Choroby
Znajdź chorobę
Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:
Artykuły:
zamknij reklamę
Komentarze do: Nerwica lękowa

nerwica lekowa jak ja pokonac?

k5~kasia28 napisał:
10-05-2009 17:46
Witam wszystkich,ktorzy tak jak ja zmagaja sie z nerwica lekowa!U mnie zaczelo sie w listopadzie2008 kiedy to poszlam do kosciola i zrobilo mi sie slabo od tamtego czasu mam straszne leki nie na okraglo,ale mam taki ataki wtedy rozpiera mnie w klatce piersowej koluje mi sie w glowie jest mi slabo czasem nie moge oddychac nie moge lerzec bo mnie wszystko rozpiera do zglupienia serce mi wali nawet przeszkadza jak bije choc puls mam dobry jest mi strasznie zle.Nie moge cieszyc sie zyciem bo jak mam atak to przygniata mnie jak glaz wszystko traci sens wtedy boje sie ze umre panicznie sie boje a tak bardzo chce zyc cieszyc sie zyciem to ta paskudna choroba nie daje mi spokoju.To jest mój numer gg8370690 jesli ktos ma takie same objawy jak ja to prosze o kontakat i rade jak sobie radzic ze soba,bo z tego co wiem to ta choroba siedzi w naszej glowie i sami ja wywołujemy.
k5~Mojżesz napisał:
11-05-2009 21:38
przestać katować mózg masturbacją i nerwica stopniowo zniknie.
Przy okazji wróci radość życia i błysk w oczach.

pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia i wydawania pieniędzy na przyjemności życia a nie lekarzy i lekarstwa.
k5~kasia napisał:
15-05-2009 22:11
Dzieki za te ostre slowa,ktore daja do myslenia staram sie tak robic jak piszesz jeszcze nie korzystam z porad psychiatry czy psychologa staram sie sobie sama pomagac bo obeznalam sie z ta choroba i wiem ze wszystko ode mnie zalezy i ze sama przez swoje leki sie nakrecam czasem, nawet czesto mi sie udaje ale nie jest mi łatwo.
k5~Radek napisał:
21-05-2009 12:55
Kasiu mialas skoki cisnienia??odP z checia porozmawiam
k5~kasia28 napisał:
21-05-2009 20:12
tak ta cala historia zaczela sie u mnie od skoków cisnienia i tak nabawilam sie nerwicy lekowej.
k5~Radek napisał:
22-05-2009 12:00
Masz jeszcze skoki cisnienia i podaj jakie?bardzo bym zechcial z toba porozmawiac na ten temat bo ja mam bardzo ogromna nerwice lekowa i niedaje juz rady....Az sie pl ac chce odp koniecznie!
k5~kasia28 napisał:
22-05-2009 20:32
jak cos to pisz na moje gg jest wyzej podane postaram sie jakos ci pomoc i nauczyc sie zyc z ta okropna choroba z która sama sie zmagam,ale tez nie zawsze mi sie udaje bywa ze mam ataki leku.Co do cisnienia to biore codziennie tabletke i jak narazie nie mam skoków cisnienia raczej rzadko sie podnosi.
k5~Radek napisał:
23-05-2009 13:15
Kasiu mam telefon z internetem a niemam kompa to muj telefon 782604248 dasz mi swoj numer bardzo bym byl wdzieczny bo ja juz niedaje rady zadzwonie do ciebie odp czy sie zgadzasz
k5~Radek napisał:
23-05-2009 18:03
Prosze napisz na ten numer
k5~kasia28 napisał:
01-06-2009 19:20
Radek miales sie odezwac napisalam do ciebie esemesa i podalam numer co sie z toba dzieje?
k5~Radek napisał:
02-06-2009 21:08
Kasiu napisz jeszcze raz na ten numer prosze
k5~Radek napisał:
02-06-2009 21:16
Kasiu napisz szybciutko plose
k5~Bartek napisał:
05-06-2009 13:58
Twoja nerwica nie zaczęła się dużo w listopadzie 2008, ale dużo wcześniej, prawdopodobnie we wczesnym dzieciństwie.
Polecam psychoterapię grupową, sam chodzę prawie rok i jestem bardzo zadowolony.

Trzym się
k5~Bartek napisał:
05-06-2009 14:00
A wypowiedź Mojżesza jest śmieszna.
k5~kasia28 napisał:
14-06-2009 17:32
Hej!To ze moja nerwica nie zaczeła sie od listopada to wiem,chodzi mi o to ze od tamtego momentu dała mi pozadnie sie we znaki wczesniej mogłam z nią zyc teraz nie radze sobie sama ze soba czasem mysle,ze wariuje a jak mam atak to czuje ze odlatuje dosłownie i mysle ze zaraz umre a tak czuje sie potrzebna i chce zyc.Mam okropne leki potrafie sama sie tak nakrecic ze szok ale nie potrafie nad tym panowac raczej zadko mi sie udaje mysle ze moze jakis szpital jakies leczenie dlugo trwale jest w stanie mi pomuc badz dobry psychiatra tylko jak go znalezdz.
k5~Alka napisał:
16-06-2009 13:49
Również uważam, że terapia grupowa jest w stanie opanować Twoje lęki. Sama skończyłam taką terapię miesiąc temu i uważam, że jestem dużo silniejsza, poznałam źródło lęków i nie pozwalam lękom rządzić mną. To ja jestem "panią lęków". A Mojżesz nie wie o czym pisze.
k5~Alka napisał:
16-06-2009 13:53
a terapia trwała 3 miesiące, codziennie przez 4 godziny. Bardzo ciężka praca nad sobą ale opłacało się:) Próbowałam wcześniej indywidualnej ale nie trafiłam na odpowiedniego dla mnie lekarza... Pozdrawiam i polecam Ośrodek Leczenia Nerwic i Zaburzeń Jedzenia "Dąbrówka" w Gliwicach. Mają swoją stronę więc warto poczytać o tym rodzaju terapii. Bo leki łagodzą tylko skutki a nie leczą przyczyny choroby.
k5~Radek napisał:
16-06-2009 22:36
Alka masz nerwice lekowa?
k5~kasia28 napisał:
17-06-2009 17:42
Alka Ja zapisalam sie do psychiatry i psychologa po raz pierwszy bede jak u jednego tak i drugiego nie wiem co powiedziec od czego zaczac?!A jesli chodzi o te terapie grupowe to nawet nie mam pojecia gdzie sie odbywaja i jak sie na taką terapie dostac czy prywatnie?Czy teraz bedąc u psychologa bede mogła odbywac takie terapie nie mam pojecia?Jak mozesz to napisz mi cos wiecej jak sie dostałas na te terapie co sie takiego wydarzyło w twoim życiu ze skłoniło cie do korzystania z tych terapi.Pozdrawiam!
k5~Alka napisał:
18-06-2009 13:11
Napady lęku zaczęły mi się z 2 lata temu ale zdarzały się rzadko, tylko w nocy i nie byłam świadoma tego co się ze mną dzieje. Jesienią zeszłego roku poczułam się fatalnie, nerwica lękowa zaczęła przyjmować różne objawy: kołatanie serca, duszności, lęki np na zebraniach w sklepie, bałam się wszystkiego. Czasami wydawało mi się że umieram a czasami że wariuję. W szpitalu zrobiono mi badania, m.in na serce i diagnoza: to TYLKO nerwica. Poszukałam w necie psychitrę/psychoterapeutę i wybrałam się na wizytę. Diagnoza od razu: nerwica lękowa. Dostałam leki - zomiren (którego za długo nie chciałam brać - bo uzależnia szybko ale efekt super) i lekarz zaproponował psychoterapię... Byłam u niego ze 2 razy ale jakoś mi nie odpowiadał, może dlatego że facet a może dlatego że nie wiedziałam o co w tej całej terapii chodzi. W międzyczasie dostałam namiary na inną panią psychiatrę, która dała inne leki(antydepresyjne) i poleciła ośrodek leczenia nerwic. W związku z tym, że nadal nad sobą nie panowałam i nie wyobrażałam sobie jak dalej żyć zadzwoniłam do ośrodka i umówiłam się na wizytę. W ośrodku miałam 2 spotkania z psychologiem, dwa z psychiatrą i powiedzieli, że moja choroba nadaje się na leczenie - na terapię grupową. Terapia grupowa w ośrodku jest refundowana w 100% z kasy chorych więc kosztowało mnie to jedynie/aż żeby zdobyć się na odwagę i przełamać się.. i się leczyć. Terapie indywidualne w tym ośrodku są płatne a poza tym moim zdaniem nie dają takich rezultatów jak grupowa.
