Wasza twarz staje się blada,jak ręcę drżą, jak drży całe ciało,patrzeć jak boisz się, że zaraz się przewrócisz, nie wiesz, gdzie uciec, gdzie się schować, przed czym, przed kim,najgorsze,że przed samym sobą.Możemy pocieszać się w nieskończoność,możemy płakać, zamartwiać się, użalać się nad sobą,co najgorsze obwiniać za wszystko innych, możemy czytać na forum różne wypowiedzi osób znerwicowanych.I co nam to da.Pocieszenie, ulgę,że ktoś też cierpi, że ktoś ma gorzej, że ktoś Nas rozumie.Przecież my sami siebie nie rozumiemy, nie rozumiemy dlaczego się, aż tak boimy, czego się tak boimy.Nie możemy liczyć na zrozumienie bliskich Nam osób, a co dopiero obcych.Czy ktoś Cię przytuli, kiedy masz atak lęku.Czy ktoś Ci powie, że wszystko będzie dobrze.Pragniesz tego,ale nie chcesz litości, bo jeszcze gorzej się czujesz.Możemy dalej szukać, bać się wyjść z domu, bać się kontaktu z ludźmi, oszukiwać siebie, że tak ma być,że to moje cierpienie,ż to moja pokuta,kara,że to wina jego,że to wina moja,możemy dalej patrzeć na tych ludzi pełnych radości życia, pokoju, pasji, poczucia spełnienia, zadowolenia.Możemy dalej się okłamywać, że taki mój los,że już nic się nie zmieni.Tak nic się nie zmieni, jeżeli dalej, konsekwentnie,uparcie będziesz liczył na Siebie,kiedy będziesz myślał, że wszystko zależy od Ciebie.Ciągle słyszysz, weź się w garść.Jak bardzo bolą te słowa.Prawda.Przecież gdyby to od Ciebie zależało, dawno pożegnałbyś lęk.Kochani, ja dziękuję Bogu,że to nie ode mnie zależy.Bo ja bym sobie to życie ułożyła po ludzko.Wyeliminowała tylko lęk.A reszta byłaby po staremu.A Jezus chce dać mi pokój, radość.Bóg chce, abym narodziła się ponownie.Bóg nie chce uzdrowić mnie tylko fizycznie, ale też wewnętrznie.Bóg patrzy na Nas w perspektywie wieczności, my martwimy się, co będziemy robić jutro, pojutrze, za miesiąc, za parę lat.Zauważyliście, że tak trudno Nam uwierzyć, że Bóg jest, że On się nad Nami lituje,że Nas kocha, że dla Niego jesteśmy najważniejsi.Gdybyście naprawdę cierpieli, to wcześniej, czy później zaczęlibyście szukać Boga.Nawet jeżeli bierzecie leki, nie wierzę, że czujecie się dobrze, nie wierzę.Psychoterapia tak, bo Bóg działa przez ludzi,dobrze przeprowadzona terapia wlewa w Wasze serca dużo światła, zrozumienia swoich lęków.Ok.Kursy, rekolekcje tak,doznajesz niesamowitych wrażeń, spotykasz, poznajesz Pana, Twoje srece napełnia się wiarą i nadzieją, że nie jesteś sama.Tylko czemu ludzie później, kiedy juz to wszystko się kończy, kiedy muszą znów wrócić do codzienności, mówią, że znów wszystko powraca,że nie potrafią sobie poradzić,że wszystko znów wydaje się takie samo.Kochani Nam potrzeba Boga. I nie oszukujmy się.Odrzućmy dumę, pychę.Przyznajmy się,że porzebujemy Jezusa.Musimy w Bogu się zakochać, uczynić Go Panem naszego życia.Bóg musi przniknąć wszystkie sfery Naszego życia.On musi Nam towarzyszyć, nie tylko, kiedy jest dobrze, kiedy się cieszymy,odczywamy pokój, ale zaprośmy Go do Naszego ciepienia.Jezus chce z Nami cierpieć.Przecież On umarł za Nas na krzyżu.Wiecie, ile On wycierpiał.Właśnie może dlatego, że nie wiemy, ile bólu Go to kosztowało, tak trudno Nam w to uwierzyć.On swoje ciepienie ofiarował za Ciebie, abyś Ty miał juz tu na ziemi zycie w obfitości.Wiecie, jak szatan cieszy się, kiedy wątpimy w miłosierdzie Boga, a co najgorsze nie wierzymy w Jego istnienie.Proście o wiarę, o miłość do Jezusa, o ufność Jemu.Przecież sama słyszę na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, jak pada słowo poznania,że Bóg uzdrawia z ciężkiej depresji, z uzależnień, wlewa w serca pokój, leczy krwawiące serca, przecież egzorcyści wypędzają z ludzi złe duchy.Więc nie oszukujmy się.Na świecie jest dobro i zło.Może zacznijmy przynajmniej chcieć widzidzieć, to, co się dzieje.Proście Boga,żeby otworzył Wam oczy, uszy,żebyście uwierzyli i byli uzdrowieni.
