Choroby

Znajdź chorobę:

Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:

Komentarze do: Nerwica lękowa

moja nerwica lękowa

Przejdź do strony:

Odpowiedz

~psyche napisał:

07-10-2008 09:53

Moja " przygoda" z nerwicą lękową, rozpoczęła się rok temu od napadu częstoskurczu nadkomorowego.
Teraz żyję w ciągłym lęku, że to się powtórzy. To uczucie zdominowało całe moje życie i wywróciło je do góry nogami. Boję się wychodzić,wyjeżdżać.Życie straciło sens.Kiedy się boję, serce przyspiesz, c jeszcze potęguje uczucie strach. Od miesiąca chodzę na psychoterapię, na razie nie mam zdania, co do skuteczności tego typu leczenia. Czy ktoś z Was ma napady tachycardii, wyzwalające ten paniczny lęk? Jak sobie z tym radzcie?
Pozdrawiam

~nowa napisał:

02-11-2008 18:58

Mi zdarza sie czesto miec kolatanie seca, ktore coraz szybciej bije i poteguje wiekszy lek Pierwszy raz zdarzylo mi sie to w nocy kilka lat temu.Bylam wtedy sama z malymi dziecmi, zleklam sie bardzo, myslalam ze to zawal serca. Pozniej okazalo sie ze cierpie na nerwice lekowa. Podjelam leczenie. Dzis zdarza mi sie to rzadko, jesli jednak tak sie stanie probuje sie uspokoic i spokojnie oddychac, wiem ze nic mi sie nie stanie, choc kolatanie trwa nawet kilkanascie minut. Serce przeciez nie boli tylko malo nie wysoczy z piersi, ta wiedza ze nic sie nie stanie bardzo pomaga i skraca atak. Nieraz tez biore Atenanol-pomaga.

~nowa napisał:

02-11-2008 18:59

Mi zdarza sie czesto miec kolatanie seca, ktore coraz szybciej bije i poteguje wiekszy lek Pierwszy raz zdarzylo mi sie to w nocy kilka lat temu.Bylam wtedy sama z malymi dziecmi, zleklam sie bardzo, myslalam ze to zawal serca. Pozniej okazalo sie ze cierpie na nerwice lekowa. Podjelam leczenie. Dzis zdarza mi sie to rzadko, jesli jednak tak sie stanie probuje sie uspokoic i spokojnie oddychac, wiem ze nic mi sie nie stanie, choc kolatanie trwa nawet kilkanascie minut. Serce przeciez nie boli tylko malo nie wysoczy z piersi, ta wiedza ze nic sie nie stanie bardzo pomaga i skraca atak. Nieraz tez biore Atenanol-pomaga.

~paula napisał:

19-11-2008 22:26

dobrze wiem co przezywasz, trz jestem na terapii behawioranej i wiem jedno, ze lęk jest w naszej głowie, w naszej wyobrazni i tylko tam. ty nie obawiasz sie szybszego bicia serca tylko nie jestes na tyle pewny siebie ze sobie z tym poradzisz, tu trzeba szukac problemu. musisz ,byc moze wiele razy, probowac oswoic strach, wsluchac sie w siebie, w swoje mysli i w to co je wywoluje

~ania napisał:

24-11-2008 22:18

niestety dobrze wiem czym jest szybkie i mocne bicie serca i nie tylko...pierwszy atak dopadl mnie przed laty w nocy, obudzilam sie z przekonaniem, ze umieram, serce chcialo mi wyskoczyc z klatki piersiowej, do tego to dziwne wrazenie odplywania, "zapadania" sie w siebie, irracjonalny lęk przed smiercia...postawilam na nogi cala rodzine, wezwano pogotowie, przyjechali, lekarz podal mi relanium, przeszlo, nawet nie podejrzewalam, ze to dopiero poczatek...te nocne ataki, nazywane przeze mnie "nocnymi zrywami" powtarzaly sie b. czesto: 2,3razy w tygodniu,
do tego doszly nastepujace objawy:
bole i okropne zawroty glowy, zaburzenie widzenia, notoryczne szumy w uszach, dusznosci, zaburzenia czucia w rekach i nogach, wrazenie sciagania sie skory na plecach, nieustanne wrazenie, ze zemdleje, kolatania serca, bole miesni itp. zaczela sie wedrowka po lekarzach, kazdy stawial te sama diagnoze:nerwica lekowa, niestey nie wierzylam i wciaz poszukiwalam nowych specjalistow, w tym miejscu chce zwrocic uwage, ze domena nerwicy jest rowniez brak wiary, ze to "tylko" nerwy i przekonanie o powaznej chorobie np. goz mozgu itp., nieustanny brak zaufania do lekarzy i wciaz nurtujace pytanie, czy na pewno sie nie myla? czy na pewno czegos nie przeoczyli? ja uwierzylam dopiero pewnemu profesorowi i zastosowalam sie do jego zalecen, tj: zadnych lekow, zwlaszcza psychotropow, pozytywne myslenie, a przede wszystkim aktywny wypoczynek na swiezym powietrzu! dodatkowo zaczelam chodzic do pewnej bioenergoterapeutki, choc raczej na zasadzie: "tonacy brzytwy sie chwyta" nie bylam przekonana do podobnych metod leczenia...
co ciekawe: kiedy pierwszy raz dotknela dlonmi mojej glowy - mialam wrazenie, ze ktos podlaczyl mnie do pradu, czulam b. silne , nieprzyjemne mrowienia, a ona bardzo sie przy mnie pocila, z kazda nastepna wizyta ona pocila sie coraz mniej, a ja odczuwalam coraz slabsze mrowienia, nerwica zniknela rownie nagle jak sie pojawila...odzylam! az do niedawna, po prawie 10 latach moja "przyjaciolka" znowu sie odezwala, znowu zaczelo sie od ataku w nocy: obudzilam sie z tetnem pow. 150, znowu wrazenie, ze umieram i ten irracjonalny, paralizyjacy lęk...ze to koniec, w ciagu 4 miesiecy zdarzylo mi sie ok. 6 takich napadow, koncza sie zawsze potwornym uczuciem zimna, drzy mi cale cialo, nie moge zapanowac nad trzesacymi sie z zimna rekami i nogami, "szczekam" zebami i choc to nieprzyjemne - uwielbiam to uczucie, bo zawsze zwiastuje koniec ataku.
Znowu czuje sie niepewnie, boje sie zasypiac z obawy przed atakiem, okreslilabym to jako "lęk przed lękiem", w ciagu dnia zdarza mi sie uczucie slabosci, "drewnianych" nog, kolatania serca, wrazenie "zamierania" serca itp. profesor uprzedzil mnie przed laty, ze nerwica wraca do czlowieka jak bumerang, niestey mial racje. Czuje sie fatalnie. Jedyne co mi pomaga to swiadomosc, ze skoro nie umarlam przed laty, a potem przezylam 10 lat w zdrowiu, to nie moze byc mowy o smiertelnej chorobie...tak w kazdym razie sie pocieszam...i staram sie odwracac swoja uwage od dolegliwosci, np. zaczyna kolatac mi serce - wskakuje w drey i ide pomaszerowac, objawy ustaja...nie chce sie poddac, nie chce przerabiac tego wszystkiego jeszcze raz, tylko czy mi sie uda? aha! ktos zalecil mi picie soku z burakow i bialych winogron w proporcji 1:1, ze szczypta miety pieprzowej, pije codziennie przed snem, nie wiem czy to tylko zbieg okolicznosci, w kazdym razie lepiej sypiam i nie mam kolatania serca. Katolikom zalecam rowniez modlitwę!!!

~nikt37 napisał:

27-11-2008 04:23

no to jestem w szoku.bo takie napady ostatnio mnie dorwały.nic mi się nie chciało,byłam słaba,ciągłe zimno,smutek,obawy przed wszystkim.zwolnienie lekarskie.szperam w necie i coś mnie tknęło:tu zajrzałam.jestem w szoku!:(ja chyba mam to o czym mówicie.wszystkie objawy się zgadzają!długo płakałam na dta słabością,zmęczeniem,kłopotami ze snem.dali psychotropy:wymiotowałam,kocioł w głowie.odrzuciłam.nie śpię w nocy,czytam,a wdzień przesypiam pół dnia.i ten kołowrót złych myśli o sobie.
mam nerwocę lękową:(jak z tym życ kiedy na nic siły nie mam:(nie chce mi się robic jesc,sprzatc,wychodzic z domu,z kimś rozmawiac.czuję,ze starcę pracę.jestem zdołowana tragicznie.jak z tym życ?jakie leki wam pomagały?te konowały dają mi co rusz jakieś świńtwo i źle mi po tym,albo jeszcze gorzej.napiszcie coś.proszę.czekam

~lila napisał:

10-01-2009 11:29

ja czuje sie okropnie ,nie wiem co jest konowal twierdzi ze to nerwica a ja niewierze mqam bez przerwy szum w uszaach na plecach czuje jakby mi cos siedzialo ,w nocy budzi mnie dziwny pot na plecach i drzenie tego nie da sie opisac Bylam ostatno u konowala rozlozyl rece ipowiedzial no nie wiem jak pani pomoc niech pani idzie do psychiatry mam dosyc nie wim co mam robic a cierpie bardzo
moze ktos mi pomoze