k5~Alka napisał:
18-06-2009 13:16
Radku, zadałeś pytanie czy mam nerwicę lękową. Mogę powiedzieć raczej, że miałam bo to czego się od sobie dowiedziałam na terpii w dużym stopniu pomogło mi panować nad sobą.
k5~Radek napisał:
18-06-2009 13:18
A jak to opanowalas ja juz niemam na to sily
k5~Radek napisał:
18-06-2009 13:32
Mam skoki cisnienia szybkie bicie serca niedaje rady alka ja juz padam czy ktos moze mi pomoc wesprzec chcialbym z kims porozmawiac
k5~Alka napisał:
18-06-2009 13:38
Radek, a czy próbowałeś jakiejś terapii?? Bo to co piszesz: skoki ciśnienia, kołatanie serca to tylko objawy. Jak znajdziesz w sobie przyczynę to objawy miną. Mi minęły. Mam czasami chwile słabości ale żadnego kołatania, potów, umierania już nie ma. Rozmowa z nie-fachowcem niewiele Ci pomoże. Na terapii terapeuta tylko pozwala dotrzec wgłąb siebie. I pamiętaj, że dobry terapeuta bardzo mało mówi. To Ty szukasz, chodzisz po różnych ścieżkach z przeszłości, z tego co Cię otacza i sam dochodzisz do przyczyny.
k5~Alka napisał:
18-06-2009 13:42
Mnie wychowano na 'grzeczną dziewczynkę", której nie wypada się złościć, która podporządkowuje się rodzicom (mimo, że mam już swoją rodzinę). I tak przez lata tłamsiłam w sobie emocje, nauczono mnie przejmować się wszystkim/innymi ponad miarę że zapomniałam o sobie. Teraz walczę z matkowaniem... ale wiem już z czym walczyć. A jak jestem zła - to okazuję to (nie agresywnie) ale mam prawo odczuwać różne emocje -radość, złość, żal - wobec bliskich. Uwolniłam z siebie emocje i objawy zniknęły:)
k5~Radek napisał:
18-06-2009 15:50
Alka podam ci mioj numer telefonu moglabys do mnie napisac?ja juz niedaje rady chcialbym z kims pogadac o tej ciezkiej chorobie ktorej nikt niechce zrozumiec napisz czy sie zgodzisz
k5~robert napisał:
30-06-2009 10:48
Witam. Jeżeli mogę coś doradzić , to przede wszystkim dobry psychoterapelta !!!! Wiem co mówię , bo walczę z tą cholerą prawie 20lat !!!! Nie chcialbym nikogo straszyć ,ale tego nie da się wyleczyć ,ale można z tym żyć !!! Problem w tym , ze samemu się nie da . Na początek polecam lekture / oswoić lęk / . To poradnik jak sobie pomóc . Przeczytać pięć razy i postarać się nie bać do tego stosować .
k5~kasia28 napisał:
02-07-2009 17:29
Witaj Robert!Jesli mozesz napisz mi jak zaczela sie twoja choroba czy podobnie jak moja jesli tak chetnie bym pogadala.Ciekawi mnie jak teraz sobie radzisz bo 20 lat to kupe czasu.Ja nie długo mam psychologa i psychiatre ale nie chce brac psychotropów boje sie,a pozatym wiele czytalam o tej chorobie i mysle ze w moim przypadku najleprza bedzie psychoterapia chce w to wierzyc.Jak mozesz napisz na moje gg podalam wyzej.
k5~PIT napisał:
06-07-2009 20:36
Moi drodzy,

Macie prawo źle się czuć. Ta choroba osłabia i mocno daje się we znaki. Ja mam najgorsze już za sobą. Biorę jeszcze leki, chodziłem na terapię. Czuję się coraz lepiej. Trzeba zaakceptować wszystkie najgorsze myśli, nie walczyć z samym sobą i wiedzieć, że to tylko myśli i wyobraźnia. Uprawiajcie sport, nie bójcie się tego!!! Dużo cierpliwości, ta choroba lubi powracać, lecz każdy nawrót jest potrzebny do nabierania siły. Moja nerwica zmieniła moje życie. Uratowała mnie przed ew. prawdziwymi chorobami. Przestałem tak gnać, pędzić za kasą itd. Zmieniłem się. Ważne jest, aby mieć w kimś oparcie, dobrze się odżywiać, uprawiać seks, można zmienić zamieszkanie, pracę lub postarać się o dziecko. Nie dajcie strachowi, to tylko wyobrażenie sytuacji zagrożenia a nie zagrożenie. Można kupić parę książek i spisywać codziennie swoje emocje i z nimi dyskutować. To pomaga a nerwica po pewnym czasie minie. Może kilka lat, nie śpieszcie się, całe życie przed nami. Jeśli ktoś chce do mnie napisać to podaję adres e-mailowy: piotrsow@poczta.wp.pl
k5~Andrzej20lat napisał:
30-07-2009 04:03
witam

ja mam cos podobnego ale nie wiem czy to nazwać nerwica lękową, od dłuższego czasu gdy się chce położyc a nie umiem zasnąć łapi mnie brak oddechu wtedy muszę wstać i jest lepiej. jak szybko zasne nie czuję tego a gdy sie budzę i leże znów mnie to łapie.Pracowałem na szklarni i w tym tygodniu bardzo sie źle poczułem tak jak bym miał się zaraz przewrócić z powodu braku tlenu. zrezygnowałem z tej pracy i teraz załatwiam wszystkie formalności w biurze i wracam do polski zrobić badania. Może w polsce się lepiej poczuję. poproszę o poradę. pozdrowienia z hollandi
k5~Andrzej20lat napisał:
30-07-2009 04:10
dodam jeszcze moje gg. 13026446 jak coś to piszcie nawet jak będę niedostępny. a gdy napiszecie to napiszcie że to własnie z tej choroby piszecie
k5~robert napisał:
06-08-2009 13:40
Kasiu przy tej chorobie często nie da się nic nie wziąć . To jest tak jak z czlowiekiem który złamie nogę żeby wyzdrowieć na początku musi się podeprzec laską . Jeżeli kierujesz się do psychiatry ,to możesz liczyć na jakieś wspomaganie ,a jeżeli do psychoterapelty to powinien Ciebie namówić na sesje i nic nie sugerować odnośnie leków ! Tak robią dobrzy psychoterapelci . pozdrawiam
k5~kasia p napisał:
18-08-2009 15:42
Czesc kasia napisalam do ciebie na gg chcialam poklikac o nerwicy zostawilam ci wiadomosc ..jak bedziesz mogla to odpisz.. musze z kims porozmawiac kto ma to samo co ja bo juz sobie rady nie daje mam te same objawy co ty..jest mi strasznie zle chcialabym zyc jak dawniej tak jak wszyscy co maja to badziewie ..
k5~patryk napisał:
13-09-2009 10:19
Kasiu masz gg?
k5~necia napisał:
13-10-2009 08:08
Witam! mnie niestety też to paskudztwo dopadło ! lekarz przepisał mi XANAX 0.25! POLECAM!
k5~kasia28 napisał:
17-10-2009 23:03
Do necia! I co pomaga?
k5~dosiak napisał:
18-10-2009 20:50
im szybciej trafisz do odpowiedniego lekarza tym szybciej pokonasz tą chorobę masz duże szanse na wyleczenie udaj się do psychiatry jak chcesz pogadać o nerwicy to czasami jestem na gg 13528646
k5~GOSIA napisał:
19-10-2009 12:02
CIERPIE NA TA SAMA CHOROBE CZY KTOS Z WAS PRZYJMOWAL LEK PARO MERCK ?PROSZE O ODP
k5~Kasia28 napisał:
20-10-2009 21:14
Ja brałam ale krotko,bo nie cały tydzien i nie wiem czy jest lekiem skutecznym.
k5~twitii napisał:
21-10-2009 18:48
witam ja mam nerwice lekowa i powiem wam co ja nie przezyłam od pogotowia do pogotowia,....to moje gg 11642556 zapraszam a kazdy kto nie wierzy zacznie wierzyc pozdrawiam
k5~Anulka napisał:
23-10-2009 22:04
Ja też to mam.... od dwóch tygodni zaczełam odczuwac straszne dolegliwości, problemy z oddychaniem, kołatanie serca, drżenie i mrowienie rąk, zawroty glowy.... Dopiero dwa tygodnie a ...a już nie daję sobie rady... Najgorsze są problemy z oddychaniem;/ Co robic???;( Coraz częsciej łapie mnie paniczny lęk... Boję się...;( Co mam robic???