k5~Shilla napisał:
18-01-2010 23:57
Gówno prawda! Za chorobę odpowiadamy sami i my cierpimy! Gdyby Bóg- tak jak mówicie, istniał to nie robiłby ludziom takich psikusów. Tu chodzi o ludzkie życie... Ludzkie nieszczęścia, a Wy mimo to bronicie się zawsze Bogiem. Nie nawiązujcie do Pisma świętego podczas, gdy poważnie cierpi inny człowiek!
k5~Tolinka napisał:
19-02-2010 18:04
Was chyba nawiedziło i to porządnie.
k5~aneczka napisał:
02-03-2010 05:20
JA POWIEM TYLE WIARA CZYNI CUDA!!!!! zrozumialam to po 32 latach
k5~mariana napisał:
04-03-2010 16:31
Na lęki,depresję chorują ludzie bardzo wrażliwi,osoby które wszystkim się zamartwiają.10 lat temu trafiłam do szpitala psych.,potem na psychoterapię bez lekową na 8 tyg.Pomogło,ale zaczyna pomału powracać,-bóle somatyczne,pieczenie języka,strach wyjścia z domu.Ale tak naprawdę,to sami musimy się z tym uporać,i musimy z tym walczyc,to nasze życie doprowadza nas do takiego stanu,i zamartwianie się-czasami bez powodu.Jest bardzo trudno z tym walczyć,bo na twarzy nie mamy napisane,że cierpimy na nerwicę,czy depresję.Raczej człowiek jest wyśmiewany.Dużo pomogła mi SILVA to jest samokontrola własnego umysłu.Myślę,że chyba pójdę ponowny raz=to bardzo pomaga.
k5~mariana napisał:
04-03-2010 16:32
Na lęki,depresję chorują ludzie bardzo wrażliwi,osoby które wszystkim się zamartwiają.10 lat temu trafiłam do szpitala psych.,potem na psychoterapię bez lekową na 8 tyg.Pomogło,ale zaczyna pomału powracać,-bóle somatyczne,pieczenie języka,strach wyjścia z domu.Ale tak naprawdę,to sami musimy się z tym uporać,i musimy z tym walczyc,to nasze życie doprowadza nas do takiego stanu,i zamartwianie się-czasami bez powodu.Jest bardzo trudno z tym walczyć,bo na twarzy nie mamy napisane,że cierpimy na nerwicę,czy depresję.Raczej człowiek jest wyśmiewany.Dużo pomogła mi SILVA to jest samokontrola własnego umysłu.Myślę,że chyba pójdę ponowny raz=to bardzo pomaga.

Najczęściej czytane:
Kopiowanie treści zawartych na stronie i rozpowszechnianie ich bez pisemnej zgody redakcji zabronione i skutkować będzie odpowiedzialnością przewidzianą przez prawo - © choroby.biz
Nota prawna | Reklama | Kontakt | Komentarze