Choroby

Znajdź chorobę:

Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:

Komentarze do: Nerwica natręctw

moj przypadek.nn a samorealizacja

Przejdź do strony:

Odpowiedz

~damian napisał:

29-01-2010 20:14

Witam sredecznie i prosze o chwilke uwagi. Kilka dni temu zdiagnozowalem u siebie NN. Trwa to kilka lat i znacznie utrudnia zycie. Najwiekszym moim problemem jest chyba to jak bardzo cenie sobie swoje zycie i to, co robie...przedze wszystkim jestem artysta malarzem(malowalem na dlugo przed objawami) i w dodatku dosc dobrym, kiedys mialem sporo fanów, w mojej glowie caly czas powstaja nowe obrazy , coraz bardziej szlachetne, doskonale i tak bardzo mi na tym zalezalo, ze ...nie maluje juz drugi rok! Bo chodzi o to, ze choroba walczy ze mna wlasnie w tych obszarach w ktorych chcialbym cos osiagac, tam, gdzie zalezy mi na czyms najbardziej i skutecznie blokuje czasem zakazuje mi to realizowac.Probuje realizowac sie tez jako pisarz, biznesmen i wynalazca. Zazwyczaj NN probuje odbierac Nam to, co dla nas najcenniejsze...mnie blokuje najbardziej w tych dziedzinach bo na niczym bardziej mi nie zalezy .im bardziej mysle o namalowaniu jakiegos obrazu albo im bardziej genialny wydaje mi sie pomysl na zrobienie czegos to tym wiekszy boj o to musze stoczyc...czesto przegrywalem...
Obecnie, obiecalem sobie , ze nie dam chorobie wiecej czasu, zeby przygniatala mnie dalej do muru, teraz czas na moja kontre? czasami staram sie myslec z podziwem o mojej wyobrazni, ze do takich rzeczy jest zdolna?.Czasami jest bardzo ciezko innym razem jestem zaskoczony ze wlasciwie to tylko chora wyobraznia i nic wiecej. Kazda kolejna wygrana wzmacnia mnie i uczy ze strach to tylko wyobrazenie, dziki kon do ujezdzenia?Ja juz wybralem...:) dbam o kondycje, zdrowo sie odrzywiam, stosuje zdrowe dodatki do diety itp.jak zawsze...dorzuce do tego jedynie oczyszczanie organizmu z toxyn , bo mogly miec jakis wplyw na caloksztalt ,Co do farmakologii to zastanawiam sie jedynie nad zakupem Deprimu (antydepresant) na wzmocnienie.czy to wystarczy ? zobaczymy...po kilku latach doswiadczen w zwalczeniau nn sadze jednak, ze jezeli rzeczywiscie bardzo sie chece to mozna to zrobic tak poprostu. Warunek: zadnych ustepstw a smak przykrosci ktorych mozna sie spodziewac - nauczyc sie oceniac jak smak wygranej ktory z czasem znika w ustach zupelnie jak posmak wina...
Mam prosbe jesli ktos ma jakies sugestie co do mnie...to z gory bardzo dziekuje.
Mam tez pytanie....jako, ze sztuka, inowacyjnosc w znaczny sposob rozwija wrazliwosc i wyobraznie....czy moglo to sie przyczynic do rozwoju choroby. Czy poprzez to, ze nigdy tego nie porzuce moze byc mi trudno wrócic jednak do normalnosci?
Dzieki i pozdrawiam

~niktwazny napisał:

02-02-2010 18:31

Cześć Damian,
Ja też choruję od 8 lat, więc znam tę chorobę bardzo dobrze. Wiesz, często dotyczy ona tego, na czym nam najbardziej zależy (w moim przypadku również niestety). A skoro jesteś artystą i zależy Ci na tym co robisz to pewnie dlatego na tym tle rozwinęła się u Ciebie nerwica. Ja biorę antydepresanty i czuję poprawę ale czasami przychodzą jeszcze gorsze dni. Deprim możesz brać bez obaw bo to nie antydepresant tylko lek ziołowy;-) Życzę Ci poprawy i duzo weny twórczej. Nie daj się;-)

~damian napisał:

03-02-2010 20:29

dzieki kolego:) wzajemnie:) sadzilem , ze mam takie wujatkowe problemy a tu sie okazuje ze pospolita przypadlosc:) wydaje sie to oczywiscte ale dopiero po Twoim poscie uswiadomilem sobie, ze nerwica zawsze moze dotyczyc tego, co dla nas najwazniejsze...i dlatego moze wlasnie w tym miejscu trzeba najbardziej szukac rozwiazania...
dzieki i powodzenia:)

~niktwazny napisał:

03-02-2010 22:33

Jestem kobietą;-))
Też kiedyś myślałam, że jestem jedyna na świecie z tą chorobą a okazało się, że tylu ludzi choruje. Trochę to pocieszjące nie? To znaczy , wiesz, że nie jest sie samemu..Co malujesz? pozdrawiam