k5~kasia28 napisał:
26-10-2009 19:47
Przede wszystkim tlumaczyc sobie ,ze nic ci nie jest ze to twoje mysli sprawiaja ze tak sie nakrecasz,ze robi ci sie slabo itd.Nie jest to latwe ale mi czesto pomaga..Konieczna wizyta u lekarza psychiatry ja chodze i biore tabletki i jest duzo lepiej.
k5~Karolina napisał:
27-10-2009 15:36
Ja jestem zdrowa a na nerwice zachorowalam po smierci chlopaka od ponad roku nie mialam napadu ani bólu głowy ,czasem w sresujacych sytuacjach pobolewa mnie serce ale tylko tyle.Jest nadzieja ludzie naprawde to mozna przejsc,ciesze sie ze mam to za soba bo mialam chwilami wrazenie ze skoncze ze soba,teraz dopiero czuje ze zyje.Bedzie dobrze sama w to nie wierzylam ale dzisiaj spełniam marzenia,zdalam prawo jazdy i chce wyjechac co kiedys na sama mysl mnie paraliżowalo.DACIE RADE
k5~monia napisał:
06-11-2009 21:41
hej ja mam34 lata i zmagam sie z nerwica od wielu lat,czasem jast lepiej a czasem gorzej .caly cza bire efectin 75 er teraz zmniejszylam sobie dawke i jest gorzej ,jak czytam te wszystkie waze objawy to wydaje mi sie jakbym to ja pisala.
k5~Bogdan 33 lata napisał:
10-11-2009 18:44
Witam wszystkich,ja też mam nerwicę od 3 lat objawiła się tak jak u Kasi,w kościelę,dosłownie myślałem że mam zawał przechodziłem ją bardzo ciężko zaczołem chodzić do psychiatry i psychologa jest teraz o wielę lepiej,ja brałem zytrol i neurotp ale tak jak mówicie to my musimy poukładać sobię w głowie i więcej wprowadzić luzu w nasze życie bo naprawdę ta choroba jest wredna,pozdrawiam.
k5~wiola napisał:
17-11-2009 12:21
Witam wszystkich...weszłam tutaj, bo szukam pomocy dla mojego męża, który już kilka lat z tym się zmaga. Z leków bierze REXETIN i NEUROL, od którego się uzależnia, do tego doszły teraz okropne skoki ciśnienia nawet 220/120, wiem że to od tej nerwicy, nie radzi już sobie z nią absolutnie. Mąż prowadzi działalność, bardzo mu to przeszkadza. Leczy się u psychologa i psychiatry ...żadnych efektów tylko gorzej...Objawy ma takie same, czasami myśli że umiera, że zawał, czasem okropne bóle mięśni, głowy, zawroty głowy...kościół dla niego jest męką, inne tego typu instytucje też...JAK MAM MU POMÓC?????prosze doradźcie...polece mu,żeby sam tutaj wszedł, może rozmowa z wami mu pomoże doda nadzieji w lepsze jutro...pozdrawiam serdecznie
k5~łysy napisał:
18-11-2009 19:56
witam wszystkich,ja też cierpię na nerwice,ja mam roóżne objawy,bóle głowy,skoki cisnienia,kołatanie serca,lęki,biore różne leki,korzystam z terapi,raz jest lepiej,a raz gorzej.a mam to cholerstwo od 10 lat.najlepiej to unikac stresu,nie brac do głowy.jesli macie jakies pytania ,to piszcie.pozdrawiam.
k5~navajo napisał:
19-11-2009 00:01
Hej.
Jedno co zauważyłem, to fakt, że tą chorobę mają osoby które są na obczyźnie (często). Sam chyba tego też się nabawiłem i też nie w kraju. Moje ogólne samopoczucie pogorszyło się a mam dopiero 24 lata. Zaczęło się 5 miesięcy temu i było najgorzej. Nie mogłem oddychać, czułem jakbym nie miał tlenu w sobie. Oddychałem głęboko i szybko. Drętwiały mi najpierw nogi, później ręce i twarz. Dłonie miałem spocone i trzęsły się. Musiałem chodzić, nieważne gdzie ale nie mogłem wysiedzieć. Bałem się zostawać sam. Podczas jednego ataku miałem jakieś wielkie skurcze mięśni dłoni. Serce waliło bardzo szybko. Ogólna myśl to, że umieram. Ataki wracały często, teraz rzadziej ale wracają w większym lub mniejszym nasileniu. Główne problemy mam z oddychaniem. Czasami mam takie jazdy, że zapominam oddychać i boję się zasnąć. Poza tym wymyślam sobie jakieś choroby, dziś np wkręcałem sobie grypę ah1n1 i szukałem objawów w necie i dopiero po zastanowieniu uświadamiam sobie że to pewnie bzdura. Ogólnie zaczęło się wszystko po nadużywaniu marihuany i alkoholu, teraz ograniczam. Zdarzyło mi się kilka razy od tamtej pory zapalić zioło i zawsze kończy się to źle. Ogólnie od jakiegoś czasu nie pale bo nie mam żadnej przyjemności z tego. Fakt, że mam nerwicę uświadamia mi internet. U lekarza jeszcze nie byłem ale pewnie niedługo się wybiorę. Wolałbym uniknąć leków. Z tutejszymi lekarzami nie wchodzę w polemikę bo pewnie nie zrozumiem połowy rzeczy. Kiedyś nawet w pracy wzywali do mnie lekarza ale po przyjeździe już mi nic nie było. Dwa razy pobiegłem na pobliskie pogotowie i tam też nic nie stwierdzili. Straszne jest to, że piszą osoby co mają już to od nastu lat.
Ogólnie te moje objawy podchodzą pod tę nerwicę lękową?
Aha, w ostatnim czasie a szczególnie wtedy gdy to miałem pierwszy raz nie miałem jakiś powodów do nerwów czy jakiegoś załamania, miewałem w życiu poważniejsze problemy z którymi sobie radziłem. Teraz psychicznie jakoś to staram się ogarnąć ale skutek jest różny :)
Pozdrawiam i jak ktoś by miał ochotę pogadać i jakbym mógł w czymś pomóc to wyrażam taką chęć :)
k5~Mixed napisał:
20-11-2009 20:44
Witajcie! piszecie, że macie tylko 24 lata i nerwicę... ja mam lat 15 i przeszłam przez nią trzy lata temu. To było straszne Nie mogłam spać, jeść bałam się zostawać sama, jak słyszałam że ktoś rozmawia w kuchni to byłam pewna że mówi o tym, że mam raka, albo inną nieuleczalną chorobę. Raz u koleżanki dostałam napadu paniki i zaczęłam się wydzierać żeby natychmiast jechać do szpitala bo zaraz umrę.... Ech w końcu zdecydowałam się iść do psychologa, pomogło i to ogromnie. Potem przerwa w terapii i znowu napady.. panika, trzęsienie się i strach przed śmiercią... Mimo, że myślę , że udało mi się wyleczyć to do dziś miewam dni, kiedy się boję...do dziś pozostałam w lekkim stopniu hihochondryczką. Lecz teraz, kiedy mam napdy lęku potrafię usiąść i przeanalizować jak bzdurna jest hipoteza że mam tę chorobę i racjonalnie powiedzieć sobie na głos "uspokój się"
k5~majka napisał:
21-11-2009 14:35
niestety ta paskudna choroba męczy mnie id 2 lat...wiem co czujecie...człowiek nie może złapać oddechu, jakby ktoś siedział mu na klatce piersiowej,drętwieją mu ręce i paniczny lęk żeby nie zostać tylko bez osób trzecich...bo coś się stanie...
k5~peny napisał:
25-11-2009 22:20
hejka,
dawno tu nie zaglądałam, nie miałam ataków i starałam się o tym nie myśleć,aż do dzisiaj
po 4 m-cach tompnęło, leki biorę od 8 m-cy.Cieszyłam się bo zaczęłam już niektóre odstawiać, zaczęłam żyć pełną piersią aż do dziś.Tak z nikąd
mam tego dość.
