
Komentarze do: Nerwica natręctw
Nerwica natręctw jest wyleczalna
~Grzegorz ojciec Michała napisał:02-07-2007 12:54
Mój syn Michał miał nerwicę natręctw.Dzięki dobremu psychoterapeucie i doktorze MYSZCE z prywatnej kliniki "INSPIRO" na ul. Siennej udało się szybko zdiagnozować i podjąć leczenie. Trwało to półtora roku .Jesteśmy teraz szczęśliwi, a było tragicznie. W najgorszym stadium choroby syn nie mógł wejść do łóżka - tyle razy powtarzał próby aż w końcu padał ze zmęczenia. Albo wchodził kilkanaście razy w nocy tyłem do naszego pokoju, albo nie mógł się umyć - woda leciała a on stał i nie mógł zacząć, albo kilkakrotnie gasił światło lub zamykał wszystkie drzwi. W tej chwili nie ma śladu po chorobie. Oznacza to że jest ona wyleczalna - nie załamujcie się ale koniecznie podejmijcie leczenie farmakologiczne. Po leczeniu wskazane są konsultacje psychoterapeuty - Michałowi jednak nie były potrzebne.
~CHORA NA NATRĘCTWA napisał:03-08-2007 15:22
PROSZĘ PANA GRZEGORZA OJCA PANA MICHAŁA O ADRES PRYWATNEJ KLINIKI INSPIRO NA UL. SIENNEJ I ADRES PANA DOKTORA MYSZKĘ. PILNIE
CHORA
CHORA
~Grzegorz ojciec Michała napisał:05-08-2007 12:23
INZPIRO ul.Sienna 72 Warszawa
tel.(22)6540947 dr Myszka kierownik kliniki
tel.(22)6540947 dr Myszka kierownik kliniki
~Ojciec napisał:31-08-2007 17:43
Mam chorego syna - leczenie trwa już 2 lata i niestety małoskutecznie. Bardzo proszę Panie Grzegorzu o informację jaki lek pomógł Michałowi?
~Grzegorz ojciec Michała napisał:05-09-2007 18:58
STIMULOTON od 1 tabletki do 4 przez 1,5 roku i potem z powrotem obniżenie dawki
~ojciec napisał:06-09-2007 21:20
Panie Grzegorzu dziękuję za informacje.
~matek napisał:24-03-2008 18:22
Proszę o pomoc!!! Mam natręctwa już 10 lat. Jestem zabiegany i zapracowany. Natrętne myśli nie dają mi spokoju!!! Byłem parę razy u psychiatry ,ale mi przepisał takie leki ,że czułem się jeszcze gorzej i cały czas prawie spałem. Mam na imię Tomek i mam 27 lat.Parę razy już myślałem ,żeby się zabić. Nie funkcjonuje przez te natręctwa tak jak powinien funkcjonować normalny człowiek. Jest to rzecz bardzo niedobra i straszna. Pytałem się psychiatry o inną pomoc bo słyszałem ,że można wyleczyć się z nich za pomocą hipnozy. Nie wiem natomiast czy to prawda. Błagam o pomoc!!! mój adres e-mail matek-1981@o2.pl
~piersiaki@ wp.pl napisał:01-04-2008 20:51
wlasnie sama lecze natrectwa za pomoca hipnozy
~Martusica napisał:06-05-2008 12:56
Moja córka od kilku lat choruje na nerwice natręctw. Leki jej pomagaly, ale przy próbie odstawiania nerwica powracala. W tej chwili jeden lek odstawila zupelnie, a becnie jest w trakcieodstawiania drugiego. Dla niej pomogla terapia EEG Biofeedback. Terapia trwa nadal, a córka czuje się bardzo dobrze.
~mar 1990 napisał:17-07-2008 20:43
Do Ojca Michała.Proszę o nr telefonu do tego terapeuty .Mój syn leczy się w klinice INZpiro,-jest poprawa ,ale nie mogę znaleźć dobrego terapeutyJestem z okolic Warszawy Proszę napisać www.sounf@o2.pl Serdeczne dzięki
~mar 1990 napisał:17-07-2008 20:44
Do Ojca Michała.Proszę o nr telefonu do tego terapeuty .Mój syn leczy się w klinice INZpiro,-jest poprawa ,ale nie mogę znaleźć dobrego terapeutyJestem z okolic Warszawy Proszę napisać www.sounf@o2.pl Serdeczne dzięki
~mar1990 napisał:17-07-2008 20:47
Co to jest EEG Biofeedback?
Ja mam chorego syna Bierze SEROXAT jest o nibo lepiej Chętnie zapisałabym go do dobrego terapeuty-nie znam takiego
Ja mam chorego syna Bierze SEROXAT jest o nibo lepiej Chętnie zapisałabym go do dobrego terapeuty-nie znam takiego
~Martusica napisał:27-07-2008 03:01
Terapia EEG Biofeedback to metoda jeszcze w Polsce malo znana. W Stanach jest od 40 lat, a w Polsce od 8. Jet to bezpieczna, bezlekowa metoda przy użyciu komputera. Jednak, aby zauważyć poprawę nalezy odbyć 20-30 sesji z terapeutą. U mojej córki poprawa nastapila po 30 sesjach. Sesje najlepiej, gdy odbywaja się co najmniej 1-2 razy w tygodniu.Niestety jest to terapia dość kosztowna. Jedna sesja w zależności od gabinetu jest od 30 do 80 zl. Należy szukać gabinetów z doświadczeniem. Wazne, jakie szkolenia przeszedl terapeuta. W Warszawie jest poradnia, gdzie robią to bezpatnie, jednak trzeba być mieszkańcem Warszawy. Moja córka obecnie zeszla pól tabletki. mam nadzieję, że odstawię jej zupenie. Oczywiście czuje się bardzo dobrze.
~kita99 napisał:07-08-2008 12:03
Witam
Nie wiem jak zacząć, ale chyba mam NN od dwu lat mam uszkodzoną łękotkę w kolanie, miała być operowana ale czekam i czekam na zabieg, ale nie w tym rzecz. Lakarz zabronił siadać w nieodpowiedni sposób bo będzie bolało, a ja ciągle to robię specjalnie. Doszło do tego że budzę się rano i pierwsze co robię to właśnie tak siadam na tej chorej nodze tak żeby sprawdzić czy jest już wszystko ok i tak cały dzień. Jak mnie najdzie taka myśl to muszę tak usiąść i koniec, najgorzej, że jak tak parę razy zrobię to noga strasznie boli i chodzić nie mogę. Już nie wiem czy jestem masochistką czy chorą na NN. Bardzo proszę o pomoc jestem przerażona
Nie wiem jak zacząć, ale chyba mam NN od dwu lat mam uszkodzoną łękotkę w kolanie, miała być operowana ale czekam i czekam na zabieg, ale nie w tym rzecz. Lakarz zabronił siadać w nieodpowiedni sposób bo będzie bolało, a ja ciągle to robię specjalnie. Doszło do tego że budzę się rano i pierwsze co robię to właśnie tak siadam na tej chorej nodze tak żeby sprawdzić czy jest już wszystko ok i tak cały dzień. Jak mnie najdzie taka myśl to muszę tak usiąść i koniec, najgorzej, że jak tak parę razy zrobię to noga strasznie boli i chodzić nie mogę. Już nie wiem czy jestem masochistką czy chorą na NN. Bardzo proszę o pomoc jestem przerażona
~kita99 napisał:07-08-2008 12:23
Witam
Nie wiem jak zacząć, ale chyba mam NN od dwu lat mam uszkodzoną łękotkę w kolanie, miała być operowana ale czekam i czekam na zabieg, ale nie w tym rzecz. Lakarz zabronił siadać w nieodpowiedni sposób bo będzie bolało, a ja ciągle to robię specjalnie. Doszło do tego że budzę się rano i pierwsze co robię to właśnie tak siadam na tej chorej nodze tak żeby sprawdzić czy jest już wszystko ok i tak cały dzień. Jak mnie najdzie taka myśl to muszę tak usiąść i koniec, najgorzej, że jak tak parę razy zrobię to noga strasznie boli i chodzić nie mogę. Już nie wiem czy jestem masochistką czy chorą na NN. Bardzo proszę o pomoc jestem przerażona
Nie wiem jak zacząć, ale chyba mam NN od dwu lat mam uszkodzoną łękotkę w kolanie, miała być operowana ale czekam i czekam na zabieg, ale nie w tym rzecz. Lakarz zabronił siadać w nieodpowiedni sposób bo będzie bolało, a ja ciągle to robię specjalnie. Doszło do tego że budzę się rano i pierwsze co robię to właśnie tak siadam na tej chorej nodze tak żeby sprawdzić czy jest już wszystko ok i tak cały dzień. Jak mnie najdzie taka myśl to muszę tak usiąść i koniec, najgorzej, że jak tak parę razy zrobię to noga strasznie boli i chodzić nie mogę. Już nie wiem czy jestem masochistką czy chorą na NN. Bardzo proszę o pomoc jestem przerażona
~Helena napisał:24-08-2008 07:51
Syn po 6 godzin wiesza ręcznik lub zakłada skarpetę,nie przyjmuje do wiadomości,że to choroba nie chce się leczyć,sposób myślenia nie racjonalny,czy to NN czy inna choroba psychiczna,stale podkreśla krzywdy z dzieciństwa/musiał się uczyć,miał kary/czy to może być shizofrenia?
~kkk napisał:25-08-2008 16:46
to na pewno nerwica natręctw, jak najszybciej radze zglosic sie do psychologa
~Edyta napisał:01-09-2008 23:25
Panie Grzegorzu (ojciec Michała)
Bardzo proszę o telefon lekarza który pomógł Pana synowi mój brat męczy się z tą chorobą od 4 lat przeszedł już wiele terapii bierze już któryś lek z kolej leczenie bez skutku męczy się strasznie BARDZO PROSZĘ o pomoc!!!!!!!!!! mój adres :
idit21@wp.pl
Bardzo proszę o telefon lekarza który pomógł Pana synowi mój brat męczy się z tą chorobą od 4 lat przeszedł już wiele terapii bierze już któryś lek z kolej leczenie bez skutku męczy się strasznie BARDZO PROSZĘ o pomoc!!!!!!!!!! mój adres :
idit21@wp.pl
~NN napisał:07-09-2008 13:03
Czy ktoś zna szpital w którym leczą NN,może być prywatny.
~Grzegorz ojciec Michała napisał:20-09-2008 17:25
Moi mili!
Czytajcie wcześniejsze komentarze. Znajdziecie tam telefon do kliniki INSPIRO przy ul. Siennej. Mojemu synowi pomógł dr Myszka - kierownik medyczny kliniki, a chorobę rozpoznał bezbłędnie psychoterapeuta Pan Czyżewski
Czytajcie wcześniejsze komentarze. Znajdziecie tam telefon do kliniki INSPIRO przy ul. Siennej. Mojemu synowi pomógł dr Myszka - kierownik medyczny kliniki, a chorobę rozpoznał bezbłędnie psychoterapeuta Pan Czyżewski
~Edyta napisał:08-10-2008 17:39
Witam
TAK Tak później doczytałam się że podał Pan telefon ale jest wielkim zaskoczeniem znaleźć pozytywna informację że ktoś został wyleczony. Bardzo się cieszę że u Pana syna jest już wszystko w porządku. Maniek dziś ma 1 wizytę u dr Myszki 3mam kciuki!
TAK Tak później doczytałam się że podał Pan telefon ale jest wielkim zaskoczeniem znaleźć pozytywna informację że ktoś został wyleczony. Bardzo się cieszę że u Pana syna jest już wszystko w porządku. Maniek dziś ma 1 wizytę u dr Myszki 3mam kciuki!
~pina napisał:24-10-2008 23:09
ja mam cos podobnego jak kita99...kiedy boli mnie cos,musze jakby na przekor poruszactym miejscem mimo bolu...jest jeszcze cos gorszego...musze zginac kolano co jakis czas idac...wstydze sie tego i mysle ciagle o samobojstwie...przez dluzszy czas zazywalam klomipramine,ale czulam sie potym tak zle,ze musialam ja odstawic...teraz zaczne znowu,bo minimalnie wtedy te natrectwa ustawaly....co ja mam robic???nie mieszkam w pl...
~Mania napisał:30-10-2008 19:02
Od wczesnych lat dzieciństwa borykałam się z tą chorobą. Miałam trudności w uczeniu się ponieważ natrętne myśli i czyńńości, któe musiałam wykonywac nieustanie uniemożliwiały mi uczenie się.Nikt z mojego otoczenia nie miał pojęcia że borykam się z chorobą...nawet rodzice. Wstydziłam się do tego przyznać...Nigdy się na to nie leczyłam, dziś mam 26 lat i tylko czasami zauważam u siebie jakieś minimalne objawy natręctw...