~damian napisał:

03-02-2010 23:52

przepraszam...:)
w malarstwie interesuje mnie najbardziej sama koncepcja filozofii sztuki, jej zwiazek z natura wszechswiata, troche symbolizm w duzej mierze konceptualizm...
u mnie bylo tak, ze ten moj swiat sztuki ktory sobie stworzylem byl idealny, cudowny i magicznie piekny,uwielbialem myslec o nowych obrazach, pielegnowac narzedzia, planowac kolejne projekty, marzyc o slawie, i bywalo, ze nieraz kilka godzin siedzialem podziwiajac swoj wlasny obraz,kochalem wszystko co sie z tym wiazalo, to stalo sie w koncu dla mnie wazne, potem zbyt wazne a w koncu wazniejsze niz wszystko inne... i wystarczylo, ze ten moj piekny swiat odwiedzila jedna niechciana mysl przed tym jak np.zasiadalem do nowego obrazu,nieproszona slabosc mysli ktora ranila moj piekny swiat,ktora grozila, macila....i tak bardzo z jednej strony chcialem zachowac czystosc mojego swiata a z drugiej tak sie zaczelem przejmowac tymi natretnymi myslami, ze im bardziej ich nie chcialem tym oczywiscie wiecej ich bylo i w dodatku zaczely sie rozijac....to byl poczatek...
dzisiaj juz wiem ,ze po pierwsze swiat nie jest , nie byl, i nigdy nie bedzie idealny...czasami nie zdrowe jest zeby nalezalo nam na czyms az tak bardzo bo i tak nigdy nie zdolamy tego utrzymac w takim stanie w jakim bysmy chcieli. po kolejne wiem, ze mysli sa jak goscie, nigdy nie wiemy jacy porzyjda ale powinnismy zle oddalac a dobre goscic jak najdluzej...

~damian napisał:

03-02-2010 23:55

oczywiscie od kiedy kilka dni temu odkrylem , ze nie jestem sam to znacznie mi lepiej...mysle , ze sobie poradze ale fajnie tez moc czasami pomoc innym...jezeli moglbym nad czyms sie zastanowic dla Ciebie to nie krepuj sie :)

~damian napisał:

03-02-2010 23:58

masz racje. odkad kilka dni temu odkrylem , ze to pospolita dolegliwosc i nie jestem w tym sam, to od razu mi lepiej. mysle , ze sobie poradze z soba ale moc pomoc tez innym przy okazji tez jest fajnie. jezeli wiec chcialabys zebym sie nad czyms zastanowil dla Ciebie to nie krepuj sie :)

~damian napisał:

04-02-2010 00:00

no i sie porobilo:) najpierw bylo ze ten pierwszy watek sie nie zostal pokazany wiec napisalem to raz drugi.

~niktwazny napisał:

04-02-2010 22:10

Cześć,
Fajnie piszesz wiesz? Przyjemnie się czyta...Zgadzam się w 100% z Tobą z tym idaelnym światem tzn. że trzeba sie pogodzić z tym, że tak naprawdę to nic i nikt nie jest idealny... Ja mam z tym spory problem w normalnym życiu tzn. nie umiem zachować się w sytuacjach konfliktowych, które same w sobie są juz "nieidealne", bo wydaje mi się, że wszyscy powinni sie lubić(niedawno odkryłam ,że tak nie jest:-), bardzo dużo wymagam od siebie, jestem straaasznie krytyczna i rzadko kiedy zadowolona z siebie no i takie tam....Jednym słowem chciałabym, żeby wszystko było idealne a przeciez nie jest....

~niktwazny napisał:

04-02-2010 22:15

Moja nerwica polega na tym ,że potwornie boję się, że mogłabym kogoś skrzywdzić, kogoś kogo kocham na przykład... Wiem, że to chore i dziwne ale nic na to nie poradzę ,że tak jest. Te mysli są natrętne i nie chcą odejść i tak sie to wszystko nakręca. Wiem, że nie mogłabym nikogo skrzywdzić (nawet pająka nie tknę;-))) a jednak boję się , zupełnie to nieracjonale i szalone . Masz zdanie na ten temat??? Jak myslisz skąd akurat taka fobia? Pozdrawiam...