k5~mgiełka napisał:
26-11-2009 17:35
witam ja choruje na nerwicę lękowa już 19lat nic nie pomaga biorę tylko leki dorażne nie umiem chyba sobie z tym radzić,i nie wierze że można z tego wyjść, jeden nawrót trwa 3lata to jest ponad moje siły
k5~mgiełka napisał:
26-11-2009 17:35
witam ja choruje na nerwicę lękowa już 19lat nic nie pomaga biorę tylko leki dorażne nie umiem chyba sobie z tym radzić,i nie wierze że można z tego wyjść, jeden nawrót trwa 3lata to jest ponad moje siły
k5~aga napisał:
27-11-2009 17:49
witam was ja mam nerwice od kilkunastu lat u mnie doszlo do tego ze oprocz dolegliwosci sercowych mialam drzenie miesni i dretwienie kregoslupa zaczelam brac leki andepin i sulpiryd i jak wszystko minelo przestalam sie leczyc a teraz mam codziennie dusznosci i nie wiem czy to nerwica czy od kregoslupa piersiowego bo mam ostry bol bo badanie rtg kl piersiowej spirometria wyszly ok poradzcie cos prosze i pozdrawiam
k5~aga napisał:
27-11-2009 18:00
witam was ja mam nerwice od kilkunastu lat u mnie doszlo do tego ze oprocz dolegliwosci sercowych mialam drzenie miesni i dretwienie kregoslupa zaczelam brac leki andepin i sulpiryd i jak wszystko minelo przestalam sie leczyc a teraz mam codziennie dusznosci i nie wiem czy to nerwica czy od kregoslupa piersiowego bo mam ostry bol bo badanie rtg kl piersiowej spirometria wyszly ok poradzcie cos prosze i pozdrawiam
k5~eska napisał:
28-11-2009 15:13
Witam
ja na nerwice lękową cierpię już od 3 lat. A wszystko stało się po nagłej śmierci mojej siostry, a potem mamy. Pierwszy
atak miałam w kościele w czasie pasterki, był tłum ludzi, a ja
poczułam, że jak zaraz stamtąd
nie wyjdę to chyba umrę.Potem było już tylko coraz gorzej.Dopiero leczenie sedamem 3 trochę mi pomogło. Od kilku miesięcy leku nie brałam, ale choroba znów powróciła.
k5~larok1 napisał:
01-12-2009 22:38
marcin ja nabawilem sie nerwicy lekowaj przez tu glupio mi sie przyznac masturbacje juz mi lepiej od maja z malą pomoca przychiatry
.wychodze z tego -bagienka-
jesli jest ktos w podobnej sytułacji prosze o podzielenie sie info 11953039
k5~AUSTRALIA napisał:
05-12-2009 00:20
No dobrze przeczytalam wszystko powyzej.Macie duzo roznych objawow , ale jak czytam co niektorych odrazu jakies leki psychotropowe, psychiatra albo ciezka terapia. Ja pozbylam sie tego sama nie do konca ale najgorsze mam za soba. Najwazniejsze jest o tym nie myslec i nie wkrecac sobie bezprzerwy ze sie boje albo umre!! Mialam owiele gorsze napady niz tutaj przez was opisywane i jakos sobie radze! Myslcie pozytywnie i powtarzajcie sobie codziennie ze jestescie wyjatkowi i szczesliwi to pomaga!!!
k5~bolek napisał:
05-12-2009 15:45
Mam jedno pytanie czy komuś z Was przy tej nerwicy dzwoni w uszach?
k5~Limonka napisał:
09-12-2009 19:19
Do Bolka : Nie dość,że mi dzwoni to jeszcze mam szumy,diagnoza jak zwykle ta sama czyli: to od nerwów
k5~Magda L. napisał:
09-12-2009 22:29
Witam wszystkich.Czytając wasze opowiadania o nerwicy lękowej mam łzy w oczach,przeszłam to samo i wiem co to znaczy. Pierwszy napad mialam gdy dostałam zapalenia oskrzeli i złapal mnie taki potworny skurcz w klatce ze myslałam ze to koniec, ze umieram nie wiedziałam co sie dzieje. gdy przyjechało do mnie pogotowie to usłyszalam od lekarza : nie jestesmy przychodnią żeby pani pomóc. itak sie zaczela ta choroba. bylo coraz gorzej bałam sie wszystkiego. balam sie ludzi,jesc spac bo myslalam ze jak zasne to umre, i wkrecilam sobie ze mam chore serce ktore moze w kazdej chwili przestac bic.zawalilam szkole, nie umialam juz sobie poradzic. i wkoncu trafilam do psychologa, co bylo dla mnie czarna magia ze osoba tak zwykla moze mi pomoc. gdy uslyszalam od pani psycholog do zobaczenia za tydzien to mialam przerazenie w oczach ze przeciez i tak nie dozyję. bylo cięzko ale kazda wizyta byla coraz ciekawsza i zaczelam rozumiec ze to co sie ze mna dzieje to jest tylko mój wymysł i nic wiecej. udało sie, po ośmiu miesiacach terapii, odzyskałam wiare w siebie i chęc do zycia. Czasem ten lęk powraca ale teraz umiem mu powiedziec idz sobie bo i tak ze mną nie wygrasz. Życzę wam wszystkim żeby też wam się udało. Pozdrawiam.
k5~monika napisał:
11-12-2009 18:18
ja walczę z nerwica od kilkunastu lat bez większego efektu.mam kołatanie serca,drętwienia kończyn,zawroty głowy,robi mi się słabo,ale najwiekszym problemem jest drżenie rąk.brałam leki.chodziłam do psychiatry i psychologa,bez skutku.W zwiazku z tym często popadam w tzw.dołek
k5~pipiczka napisał:
12-12-2009 16:58
jak njlepiej i skutecznie sie zabic.....mam dosc wszystkiego
k5~tomasz napisał:
12-12-2009 19:40
psychiatra się kłania
k5~pipiczka napisał:
12-12-2009 20:24
bylam....dostalam cital po trzech dniach dostalam ataku leku i podziekowalam. jak ma mi sie cos takiego dziac to wole zyc w tej beznadziei niz miec codziennie takie atakiii
k5~tomasz napisał:
12-12-2009 20:50
a co ci wogole jest?
k5~agnieszka napisał:
12-12-2009 22:21
najlepiej sie powiesić:)a tak wogóle to walnij sie w łeb bo jesteś wartościowym człowiekiem mam nerwice od 5 lat i teraz wróciła i jest cięzko -te cholerne lęki-jesteś wspaniałym człowiekiem i jesteś szczesliwy-powtarzaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!co chwile -DAMY RADE RAZEM
MOJE GG: 3157665-PISZCIE DO MNIE W GRUPIE LEPIEJ:-]
k5~pipiczka napisał:
13-12-2009 10:05
pelno dodatkowych skurcy, kolatanie serca, lęki , niepokoj, strach przed wyjsciem a o jezdzie tramwajem cy nnym srodkiem komunikacji nie wspomne, zawroty glowy, suchosc blony sluzowej przelyku co daje okropy dyskomforrt no i te oslabienie, ospalosc ......zyc nie umerac....sil mi juz brakuje
k5~pipiczka napisał:
13-12-2009 10:09
powiedzcie mi jak mam zyc, jak funkcjonowac skoro dla mnie praca to nie lada wyczyn....zrezygnwalam z ostatniej pracy bo juz nie dawalam rady...co dalej??? smierc najlepszym wyjsciem....do tego sama jestem. Boje sie zwiazku bo rpzeciezz zadnym mezczyzzna dalej niz ulice obok domu nie pojde, ni mowiac o kinie i tych roznych rzeczach.....boje sie sexu ( ze zejde np na zawal)No mowie Wamnie wyobraza sobi dalszego zycia i bycia na garnuszku rodzicow
k5~arek napisał:
13-12-2009 13:03
Do Magda L
chcialbym zebys opowiedziala jak z tego wybrnelas po 8 miesiacach terapii jesli mozesz podaj swoj numer gg
k5~arek napisał:
13-12-2009 13:09
Do pipiczka
Jestem w podobnej sytuacji podaj gg opowiem ci o moich przezyciach
k5~pipiczka napisał:
13-12-2009 13:27
17403016
k5~kasia28 napisał:
20-12-2009 19:23
Witam!Dawno nie pisalam.Od kilku miesiecy jakos sobie radze bylam u psychiatry,psychologa bralam leki,które sama odstawilam nie biore juz od dwoch miesiecy i musze przyznac,ze jakos sobie radze miewam jeszcze lęki wtedy biore tabletki przeciw lekowe i pomaga,ale najbardziej pomaga mi to ,ze sobie tlumacze jak juz mam atak ze to tylko w mojej glowie,ze jestem zdrowa.Nie mam juz tak czestych i silnych atakow jak opisalam wczesniej i obym juz nie miala wiem ze wiara czyni cuda ja wieze ze w koncu opusci mnie ta choroba choc juz ponad rok sie z nia zmagam.Chodze do psychologa bylam z pare razy,ale powiem ze meczy mnie ta wizyta,bo Ja tylko gadam a ona mnie slucha nic nie mowi nic nie podpowie nie wiem czy wizyta na tym tylko polega by sie wygadac???????Wiecej wskazówek znalazłam w necie jak sobie radzic co robic i to duzo mi pomogło. Szczerze mówiac nie wiem czy jeszcze pojde na taką wizyte bo strasznie mnie to meczy wcale mi nie pomaga,a pani psycholog tylko mruczy pod nosem i wzdycha zadnych wskazówek zadnej rady.Jesli ktos z was chodzi na takie spotkanie z psychologiem to prosze niech napisze jak jego wizyta przebiega czy podobnie do mojej???????