~Zagubiona napisał:01-11-2008 16:33
Witam
Mam problem z córką. Po skończeniu studiów zamknęła się w sobie, odizolowała się od ludzi, przebywa w domu. Trwa to już 7 lat. Nie podejmuje i nie szuka opracy, bo uważa że każda jest zła i nieodpowiednia ..albo po tygodniu rezygnuje.Ona nie widzi problemu i sytuacji w jakiej jest ? jest na moim utrzmaniu. Wdała się też w nerwic ę natręctw. Byłam z nią u kilku psychiatrów i psychologów. Na te wizyty córka przychodzi przygotowana i potrafi tak odpowiadać na zadawane pytania, że często wydaje się że wszystko jest z nią w porządku. Zauważyłam, że bardzo potrafi przy tym kłamać i manipulować.
Rozpoznano u niej zaburzenia emocjonalne, postać graniczna typu Borderline Personality Disorder (BPD), ale nikt nie potrafi nawiązać z nią kontaktu.Nie dociera do niej, że problem leży w jej psychice a nie w złym losie.
Proszę o pomoc w znalezieniu dobrego psychoteraputy, najlepiej gdyby wyleczył już podobny przypadek z dobrym rezultatem.
Mam problem z córką. Po skończeniu studiów zamknęła się w sobie, odizolowała się od ludzi, przebywa w domu. Trwa to już 7 lat. Nie podejmuje i nie szuka opracy, bo uważa że każda jest zła i nieodpowiednia ..albo po tygodniu rezygnuje.Ona nie widzi problemu i sytuacji w jakiej jest ? jest na moim utrzmaniu. Wdała się też w nerwic ę natręctw. Byłam z nią u kilku psychiatrów i psychologów. Na te wizyty córka przychodzi przygotowana i potrafi tak odpowiadać na zadawane pytania, że często wydaje się że wszystko jest z nią w porządku. Zauważyłam, że bardzo potrafi przy tym kłamać i manipulować.
Rozpoznano u niej zaburzenia emocjonalne, postać graniczna typu Borderline Personality Disorder (BPD), ale nikt nie potrafi nawiązać z nią kontaktu.Nie dociera do niej, że problem leży w jej psychice a nie w złym losie.
Proszę o pomoc w znalezieniu dobrego psychoteraputy, najlepiej gdyby wyleczył już podobny przypadek z dobrym rezultatem.
~gogo napisał:22-11-2008 05:12
Witam Wszystkich .
Przede wszystkim najlepiej zdjagnozowac chorobe jak najwczesniej.a ten obowiazek przypisalabym napewno rodzicom.i tak naprawde od tego powinna sie zaczac analiza.druga sprawa to w jakim towazystwie sie obracamy...
zazwyczaj sa to osoby zakompleksione,niedowartosciowane.
wiec jesli bl.osoba nie rozumie nas lub wogole nieakceptuje, zamiast nam pomagac i wspierac pograza nas coraz to bardziej.
Przede wszystkim najlepiej zdjagnozowac chorobe jak najwczesniej.a ten obowiazek przypisalabym napewno rodzicom.i tak naprawde od tego powinna sie zaczac analiza.druga sprawa to w jakim towazystwie sie obracamy...
zazwyczaj sa to osoby zakompleksione,niedowartosciowane.
wiec jesli bl.osoba nie rozumie nas lub wogole nieakceptuje, zamiast nam pomagac i wspierac pograza nas coraz to bardziej.
~koro napisał:25-01-2009 22:56
duzo optymizmu widze po waszych rozmowach nie rozumiem tylko tego ze sa rozpoznane trzy przyczyny nerwicy natrectw a wszyscy naiwnie wierza w ta psychologiczna ale to w pewnym sensie zrozumiale silne lobby psychiatrow a ja rowniez mialem natrectwa i to ostre ale same przeszly i nie chodzilem do psychiatry jak bym chodzil rowniez byc moze powiedzial bym ze to on mi pomogl, i nie wierzcie ze ustapily na zawsze to jest jak przeziebienie ale z wiele dluzszym okresem zdrowienia
~Ferezar napisał:27-01-2009 17:40
Witam mam pytanie dlaczego mam nerwice natręctw na tle religijnym skoro nie jestem wierzącym ?? tzn obraza Boga ale ja nie chodzę do Kościoła itd nie wierze porostu jak bylem mały tez tak miałem ale dostałem leki i gdy teraz za czołem schodzić z nich nerwica wróciła
~basia napisał:28-01-2009 07:32
tak
~internautka napisał:28-01-2009 14:12
a mnie tak przeraziły te wasze wypowiedzi, że aż prawie calkowicie przeszly mi te natrectwa. Bo ja nie chce brac tabletek ani chodzic do psychiatry jestem za mloda na leki :( :(
~Reton napisał:28-01-2009 18:58
Odkryłem że mam NN dwa dni temu, czytając właśnie tą stronę. Specjalnie zacząłem szukać. Męczy mnie to już około 20 lat, ale teraz jest nie do zniesienia. Koszmar. Kolega psycholog, po krótkiej rozmowie, powiedział mi, że powinienem brać leki. A więc, sprawa jest poważna. Inaczej się zamęczę. Do tej pory uważałem że to jakieś kosmiczne wariactwo, nawet nie sposób tego wyjaśnić, tak więc nikomu o tym nie mówiłem. Teraz wiem że jest nas wielu, to ważne odkrycie dla mnie. Bardzo dużo mi dało że przeczytałem to wszystko tutaj. Będę próbował z tym walczyć. Albo zwyciężę albo to coś pokona mnie. Nie jest mi łatwo. Dobrze że jestem z wami. Pozdrawiam.
~mika napisał:08-02-2009 16:07
mam problemy z patrzeniam ludzion w oczy. nie zawsze tak bylo dlatego teoria ze poprostu jestem niesmiala nie pasuje mi zupelnie. przychodzi to do mnie atakami. najczesciej jak sie za bardzo koncentruje na czyims spojrzeniu. wtedy rozmowa przestaje byc naturalna i juz tylko mysle o ucieczce lub unikaniu kontaktu wzrokowego. dzieje sie tak zarowno z obcymi ludzmi jak rozniez z tymi ktorych znam. jak powiedzalam sa to raczej ataki niz constans. bardzo mi to utrudnia zycie. rozumiem ze ludzie robia rozne dziwactwa ale patrzenie komus w oczy to podstawa normalnej egzystencji. nie da sie bez tego zyc. szukalam po roznych forach ale nie znalazlam nigdzie mojego przypadku. mam tak od kilku lat z roznymi ludzmi. z wiekszoscia znajomych w towarzystwie ktorym mi sie 'to' wlaczalo juz nie utrzymuje kontaktu.chcialabym wiedziec co to wlasciwie jest? nerwica natrectw? nerwica lekowa czy jakas inna paranoja. dodam jeszcze ze jak mam taki atak towarzyszy temu silny stres, niepokoj, ciezko mi sie skoncentrowac na czyms innym jak tylko mysleniu ze znowu mnie dopadlo i robie z siebie idiotke gadajac jakies bzdury i unikajac kontaktu wzrokowego! bardzo prosze o pomoc kogos kompetentnego kto spotkal sie z czyms takim u kogos innego czuje sie z tym bardzo samotna. czesto placze z bezsilnosci. jestem jeszcze bardzo mloda i chce normalnie zyc.
~magdalina napisał:25-03-2009 15:02
mam to samo, zaczęło sie to 2 lata temu. Od tak niewiadomo dlaczego zaczęłam mieć lęki przed wychodzeniem na balkon bo miałam wrażenie że mi cos odbije i wyskocze , męczyło mie to długo i nie wiedziałam co to jest. Po roku sie przeprowadziłam , mieszkam obecnie na 2 piętrze i już mnie to nie męczy, ale zaczęły sie inne lęki typu że sie powiesze albo sobie coś nożem zrobie a przy tym myślałam że zwariuje przez ten lęk. obecnie jeszcze doszedł objaw << unikania wzroku podczas rozmowy>> nie wiem co to może być , czy nn czy jakieś inne paskudztwo. Jak widzisz nie tylko Ty to masz i podejrzewam że wiele ludzi sie z tym boryka.
~miła:) napisał:25-03-2009 19:17
a ja dzis bylam u psychoterapeuty:) wreszcie sie odważyałam po okolo 4 latach :] dowiedziałam sie ze mam nerwice natręctw :] i we wtorek ide do psychiatry po leki:] ale pan powiedział ze mi to przejdzie bo widzi moje podejscie ( sama podjelam decyzje o leczeniu i chce być szczęsliwa :) ) mam 19 lat za miesiąc matura :] dam rade! :) do wakacji już sie powinno troche uspokoić podobno:)
~miła :) napisał:25-03-2009 19:19
a właśnie bo zapomniałam :) jak sie czuliscie po lekach ?
~paulina-k napisał:27-03-2009 19:06
Panie Grzegorzu, czy można byłoby się z Panem skontaktować mailowo? Chciałabym dowiedzieć się, jak rodzice mogą pomóc swojemu choremu dziecku w domu, oprócz leków i wizyt u psychologa oraz psychiatry. Wiem, że nie dowiem się tego z żadnej książki i od żadnego specjalisty tak dobrze, jak od kogoś kto to przeszedł.
Serdecznie pozdrawiam
Serdecznie pozdrawiam
~MamaP napisał:13-04-2009 23:31
Przede wszystkim dziękuję,że tu jesteście i pozwoliliście mi odkryć,że nie tylko u mnie w domu "takie rzeczy" się zdarzają:)
Nie wiem czy to NN, nie umiem się zdystansować do sytuacji i jej zdiagnozować,a u specjalisty jeszcze nie byłam.
Moja córka (8 lat)ma takie dziwne obsesje,np:
1. od około roku drażnią ją głosy rozmowy mojej i męża kiedy ona jest w swoim pokoju i robi cokolwiek. Drażni ją każdy najmniejszy nawet szept, mimo,że jesteśmy w zupełnie innym pomieszczeniu.
2.ciągle szczypie się w ramiona i łopatki robiąc sobie przy tym siniaki (kiedyś wychowawczyni myślała że jest bita!)-twierdzi,że bolą ją kości i szczypanie pomaga.
3.onanizuje się do tego stopnia że ma ranki na narządach płciowych.Nie wiem czy można to traktować w kategoriach NN,ale trwa to od około 1,5 roku, powtarza się codziennie,a najgorsze,że ona dokładnie zdaje sobie sprawę z tego co robi,mówi mi o tym,że nie może sie powstrzymać,a najgorsze,że pyta jak ma się z tego wyspowiadać (za miesiąc idzie do 1 komunii).
Ja już opadam z sił i nie mam pojęcia jak jej pomóc..Czy to NN??
Nie wiem czy to NN, nie umiem się zdystansować do sytuacji i jej zdiagnozować,a u specjalisty jeszcze nie byłam.
Moja córka (8 lat)ma takie dziwne obsesje,np:
1. od około roku drażnią ją głosy rozmowy mojej i męża kiedy ona jest w swoim pokoju i robi cokolwiek. Drażni ją każdy najmniejszy nawet szept, mimo,że jesteśmy w zupełnie innym pomieszczeniu.
2.ciągle szczypie się w ramiona i łopatki robiąc sobie przy tym siniaki (kiedyś wychowawczyni myślała że jest bita!)-twierdzi,że bolą ją kości i szczypanie pomaga.
3.onanizuje się do tego stopnia że ma ranki na narządach płciowych.Nie wiem czy można to traktować w kategoriach NN,ale trwa to od około 1,5 roku, powtarza się codziennie,a najgorsze,że ona dokładnie zdaje sobie sprawę z tego co robi,mówi mi o tym,że nie może sie powstrzymać,a najgorsze,że pyta jak ma się z tego wyspowiadać (za miesiąc idzie do 1 komunii).
Ja już opadam z sił i nie mam pojęcia jak jej pomóc..Czy to NN??
