
Komentarze do: Nerwica depresyjna
nikt mnie nie rozumie...
~mateusz napisał:14-12-2008 11:14
mam 20 lat i męcze sie z depresją już od dawna, zawsze byłem małomówny, nic mnie nie interesuje nie ma o czym ze mną pogadac. Wiec w szokole nikt sie ze mna nie liczyl, w domu to samo, nie moge znalezc wspolnego jezyka z rodzina, do niczego sie nie nadaje. Izoluje sie w pokoju i ciągle myśle, czesto o strasznych głupotach, nie potrafie przestac. W nocy nie moge spac a rano podniesc sie z lozka. cos sie wokol mnie dzieje a potem nic nie pamietam, czuje sie głupi. Bardzo żadko sie śmieje po prostu nie umiem. Nie mam dla kogo życ. Takie życie do piekło, nie zabije sie bo tam może byc gorzej.. chciałbym zachorowac i umrzec albo żeby wybuchła wojna i na niej zginąc.. przynajmniej ktos po smierci powiedzialby o mnie dobre slowo
~p napisał:02-01-2009 23:03
Jakbym czytał o sobie ...
~milusia napisał:12-01-2009 23:06
moje myśli są podobne
~Ola napisał:16-01-2009 09:46
Mateusz pamietaj że każdy z nas jest wyjątkowy.Ty także!!! jestes pełnowartościowym człowiekiem, który podałby choremu rękę, biednego nakarmił .pomyśli ile na swiecie zyje ludzi którzy nie sa warci nawet kilku słów...to tyrani rodzinni,pedofile ,mordercy, złodzieje.Ty do nich nie nalezysz!!! jestes doskonały i wrazliwy.A ze małomowny??? to Twoja cecha.Kazdy z nas jest inny....Pozdrawiam Cie.Badz dzielny.Skorzystaj z pomocy psychologa!!!na pewno pomoze:-)
~Layla napisał:17-02-2009 23:47
zawsze mówicie pogadaj z psychologiem, ale myslicie ze malomownej osobie to tak latwo isc do kogos i o sobie opowiedziec. niektorzy sa skazani na takie zycie i nic sie na to nie poradzi,
~Layla napisał:17-02-2009 23:55
ja Ciebie rozumiem, wiem dobrze ze gadanie 'idz pogadaj z psychologiem to oni sobie moga gdzie wsadzic' , my juz takie mamy zycie i nic z tym zrobic nie mozemy.. :(
~Sara napisał:20-02-2009 09:45
To bardzo smutne, co napisałeś. Też mialam podobny stan trzy lata temu. To było straszne. Poszłam na terapię do psychologa i bardzo mi to pomogło. Dziś jestem zdrową i cieszacą się życiem osobą. Mam chłopaka, kończę studia i znalazłam przyjaciół. Uwierz mi z tego można wyjśc! Ktoś musi Ci pomóc walczyć z tymi myślami. Czy Twoi rodzice , przyjaciele nie widza w jakim jesteś stanie? Może dobrym punktem wyjścia byłoby zwierzenie się z Twojego problemu jakiejś zaufanej osobie z Twojego otoczenia? Może wówczas bedzie Ci łatwiej i wspólnie znajdziecie wyjście? Otwarcie się na ludzi i świat opłaca się - jestem na to dowodem, bo dziś po trudnym doświadczeniu jestem naprawdę szczęśliwa i Ty także będziesz, tylko miej odwagę otworzyć sie przed drugim człowiekiem, wierzę w to i wierzę, że jesteś wspaniałym i wartościowym człowiekiem i życzę Ci z całego serca wyjścia z tego stanu:) Pozdrawiam:)
~mateusz napisał:29-03-2009 00:04
heh, ale to nie jest tak że ja nie mam przyjaciół. Tzn. zalerzy jak to odbierac, dla nich jestem przyjacielem, a czy oni dla mnie... to nie wiem. Im sie wydaje, że ze mna jest wszystko ok, i akceptują mnie takiego jakim jestem, ale ja sie wcale nie czuje jakby było ok, nawet przy nich :(.