k5~Nadwrażliwa napisał:
23-12-2009 12:42
witam Was wszystkich wasze historie są moimi historiami choroby.Ale chcialabym napisać że wściekłam się na tą nerwicę choruję już 16 lat i powiedziałam sobie że się nie dam.Mimo że w tramwaju robię się jak szmaciana lalka to nimi jeżdżę jeśli mam nogi z waty to i tak stoję kiedy ogarnia mnie lęk spowodu wyjścia z domu to nie cofam się wychodzę. Walczę sama z sobą to daje rezultaty skończyłam studia w okresie największego lęku tak jak Wy mam kołatanie serca duszności a nawet ostatnio miałam napadowe migotanie przedsionków serca poznajcie swojego "wroga" a dacie radę.Przestałam się śmiać i radować odizolowałam się od ludzi ale też sobie to wytłumaczyłam że jestem "inna" i przestałam płakać że jestem samotna. życzę wam SZczęśliwego Nowego Roku
k5~Kolat napisał:
27-12-2009 18:42
Mam nawracające stany lękowe już od kilkunastu lat, budzę się już od kilku dni w nocy z potwornym lękiem. Lęk nie bierze się z nikąd, nabawiłam się go stawiając sobie zadania nieraz ponad siły. Teraz jestem zakładnikiem własnych ambicji i nocnych lęków.
k5~tomek napisał:
28-12-2009 01:55
Mam 23 lata i dobre 11 lat uprawiam masturbacje. Dwa lata temu trafiłem do psychiatryka. Stwierdzili u mnie zaburzenia psychosomatyczne, po wyjsciu miałem uczęszczać do psychologa. Ale poczółem sie lepiej i nie chodziłem. Jestem impotetem psychicznym. Mam wielki problem. Czóje sie jak naprawde ktos dziwny. gg 6273634
k5~monia napisał:
29-12-2009 13:35
totalne bzdury-nasza choroba rodzi sie w glowie ludzie zajmnicie sie czyms,brak zajecia nuda bardzo szybko przytłacza nas i wkręcamy sobi różne bzdety.Ja walczę z tym dziadostwem choć czasami brak mi sił.Dzieciństwo miałam straszne-ojciec pijak,s śmierć syna 4 lata temu,mieszkanie z teściami.Ale mam wspaniałego męża i kochanego syna i wiem że dla nich muszę być zdrowa.Często ryczę -lęk przed ludżmi ,robienie zakupów pójście na spacer ,jazda samochodem to dlamnie horror-a kiedyś to uwielbiałam.dam radę i wygram z tym dziadostwem
k5~Andrzej napisał:
01-01-2010 21:51
Ja też mam podobne ataki. Choruję już od 18 roku życia, a mam w tej chwili 36 lat. Początkowo moja choroba objawiała się bólami, w okolicach serca. Bardzo dziwnie się wówczas czułem. Udałem się z tym do lekarza gdzie stwierdził nerwice oraz dłuższe leczenie. W wieku 19 lat trafiłem z takimi dolegliwościami do wojska, po 2 miesiącach umieścili mnie w szpitalu. Przeszedłem wiele badań, wynik-nerwica. Serce biło mi non stop 120 uderzeń na minutę. Po jakimś czasie zwolniono mnie z służby wojskowej. Od tego czasu przebywam u lekarza co jakiś czas. Moje dolegliwości się pogarszają i polepszają. Ostatnio jest tylko gorzej. Życie z taką chorobą jest bardzo ciężkie, wręcz upierdliwe. Objawy były różne, szybkie bicia serca to u mnie norma, duszności, osłabienia. Wszystkie badania które przeszedłem są dość w porządku. Wykryto tylko powiększenie lewej komory serca, oraz nadciśnienie które po lekarstwach jest w normie -powiedziano mi że to nie jest groźne. Chodziłem do różnych lekarzy nawet do psychiatry i psychologa. Oczywiście były poprawy mojego stanu lecz powroty choroby były częste. Teraz z wiekiem mój stan jest gorszy, powróciły szybkie bicia serca. Tak jak ktoś tu na tym forum napisał, boje się sam wyjść z domu. Tyle się słyszy o zawale serca w tym wieku. Biorę oczywiście leki, kiedyś brałem ? Metokard, Propranolol, Hydroxyzinum, Valido. W tej chwili lekarz przepisał mi Concor, Hydroxyzinum, Validol. Przy tym pierwszym leku o zawartości Cor 2,5 biorę pół tabletki bo tyle mi wystarcza. Po zażyciu tej tabletki nie czuje się najlepiej ale zmniejsza bicie mojego serca. Prowadzę nerwowy tryb życia, od dzieciństwa mam trudne życie, bardzo stresujące. Wiele razy załamywałem się myśląc że jest już po mnie. Wiem że nie mogę się poddawać walczyć z chorobą i żyć, lecz to przekracza już moje siły. Wciąż myślę o zawale serca, że w takim wieku to może być koniec. Starałem się to przezwyciężyć lecz nadaremnie. Częsta wizyta u lekarza podbudowuje mnie psychicznie lecz na niewielki czas. Moje ataki szybkiego bicia serca są częstsze, zwłaszcza w porze obiadowej. Teraz ataki występują dwa razy dziennie. Nie wiem co już mam robić. Przecież z tym nie da się już normalnie funkcjonować co dopiero pracować. Nie nadaje się już chyba do niczego, usiąść i płakać. Moja psychika wisi na włosku.
k5~Andrzej napisał:
01-01-2010 21:52
Ja też mam podobne ataki. Choruję już od 18 roku życia, a mam w tej chwili 36 lat. Początkowo moja choroba objawiała się bólami, w okolicach serca. Bardzo dziwnie się wówczas czułem. Udałem się z tym do lekarza gdzie stwierdził nerwice oraz dłuższe leczenie. W wieku 19 lat trafiłem z takimi dolegliwościami do wojska, po 2 miesiącach umieścili mnie w szpitalu. Przeszedłem wiele badań, wynik-nerwica. Serce biło mi non stop 120 uderzeń na minutę. Po jakimś czasie zwolniono mnie z służby wojskowej. Od tego czasu przebywam u lekarza co jakiś czas. Moje dolegliwości się pogarszają i polepszają. Ostatnio jest tylko gorzej. Życie z taką chorobą jest bardzo ciężkie, wręcz upierdliwe. Objawy były różne, szybkie bicia serca to u mnie norma, duszności, osłabienia. Wszystkie badania które przeszedłem są dość w porządku. Wykryto tylko powiększenie lewej komory serca, oraz nadciśnienie które po lekarstwach jest w normie -powiedziano mi że to nie jest groźne. Chodziłem do różnych lekarzy nawet do psychiatry i psychologa. Oczywiście były poprawy mojego stanu lecz powroty choroby były częste. Teraz z wiekiem mój stan jest gorszy, powróciły szybkie bicia serca. Tak jak ktoś tu na tym forum napisał, boje się sam wyjść z domu. Tyle się słyszy o zawale serca w tym wieku. Biorę oczywiście leki, kiedyś brałem ? Metokard, Propranolol, Hydroxyzinum, Valido. W tej chwili lekarz przepisał mi Concor, Hydroxyzinum, Validol. Przy tym pierwszym leku o zawartości Cor 2,5 biorę pół tabletki bo tyle mi wystarcza. Po zażyciu tej tabletki nie czuje się najlepiej ale zmniejsza bicie mojego serca. Prowadzę nerwowy tryb życia, od dzieciństwa mam trudne życie, bardzo stresujące. Wiele razy załamywałem się myśląc że jest już po mnie. Wiem że nie mogę się poddawać walczyć z chorobą i żyć, lecz to przekracza już moje siły. Wciąż myślę o zawale serca, że w takim wieku to może być koniec. Starałem się to przezwyciężyć lecz nadaremnie. Częsta wizyta u lekarza podbudowuje mnie psychicznie lecz na niewielki czas. Moje ataki szybkiego bicia serca są częstsze, zwłaszcza w porze obiadowej. Teraz ataki występują dwa razy dziennie. Nie wiem co już mam robić. Przecież z tym nie da się już normalnie funkcjonować co dopiero pracować. Nie nadaje się już chyba do niczego, usiąść i płakać. Moja psychika wisi na włosku.
k5~Ola napisał:
02-01-2010 21:54
witam.