~Mela napisał:16-04-2009 13:58
Boże jak się cieszę że tu zajrzałam. Cały czas myślałam że mam coś z głową i że tylko ja tak mam. Bałam się komukolwiek powiedzieć a nawet jak już się odważyłam to i tak często ludzie nie rozumieją a ja nie potrafie sprecyzować. U mnie napady nerwicy wracają co kilka lat a w międzyczasie czuję lekki niepokój. Unikam rzeczy które powodują nwroty i jakoś tak żyję. Boje się tak naprawdę tylko jednego. Że jak urodze dziecko - a mam w planach - to mogę mu przez to zrobić jakąś krzywdę. Prosze o opinie mamy które mają NN i zdecydowały się na dzieci. PS. Bardzo dużo daje świadomość że nie jesteśmy sami z takimi problemami iże to nie jakaś poważna choroba bez szansy na wyleczenie. Pozdrawiam
~Flower napisał:17-04-2009 21:41
Ciesze sie ze znalazlam te stronke, bo szukam pomocy dla mojego chlopaka ktory ma problem z NN.Ma dokladnie te same objawy co ww, tzn. uporczywe mycie rak, sprawdzanie czy wylaczyl kuchenke, liczenie w myslach etc. ostatnio objawy NN bardzo sie nasilily i boi sie sam wyjsc z domu, ubieranie moze mu zajac dobre kilka godzin a czesto rowniez poprzedzone jest kapiela ktora rowniez trwa ok 2 godzin. NN zaczelo sie u niego w wieku ok 10 lat, chociaz nie bylo tak silne jak jest w chwili obecnej. Pochodzi z bardzo religijnej rodziny i doszlismy do wniosku ze to rowniez moglo miec wplyw na poczatki OCD. Chodzil tez do psychologa przez ostatni rok ale zamiast poprawy objawy zaczely sie nasilac i teraz jest znacznie gorzej. Mial tez zapisany lek zawierajacy serotonine ale wydaje mi sie ze nie bylo to wystarczajace. Ja juz sama "wysiadam" i nie wiem w jaki sposob mu pomoc. Dodam tyko ze mieszkamy w Anglii (on jest Anglikiem) i niby tutaj pomoc powinna byc latwiej dostepna ale do tej pory nie udalo mu sie w zaden sposob pokonac tych przykrych objawow pomimo ze terapie behewioralne ma za soba. Acha tez myslimy o dzieciach ale w obecnej sytuacji jest to jescze bardzo odlegle.Czy ktos moze mial podobne doswiadczenia i udalo mu sie pokonac to bardzo uciazliwe zaburzenie. serdecznie pozdrawiam
~córka napisał:18-04-2009 12:11
Moja mama zawsze sprawdza po kilkanaście razy czy krany są zakręcone, gazy i urządzenia elektryczne wyłączona a drzwi zamknięte. Sprawdzając zawsze liczy do pięciu. Bardzo ją to męczy. Czy to jest nerwica natręctw?
~córka napisał:18-04-2009 12:14
A i to samo jest z lodówką...A okna to są już popsute przez te sprawdzanie.
~oferuję pomoc napisał:02-05-2009 14:18
tak, to NN,
studentka.pomoc@gmail.com
studentka.pomoc@gmail.com
~aga napisał:03-05-2009 19:27
panie Grzegorzu czy pana syn miał objawy wycierania wszystkich rzeczy i ubrań
~Lena198514 napisał:03-06-2009 21:24
Mika!!!!!!Do Ciebie!!!
Dawno napisalas ten post wiec nie wiem czy to jeszce odcztasz.Ale ja od dwoch tygodni obserwuje u siebie to samo. w pracy wszyscy jakby juz zaczeli mnie unikac a napewno traktowac inaczej, ja ez przestaje spontanicznie reagowac podczas rozmowy, patrze sie na rozmowce i widze jak zaczyna sie peszyc bo widzi zeu mnie cos nie tak.Dowiedzialas sie co to?
Ja juz placze przez t drughi dzien bo tez zaczelam tak miec ze znajomymi i to takimi ktorych znam od lat!!!!!
Pomoz.....
Dawno napisalas ten post wiec nie wiem czy to jeszce odcztasz.Ale ja od dwoch tygodni obserwuje u siebie to samo. w pracy wszyscy jakby juz zaczeli mnie unikac a napewno traktowac inaczej, ja ez przestaje spontanicznie reagowac podczas rozmowy, patrze sie na rozmowce i widze jak zaczyna sie peszyc bo widzi zeu mnie cos nie tak.Dowiedzialas sie co to?
Ja juz placze przez t drughi dzien bo tez zaczelam tak miec ze znajomymi i to takimi ktorych znam od lat!!!!!
Pomoz.....
~kasia napisał:14-06-2009 20:46
ja tez cierpię na nerwicę natręctw.Niestety w dzieciństwie były pierwsze silne objawy,ale rodzice mną się nie interesowali.Polecam ksiązkę A.Bryńskiej: Zaburzenie obsesyjno kompulsyjne. Mozna zamówic Wyd.UJ.Dużą ulgę przynosi mi ekspozycja.
~Mrozik napisał:28-06-2009 17:31
Ja także mam nerwicę natręctw. Pierwsze objawy zauważyłem jakieś 2 lata temu. Nawiedzają mnie uporczywe myśli, muszę wiecznie patrzyć na zegarek, stawać przed lustrem, analizować sobie wszystkie rzeczy w głowie. Muszę także dotykać rzeczy lewą ręką nigdy prawą. Te wszystkie rzeczy utrudniają mi normalne funkcjonowanie, ale czuje sie raźniej gdy widzę że sporo osób choruje na to samo. Na razie nie chcę iśc do żadnego psychologa ani lekarza. Postaram się wyleczyę chorobę sam, mam nadzieję że mi się uda. A tak wogóle mam 13 lat
~załamana napisał:01-08-2009 00:12
Ja choruję od dziewiątego roku życia.Obecnie mam 18.
~WojtekBski napisał:03-08-2009 15:43
ja mam nerwice już od ponad 5 lat. Przez ten czas borykam sie z tym problemem i nie potrafie go rozwiazać wszystko zaczęło sie gdzieś pod koniec gimnazjum kiedy zacząłem zchodzić z tegretolu cr 200 gdyz wcześniej miałem problemy natury neurologicznej po tym wszystkim zaczeły sie objawy od pisania drobnych czynności np w zeszycie po poprawianie szczególnie w moim pokoju obecnie jest coraz gorzej próbuje siła woli jakos temu zaradzić ale nic nie wychodzi. W tym czasie biere favarin i rispolept a przeszłem juz wszystkie naprawde chyba leki i bez rezultatu. Staram sie żyć normalnie tylko nie zawsze to wychodzi prosze o pomoc lub rade co do strony farmakologicznej jak i psyhoterapii oczywiście bo najlepiej jest gdy sie połączy leki z odpowidnią psyhoterapią. Prosze pisać do mnie z poradami na tym forum lub na mój e mail wojtekbj22.zdrochec@buziaczek.pl z góry dziekuje za pomoc;)
~angel napisał:19-08-2009 15:05
mika odezwij się mam to samo:(
~natalka napisał:21-08-2009 11:03
mama pytanie do pana grzegorza ojca michała czy ten lek który zarzywał pana syn jest dosępny bez recepty?
~uwaga70 napisał:23-08-2009 20:07
Pozdrawiam Wszystkich.
Mam prośbę. Może trafił ktoś na takiego Doktora Myszkę w Poznaniu?
Do Warszawy mam zbyt daleko. Może jest ktoś, kogo wyleczył z NN dr Michałowski albo prof Rybakowski?
Było już czterech psychiatrów i każdy eksperymentował bez skutku.
Mam prośbę. Może trafił ktoś na takiego Doktora Myszkę w Poznaniu?
Do Warszawy mam zbyt daleko. Może jest ktoś, kogo wyleczył z NN dr Michałowski albo prof Rybakowski?
Było już czterech psychiatrów i każdy eksperymentował bez skutku.
~Arek Bydgoszcz napisał:28-08-2009 17:53
czesto myje rece bo boje sie ze na cos zachoruje po dotknieciu czegos pomozcie
~kama:) napisał:29-08-2009 23:36
nie wiem kiedy zaczęła sie ta choroba u mnie,ale trochę czasu już trwa.od niedawna jest na tyle męcząca i na tyle dezorganizująca moje życie prywatne i zawodowe,że sama siebie zdiagnozowałam-NN!najpierw wydawało mi się,że pewne zachowania wynikają z mojego pedantyzmu,ale nie potrafię się bez nich obejść,jestem zniewolona przez myśli,które "każą" wykonać daną czynność w danej chwili po sto razy.nie potrafię już normalnie funkcjonować nie tracąc czasu i odpierając natłok myśli pt.co jeszcze miałam zrobić,o czym zapomniałam,co mialam sprawdzić,co zapomnialam zaplanować,co zapisać itd.każdy dzień zaczyna się od kartki i długopisu w ręku i planowania kolejnego dnia.teraz jak to piszę wydaje mi się to bardzo glupie,jednak to jest ode mnie silniejsze.normalnie można zwariować
~Mysty napisał:01-09-2009 00:05
Mam NN podejrzewałam to już od dawna,ale czytając wasze wypowiedzi wiem już na pewno. Kiedyś mój narzeczony powiedział że jestem podobna do detektywa Monka,że ja też się tak zachowuję.Obejrzałam kilka odcinków i stwierdziłam że ze mną nie jest tak źle-jeszcze ;)
Zawsze przed pójściem spać sprawdzam wszystkie okna i drzwi czy są zamknięte,gaz wyłączony i czy krzesła są równo,to dość męczące ale ten wewnętrzny lęk jeśli tego nie zrobię to coś się złego stanie:( A ręce myję często tylko w pracy bo mam do czynienia z różnymi ludźmi-pacjentami.Ale krzesła muszą być równo,raz w pracy nie posłuchałam lęków i nie sprawdziłam jeszcze raz czy są wszystkie okna zamknięte i co się okazało-jeno okno nie było zamknięte i była draka bo w nocy alarm się włączył i była haja;) czasem więc sprawdzanie okien nie jest takim złym natręctwem ;P czyżbym się usprawiedliwiała? Mój narzeczony mi pomaga,często mi powtarza że nic się nie stanie jeśli czegoś nie poprawię i odciąga mnie od danej rzeczy.Wiem że czasem traci cierpliwość nie mówiąc mi o tym,dlatego staram się z tym walczyć dla niego ;) Życie nas nie rozpieszcza dlatego nie dajmy mu się,walczmy o normalne życie bez lęku,czy tak się da czas pokaże ;) Powodzenia życzę wszystkim ;)
Zawsze przed pójściem spać sprawdzam wszystkie okna i drzwi czy są zamknięte,gaz wyłączony i czy krzesła są równo,to dość męczące ale ten wewnętrzny lęk jeśli tego nie zrobię to coś się złego stanie:( A ręce myję często tylko w pracy bo mam do czynienia z różnymi ludźmi-pacjentami.Ale krzesła muszą być równo,raz w pracy nie posłuchałam lęków i nie sprawdziłam jeszcze raz czy są wszystkie okna zamknięte i co się okazało-jeno okno nie było zamknięte i była draka bo w nocy alarm się włączył i była haja;) czasem więc sprawdzanie okien nie jest takim złym natręctwem ;P czyżbym się usprawiedliwiała? Mój narzeczony mi pomaga,często mi powtarza że nic się nie stanie jeśli czegoś nie poprawię i odciąga mnie od danej rzeczy.Wiem że czasem traci cierpliwość nie mówiąc mi o tym,dlatego staram się z tym walczyć dla niego ;) Życie nas nie rozpieszcza dlatego nie dajmy mu się,walczmy o normalne życie bez lęku,czy tak się da czas pokaże ;) Powodzenia życzę wszystkim ;)
~baśka napisał:03-09-2009 20:52
Mam 15 lat i zauważyłam, że często sprawdzam czy światło jest zgaszone, czy kran jest zakręcony, czy jest wszystko wyłączone, czy jestem brudna (to najczęściej w szkole), a jak zobaczę jakiś wyraz to mam tak, że muszę ten wyraz "napisać w myślach", do tego zrobiłam się strasznie dokładna - na lekcjach potrafię sprawdzać wyraz z 3 razy, to bardzo męczace, czy mam NN?
~maria napisał:11-09-2009 13:15
Jestem matką syna cierpiącego na tę chorobę.Ja ją zauważyłam u niego ok. 13 roku życia-jego życia.Teraz ma już 20 lat i wciąż na nią cierpi -odrzucił leczenie twierdząc że nic mu nie daje.Już nie umiem sobie z tym radzić-bo on ma swoją wolę i po prostu nie chce.
Obecnie opuścił dom i jest na studiach w UK.
Jest zdolny ale nauka idzie mu wolno bo często się po prostu zawiesza - stąd mój wysiłek w płatne studia,które moim zdaniem dają większą pewność ich ukończenia bo na tych naszych (zdaję sobie z tego sprawę mógłby po prostu zostać z tyłu i nie nadążyć za innymi-a zależy mi na mim -bardzo go kocham).
Efekt z tego jest taki, że właściwie codziennie go wspieram w przeróżnych sytuacjach choć przyznaję że ta samodzielność spowodowała duże postepy w niektórych dziedzinach jego życia.
Wciąż jednak czuje się bardzo samotny i ma mało kontaktów z rówieśnikami.
Wymaga dużo od siebie i innych
-w/g mnie zdecydowanie za dużo
i nie potrafi zmienić tych sztywnych wzorców.