~damian napisał:

05-02-2010 01:34

to wyjatkowo przykre i trudne zarazem ale bywaja gorsze przypadki nerwic.powiedzialbym nawet, ze Twoj typ przy odpowiedniej determinacji da sie wyleczyc:)
potrafisz dokladnie zlokalizowac zrodlo tzn. kiedy,czego dotyczy i od czego sie to moglo zaczac?kiedy rozwiazany bywa problem zrodlowy cala nn ma juz niewielkie szanse podobno:)wazne sa Twoje relacje z rodzina...co wywolywalo badz wywoluje najwiecej emocji itp.
bo caly problem wedlug mnie w emocjach:)...ludzie nidy nie robia tego co mysla bo czesciej robia to, co czuja...wiedza to politycy, producenci reklam a nawet gangsterzy w swoich organizacjach jak wykorzystac emocje, slabosci a najbardziej strach by osiagac swoje cele...strach to niebezpieczna rzecz...jak myslisz dlaczego ludzie w Amercyce po zamachach wyszli na ulice zadac krwi w wojnie ktorej po przemysleniu wcale juz nie chca, jak myslisz dlaczego oddajemy wladze i swobody obywatelskie ludzia ktorym nie ufamy zaraz potym jak media doniosa o jakims zamachu terrorystycznym?... bo poprostu sie boimy i tamci to wiedza...a strach wypacza to w jaki sposob postrzegamy rzeczywisctosc i samych siebie.to strach zmiekcza nasze pancerze wystawiajac nas czesto mniej dpornymi na niebezpieczenstwa i polapki-(rowniez te swoich umyslow)...jest taka nauka nawet-eugenika...
jedyne na czym wedlog mnie powinas sie skupic to Twoj strach, ujazmic go, pokochac, zrozumiec bo nie radze juz chyba walczyc, czesto strach rodzi sie ze szlachetniejszych uczuc jak milosc, matki boja sie przerazliwie o swoje dzieci bo kochaja je przeciez...zyjac w ciaglym strachu stracisz wiecej niz to czego sie boisz...
dzien w ktorym przestaniesz sie bac bedzie dniem w ktorym zaczniesz znowu zyc...pozdr. odwagi!;)

~niktwazny napisał:

05-02-2010 09:34

No, no, chyba zacznę sie częściej Ciebie radzić;-) Dobrze to ująłeś, sama nie zrobiłabym tego lepiej...Masz rację strach wypacza nasze postrzeganie swiata i rzeczywistości, wiem ,bo czasem nie potrafię już przez niego racjonalnie mysleć..Pozostaje mi więc go zaakceptować??? Czy kiedys zdołam się do niego przyzwyczaić a wtedy straci swoją moc??Pisz do mnie czasami, dobrze mi to robi.pzdr.

~damian napisał:

05-02-2010 13:44

jak poradzis sobie ze strachem? psychika wykorzystuje strach zeby cos osiagnac,i w Twoim przypadku nadal to osiaga...jezeli wiec przestanie to dostawac to strach ustapi.zniszcz w Twoim strachu zadowolenie z czynienia Tobie krzywdy a przestanie to robic! jak? np. postaraj sie, docenic co innego Tobie daje strach... daje Tobie tez pewna mozliwosc zebys mogla pokazac jaka jestes(tak samo jak egzamin, okropnie sie jej boimy ale jak juz zdamy to czujemy sie swietnie)...kiedy przyjdzie strach naucz sie kochac to, co daje przy okazji- uczucie ,ze wlasnie udowodnilas ze bylas mocniejsza,ze jednak nie jestes taka miekka, ze strach byl wyjatkowo straszny:) a Ty i tak sie nie dalas...pewnego dnia-niedlugo ta "mozliwosc "bedzie esencja Twojego strachu a wtedy strach zniknie bo pojawia po to zeby dreczyc i staraszyc przeciez a nie po to zeby robil Tobie dobrze...

~niktwazny napisał:

05-02-2010 13:53

hmmm... ciekawe to co piszesz... zastosuję się do Twoich wskazówek.W końcu nic gorszego sie nie stanie nie? Długo walczysz z chorobą? Masz za soba jakąś psychoterapię czy zawsze sam dawałeś sobie radę? I jeśli to nie tajemnica to jestes po Akademii Sztuk Pieknych czy po prostu urodzonym artystą?Tak sobie myślę...fajnie jest mieć jakąś pasję w życiu..pzdr.

~damian napisał:

05-02-2010 13:53

...kiedy nadchodzi strach nie odganiaj go...przeciwnie- powiedz-" chodz, pokaze Tobie jaka jestem mocna, czekam , no dalej:)pokochaj ten moment jak nadchodzaca szanse....kiedy juz przyjdzie pokochaj to, co Tobie dal...mozliwosc stania sie silniejsza i zdrowsza bo tego wlasnie Tobie potrzeba i paradoksalnie tylko strach Tobie to da( wiec chyba warty kochania:)...idz dalej przez zycie i kolekcjonuj swoje punkty przechodzac kolejne etapy jak w prostej grze komputerowej...zobaczysz ze strach zniknie wraz z cala choroba...

Odpowiedz

Zobacz wszystkie komentarze

Przejdź do strony:

Tagi

Najnowsze choroby

Aktualności

Artykuły