Mam to od 3 tygodni......kołatanie serca,że aż chce wyskoczyć, bezdech, drżenie rąk......prosze pomóżcie.Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Będę wdzięcznia za każdą radę.
k5~navajo napisał:
06-01-2010 01:23
Ola poczytaj ten wątek od początku do końca. Pięć razy to przemyśl i zacznij się ogarniać. Chora na nic nie jesteś! Masz nerwicę i musisz z nią walczyć psychicznie. Jak chcesz możesz podbić na gg, jak mi się uda to postaram się pomóc 8358556


Ja generalnie ataki mam coraz rzadziej ale wracają. Nie mogę palić marihuany, całkowicie to odpada bo wtedy wyobraźnia za bardzo działa. Kac przechodzę teraz z 10-krotnie większym bólem.
Nie poddam się! Najwyżej pójdę po jakieś leki. Na razie staram się żyć bez nich. Na szczęście póki co nie mam problemów z oddychaniem i szybkim biciem serca ale ataki mam, średnio co 3 dni.

Pytanie do ludzi którzy się pozbyli tego gówna, JAK? Jaki jest złoty środek?
k5~kaja napisał:
09-01-2010 21:39
nie ma złotego środka. nerwica to bunt organizmu przed problemami, depresją, jak juz narośnie to organizm najzywczajniej nie wytrzymuje całego tego stresu. Trzeba iść do psychiatry, zacząć brac leki i najlepiej od razu do terapeuty. ja tak zrobiłam. Mialam lęk napadowy (ataki paniki w komunikacji miejskiej), a rzecież do pracy trzeba jeździć. wszystko zaczęło się 1,5 roku temu. od 2 miesięcy nie biorę już leków, terapie zakończyłam, nawet wsiadłam do 2 x do samolotu w zeszłym roku (za pierwszym razem na tabletkach). nie jest łatwo owszem ale tylko zmierzenie się z problemem i samym sobą może dac efekt.czekanie na cud tylko pogłebi newricę albo zacznieci unikac skutecznie tego czego się boicie. Pół biedy jeśli to nie przeszkadza w życie, ale są takie lęki (jak np. komunikacyjny) z którym nie da sie funkcjonować normalnie i trzeba go pokonać. dacie radę!!!!!
k5~Smashu napisał:
12-01-2010 12:11
Słuchajcie ja też mam nerwice też tą gorszą wersje że miałem objawy jak wy i brałem xanax 0,5 ale po 2 latach przestał działaś i biorę 2 tabletki wieczorem bo wtedy największe ataki, Zastanawia mnie tylko czy jak mam te objawy to czy mi serce nie wysiądzie czy ono jakoś bardziej się zużywa czy ono tak szybko bije czy tylko tak czuje bo bo puls mam 90 a ciśnienie 140 na 90 czyli w miare. mam bez dechy gdy leże i zasypiam to tak jakby mój organizm zapominał oddychać ale zrywam się i tak jakby na siłe biorę wdechy, boję się że kiedyś mnie tak zatka że nawet sam nie będę mógł złapać oddechu i że podczas ataku serce mi się zatrzyma albo dostane zawału:(((((
k5~Smashu napisał:
12-01-2010 12:12
Słuchajcie ja też mam nerwice też tą gorszą wersje że miałem objawy jak wy i brałem xanax 0,5 ale po 2 latach przestał działaś i biorę 2 tabletki wieczorem bo wtedy największe ataki, Zastanawia mnie tylko czy jak mam te objawy to czy mi serce nie wysiądzie czy ono jakoś bardziej się zużywa czy ono tak szybko bije czy tylko tak czuje bo bo puls mam 90 a ciśnienie 140 na 90 czyli w miare. mam bez dechy gdy leże i zasypiam to tak jakby mój organizm zapominał oddychać ale zrywam się i tak jakby na siłe biorę wdechy, boję się że kiedyś mnie tak zatka że nawet sam nie będę mógł złapać oddechu i że podczas ataku serce mi się zatrzyma albo dostane zawału:(((((
k5~smashu napisał:
12-01-2010 12:15
i mam jeszcze pytanie czy przy tej chorobie mogę wykonywać ciężką prace fizyczną? bo mam tak że przy małym wysiłku np zniesieniu fotela po schodach strasznie się zmęczyłem , bardzo szybko oddychałem i serce mi mocno i szybko waliło mam 23 lata a czuję się jakbym miał 60 lat:(
k5~Magda L. napisał:
17-01-2010 14:49
witaj Arku przepraszam ze tak pózno ale nie zagladalam dawno na ta strone podaje swój nr gg 8644006. pozdrawiam odezwij sie jak bedziesz mógł.
k5~Piotrek, 40 napisał:
19-01-2010 15:45
Witajcie, u mnie tez bylo podobnie (napady leku, skoki cisnienia, kolatania serca, walace tetno (140), nagla slabosc w kosciele, tramwaju, supermarkecie, lek przed noca i snem....).Poszedlem do psychiatry, ktory zdiagnozowal nerwice lekowa i zapisal Paxtin. Po 2 tygodniach zaczalem czuc sie lepiej, a potem z czasem powoli coraz lepiej, jakbym wracal z dalekiej podrozy. Caly czas zazywam Paxtin, napady leku prawie zniknely (sa bardzo rzadkie) i ogolnie, w duzej mierze powrocilem do zycia. Pozdrawiam wszystkich,trzymajcie sie!
k5~Adrian napisał:
19-01-2010 15:50
Cześć! Mam 17 lat i również cierpię na nerwicę lękową. Objawia się to u mnie zawrotami głowy oraz omdleniami. Chodzę do poradni biorę leki. Co najciekawsze mój lęk objawia się w szkole. W domu tylko czasami. To mnie dosłownie paraliżuje, przez to mam kłopoty a jestem na pierwszym roku!!. Jeśli ktoś chciał by porozmawiać i mi pomóż to moje GG 11721235.
k5~kris22 napisał:
21-01-2010 19:50
witam wszystkich...ja walcze juz z ta choroba ok 3 lat...objawy sa takie same jak u was,a najczesciej jest to ucisk w klatce piersiowej,uczucie jakbym mial zaraz zemdlec,dretwienie nog i ogolny niepokoj..mam jedno pytanie...czy ktos z was w czasie trwania leku zemdlal???bo ja tego boje sie najbardziej...boje sie reakcji innych jak zemdleje albo tego ze jak strace przytomnocs to cos mi sie stanie albo umre...odp....