Poszukuję -jeśli takie istnieją -grup wsparcia dla osób zyjących z ludżmi z takimi problemami.
Jest mi niezmiernie cięzko- on mnie tak przytłacza i czuję się bezbronna bo nie umiem mu pomóc,choć wychodzę ze skóry.
Nie chcę wspierać jego choroby-muszę nauczyć się na nią prawidłowo reagować by jej przypadkiem nie pogłebić choćby przez zwykłą nieuwagę czy nieroztropność.
Pomóżcie
Obecnie opuścił dom i jest na studiach w UK.
Jest zdolny ale nauka idzie mu wolno bo często się po prostu zawiesza - stąd mój wysiłek w płatne studia,które moim zdaniem dają większą pewność ich ukończenia bo na tych naszych (zdaję sobie z tego sprawę mógłby po prostu zostać z tyłu i nie nadążyć za innymi-a zależy mi na mim -bardzo go kocham).
Efekt z tego jest taki, że właściwie codziennie go wspieram w przeróżnych sytuacjach choć przyznaję że ta samodzielność spowodowała duże postepy w niektórych dziedzinach jego życia.
Wciąż jednak czuje się bardzo samotny i ma mało kontaktów z rówieśnikami.
Wymaga dużo od siebie i innych
-w/g mnie zdecydowanie za dużo
i nie potrafi zmienić tych sztywnych wzorców.
Poszukuję -jeśli takie istnieją -grup wsparcia dla osób zyjących z ludżmi z takimi problemami.
Jest mi niezmiernie cięzko- on mnie tak przytłacza i czuję się bezbronna bo nie umiem mu pomóc,choć wychodzę ze skóry.
Nie chcę wspierać jego choroby-muszę nauczyć się na nią prawidłowo reagować by jej przypadkiem nie pogłebić choćby przez zwykłą nieuwagę czy nieroztropność.
Pomóżcie
~maria napisał:11-09-2009 13:46
Basieńko-prawdopodobnie tak-odpowiedż znajdziesz w por. psych. i po testach psychologicznych-podejmij leczenie.
Mój syn ma kłopoty z gaszeniem światła,myciem rąk, w ogóle kąpielą (1,5-2 godz,)sprzątaniem; bo wogóle nie sprząta lub na odwrót liże wszystko,układaniem rzeczy, ogólnie ze zjawiskiem "brudu"np. na jego posłaniu czy krześle nikomu nie wolno usiąść..
zagląda do mnie czy żyję i czy nic mi się nie stało.. itd itp.
Nie ma tu nawet natręctw myślowych o których nie chce mówić,a mnie boli że jest z tym sam.
Oddałabym za niego życie,lecz zdaję sobie sprawę,że nie jest to najrozsądniejsze wyjście więc robię krok do tyłu i usiłuję nabrać dystansu i za wszelką cenę nie dać się wkręcić w współodczuwanie bo wtedy stracę te jedyną realną możliwość prawdziwej pomocy.
W takich chwilach jestem posądzana o obojętność-to bardzo boli-kłocimy się wtedy.
Czy to rozumiesz?
Mówię o tym dlatego, żebyś wiedziała, ze nie wszystko jest takie jak nam się wydaje.
Zyczę sukcesów w zdrowieniu i zaufaniu do siebie i innych.
Mój syn ma kłopoty z gaszeniem światła,myciem rąk, w ogóle kąpielą (1,5-2 godz,)sprzątaniem; bo wogóle nie sprząta lub na odwrót liże wszystko,układaniem rzeczy, ogólnie ze zjawiskiem "brudu"np. na jego posłaniu czy krześle nikomu nie wolno usiąść..
zagląda do mnie czy żyję i czy nic mi się nie stało.. itd itp.
Nie ma tu nawet natręctw myślowych o których nie chce mówić,a mnie boli że jest z tym sam.
Oddałabym za niego życie,lecz zdaję sobie sprawę,że nie jest to najrozsądniejsze wyjście więc robię krok do tyłu i usiłuję nabrać dystansu i za wszelką cenę nie dać się wkręcić w współodczuwanie bo wtedy stracę te jedyną realną możliwość prawdziwej pomocy.
W takich chwilach jestem posądzana o obojętność-to bardzo boli-kłocimy się wtedy.
Czy to rozumiesz?
Mówię o tym dlatego, żebyś wiedziała, ze nie wszystko jest takie jak nam się wydaje.
Zyczę sukcesów w zdrowieniu i zaufaniu do siebie i innych.
~Marzena napisał:12-09-2009 18:46
Do Warszawy tez mam za daleko ale czy ktoś spotkał się z dobrym psychoterapeuta który pomoże mi w leczeniu córki w woj. świętokrzyskim?
~Inik napisał:18-09-2009 09:27
Na nerwice cierpię od ok. 6 lat. Chyba w końcu wybiorę się do psychiatry, bo lada chwila będę się bała z domu wyjść! Mam dosyć ciagłego sprawdzania gazu, okien, światła, drzwi, liczenia do 4 i ciągłego martwienia się po wyjsciu czy oby na pewno wszystko jest ok? I to ciagłe obmacywanie się po kieszeniach i szperanie w torebce czy klucze są, czy telefon jest... KATASTROFA!!!
Do tego jak idę ulicą to wydaje mi się cały czas, że ktoś mnie napadnie!
Do tego jak idę ulicą to wydaje mi się cały czas, że ktoś mnie napadnie!
~Inik napisał:18-09-2009 09:31
Jeszcze dotego nie mogę znieść dźwięków z telewizora i radia! Tak mnie to wkurza, że cały czas chodzę w stoperach. Odgłos kosiarki mie tak nie wnerwia jak TV czy radio!!!
~lidia napisał:18-09-2009 14:50
na nerwicę natręctw cierpię od dzieciństwa. zaczęłam się leczyć. początkowo trzymałam to w tajemnicy, teraz zaczęłam o tym mówić. Czy wy uważacie to za coś naturalnego czy boicie i wstydzicie się wspominać o tym znajomym. Bo psychiatra przecież nie należy do lekarzy z których się chlubimy.
~Inik napisał:18-09-2009 20:08
W moim przypadku jest tak, że wie o tym mama i mój chłopak. Znajomym nie powiedziałam i nie powiem, bo domyślam się jak zareagują: he he he wariatka!
~Ona napisał:18-09-2009 22:27
Witam. Cierpię na nerwice natręctw od dzieciństwa, ale wiem o tym od jakis 4lat. Nie leczę się ani nikt o tym nie wie, boję się powiedzieć i że będą mysleć, że jestem psychiczna. Umiem sobie z tym radzić, jedynie raz na jakiś czas, po dłuższym okresie dopadają mnie jakieś straszne lęki i zaczyna się i wtedy jest już trudno np. w chwili obecnej boję się że wypadków samochodowych, że coś przydarzy się mi albo bliskim, nie mogę przestać o tym myśleć i cieszyć się życiem, gdy nachodzi mnie taka myśl to muszę ją wypluć bo inaczej boję się że tak się stanie. Wiem że to absurdalne, moje myśli przecież nie mają wpływu na to co będzie,każdy człowiek by mógł tak myśleć, ale to by nikt nie wychodził z domu i nie cieszyłby się z życia. Wiem ale te mysli są . Wcześniej miałam inne natręctwa ale sobie z nimi poradziłam. Jak czułam że coś muszę zrobić- nie robiłam tego i tak minęło i lęk tez minął. A z tymi myślami jest inaczej. Od jakiegoś czasu strasznie boli mnie głowa, robiłam tysiące badań i nic nie wyszło, dostałam lek od neurologa przeciwdepresyjny (ale nie mam depresji, nikt też o nerwicy nie wie), tabletki mają mnie uspokoić. Słyszałam że leki przeciwdepresyjne pomagają przy nerwicy, może mi pomogą , uspokoją mnie i miną lęki.
~Ona napisał:18-09-2009 22:36
Jak myślicie? Życzę nam wszystkim zwycięstwa nad tą uporczywą chorobą. Jak dobrze, ze znalazłam tą stronkę i mam z kim się tym podzielić.
~paula napisał:01-10-2009 20:15
Myślę że za bardzo się tym wszystkim przejmujecie.Też mam nerwicę i robię różne dziwne rzeczy ale z drugiej strony ona w pewnym sensie ukształtowała nasz charakter i trzeba ją zaakceptować
~żonka:) napisał:01-10-2009 22:05
szukam pomocy dla mojego męża!
jestesmy razem juz prawie 6 lat, a od 1.5 miesiaca jestesmy małzenstwem!od czasu kiedy zauwazylam jak wiele ludzi boryka sie z tym problemem jest jakby "lżej" tzn wiem ze moj maz nie jest jedynym "egzemlarzem" ale tak narawde te jego leki mnie sama juz wykanczaja, czesto brakuje mi cierpliwosci, wsciekam sie co jeszcze pogarsza sytuacje...mam potem wyrzuty bo wiem ze to choroba ale moja cierliwosc tez sie kiedys konczy...
najgorsze jest to ze ja sama czesto w tym uczestnicze, tzn.musze cos poprawic, cofnac sie, dotknac czegos kilka razy dlatego ze np on akurat mial naplyw tych złych mysli, sam sobie to odkrecal zeby tak sie nie stalo a ja w danej chwil przerwalam z jakiegos powodu ten "seans"...albo np jak podalam mu cos lewa reka to lewa od niego musze odebrac, podac ubranie, jak ja odlozylam jego jakas rzecz to ja potem musze ja mu podac bo sam nie moze wziasc bo stanie sie wedlug niego cos zlego, tj ze kogos zabije, ze komus z jego bliskich cos sie stanie, itd...do tego dochodzi masakra przy ubieraniu, najgorzej kiedy wklada spodnie,jedna nogawke ubiera po kilka razy, potem sciaga i zaklada nastepna potem znowu pierwsz potem bluzke w miedzyczasie...tragedia, wogole ma zwyczaj robienia paru rzeczy odrazu,sam dotyka rzeczy po kilka razy w momencie kiedy sobie o czyms zlym pomysli, dotyka tak dlugo az sobie natrectwa nie odkreci i to wtedy daje mu spokoj...jest jeszcze czesto akcja podczas jazdy samochodem, wracanie ta sama droga, wlaczanie w tej samej kolejnosci w aucie np najpierw odpalic samochod, potem swiatla, reczny nie daj boze w innej kolejosci, potrafi nawet stwierdzic ze jak zrobilam inaczej to po to zeby jemu zrobic na zlosc..a ja sie poprostu na tym nie zastanawiam, tylko wykonuje pewne czynnosci, a on z koleji o wszystkim mysli, jest niewolnikiem samego siebie...tak bardzo mi go szkoda, chce mu jakos pomoc, on twierdzi ze wystarczy ze bede kolo niego w takich kryzysowych sytuacjach i przytule go do siebie, ale przeciez to nie zawsze jest mozliwe, nie jestem jego opiekunka przeciez...wiem ze to bardziej powazny problem i ja musze cos zrobic, musze znalesc dobrego lekarza, takiego z ktorym sami moze mieliscie mozliwosc współpracy i sa tego efekty, bardzo prosze o pomoc w tej sprawie, bede tu codziennie zagladac i czekac na jakos odpowiedz, wierze ze taka osoba sie znajdzie,jestesmy z okolic Poznania!
dodam ze bardzo kocham mojego meza i sa dni w ktorych jego natretctwa nam nie przeszkadzaja, ale niestety jest ich nie duzo...
serdecznie wszystkich pozdrawiam:)
jestesmy razem juz prawie 6 lat, a od 1.5 miesiaca jestesmy małzenstwem!od czasu kiedy zauwazylam jak wiele ludzi boryka sie z tym problemem jest jakby "lżej" tzn wiem ze moj maz nie jest jedynym "egzemlarzem" ale tak narawde te jego leki mnie sama juz wykanczaja, czesto brakuje mi cierpliwosci, wsciekam sie co jeszcze pogarsza sytuacje...mam potem wyrzuty bo wiem ze to choroba ale moja cierliwosc tez sie kiedys konczy...