~mini napisał:

14-01-2009 19:53

mam 36 lat,zachorowałam rok temu,co prawda objawy pojawiały się dużo wcześniej od kilku lat ale ja nie zdawałam sobie sprawy,że to ma swoją kwalifikację w medycynie.Kołatanie serca, duszności, strach na ulicy, że robi mi się słabo i zemdleję, ciągły strach przed śmiercią,że to już tu i teraz,coś mnie zakuło, zabolało=dostawałam ataku paniki,sama siebie nakręcałam.Aż rok temu doszedł strach przed ....połykaniem.następowało to powoli-jadłam i nagle wydawało mi się,że się duszę.trwało to tak narastająco 4 miesiące.nikomu nie mówiłam,bałam się,szukałam chorób w internecie i jeszcze bardziej się nakręcałam po przeczytaniu, co to może być.W końcu przestałam przyjmować nawet płyny.rozryczałam się i powiedziałam mężowi,dzięki niemu jeszcze w ten sam dzień pozłam a raczej wjechałam bez siły na wóżku do lekarza=kroplówka,rgastroskopia i diagnoza lekarza:z mojej strony wszystko jest ok,proszę poszukać przyczyny w psychice.Na drugi dzień błam u psychiatry,schudłam 11 kilo, żyłam na płynnycg nutridrinkach,teraz biorę leki do dzisiaj,jest dużo lepiej, wszystko jem, leczenie potrwa jeszcze ok. pół roku.Mam nadzieję,żę to nigdy niewróci!!Może ktoś ma też tego typu nerwicę lękową-jak to powiedziała moja psychiatra:życie mi stanęło kluchą w gardle.

~??? napisał:

21-01-2009 07:31

nikt37...mam dokładnie to samo i nie wiem co robić...kręce się w kółko....zaniedbuje siebie tzn. poprostu nie mam sił i nie widze sensu...moją pasją jest śpiew..ale mam lęk przed ocena innych...czuje sie gorsza...było tak że bałam sie jechAC AUTOBUSEM...eh brak mi słów...POMOCY

~Kamila lat 29 napisał:

23-01-2009 23:41

Czesc,ja tez cierpie na nerwice lekową,ale nikt mi tego wprost nie powiedzial jeszcze.Pierwszy atak mialam w wieku 16 lat,oczywiscie stwierdzili nadcisnienie.Potem byl spokoj kilka lat.Na studiach znow,wlasnie ta tachykardia,dreszcze,zimno itp.Pozniej balam sie wyjsc z domu,ze zemdleje,ze cos sie stanie.Potem 5 lat spokoju.Teraz znow wrocilo.Potrafie jednak zapanowac nad sercem...czasem powiem sobie "wyluzuj Kamila" i jakos jest ok,czasem moj mozg odmawia posluszenstwa i leci!!!!!z tym koksem!!!!serce wali jak oszalale.Ale wtedy praktykuje oddech,rowno i gleboko.Przechodzi stopniowo.Jednak mysle,ze zaczyna sie rozwijac u mnie fobia spoleczna,ja zawsze taka wygadana,dominująca,dusza towarzystwa.....powoli odchodze od tego,trzesa mi sie rece jak mam jesc w restauracji z obcymi,jak mam sie gdzies podpisac,no w ogole tragedia,zakupy spoko,jakies sprawy urzedowe tez ok,no roznie to bywa.Czasem jak jade sama pociagiem to mam glupie mysli,ze cos sie stanie,ale stara sie wtedy uspokoic.Duzo by wymieniac.Zaczelam studia podyplomowe,jezdze na zjazdy,wie,ze nie moge uciekac od ludzi,czuje sie,ze moje poczucie wartosci spadlo,bo nie mam pracy od lipca....czuje sie zdolowana,ze nic nie umiem.Chyba jakiego psychologa musze sobie zafundowac.Pozdrawiam wszystkich z fobią i lękiem.Uwierzmy w siebie!!!