k5~Domika napisał:
29-01-2010 17:29
czesc.Wlace z nerwica od czerwca,napay paniki,lęk, kontrolowane zycie....chodze na teraie grupowa i indywiduala. zawsze mialam niskie cisnienie ,teraz sie to zmienilo i mam za wysokie.nerwiva tak na to wplywa 130/100 .cy ktos tez tak mial.a tak woogle zapraszam na gg 1519837
k5~Andrzej.K napisał:
08-02-2010 14:32
Ludzie ja choruję na tą chorobę już dość długo bo około 19 lat. Zauważcie że do tej pory nic mi się nie stało. Nie dostałem zawału ani nie zemdlałem. Wiem ta choroba to ciężar który wszyscy nosimy. Oczywiście tak jak ktoś tu napisał że organizm broni się przed problemami. Ja akurat w nerwach żyje od dziecka bo mój ojciec wciąż robił awantury w domu. To wówczas zaczęło się u mnie potęgować aż do dziś. Przeżyłem i przeżywam w swoim życiu straszne chwile, do dziś mam problemy różnego typu. Chciałem tylko zauważyć że na tą chorobę się nie umiera. Jeśli wszyscy macie wyniki dobre typu cholesterol i serce w porządku i tak dalej to na pewno zawał nie grozi. Nerwica lękowa siedzi w naszym umyśle a tabletki są potrzebne aby nam pomóc w jej pokonaniu. Największym wrogiem nerwicy jesteśmy my sami. To my musimy uwierzyć w siebie, spróbować chociaż raz postanowić na swoim. Jeśli nie spróbujesz to nigdy się nie przekonasz. Ja miałem nie raz atak szybkiego bicia serc duszności drętwienie kończyn i wówczas staram się zwalczyć to tym że uparcie robie to czego nie pozwala mi mój umysł. Przy ataku bałem się wyjść na zewnątrz w ogóle strach przed wyjściem z domu. Ja akurat uparcie wychodziłem, bałem się jechać samochodem uparcie jechałem. Przekonałem się że to tylko nerwy. Przestałem mieć napady duszności, nie drętwieją mi ręce a to już dużo. Oczywiście mam strach przed zawałem ale jestem w stanie to jakoś sobie poukładać. Najważniejsze nie myśleć tyle o tym. Musicie zacząć cieszyć się życiem. Pamiętajcie dla odważnych świat należy. Nie bójmy się bo na pewno nic nam się nie stanie. Musimy znaleźć w sobie to coś co pomoże nam tą chorobę przezwyciężyć. Zauważcie również to że wszyscy którzy tu wstawiają swoje komentarze na temat swojej choroby piszą o swoich dolegliwościach i są one do wszystkich podobne. Czy komuś się coś kiedykolwiek stało, czy ktoś dostał zawał. Ludzie umierają na zawał lecz nerwica a choroba serca to dwie różne rzeczy. To jest całkiem inny mechanizm u człowieka. Nerwica lękowa może zaatakować wszystko lecz pamiętajcie nikt jeszcze na nią nie umarł. Niestety nas wszystkich czeka długie leczenie, na pewno minie ale na to trzeba dużo czasu i cierpliwości. Pamiętajcie nikt wam nie pomoże musicie pomóc sobie sami. Pozdrawiam.
k5~emocjonalnie napisał:
08-02-2010 23:29
Mam zdjagnozowaną nerwice lękową. Musze powiedziec że mam 21 lat a ataki zaczęły się jak miałam lat 9... miałam wtedy duszności bolało mnie serce...ale prawdziwy szok zaczął się jak wyjechałam z rodzinnego miasta na studia...studia zawaliłam... teraz jestem na 2 roku zaocznie i jakoś daje rade ale matka mi truje głowę żebym się wyprowadziła... a ja boje się że kiedy wyprowadze się z domu to nerwica wróci...
k5~emocjonalnie napisał:
08-02-2010 23:34
właściwie nie napisałam nic o swoich objawach... były bardzo drastyczne kiedyś wysiadłam z autobusu bo było mi słabo i 15 km wracałam na piechotę do domu... drętwieją mi ręcę...boli mnie serce...budze sie w nocy nie moge spać... czasem nawet to pilnowałam mame jak robi obiad nie dlatego że bałam się że mnie otruje tylko żeby przez przypadek nie dostało się coś do jedzenia np. domestos! pochowałam wszystrkie noże...ogólnie to bałam się że zabije kogos z rodziny...ale to ustało kiedy podczas ataku paniki że wbije babci nóż w plecy powiedziałam sobie " to wex ten nóż i to zrób cfaniaro" i wtedy się skończyło z nożami i do tej pory nie mam takich schiz... wyobraźcie sobie jak się bałam... bałam się że popełnie samobójstwo i takie tam... teraz jestem na etapie lęków przed zemdleniem i zwymiotowaniem... normalnie bomba...:/ prosze jak ktos może POMOCY
k5~niefajny problem napisał:
10-02-2010 01:24
Ja natomiast mam coś zupełnie innego, acz kolwiek równie ciekawego. Otóż jak jadę samochodem i zaczyna szybko przyspieszać, to czuję jak by coś ze mnie wysysało życie, to takie uczucie, ze byłbym w stanie wyskoczyc z samochodu, byle by tego nie bylo. Takie cos sie zbliza do mnie, taka niemoc, ze jak dojde do tej granicy to umre, ale chyba zemdleje, ale ja odczuwam przy tym ból ani psychiczny, ani fizyczny, nie umiem tego określić. Tak samo u fryzjera, prawie bym zemdlał ostatnio.
k5~chudzina napisał:
13-02-2010 09:57
witam was,ja z nerwica lekowa walcze rok,40 razy bylam na ekg w szpitalu bo myslalam ze mam zawal,do tego dochodza tysiace roznych obiawow,poprostu juz czasem trace nadzieje,ostatnio lezalam w szpitalu,porobili mi tysiace badan,wszystko ok,krazeniowo wydolna,wykluczona wiencowka,miazdzyca,lipidy piekne. a ja nadal boje sie o zawal.pomocy!!!! moje gg 8711940 jakby ktos chcial porozmawiac. moj pierwszy atak tez byl w kosciele,poprostu zrobilo mi sie slabo ,serce walilo,mlotem.pozdrawiam was wszystkich.dodam ze chodze na terapiei przyjmuje leki
k5~ania napisał:
17-02-2010 16:35
witam moja choroba 0bjawila sie po urodzeniu corki czasem bylo lepiej czasem gorzej teraz po13latach sie nasila chodze do psychiatry biore lek paro gen czuje sie lepiej ale juz mysle co bedzi po odstawieniu leku
k5~Tolinka napisał:
18-02-2010 10:59
Witam.Ja tez sie zmagam z tym paskudztwem,zaczelo sie to jakies 3 lata temu gdy dowiedzialam sie ze moja corka jest chora na nowotwor miala wtedy zaledwie 2 latka.Robilo mi slabo w autobusach ale jakos radzilam sobie z tym,nadszedl taki czas ze nie bylam wstanie normalnie funkcjonowac robilo mi sie wszedzie slabo,w autobusach,tramwajach,w sklepie,przestalam wychodzic z domu.Poszlam do psychiatry,przepisala mi tabletki,rok czasu na prochach,zaczelam funkcjonowac normalnie,niestety moj organizm przestal przyjmowac tabletki,musialam odstawic dwa miesiace bez tabletek i to znowu wrocilo,biore od paru dni paro gen i zobaczymy czy lepiej sie bede czula,bo mam dosc!!!Chce funkcjonowac normalnie.