najgorsze jest to ze ja sama czesto w tym uczestnicze, tzn.musze cos poprawic, cofnac sie, dotknac czegos kilka razy dlatego ze np on akurat mial naplyw tych złych mysli, sam sobie to odkrecal zeby tak sie nie stalo a ja w danej chwil przerwalam z jakiegos powodu ten "seans"...albo np jak podalam mu cos lewa reka to lewa od niego musze odebrac, podac ubranie, jak ja odlozylam jego jakas rzecz to ja potem musze ja mu podac bo sam nie moze wziasc bo stanie sie wedlug niego cos zlego, tj ze kogos zabije, ze komus z jego bliskich cos sie stanie, itd...do tego dochodzi masakra przy ubieraniu, najgorzej kiedy wklada spodnie,jedna nogawke ubiera po kilka razy, potem sciaga i zaklada nastepna potem znowu pierwsz potem bluzke w miedzyczasie...tragedia, wogole ma zwyczaj robienia paru rzeczy odrazu,sam dotyka rzeczy po kilka razy w momencie kiedy sobie o czyms zlym pomysli, dotyka tak dlugo az sobie natrectwa nie odkreci i to wtedy daje mu spokoj...jest jeszcze czesto akcja podczas jazdy samochodem, wracanie ta sama droga, wlaczanie w tej samej kolejnosci w aucie np najpierw odpalic samochod, potem swiatla, reczny nie daj boze w innej kolejosci, potrafi nawet stwierdzic ze jak zrobilam inaczej to po to zeby jemu zrobic na zlosc..a ja sie poprostu na tym nie zastanawiam, tylko wykonuje pewne czynnosci, a on z koleji o wszystkim mysli, jest niewolnikiem samego siebie...tak bardzo mi go szkoda, chce mu jakos pomoc, on twierdzi ze wystarczy ze bede kolo niego w takich kryzysowych sytuacjach i przytule go do siebie, ale przeciez to nie zawsze jest mozliwe, nie jestem jego opiekunka przeciez...wiem ze to bardziej powazny problem i ja musze cos zrobic, musze znalesc dobrego lekarza, takiego z ktorym sami moze mieliscie mozliwosc współpracy i sa tego efekty, bardzo prosze o pomoc w tej sprawie, bede tu codziennie zagladac i czekac na jakos odpowiedz, wierze ze taka osoba sie znajdzie,jestesmy z okolic Poznania!
dodam ze bardzo kocham mojego meza i sa dni w ktorych jego natretctwa nam nie przeszkadzaja, ale niestety jest ich nie duzo...
serdecznie wszystkich pozdrawiam:)
~edyta79 napisał:02-10-2009 15:35
witam,z problemem nerwicy natręctw boryka się mój chłopak a przy tym ja sama.większośc opisanych przez Państwa ojawów ma równiez moj chłopak. jest to uciążliwe dla niego samego jak również dla mnie, dlatego bardzo proszę o informacje czy jest jakis ośrodek leczący nn w województwie śląskim -okolice katowic. będę bardzo wdzięcznaza każdą odpowidź.pozdrawiam.
~zwyciezca napisał:02-10-2009 17:32
hej
mialem przez pare lat coraz bardziej poglebiajaca sie nerwice natrectw.
sam sie wyleczylem bez zadnego lekarza.
mialem przez pare lat coraz bardziej poglebiajaca sie nerwice natrectw.
sam sie wyleczylem bez zadnego lekarza.
~alpen_gold napisał:04-10-2009 16:13
Od lutego tego roku cierpię na NN. Przyszło nagle. Natrętne i uporczywe myśli nie dają mi spokoju. Nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Cały czas wymyślam jakieś czarne scenariusze dotyczące mojego życia. Nie ma dnia zebym się nie katowała tymi myslami. Raz jest lepiej, raz gorzej. O tyle to dla mnie dziwne, że zawsze byłam osoba pogodną, optymistką i nie nachodziły mnie żadne czarne myśli. Mój kolega pedagog uświadomił mnie, ze cierpię na NN. We wtorek mam pierwszą wizytę u psychiatry. Mam nadzieję, że dzięki temu, iż jestem świadoma tego, co mi dolega, będzie łatwiej mi z tego wyjść. Ta choroba jest naprawdę destrukcyjna...
~Inik napisał:06-10-2009 21:29
Ja staram się walczyć z tym sama. Próbuję na siłę oderwać się od codziennych rytuałów. Ale to jak walka z wiatrakami, chociaż przyznam, że budzik jak narazie sprawdzam 2 minuty, a nie 10 jak kiedyć (chyba, że koniecznie muszę rano wstać to nastawiam 2 budziki i lecę do mamy żeby sprawdziła czy oby na pewno są nastawione). I nie liczę już ciągle kluczy, ale z całą resztą nadal jest katastrofa... Najgorzej jest jak muszę z domu wyjść, a nie ma nikogo- sprawdzanie wszystkiego ponad 30 minut i wychodzenie w nerwach na siłę... Dlatego nie chcę wychodzić z domu jak jestem sama, żeby zaoszczędzić sobie stresu...
~gość z POZNANIA napisał:07-10-2009 22:10
Osobom z POZNANIA i okolic, których nie stać na prywatnego lekarza polecam Poznański Ośrodek Zdrowia Psychicznego na Osiedlu Kosmonautów tel 61 820 33 23 - nie ma dużych kolejek do psychiatry, ale są do psychoterapeuty
~żonka:) napisał:08-10-2009 21:58
"gość z poznania" napisz prosze czy ty sam lub ktos z twoich bliskich korzystaliscie z pomocy lekarzy tam pracujacych albo lepiej czy masz namiary na lekarza z ktorym miales doswiadczenia i mozesz go szczerze polecic w kwesti NN,nie ma znaczenia jesli z ich porad korzysta sie prywatnie!z gory dziekuje:)
~IRENEUSZ napisał:11-10-2009 09:30
czy ktosuzywal lelu ANAFRANILSR75 NA NERWICE NATRECTW I LECZY SIE U PSYCHIATRY W POZNANIU NA KASZTELANSKIEJ LEKARZ IRENEUSZ K..
~ireneusz napisał:11-10-2009 09:37
CZY UZYWAL LEKU ANAFRANILSR75 corka uzywa barzo zle objawy,,,
~czy ja mam NN napisał:11-10-2009 22:17
Witam, trafiłem na tą stronę celowo. Szukam choroby z którą ja muszę się męczyć, nazwa Nerwica Natręctw pasuje do mojej bo mam ciągle natrętne myśli - co tzn. natrętne? - nie chce o nich myśleć a mimo to nie dają mi spokoju. Większość z Was ma problem gaszenia światła, mycia rąk itp. ja mam nieco inny... wszystkim się strasznie przejmuje, jak ktoś mi powie że jestem głupi to od razu szukam podtekstu (czarnego dla mnie scenariuszu), że powiedział tak przez moje zachowanie, że to moja wina... lub ostatnio na lekcji nauczyciel zapytał się był Bogiem mórz ktoś powiedział że Mars, ja powiedziałem że Posejdon a nauczyciel powiedział otóż to, miałem natrętne myśli czy to faktycznie Posejdon czy nie aż musiałem chodzić po słownikach bo nie dawało mi to spokoju... nawet jak sprawdziłem w słowniku to zaraz myśli "czy aby na pewno"... mam już tego dość, nie mogę się praktycznie na niczym skupić bo ciągle jakieś głupie myśli...
ostatni najgorszy przykład, gdzieś wyczytam że np. ktoś robi z siebie debila to zaraz ja mam masę myśli czy ja czasami nie robię z siebie debila, co skutkuje tym że wole się nie odzywać w towarzystwie, ciągle męczą mnie te myśli... przez to jestem osobą zamkniętą w sobie, te myśli nie dają mi spokoju... czy to jest NN?
ostatni najgorszy przykład, gdzieś wyczytam że np. ktoś robi z siebie debila to zaraz ja mam masę myśli czy ja czasami nie robię z siebie debila, co skutkuje tym że wole się nie odzywać w towarzystwie, ciągle męczą mnie te myśli... przez to jestem osobą zamkniętą w sobie, te myśli nie dają mi spokoju... czy to jest NN?
~Inik napisał:12-10-2009 20:37
Jak najbardziej. To nerwica natręctw myślowych. ja osobiście ciągle powtarzam rytuały czynnościowe, ale myslowe "zawiechy" tez mi się zdarzają np: mowię do chłopaka że spotkamy się o 18, muszę "o 18" powtórzyć kilka razy, a potem jestem w stanie zastanawiać się czy na pewno to 18, bo może powiedziałam o 17????
~Czy to jest NN? napisał:14-10-2009 11:30
dziękuję za odpowiedź... mam identycznie, nie wiedziałem, że to też objaw NN :/ albo chodzę w kółko po pokoju i się zastanawiam czy to było tak czy tak... :/ tylko co ja mam zrobić, mam 16lat, jak powiem rodzicom, że chciałbym się wybrać do psychiatry to mnie wyśmieją :/ poza tym, mój tata również cierpiał na nerwicę i depresję, więc może odziedziczyłem to po nim... nie wiem kompletnie co robić :/ Są jakieś leki na to bez recepty, żebym mógł sobie kupić w aptece?
~Inik napisał:15-10-2009 23:22
Skoro Twój tata miał taki problem to powinien Cię zrozumieć, a leków bez recepty raczej na to nie ma. Możez jedynie iść do lekarza lub na początek zmuszać się do odwracania uwagi od tych UPIERDLIWYCH mysli. Ja tak robię. Na siłę odchodzę od ona (choć nie raz wracam), na siłę odwracam wzrok od gazu- świateł-Tv- budzika .tp, ciężka praca, wymaga wiele nerwów- przynajmniej ode mnie, ale po woli zaczyna pomagać.
~Inik napisał:16-10-2009 20:30
Ale czy to NN na pewno stwierdzić może tylko lekarz, my możemy tylko domniemywać.
~zdesperowana napisał:19-10-2009 22:41
nie wiem jak to sobie wytlumaczyc.. nerwice mam od kilku lat( ok. 4) z tym z roczna przerwa. teraz choroba znowu sie nawrocila.. wstydze sie powiedziec o tym rodzicom.. wiem tylko ze na ten rok pomogla mi zmiana klimatu.. miejsce zamieszkania otoczenie.. a teraz nie mam jak tego dokonac
~thomas1986 napisał:20-10-2009 05:42
Witam! Mam nerwicę natręctw i chyba jestem w najgorszym jej stadium. Otóż sprawdzanie po kilka razy czy drzwi są zamkniete, gromadzenie wszedzie papierów (bo wydaje mi sie ze zapisalem tam jakies istotne rzeczy i dlatego nic nie wyrzucam), nie wkladam nic do kieszeni bo boje sie ze zaraz wypadnie itp. Moj mail to petryx@o2.pl. Niech ktos do mnie napisze, bo chetnie o tym porozmawiam. Jestem z Warszawy.
~Inik napisał:23-10-2009 22:04
Thomas jeszcze nie tak źle. Poczytaj co pisalam wcześniej. Ja dziś z domu wychodziłam 40 minut- to sprawdzić tamto sprawdzic, na sam gaz zeszło 15 minut. W końcu wyszłam na siłę, bo byłam już spóźniona, ale jeszcze się odwracałam, bo może same drzwi się otworzyły i tak się zastanawiałam czy pies został w domu czy w trakcie gdy wychodziłam wyszedł na klatkę!!!!! Totalna porażka!
~Kaja napisał:26-10-2009 15:03
cześć .Ja sądzę że wstyd przed patrzeniem ludziom w oczy to nie nerwica natręctw.To wynika raczej z ogromnej nieśmiałości.Ja czasami jestem na przykład w jednym dniu bardzo śmiała mogę rozmawiać bez skrępowania swobodnie.W innym dniu jestem tak nieśmiała ,że aż dziwię się temu jak mogłam być tak rozmowna dzień przed.Wtedy wydaje mi się ,że wszyscy się na mnie patrzą ,obserwują moje dziwne zachowanie,bo wtedy gdy patrzę ludziom w oczy to mam taką minę jakbym była wystraszona. Sama tego też nie pojmuję.Najlepiej jednak udać się z tym do specjalisty bo u mnie to są tylko przypuszczenia,bo jeśli o mnie chodzi to nie oceniam tego jako natręctwo.
~Mała napisał:27-10-2009 07:55
Do EDYTY79
Jeżeli chodzi o ośrodek to jest dobry w Szopienicach, jest tam oddział leczący nerwice głownym naciskiem jest psychoterapia,ja leżałam na odziale depresyjnym gdzie tez przedewszystkim psychoterapia to było 1,5 roku temu, wyprowadzili mnie na prosta, bylam bardzo zadowolona po 2miesiecznym pobycie,a teraz znów nawraca NN i znów musze sie udac ale do terapeuty bo zadnych juz leków nie chce,nie daje juz rady mam takie mysli ze moge zrobic krzywde mezowi, ze sie powiesze albo dzgnę sie nozem to jest straszne, i niesamowicie się nasilaja lęki,niepokoje, mam nadzieje ze obędzie sie bez leków,pozdrwaiam wszystkich NN!!
Jeżeli chodzi o ośrodek to jest dobry w Szopienicach, jest tam oddział leczący nerwice głownym naciskiem jest psychoterapia,ja leżałam na odziale depresyjnym gdzie tez przedewszystkim psychoterapia to było 1,5 roku temu, wyprowadzili mnie na prosta, bylam bardzo zadowolona po 2miesiecznym pobycie,a teraz znów nawraca NN i znów musze sie udac ale do terapeuty bo zadnych juz leków nie chce,nie daje juz rady mam takie mysli ze moge zrobic krzywde mezowi, ze sie powiesze albo dzgnę sie nozem to jest straszne, i niesamowicie się nasilaja lęki,niepokoje, mam nadzieje ze obędzie sie bez leków,pozdrwaiam wszystkich NN!!