Zwierzyc sie jakiejs osobie... bliskiej mi, tego tez juz probowalem i zrobilem to. Pomogło może na chwilke, ta świadomosc ze ktos o tym wie, ale tak naprawde to nic mi to nie dało. Wątpie nawet żeby pomogła rozmowa z psychologiem, bo on mi tylko nawciska jakichs bzdur ale to mnie nie zmieni :( .
A najgorsze jest to że ja nawet nie znam przyczyny tej depresji, jak czytam komentarze niektórych, to każdy ma jakis powód, jednemu umiera mama, ktoś inny stracił ukochaną. A ja ? Nawet nie mam na co zwalic winy, taki po prostu jestem.
ps. tak moze sa gorsi ludzie, pedały, gwalciciele, tyrani. Ale przynajmniej sa jacys, ja jestem nijaki, jestem nikim.
Zwierzyc sie jakiejs osobie... bliskiej mi, tego tez juz probowalem i zrobilem to. Pomogło może na chwilke, ta świadomosc ze ktos o tym wie, ale tak naprawde to nic mi to nie dało. Wątpie nawet żeby pomogła rozmowa z psychologiem, bo on mi tylko nawciska jakichs bzdur ale to mnie nie zmieni :( .
A najgorsze jest to że ja nawet nie znam przyczyny tej depresji, jak czytam komentarze niektórych, to każdy ma jakis powód, jednemu umiera mama, ktoś inny stracił ukochaną. A ja ? Nawet nie mam na co zwalic winy, taki po prostu jestem.
ps. tak moze sa gorsi ludzie, pedały, gwalciciele, tyrani. Ale przynajmniej sa jacys, ja jestem nijaki, jestem nikim.
~EMO girl napisał:12-04-2009 13:05
mam tak samo :((( ale cóż poradzić :((
~rxthomas napisał:10-05-2009 02:46
zacytuję człowieka, który podpisał się jako "p": Jakbym czytał o sobie.
Mam dwadzieścia lat. Już drugi raz zaczynam studiować, nie znalazłem nikogo z kim mógłbym rozmawiać. W tym roku najprawdopodobniej znowu rzucę studia.Interesuje mnie milion rzeczy, ale za żadną się nie zabrałem. Myślę o jakiś pierdołach, tworzę sobie w głowie świat, w którym jestem kimś innym, lepszym, w którym wszystko mi się udało. Męczę się sam ze sobą. Ile razy myślałem o samobójstwie. Naprawdę wiele. Nie byłbym wstanie. Tak jak autor marzyłem o wojnie na której zginę w męczeńskiej chwale. A potem będą mnie wielbić. Mam kompleksy na każdym punkcie. Jestem facetem, a wpadłem w bulimię. Najgorsze jest to, że jak mówię komuś o tym, że się męczę, to wszyscy mówią, że tylko użalam się nad sobą. A ja naprawdę tak nie chcę. To wcale nie sprawia frajdy.
Mam dwadzieścia lat. Już drugi raz zaczynam studiować, nie znalazłem nikogo z kim mógłbym rozmawiać. W tym roku najprawdopodobniej znowu rzucę studia.Interesuje mnie milion rzeczy, ale za żadną się nie zabrałem. Myślę o jakiś pierdołach, tworzę sobie w głowie świat, w którym jestem kimś innym, lepszym, w którym wszystko mi się udało. Męczę się sam ze sobą. Ile razy myślałem o samobójstwie. Naprawdę wiele. Nie byłbym wstanie. Tak jak autor marzyłem o wojnie na której zginę w męczeńskiej chwale. A potem będą mnie wielbić. Mam kompleksy na każdym punkcie. Jestem facetem, a wpadłem w bulimię. Najgorsze jest to, że jak mówię komuś o tym, że się męczę, to wszyscy mówią, że tylko użalam się nad sobą. A ja naprawdę tak nie chcę. To wcale nie sprawia frajdy.
~nie waze napisał:14-07-2009 18:56
no to!ja mam gorzej o wiele wiele gorzej hmm
~kasica napisał:10-02-2010 15:59
Witajcie. Jestem w podobnej sytuacji. Mam depresję, rodzina odsunela sie ode mnie. Moj chlopak choruje na dda. Ja jemu pomoglam kiedy mial ciezkie chwile. Mi nie ma juz kto pomoc. Nie mam nikogo zeby sie zwierzyc i powiedziec co lezy mi na sercu. Bardzo tego potrzebuje.