k5~justamat napisał:
18-02-2010 14:15
witam. Też mam problem z nerwicą. leczę się ale srednio mi to pomaga ( może dlatego , że nie zawsze biorę leki, bo czasem mam taki dzień ,że po prostu mam ochotę się napić, więc piję - wtedy czuję sie bardzo dobrze i nie myśle o tym paskudztwie :) za to następnego dnia umieram podwójnie :) ) Choroba zauważyłam u siebie podczas pracy w Holandii, dusiłam się, miałam zawroty głowy i wszytskie inne objawy ,które wszyscy tutaj wymieniacie. Myślę,że wzięło się do od palenia marihuany,ludzi pracujących ze mną (niektórzy byli naprawdę wredni :/ ) no i wydaje mi się , że duży wpływ na rozwój choroby miało to, iż byłam bita jako dziecko,zresztą do tej pory czasem mama uderza mnie w głowę a mi wtedy nerwy puszczają i mam ochotę jej oddać bo juz po prostu nie mam siły po raz milionowy tłumaczyć ,że to "dzięki niej i jej metodom wychowawczym" mam tą parszywą nerwicę :/ Mam 25 lat,leczę się 6 - brałam różne leki - najlepszy był ten pierwszy (nazwy nie pamiętam), ale podczas kolejnego pobytu za granicą miałam atak paniki i lekarz przepisał mi inny lek -PARO MERC - nie narzekałam na niego, ale po pewnym czasie nie działał już. obecnie biorę DOXEPIN PLIVA 3 razy dziennie i jakos leci :) Naturalnie nadal mam lęki, ale od niedqawna olewam je, przez cała zimę nie jeździłam nigdzie samochodem, a w zeszłym tygodniu przełamałam się i zaliczyłam 4 dalsze przejażdżki ( nie macie pojęcia jaka byłam z siebie dumna :D ), nie chodzę jeszcze do koscioła czy hipermarketów (choc czasem się przełamuję) ale zacznę w końcu zyć tak jak kiedyś :) , mam wspaniałego chłopaka i to dla niego chcę pokonać tą wredną a czasem wręcz bezczelną chorobę :). w ogóle nie rozumiem po co mi ona :) nie zamierzam się poddawać , choć nie powiem -nieraz miałam myśli samobójcze, również jak mnie ktoś w domu zdenerwował (ale tak na maxa ) to miałam ochotę zabić z zimna krwią :/ teraz już jest lepiej, nie dam się. Najgorsza jest jesień , czasem zima, ale jak już na dobre zaświeci słonko to chce się żyć :) Uwierzmy w siebie a będzie dobrze :) Pozdrawiam
k5~Rafał19 napisał:
23-02-2010 16:22
Zauważyłem u siebie nerwice miałem już kiedyś atak ale mi przeszło teraz nagle wróciło nie mogę zasną nie spałem 2 dni aż w końcu skończyło się zastrzykiem nie mam z kim o tym porozmawiać z kimś kto by mnie zrozumiał mam typowe objawy gdy kładę się do snu serce mi wali jak młot dusze się jeśli chciał by ktoś napisać i po prostu pogadać to mój nr GG:1060008
k5~lima75 napisał:
25-02-2010 16:18
Witam drogie nerwusy ;-)!tak sobie weszłam na tą stronkę żeby się wesprzeć duchowo,ponieważ ostatnio znacznie gorzej się czuję.Mam chyba nawrót po czteroletnim względnym spokoju z tym paskudztwem.Chociaż cały czas jestem na lekach i terapii.Staram się brać jak najmniej ale jak mnie dopada to kicha.Choruję od 12 lat.Mogę się podpisać pod wieloma napisanymi przez was objawami i chorymi myślami.Życie nie było zbyt łatwe to i mam w spadku nerwicę, z którą trzeba żyć i jakoś sobie radzić choć nie jest to łatwe.Przez wiele lat miałam takie lęki,że prawie nie wychodziłam z domu.Teraz w miarę się poruszam ale dalekie to od mojego wymarzonego ideału.Choroba zrujnowała mi życie,jestem bez pracy od 10 lat i bardzo ciężko jest mi coś teraz znależć,bo poprostu nikt po takiej przerwie nie kwapi się aby mnie do czegokolwiek zatrudnić.W dodatku nadal jestem ograniczona moim choróbskiem,gdyż samodzielna jazda autobusem czy tramwajem to dla mnie abstrakcja :-)Co zrobić,pozostaje żyć nadzieją,że będzie lepiej.Praca pewnie w jakimś stopniu pomogłaby mi się wyrwać ze szponów nerwiy-tak twierdzi moja pani psycholog,i ja też w to wierzę bo kiedy pracowałam dawno dawno temu :-)to poprostu było lepiej bo człowiek wychodził do ludzi.Dlatego kto ma pracę i potrafi jeszcze w niej w miarę normalnie funkcjonować to jest szczęściarzem.Teraz nie mam znajomych ani koleżanek i bardzo mi tego brakuje żeby z kimś pogadać,poplotkować,wyjść gdzieś razem,mieć jakiś wsparcie.W tej chorobie człowiek poprostu dziczeje ale nie wolno się poddawać.Nie poddam się tak łatwo ,chcę normalie żyć i cieszyć się tym życiem.Wy pewnie też,czego wam drogie nerwusy życzę z całego serca!bo znam ten ból co się zowie nerwica lękowa.Dobrze,że tutaj ludzie się wzajemnie wspierają.
k5~lima75 napisał:
25-02-2010 16:25
PS.może jest na tym forum jakaś zalękniona jak ja dziewczyna z chorzowa która chciałaby się zakolegowć?Pozdrawiam.
k5~Tolinka napisał:
26-02-2010 21:11
Lima witaj w klubi tez z checia bym o tym z kims pogadala,nie jestem z Chorzowa ale z gdanska ale jezeli masz ochote to mozemy pogadac na gg.Pozdrawiam
k5~lima75 napisał:
27-02-2010 15:52
Cześć,szkoda że nie jesteś z Chorzowa ale tak na odległość też można pogadać :-)W końcu po coś jest ten internet.Aż przerażenie bierze ile ludzi na nerwicę choruje.Jak tylko będę dostępna to możemy pisać.Moje gg 3335311
k5~gosiaczek1266 napisał:
01-03-2010 03:06
hej kochani mam 25 lat i mam od roku nerwicę. a zaczęło się od duszności, strata wzroku i brak mowy. trafiłam do szpitala a tam orzekli nerwicę i do psychiatryka mnie wysłali. oczywiście człowiek mądrzejszy hehe i do psychiatry nie poszłam. No i się zaczęło napady. uczucie umierania, niepokój, bicie serca, brak oddechu i wiele innych. napady raz na miesiac a potem raz na tydzień i częściej. poszłam do psychiatry. Jeżeli chcecie wiedzieć co dalej lub macie pytania. piszcie.
k5~Mateusz 22 napisał:
09-03-2010 00:30
Witam czytajac wasze posty kolejny juz raz utwierdzam sie w przekonaniu ze nie jestem sam z nerwica (choc sam czasami nie wiem co to) jestem chyba w najgorszym okresie tej choroby leki to juz codziennosc najgorzej jest z sercem nie wiem co robic karetki oduczylem sie juz wzywac bo to nic nie daje. Uczucie zamierania pracy serca a co za tym idzie wizje smierci mam kilka razy na dzien :/
k5~AdkaSradka napisał:
09-03-2010 12:46
Hej, ja kolejna znerwicowana :) chociaz sie nie lecze, ataku paniki dostalam jakies 3 miesiące temu po grubych i zbyt czestych imprezach, teraz mam lęki, suplementuje sie magnezem i potasem, rzucilam alkohol, papierosy i kawe, najgorsze ze cięzko sie wybrać do lekarza.. ;] pociesza mnie troche to forum, to ze nie jestem jedyna, chociaz nikomu tego dziadostwa nie zycze..chetnie tez bym z kims porozmawiała na ten temat.. pozdrawiam wszystkich, zawsze w gore nigdy w dol :p
k5~kornik81 napisał:
14-03-2010 23:04
te dusznosci spowodowane sa lekami rozkurczowymi,po odstawieniu lekow dusznosci ustepuja,ja tez choruje na nerwice lekowa i po niektorych lekach takie objawy byly.trzeba dopasowac leki poprostu.pozatym to mi merwica ustapila gdy zaczalem biegac codziennie po pol godz,organizm sie dotlenia a zwlaszcza mozg,to jest choroba uleczalna tylko ze dlugo trwa.trzeba tylko zmienic myslenie na bardziej optymistyczne. ja jak mialem napady leku w nastepnej sekundzie zaczynalem myslec o czyms pieknym np wakacje relaksie i przechodzilo.najlepiej miec kogos komu mozna sie zwierzyc np z objawow wdanym momecie nie dusic tego leku w sobie.pozdrawiam :)
k5~on88 napisał:
16-03-2010 00:56
z teo co tu czytam to spelnily sie moje najorsze przypuszczenia mam NERWICE LEKOWA! na to wychodzi juz od ponad chyba roku...myslalem ze jestem sam jedyny i najgorszy w tym ze mam cos takiego...probowalem sobie wmowic ze to wina jest czegos innego ze tak sie czuje np.tego ze zmienilem trb zycia podejmojac 1st prace itp... nie wiem mecze sie z tym rok moze dluzej czuje co ta choroba zrobila ze mna : ( ...i nie wiem czy jest sens dalej tak zyc..... coraz bardziej dochodze do wniosku ze chyba nie! musze sobie pomuc ale nie wiem jak ;( ...gdzie sie mam udac,jak sobie radzic ze soba,jak z tym walczyc, nie wiem nie mam sil...pomozcie..

Najczęściej czytane:
Kopiowanie treści zawartych na stronie i rozpowszechnianie ich bez pisemnej zgody redakcji zabronione i skutkować będzie odpowiedzialnością przewidzianą przez prawo - © choroby.biz
Nota prawna | Reklama | Kontakt | Komentarze