~mamba napisał:30-10-2009 09:42
nn mam od dwudziestu lat. czasem niemam siły żyć, walczyć z nią.zasatnawiam się jak jakaś głupia myśl może zawładnąć całym życiem człowieka.To moja głupia myśl a niepotrafię jej odsunąć.Głupia bezssensowna a ja drążę.analizuję, tkwię w niej parę tygodni a ona nadal siedzi w głowie.Doprowadz mnie do obłędu,myślę że jestem wariatką.Ostatnio Byłam za granicą.Ciągle przypominałam sobie kim jestem?Czy nie jestem kimś innym? Czy napewno nazywam się tak jaj się nazywam.Tkwiłam w przypominaniu sobie wszystko odnośnie moich dzieci, znajomych.Czułam się zagubiona w obcm kraju, myślałam że oszalałam.To co przeżyłam to koszmar.Myślałam sobie oszalałam i niewiem kim jestem jednocześnie wszystko dokładnie pamiętając wszystko z kąd jestem, jaj się nazywam. itd.Wiem jedno ,miałam przymus myślenie o tym, walczyłam , niechciałam o tym myśleć a jednaka ciągle godzinami rozmyślałam o tym. Smieszne , głupie, żenujące ,prawda?
~MAJA napisał:03-11-2009 20:17
ja mam problem z nn od 3 lat, ma ją mój mąż , najgorzej jest gdy jedziemy samochodem ,potrafi zawracać z drogi żeby sprawdzić czy kogoś nie rozjechał , nigdy nie jeździ sam , teraz doszło do tego , że nawet kiedy przechodzi ulicą zastanawia się czy kogoś nie wepchnął pod auto. sprawdza , ciągnie mnie bym i ja to sprawdzała.Mąż leczył się farmakologicznie ale było jeszcze gorzej..Jesienią jest najgorzej objawy się nasilają ,trudno mi z tym już żyć bo nie wiem jak mu pomóc.
~A napisał:04-11-2009 00:35
ja też mam nerwicę natręctw i to od wielu lat. kiedyś to była właściwie tylko konieczność wykonania różnych czynności, teraz to przede wszystkim obsesyjne myśli. są tak dokuczliwe, że już wolałabym odczuwać konieczność np. wielokrotnego mycia rąk, bo powracające wciąż myśli to rzecz zdecydowanie gorsza. najtrudniejsze jest rozpamiętywanie tego, czego już zmienić nie mogę. powiedziałam o wszystkim najbliższym, ale nie zrozumieli. już wiem, że nie uzyskam od nich pomocy. nie jest łatwo. czasem mam krótkie okresy spokoju, ale potem wszystko zaczyna się od nowa. dla lekarza będę przedmiotem, kasą, którą może zarobić, nie stać mnie na leczenie, nie chcę się też zamulać lekami, pewnie z miernym skutkiem. myślałam, że jak powiem rodzinie, to mnie pocieszą i powiedzą , że pomogą mi przetrwać złe dni. teraz już wiem, że muszę liczyć tylko na siebie. będę zaglądać na tę stronę, łatwiej jest jeśli się wie, że nie jest się "dziwolągiem", że inni też mają takie problemy. wierzcie mi, wolałabym 10 razy wracać i sprawdzać, czy zamknęłam okna niż mieć te moje obsesyjne myśli, które nie dają mi normalnie żyć. żeby było jasne - odczuwam konieczność wykonania różnych czynności, ale nie utrudnia mi to zbytnio życia . natomiast prześladujące mnie myśli są nie do zniesienia
~Inik napisał:04-11-2009 22:55
Maja radziłabym jak najszybciej iść do psychiatry, żeby to nie przerodziło się w coś gorszego, a różnie bywa.
~Inik napisał:04-11-2009 23:11
Droga A wykonywanie różnych czynności nie jest wcale lepsze niż myśli. Ja w momencie obecnym boję się wychodzić z domu bo nie wiem czy wszystko pogaszone, powyłanczane, pozamykane. na gaz gapię się ok 15 minut, dociskam pokrętła, wącham czy się nie ulatnia, pstryczki od światła dociskam i opklepuję po kilka razy- mam ich w domu 9, przyglądanie się żarówkom czy są pogaszone, czy z gniazdek się nie kopci, tyrpanie po kilkanaście razy okien i balkonu- aż mam odciski na dłoniach. Jak już na siłę wyjdę z domu to nie jestem pewna czy pies został w domu czy wybiegł gdy wychodzilam- muszę to sprawdzić. Zamknę dzwi wyjściowe to tyrpię 16 razy co słychać na całej klatce (klamka jest poluzowana), odchodzę i z daleka się przyglądam kolejne 10 minut czy drzwi się same nie otwierają!!!
Potem jestem wstanie wydzwaniać do babci żeby pojechała do mnie i posprawdzała, bo nie jestem pewna lub do mamy czy już wróciła- bo wtedy jestem spokojniejsza. Unikam jak ognia wychodzenia z domu gdy nikogo nie ma. Jesli już muszę to wychodzenie trwa ok 1 godz. A CO JAK PÓJDĘ NA SWOJE I BĘDĘ SAMA????
Na ulicy ciągle mam stracha, że ktoś mnie napadnie i każdego traktuję jak bandytę, ale to naprawdę mały pikuś z tym co się dzieje jak mam wyjsć z domu i muszę wykonać TYLE czynności i ciągle nie jestem pewna czy wszystko jest ok.
Budzik nastawiam 7 minut (ostatnio 3 minuty- to sukces, ale torebkę i kieszenie na ulicy przeszukuję po 50 razy czy wszystko wzięłam. I ten STRES!
Potem jestem wstanie wydzwaniać do babci żeby pojechała do mnie i posprawdzała, bo nie jestem pewna lub do mamy czy już wróciła- bo wtedy jestem spokojniejsza. Unikam jak ognia wychodzenia z domu gdy nikogo nie ma. Jesli już muszę to wychodzenie trwa ok 1 godz. A CO JAK PÓJDĘ NA SWOJE I BĘDĘ SAMA????
Na ulicy ciągle mam stracha, że ktoś mnie napadnie i każdego traktuję jak bandytę, ale to naprawdę mały pikuś z tym co się dzieje jak mam wyjsć z domu i muszę wykonać TYLE czynności i ciągle nie jestem pewna czy wszystko jest ok.
Budzik nastawiam 7 minut (ostatnio 3 minuty- to sukces, ale torebkę i kieszenie na ulicy przeszukuję po 50 razy czy wszystko wzięłam. I ten STRES!
~Bogusia napisał:05-11-2009 10:05
Witam,
na nerwicę natręctw cierpię od 8 miesięcy mam różne wyobrażenia na temat krzywdy osób na których mi bardzo zależy, aż boję się napisać jak straszne mogą być takie wyobrażenia noże widelce to tylko część wiem że ich nie skrzywdzę ale jednak myśli nie dają mi spokoju. czy z tego można się wyleczyć?
na nerwicę natręctw cierpię od 8 miesięcy mam różne wyobrażenia na temat krzywdy osób na których mi bardzo zależy, aż boję się napisać jak straszne mogą być takie wyobrażenia noże widelce to tylko część wiem że ich nie skrzywdzę ale jednak myśli nie dają mi spokoju. czy z tego można się wyleczyć?
~Inik napisał:05-11-2009 14:02
Miałam takie coś ok 10 lat temu. Takie jakieś koszmary żeby skrzywdzić najblizsze osoby z rodziny, do tego sama miałam myśli zeby pod pociag skoczyć... Na szczęście to mi samo przeszło i od 10 lat mi się takie myśli nie zdarzyły, za to borykam się teraz z czymś innym (wpis wyrzej)już od 7 lat...
~ONA napisał:06-11-2009 07:55
MAJU!MAM PODOBNIE JAK TWOJ MĄZ!TEZ WIECZNIE WYDAJE MI SIE ZE KOGOS SKRZYWDZIŁAM!NIE DAJE JUZ RADY.A JEMU SAMEMU TO NEI PRZEJDZIE.U MNEI TEZ NAJGORZEJ JEST JESIENIĄ!NN DOPADA KAZDEGO!JA JESTEM Z POZORU NORMALNA OSOBA NA STANOWISKU, PONOĆ ŁADNA, MAM NARZECZONEGO I NIESTETY NIC MNIE NIE CIESZY BO MAM NN!!!
~irk napisał:09-11-2009 13:42
Na NN choruję od ok. 20 lat. Na początku to było kilkakrotne sprawdzanie czy wyłączony jest gaz, żelazko itp (prosiłam o to rodziców, sama nie wiem ile razy bym sprawdzała). w Połowie studiów objawiwy bardzo się nasiliły. Trafiłam do psychiatry, brałam różne leki, były też różne skutki uboczne (np. wielokrotne budzenie się w ciągu nocy). Po jakimś czasie sytuacja poprawiła się na tyle, że odstawiłam leki. Skończyłam studia (z bardzo dobrym wynikiem) i zaczęło się realne życie. Pracę zmieniałam kilkakrotnie. Bardzo trudno mi znależć taką, którą mogę wykonywać. Nie mogę pracować z gotówką(boję się i mylę) a jestem ekonomistką. w moim mieście bezrobocie od lat utrzymuje się na poziomie ok. 20%. Przez ostani rok szukałam pracy. Nie znalazłam żadnej ( a nie tylko takiej, którą mogłabym wykonywać). Nie mogę pracować w stresie, wtedy się gubię i zapominam o różnych rzeczach. Dokumenty sprawdzam po kilka razy, nie wyobrażam sobie pracy z klientami. Podobno jestem uparta... Nie wiem kiedy to co mi przychodzi do głowy jest racjonalne (jestem aż do przesady skrupulatna) a kiedy to objawy nerwicy. Nie wiem kiedy się upierać przy swoim, a kiedy ustąpić. Chciałabym mieć nad wszystkim kontrolę, żeby wszystkie dokumenty, podpisy były idealne. Dla innych to często przesada... W ostatnich latach pracowałam w firmie, gdzie wydawało się, że jest dobrze. Wyrabiałam się z pracą (wcześniej w innych firmach, przy kilkakrotnym sprawdzaniu brakowało mi czasu), praca była mało stresująca (dla innych, ja po prostu nie bałam się idąc do frmy). Owszem, moje samodzielne wychodzenie z pokoju trwało ok. 15 min. ale to był niewielki problem. Teraz straciłam tę pracę. Nie wiem co mam dalej robić. Jak szukać następnej firmy (w moim mieście zdrowi ludzie znajdują dobrą pracę "po znajomości" a ja ani nie jestem zdrowa, ani tych znajomości nie mam). Niby codzienne dolegliwości nie są zbyt nasilone, ale na rynku pracy czuję się bazradna. A z drugiej strony nawet nie ma się jak przyznać do tej choroby. Wtedy na pewno nikt mnie nie zatrudni. W urzędzie pracy dostałam kartę z adresem ewentualnego pracodawcy i terminem przeprowadzania rozmów(mam nadzieję, że to nie jest skierowanie). Ale jak się dowiedziałam że praca wiąże się z prowadzeniem magazynu i kasy to wiem, że się do tego nie nadaję. I teraz martwię się, że jak nie pójdę na tę rozmowę, to mogą mi zabrać zasiłek(choć pani w up powiedziała, że nie muszę się z tego rozliczać), ale ja i tak się martwię. I co ja mam zrobić? Jak żyć? Czy jest możliwość uzyskania grupy inwalidzkiej? Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami. Jestem jeszcze młoda i chcę pracować. Ale nie daję sobie rady.
~Mamba napisał:10-11-2009 08:10
Droga Maju ,mam identycznie jak Twój mąż.Często zawracam na drodze żeby sprawdzić czy kogoś nie rozjechałam.Boże, to jest tak głupie wiem, ale zawracam i co się okazuje....nic niezrobiłam,nikogo nie rozjechałam.