~Aga napisał:

06-02-2009 20:20

Eh, niestety nerwica to nieprzyjemna choroba i czasami ciężko z nią walczyć... Ja chorowałam już jako dziecko, w podstawówce. Wtedy lekarze stwierdzili u mnie nerwicę żołądka. Jakiś czas mama prowadziła mnie do psychologa i jakoś przeszło. Parę lat później po maturze zaczęło się na nowo... tym razem jednak nie było problemów z żołądkiem, a trudności w oddychaniu, ciągle miałam wrażenie, że coś mi przeszkadza w gardle, że coś tam jest... Miałam oczywiście badania, z któych wynikało, że jestem zdrowa, a moje płuca są w świetnej formie. Kiedyś przy kolejnej wizycie u lekarza pani doktor zwróciła uwagę, że strasznie trzęsą mi się ręce i w ogóle wyglądam na zdenerwowaną... No i skierowała mnie do psychologa... Zaczynałam właśnie studia i po jakimś czasie wszystko minęło... Kilka lat później znowu to samo, z tym jednak wyjątkiem, że tym razem zaczęły się szybkie bicie serca, drżenie kończyn, suchość w gardle i taki dziwny, irracjonalny lęk, któy jeszcze potęgował to wszystko. No i kolejne badania, ekg wykazało jakieś patologie w sercu... To dopiero dało mi 'motywację' do stresów, wyobrażałam sobie niewiadomo co! Okropnie się bałam. POszłam do kardiologa, dalsze badania i ...kardiolog stwierdził, że absolutnie nie ma zmian w sercu i że ono pracuje jak należy, i że to wina stresów ten wysoki puls. Dostałam propranolol i przez 3 tygodnie było jak ręką odjął! Niestety dziś znowu mnie dopadło... Piszę to wszystko i staram się uspokoić mój puls... Nie jest to jednak łatwe, a ja nie mogę przestać myśleć o tym i sprawdzam co chwila puls... no i wiadomo, jak tylko wyczuję, że jest za szybki, od razu popadam w jeszcze większy stres... Poza tymi atakami jakoś żyję normalnie, w miarę normalnie i wiem, że jeśli znajdę coś, co pozwoli mi nie myśleć o tym, nie nakręcać się, to to znowu minie, tak jak mijało dawniej. Tylko to dość trudne, bo niestety od dłuższego czasu zwalają mi się na głowę same niedobre sytuacje, cała masa problemów, z którymi nie mogę sobie poradzić... I wtedy zaczynam odczuwać lęk i się zaczyna... Zastanwia mnie, czy to czasem nie jest serce? czy lekarz był wystarczająco dokładny? a to nie pomaga niestety... Z drugiej strony, gdyby faktycznie to było coś z sercem, to czy siedziałabym właśnie przed monitorem i pisałabym to wszystko?
Mam nadzieję, że pewnego dnia znajdzie się jakaś metoda, która pozwoli nam na zawsze pożegnać się z nerwicą.

~justyna napisał:

07-02-2009 15:41

witam was wszystkich. mam dokladnie te same objawy co wy i tak od pół roku. dzis rano wybuchlam 3 razy placzem, kilka razy sciagalam mame z pracy bo balam sie ze zemdleje. nie bede sie rozpisywasc bo mam dokladnie to samo nic innego nie dopisze tylko tyle ze też przepisano mi propanolol ale boje sie go brac. sama nie wiem czemu. moze powinnam zaczac skoro tobie ~Aga pomógł. kontaktujcie sie ze mna na mojego e-maila bo zwariuje. juz nie wiem co mam brac a czego nie. niech ktos ze mna porozmawia. skąd to cholerstwo sie bierze? proszę :-(

~justyna napisał:

07-02-2009 15:46

no właśnie nie podałam emaila -> azalia27@wp.pl

~Basia napisał:

10-02-2009 14:30

to na pewno nerwica lękowa - koszmar sama to przezywam
nie można się na tym skupiać bo lęk rodzi lęk
bierz leki i rób wszystko co ci sprawia przyjemność
także trochę gimnastyki, przecieranie ciała zimnym mokrym ręcznikiem - to także pomaga
koniecznie bierz leki i nie zniechęcaj się - na pozytywne wyniki trzeba trochę poczekać

~JUSTYNA napisał:

11-02-2009 13:31

BIORE LEKI OD 9TEGO LUTEGO. DOSTALAM BELLERGOT I ZOMIREN. NIE CHCE ZAPESZAC ALE JEST TROCHE LEPIEJ, NIE MIALAM PRZEZ TE DNI LĘKU ZE ZEMDLEJE, ALE CZASEM MAM PULS 104 ALE PRZY NIM JESTEM SPOKOJNA.NIE WIEM CZY MARTWIC SIĘ TYM PULSEM? CZY POTRZEBA ABY LEKI UNORMOWAŁY CO TRZEBA?

Odpowiedz

Zobacz wszystkie komentarze

Przejdź do strony:

Gorący temat

Dieta czekoladowa

Dieta czekoladowa

Czy można jeść czekoladę i schudnąć? Jak się okazuje - tak. »

Artykuły

Tagi

Najnowsze choroby