~IREK napisał:21-11-2009 15:52
ANAFRANILSR75 NA NERWICE NATRECTW I LECZY SIE U PSYCHIATRY W POZNANIU NA KASZTELANSKIEJ CORKA CIERPIALA NA NERWICE NATRECTW PO POLOWCE TABLETKI DZIENNIE NATRECTWA USTAPILY PO PROSTU NA POCZATKU ZASYPIALA A TERAZ DOCHODZI DO SIEBIE CHOC SIE OBODZI JUZ NIE ROBI A MIALA DUZO TEGO DZIADOSTWA POZDROWKA PODAM ADRES LEKARZA
~larok1 napisał:02-12-2009 10:20
mam nerwice natręctw od maja 2009 lecze sie obecnie prywatnie u lekarza na ogrdach dr gipke moze ktos podzieli sie informacjami na temat tej choroby 11953039
~Inik napisał:02-12-2009 11:51
Po nowym roku idę do psychiatry. próboałam sama z tym walczyć, odciągać się na siłę od natrętnych czynności, ale to nic nie daje...jest coraz gorzej, to czynności, które we wczesniejszych wpisach opisalam dochodzą nowe natręctwa- kupię bilet w kiosku i sprawdzam czy przypadkiem nie jest skasowany, w sklepie nie kupię nic dopuki nie sprawdzę daty ważności i opakowanie nie może mieć ryski, bo mi się to wydaje podejżane- nawet jeśli to antyprespirant czy chusteczki higieniczne...
Nie radzę sobie...
Wiem że skończy się na braniu lekow, ale ja się obawiam, ze nie będzie mnie stać na leki...
Nie radzę sobie...
Wiem że skończy się na braniu lekow, ale ja się obawiam, ze nie będzie mnie stać na leki...
~me napisał:10-12-2009 20:59
Czy macie swiadomosc kiedy zaczela sie Wasza nn? U mnie postepowalo to bardzo powoli. Na poczatku (kiedy bylam w LO) zaczelam obsesyjnie sprzatac w domu (bylo to bardzo meczace zwazywszy, ze posprzatanie 150m zajmowalo mi dziennie jakies 3godziny). Nastepnie wazne stalo sie dla mnie, aby kazda rzecz lezala na miejscu. Potrafilam kilkanascie razy dziennie poprawiac kosmetyki na polkach. Teraz jestem na studiach i nadal mam manie sprzatania, porzadku. Na pulpicie w komputerze musze miec porzadek, nie moge miec za duzo ikon, zdjecia w folderach musza miec parzysta liczbe. W szafce ciuchy musza lezec idealnie. Czesto zdarza mi sie sprawdzac czy nie ulatnia sie gaz. Najgorzej jest, gdy mam wolny dzien. Moge co 15min sprawdzac czy ciuchy sa ulozone w porzadku, czy zlew w lazience jest czysty, czy kosmetyki stoja na "swoim" miejscu, czy reczniki wisza "odpowiednio", czy garnki sa pochowane, czy nie ma wlosow na szczotce, krzesla idealnie ustawione. Obawiam sie, ze to juz nie pedanzytzm a NN ;/ najgorsze jednak sa przypomnienia notatki, mam ich z tysiac. Kazdego dnia postanawiam, ze wyrzuce je spale czy cokolwiek, tlumacze sobie, ze bez tego tez moge zyc, jednak ostatecznie nie robie tego i tkwie tak w tym ciagle. Boje sie takze, ze jesli nie zaczne cos z tym robic skoncze jak wiekszosc osob, ze bede musiala 40min poswiecic przed wyjsciem na sprawdzenie czy wszystko jest w porzadku
~lala napisał:10-12-2009 23:54
Witam,
Ja ok 12 lat temu zachorowałam na nerwicę,miałam objawy somatyczne,a potem doszła nerwica lękowa i nerwica natręctw.Brałam różne antydepresanty ale nie pomagały,dopiero jak przepisano mi kwas walproinowy (lek przeciwpadaczkowy - stabilizator nastroju) i malutką dawkę Clonazepamu to po ok 1-2 latach wyszłam na prostą.Ostawiłam Clonazepam i przez 8 lat brałam Orfiril.Chciałam zajść w ciążę i lekarz podjął decyzję o odstawieniu leku.Po 2 tygodniach miałam wypadek samochodowy i lekki uraz głowy.Nagle po 2 tygodniach od wypadku dostałam panicznego lęku,natrętnych myśli,zawrotów głowy,myśli katastroficznych.Miałam wrażenie że tracę kontakt z rzeczywistością,pociłam się,trzęsłam,miałam jadłowstręt - a najgorsze to te myśli z lękami.Płakałam dzień w dzień.Teraz biorę Lamotrix na razie zaczynam od podstawowej dawki ale jest postęp.Mam nadzieję że i tym razem stabilizator mi pomoże bo miałam już najgorsze myśli i strasznie się ich bałam.Podobno to dobry lek, Tegretol w ogóle na mnie nie działał.
Do tego mam potworny pisk w uszach aż rozsadza mi czaszkę.Na noc biorę Fluarizinum, bo nie spałam po 20 godzin i łeb mi pękał, a pracować trzeba - oczywiście też się maskuję.
Ja ok 12 lat temu zachorowałam na nerwicę,miałam objawy somatyczne,a potem doszła nerwica lękowa i nerwica natręctw.Brałam różne antydepresanty ale nie pomagały,dopiero jak przepisano mi kwas walproinowy (lek przeciwpadaczkowy - stabilizator nastroju) i malutką dawkę Clonazepamu to po ok 1-2 latach wyszłam na prostą.Ostawiłam Clonazepam i przez 8 lat brałam Orfiril.Chciałam zajść w ciążę i lekarz podjął decyzję o odstawieniu leku.Po 2 tygodniach miałam wypadek samochodowy i lekki uraz głowy.Nagle po 2 tygodniach od wypadku dostałam panicznego lęku,natrętnych myśli,zawrotów głowy,myśli katastroficznych.Miałam wrażenie że tracę kontakt z rzeczywistością,pociłam się,trzęsłam,miałam jadłowstręt - a najgorsze to te myśli z lękami.Płakałam dzień w dzień.Teraz biorę Lamotrix na razie zaczynam od podstawowej dawki ale jest postęp.Mam nadzieję że i tym razem stabilizator mi pomoże bo miałam już najgorsze myśli i strasznie się ich bałam.Podobno to dobry lek, Tegretol w ogóle na mnie nie działał.
Do tego mam potworny pisk w uszach aż rozsadza mi czaszkę.Na noc biorę Fluarizinum, bo nie spałam po 20 godzin i łeb mi pękał, a pracować trzeba - oczywiście też się maskuję.
~Inik napisał:11-12-2009 00:36
Droga ME mnie wyjscie z domu zajmuje minimum 40 minut. jak o 7 muszę wyjść z domu to wstaję chwilę przed 5...a tak w ogóle to unikam wychodzenia z domu gdy jestem sama. To zbyt stresujace. Gaz sprawdzam kilkanaście minut, patrze na kurki pod roznymi kątami, obwąchuję czy się nie ulatnia, mam wrażenie, ze drzwi sie same uchylają chociaż je zamknęłam, a najgorsze jest to, że wiem że wszystko jest ok a i tak MAM WRAŻENIE ŻE MI SIĘ TYLKO WYDAWAŁO ŻE JEST OK BO TAK NA PRAWDĘ JEST NA ODWROT. Co rzecz jasna prawdą nie jest. Mam jakieś lęki, wydaje mi się że ktoś mnie napadnie, że ktoś przez balkon wchodzi, nie mogę spać, budzę się... sama z tym walczylam REZULTAT? jest coraz gorzej i zaczynają mnie łapać schizy! zaczęło się wszystko w dzieciństwie...
~lala napisał:11-12-2009 16:49
Ja jestem po wizycie u lekarza,od jutra zwiększam dawkę lamotrixu i mam nadzieję że z czasem wszystko wróci do "normy",ja mam przed sobą jeszcze rezonans magnetyczny głowy do wykonania tuż po świętach.Czy ktoś z Was też jest na to leczony jakimś lekiem przeciwpadaczkowym (ja nie mam padaczki) ale wiem że się je stosuje.Jeżeli tak to jakim i jakie efekty po jakim czasie????
~matka napisał:03-01-2010 18:08
Mój syn cierpi na NN. Jak my rodzice mamy postepować w przypadku natretnych mysli u dziecka? Syn ma 12 lat. Czyta książkę gdy nagle wstaje, biega po pokoju bo ma jak mówi głupie mysli. Krzyczeć? Uspokajać? Jestem jako matka wykończona.
~Inik napisał:03-01-2010 22:42
Nie krzyczeć! To powoduje jeszcze większą nerwicę. Jak ja sprawdzam wszystko a mama na mnie już czeka, to zawsze się na mnie denerwuje, pośpiesza, itd. Mnie to z kolei jeszcze bardziej denerwuje, budzi złość, większe napięcie i większą niepewność, co za tym idzie- jeszcze dłużej sprawdzam. Krzykiem ani zmuszaniem nic się tu nie zdziała. Lepiej na spokojnie porozmawiać o danym natręctwie.
~pańcia napisał:11-01-2010 22:29
Mój syn też ma NN, niedawno zauważyłam. Czy znacie dobrego specjalistę w Lublinie.
~Teresa napisał:27-01-2010 09:31
Jestem chora na NN od 20 lat oczywiscie z małymi przerwami. Teraz sie leczę u specjalistów. Ostatnio nie potrzebnie w rozmowie z obcym czlowiekiem wygadałam się, że od dawna mam zaburzenia psychiczne. Ona jest z innej cześci Polski a ja i tak mam lęki, że powie to innym. Boję się ze jakimś dziwnym trafem dowiedza sie o tym znajomi i strace przyjaciół bo wszyscy będa myśleć, że jestem nienormalna. Co o tym myślicie? Poza tym uważam jednak, ze trzeba o tym mówić, nie kryć rzeczywistej naszej choroby, aby uchronić przed nia innych a tym, którzy choruja pomagać.Trzeba tu ludzi odważnych a sama sie boję. Co wy na to?
~jan napisał:27-01-2010 13:49
Ja też wszystko sprawdzam po kilka razy. Dotykam przedmiotów jedną ręką i drugą kilka razy. Rodzina mówi, że jak jestem w domu to napewno wszystko jest pozamykane. Nie jest to dla mnie uciążliwe może trochę patrząć z boku śmiesznie wygląda. Tylko z czego to się bierze. Od kiedy pamiętam zawsze to miałem, a jestem dorosłym mężczyzną.
~andrea napisał:29-01-2010 19:41
Witam sredecznie i prosze o chwilke uwagi. Kilka dni temu zdiagnozowalem u siebie NN. Trwa to kilka lat i znacznie utrudnia zycie. Najwiekszym moim problemem jest chyba to jak bardzo cenie sobie swoje zycie i to, co robie...przedze wszystkim jestem artysta malarzem(malowalem na dlugo przed objawami) i w dodatku dosc dobrym, kiedys mialem sporo fanów, w mojej glowie caly czas powstaja nowe obrazy , coraz bardziej szlachetne, doskonale i tak bardzo mi na tym zalezalo, ze ...nie maluje juz drugi rok! Bo chodzi o to, ze choroba walczy ze mna wlasnie w tych obszarach w ktorych chcialbym cos osiagac, tam, gdzie zalezy mi na czyms najbardziej i skutecznie blokuje czasem zakazuje mi to realizowac.Probuje realizowac sie tez jako pisarz, biznesmen i wynalazca. Zazwyczaj NN probuje odbierac Nam to, co dla nas najcenniejsze...mnie blokuje najbardziej w tych dziedzinach bo na niczym bardziej mi nie zalezy .im bardziej mysle o namalowaniu jakiegos obrazu albo im bardziej genialny wydaje mi sie pomysl na zrobienie czegos to tym wiekszy boj o to musze stoczyc...czesto przegrywalem...
Obecnie, obiecalem sobie , ze nie dam chorobie wiecej czasu, zeby przygniatala mnie dalej do muru, teraz czas na moja kontre? czasami staram sie myslec z podziwem o mojej wyobrazni, ze do takich rzeczy jest zdolna?.Czasami jest bardzo ciezko innym razem jestem zaskoczony ze wlasciwie to tylko chora wyobraznia i nic wiecej. Kazda kolejna wygrana wzmacnia mnie i uczy ze strach to tylko wyobrazenie, dziki kon do ujezdzenia?Ja juz wybralem...:) dbam o kondycje, zdrowo sie odrzywiam, stosuje zdrowe dodatki do diety itp.jak zawsze...dorzuce do tego jedynie oczyszczanie organizmu z toxyn , bo mogly miec jakis wplyw na caloksztalt ,Co do farmakologii to zastanawiam sie jedynie nad zakupem Deprimu (antydepresant) na wzmocnienie.czy to wystarczy ? zobaczymy...po kilku latach doswiadczen w zwalczeniau nn sadze jednak, ze jezeli rzeczywiscie bardzo sie chece to mozna to zrobic tak poprostu. Warunek: zadnych ustepstw a smak przykrosci ktorych mozna sie spodziewac - nauczyc sie oceniac jak smak wygranej ktory z czasem znika w ustach zupelnie jak posmak wina...
Mam prosbe jesli ktos ma jakies sugestie co do mnie...to z gory bardzo dziekuje.
Mam tez pytanie....jako, ze sztuka, inowacyjnosc w znaczny sposob rozwija wrazliwosc i wyobraznie....czy moglo to sie przyczynic do rozwoju choroby. Czy poprzez to, ze nigdy tego nie porzuce moze byc mi trudno wrócic jednak do normalnosci?
Dzieki i pozdrawiam
Obecnie, obiecalem sobie , ze nie dam chorobie wiecej czasu, zeby przygniatala mnie dalej do muru, teraz czas na moja kontre? czasami staram sie myslec z podziwem o mojej wyobrazni, ze do takich rzeczy jest zdolna?.Czasami jest bardzo ciezko innym razem jestem zaskoczony ze wlasciwie to tylko chora wyobraznia i nic wiecej. Kazda kolejna wygrana wzmacnia mnie i uczy ze strach to tylko wyobrazenie, dziki kon do ujezdzenia?Ja juz wybralem...:) dbam o kondycje, zdrowo sie odrzywiam, stosuje zdrowe dodatki do diety itp.jak zawsze...dorzuce do tego jedynie oczyszczanie organizmu z toxyn , bo mogly miec jakis wplyw na caloksztalt ,Co do farmakologii to zastanawiam sie jedynie nad zakupem Deprimu (antydepresant) na wzmocnienie.czy to wystarczy ? zobaczymy...po kilku latach doswiadczen w zwalczeniau nn sadze jednak, ze jezeli rzeczywiscie bardzo sie chece to mozna to zrobic tak poprostu. Warunek: zadnych ustepstw a smak przykrosci ktorych mozna sie spodziewac - nauczyc sie oceniac jak smak wygranej ktory z czasem znika w ustach zupelnie jak posmak wina...
Mam prosbe jesli ktos ma jakies sugestie co do mnie...to z gory bardzo dziekuje.
Mam tez pytanie....jako, ze sztuka, inowacyjnosc w znaczny sposob rozwija wrazliwosc i wyobraznie....czy moglo to sie przyczynic do rozwoju choroby. Czy poprzez to, ze nigdy tego nie porzuce moze byc mi trudno wrócic jednak do normalnosci?
Dzieki i pozdrawiam
~Dawid napisał:30-01-2010 04:20
Wiec tak..mam ta chorobe około 3,4 lata..dowiedziałem sie z internetu,ze czesto choruja na nie ludzie o znaku zodiaku"panna".Ja własnie jestem panna.Najgorsze jest to,ze zaczałem wyzywac Boga,innych swietych..Ryłem sobie głowe niesamowicie...Przepraszałem Boga i wreszcie czytałem o swoim znaku zodiaku i był odnosnik do encyklopedii o tej chorobie.Tak jakbym dostał od Boga wskazówke,co mi dolega.Moi drodzy..Ja bede wybierał sie do hipnotyzera..on leczy przerózne takie leki.mówił mi przez telefon,ze to moze byc zwiazane z poprzednimi wcieleniami, w które wierze..np,jak ktos sie boii gazu,albo napasci,mógł w poprzednim wcieleniu tak zginac i to go meczy w tym.mozecie sie smiac,ale ja w to wierze i wiem,ze to jest,bo jednym zyciem nie moglibysmy zasłuzyc,czy tez nie zasłuzyc na takzwane niebo..Dobra,nie zanudzam na ten temat.W kazym razie nerwica zmieniła mi sie na nastepna i to ciezka,ale za prywatna bym o niej pisał.Hipnotyzer moze pomoc.tylko nie mozna naduzywac alkoholu i nie uzywac innych srodków,bo moze byc problem z zahipnotyzowaniem.Chyba tylko w snach ta okropnie chora,choroba mnie nie meczy.miałem osatnio dwa dni,ze słabła,ale znowu..IM bardziej sie z tym walczy,tym bardziej atakuje..Tak jakby rosła w siłe,dzieki naszym wysiłkom wrrr.Mój email dawid17thc@interia.pl Jakby ktos chiał popisac cos na ten temat.mam 22 lata
~k.d napisał:07-02-2010 18:19
MAJU proszę bardzo o kontakt jeżeli jeszcze odwiedzisz tą stronę... k.dibertt@gmail.com |
~lala napisał:24-02-2010 23:02
szkoda że nikt nawet słowem nie odpowiedział na mojego posta - każdy tylko o swoim problemie bez pomocy innym,bez wymiany informacji.
Straszny egoizm.
Straszny egoizm.
~Ania napisał:07-03-2010 21:51
Miałam straszne probblemy ze sobą. Lekarz ani leki mi nie pomogły. W tej chwili jest dobrze tylko dzieki jednemu człowiekowi, na ktorego natrafiłam przy okazji czegos zupelnie innego - w zwiazku z moja miloscią do literatury. On z nikim sie nię spotyka w zasadzie, jest wybitna postacia... poeta i myslicielem, ale dla mnie zrobil wyjatek.... chcialam pogadac o literaturze a wyszlo tak ze mnie uleczył... za to jego menadzer liczy sobie słono, ale bylo warto. \\trzymajcie się i nie poddawajcie.... ja wygrałam.
~zdesperowana napisał:14-03-2010 00:29
W Lublinie polecam dr Czernikiewicza ( psychiatra) i psychoterapeutow z Via Vitae na ul. Orlej.
~anka26 napisał:17-03-2010 20:03
Witam wszystkich serdecznie
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i się zastanawiam czy aby ja nie mam NN ...
W pierwszy raz w życiu poszłam do psychiatry,biorę lekki na depresję i wyciszające.Czuję się już trochę lepiej,jestem też dużo spokojniejsza.Czytając Was jednak uświadomiłam sobie, że ja co prawda nie zamykam okien po kilka razy ale bardzo nie lubię wychodzić ostatnia z domu gdyż boję się, że będzie włamanie i nas okradną , a później będą wszyscy mnie o to obwiniać;/Co jeszcze...ciągle o czym myślę, potrafię analizować jedno zdanie przez parę godzin doszukując się w tym jakichś podtekstów,ale takich negatywnych,tzn ze ktoś chciał mi przez to powiedzieć coś złego,jaka jestem beznadziejna i nie wartościowa.Ciągle tak mam;/ I będę myśleć do czasu aż znajdę taką wersję, która mnie poniża i upokarza:(
Bardzo nie lubię,kiedy ludzie nie zamykają drzwi,doprowadza mnie to do szału,tak samo odgłosy widelca trzaskającego o talerz,jeszcze szuranie.Zauważyła też , że potrafię na okrągło myśleć o swoim chłopaku(choć jesteśmy już 3 lata ze sobą)i kombinuje do czego mogę się doczepić,szukam czegoś co on zrobił lub wmawiam że zrobił i w jakiś sposób mnie krzywdzi.Wmawiam sobie że jest zły i pewnie nic dobrego mnie z nim nie czeka.Pomimo tej świadomości będę o nim rozmyślać czasami całymi dniami i nic nie robić innego.A jak sobie np postanowię, że dziś nie pisze nie jestem w stanie wytrzymać, żeby nie napisać,czy esa, czy wiadomości na gg.Natomiast później jestem na siebie bardzo zła bo przecież miałam nie pisać.Dodam tylko, że nasz związek jest daleki od ideału i nie jestem jakoś szalenia zakochana.Więc tym bardziej dziwi mnie dlaczego tak na niego reaguje?Te ciągle myśli o nim,nie można przestać i mam ich już serdecznie dosyć:( Jak myślicie, czy ja mam nerwice natręctw myślowych?Proszę o opinie i wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i się zastanawiam czy aby ja nie mam NN ...
W pierwszy raz w życiu poszłam do psychiatry,biorę lekki na depresję i wyciszające.Czuję się już trochę lepiej,jestem też dużo spokojniejsza.Czytając Was jednak uświadomiłam sobie, że ja co prawda nie zamykam okien po kilka razy ale bardzo nie lubię wychodzić ostatnia z domu gdyż boję się, że będzie włamanie i nas okradną , a później będą wszyscy mnie o to obwiniać;/Co jeszcze...ciągle o czym myślę, potrafię analizować jedno zdanie przez parę godzin doszukując się w tym jakichś podtekstów,ale takich negatywnych,tzn ze ktoś chciał mi przez to powiedzieć coś złego,jaka jestem beznadziejna i nie wartościowa.Ciągle tak mam;/ I będę myśleć do czasu aż znajdę taką wersję, która mnie poniża i upokarza:(
Bardzo nie lubię,kiedy ludzie nie zamykają drzwi,doprowadza mnie to do szału,tak samo odgłosy widelca trzaskającego o talerz,jeszcze szuranie.Zauważyła też , że potrafię na okrągło myśleć o swoim chłopaku(choć jesteśmy już 3 lata ze sobą)i kombinuje do czego mogę się doczepić,szukam czegoś co on zrobił lub wmawiam że zrobił i w jakiś sposób mnie krzywdzi.Wmawiam sobie że jest zły i pewnie nic dobrego mnie z nim nie czeka.Pomimo tej świadomości będę o nim rozmyślać czasami całymi dniami i nic nie robić innego.A jak sobie np postanowię, że dziś nie pisze nie jestem w stanie wytrzymać, żeby nie napisać,czy esa, czy wiadomości na gg.Natomiast później jestem na siebie bardzo zła bo przecież miałam nie pisać.Dodam tylko, że nasz związek jest daleki od ideału i nie jestem jakoś szalenia zakochana.Więc tym bardziej dziwi mnie dlaczego tak na niego reaguje?Te ciągle myśli o nim,nie można przestać i mam ich już serdecznie dosyć:( Jak myślicie, czy ja mam nerwice natręctw myślowych?Proszę o opinie i wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam
~anka26 napisał:18-03-2010 09:52
W lutym pierwszy raz byłam u psychiatry-o to chodziło.A jeśli chodzi o mojego chłopaka to znamy się ponad 3lata i ja w chwili obecnej na pewno nie jestem nim"zaczarowana"tak jak jest na początku znajomości...Dlatego też nie potrafię zrozumieć dlaczego myślę o nim na okrągło...Tym bardziej, że nasz związek jest daleki od ideału jak już pisałam wyżej.Może to raczej uzależnienie jest...Czy ktoś z Was też tak ma lub miał?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
~koni napisał:19-03-2010 14:03
Szukam jakiś rodziców do pogadania o nerwicy natręctw u ich dzieci. Jak postępować. Widzę, iz mimo, że nerwicę ma moj syn (13l) to ona niszczy również mnie. Nie mogę spokojnie patzreć gdy odprawia swoje rytuały, zaczynam krzyczeć, później mam wyrzuty sumienia, bow iem że on się tym męczy. Zrobił się dużo wolnejszy, nauczyciele zwrócili mi uwagę, że coś się z nim dzieje. Bierze 25 mg anafranilu ale nie widzę poprawy, niech ktoś się do mnie odezwie koni2@wp.pl
~hehh napisał:19-03-2010 19:13
Proszę pomóżcie mi! Jestem naprawdę załamana. Objawy mam już od 1,5 roku, zawsze myślałam że to tylko takie uzaleznienie jakas fobia. Dopiero niedawno dowiedziałam się o tej chorobie. Piszę tu bo ostatnio nie mogę wogłóle normalnie funkcjonować.Czuję sie naprawdę dziwna i inna. Potrafię położyć się do łóżka i wstać spowrotem bo czuję że stanie się coś złego jesli tego nie zrobie. jestem dopiero w liceum i boję się że nie będę moogła normalnie żyć. Dużo by wymieniać :wchodzę np. do pokoju i muszę odwróciić się dwa razy i popatrzeć na drzwi, wchodząc po schodach muszę wejść na nie prawą nogął i zejść ta samą, prawie wszystkiego czego dotknę muszę dotknąc tego jeszcze raz i nawet teraz pisząc to dotykam klawiatury po parę razy. czasem nawet dochodzi do tego że proszę siostre o to by dotknęła jakiegoś przedmiotu i mi go podała, często muszę się cofać bo nie tą nogą stanęłam albo nie tak dotknęłam klamki. Liczę też po parę razy i to często się zmienia raz muszę 4,5,8,10 i licze i muszę tyle razy dotknąc danego przedmiotu. czuję że to co robię jest chore ale nie umiem tego powstrzymać. Koleżanki się śmieją nie złośliwie oczywiście, al e myślą że robię to dla jaj. Nie wiem już co robić nie umiem powiedzieć koniec parę razy próbowałam i zawsze kończyło sie to fiaskiem. najgorsze jest jednak to że moi rodzice tego nie rozumieją. Mówią że wyolbzymiam i uśmiechaja sie do siebie ukradkiem. To mnie strasznie męczy i nie wiem co robić, a czasem mam nawet myśli samobójcze.Proszę niech mi ktoś napisze jak mogę zwalczyć to bez pomocy specjalisty.
