Choroby
Znajdź chorobę
Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:
Artykuły:
zamknij reklamę
Komentarze do: Nerwica natręctw

moj przypadek.nn a samorealizacja

k5~damian napisał:
29-01-2010 20:14
Witam sredecznie i prosze o chwilke uwagi. Kilka dni temu zdiagnozowalem u siebie NN. Trwa to kilka lat i znacznie utrudnia zycie. Najwiekszym moim problemem jest chyba to jak bardzo cenie sobie swoje zycie i to, co robie...przedze wszystkim jestem artysta malarzem(malowalem na dlugo przed objawami) i w dodatku dosc dobrym, kiedys mialem sporo fanów, w mojej glowie caly czas powstaja nowe obrazy , coraz bardziej szlachetne, doskonale i tak bardzo mi na tym zalezalo, ze ...nie maluje juz drugi rok! Bo chodzi o to, ze choroba walczy ze mna wlasnie w tych obszarach w ktorych chcialbym cos osiagac, tam, gdzie zalezy mi na czyms najbardziej i skutecznie blokuje czasem zakazuje mi to realizowac.Probuje realizowac sie tez jako pisarz, biznesmen i wynalazca. Zazwyczaj NN probuje odbierac Nam to, co dla nas najcenniejsze...mnie blokuje najbardziej w tych dziedzinach bo na niczym bardziej mi nie zalezy .im bardziej mysle o namalowaniu jakiegos obrazu albo im bardziej genialny wydaje mi sie pomysl na zrobienie czegos to tym wiekszy boj o to musze stoczyc...czesto przegrywalem...
Obecnie, obiecalem sobie , ze nie dam chorobie wiecej czasu, zeby przygniatala mnie dalej do muru, teraz czas na moja kontre? czasami staram sie myslec z podziwem o mojej wyobrazni, ze do takich rzeczy jest zdolna?.Czasami jest bardzo ciezko innym razem jestem zaskoczony ze wlasciwie to tylko chora wyobraznia i nic wiecej. Kazda kolejna wygrana wzmacnia mnie i uczy ze strach to tylko wyobrazenie, dziki kon do ujezdzenia?Ja juz wybralem...:) dbam o kondycje, zdrowo sie odrzywiam, stosuje zdrowe dodatki do diety itp.jak zawsze...dorzuce do tego jedynie oczyszczanie organizmu z toxyn , bo mogly miec jakis wplyw na caloksztalt ,Co do farmakologii to zastanawiam sie jedynie nad zakupem Deprimu (antydepresant) na wzmocnienie.czy to wystarczy ? zobaczymy...po kilku latach doswiadczen w zwalczeniau nn sadze jednak, ze jezeli rzeczywiscie bardzo sie chece to mozna to zrobic tak poprostu. Warunek: zadnych ustepstw a smak przykrosci ktorych mozna sie spodziewac - nauczyc sie oceniac jak smak wygranej ktory z czasem znika w ustach zupelnie jak posmak wina...
Mam prosbe jesli ktos ma jakies sugestie co do mnie...to z gory bardzo dziekuje.
Mam tez pytanie....jako, ze sztuka, inowacyjnosc w znaczny sposob rozwija wrazliwosc i wyobraznie....czy moglo to sie przyczynic do rozwoju choroby. Czy poprzez to, ze nigdy tego nie porzuce moze byc mi trudno wrócic jednak do normalnosci?
Dzieki i pozdrawiam
k5~niktwazny napisał:
02-02-2010 18:31
Cześć Damian,
Ja też choruję od 8 lat, więc znam tę chorobę bardzo dobrze. Wiesz, często dotyczy ona tego, na czym nam najbardziej zależy (w moim przypadku również niestety). A skoro jesteś artystą i zależy Ci na tym co robisz to pewnie dlatego na tym tle rozwinęła się u Ciebie nerwica. Ja biorę antydepresanty i czuję poprawę ale czasami przychodzą jeszcze gorsze dni. Deprim możesz brać bez obaw bo to nie antydepresant tylko lek ziołowy;-) Życzę Ci poprawy i duzo weny twórczej. Nie daj się;-)
k5~damian napisał:
03-02-2010 20:29
dzieki kolego:) wzajemnie:) sadzilem , ze mam takie wujatkowe problemy a tu sie okazuje ze pospolita przypadlosc:) wydaje sie to oczywiscte ale dopiero po Twoim poscie uswiadomilem sobie, ze nerwica zawsze moze dotyczyc tego, co dla nas najwazniejsze...i dlatego moze wlasnie w tym miejscu trzeba najbardziej szukac rozwiazania...
dzieki i powodzenia:)
k5~niktwazny napisał:
03-02-2010 22:33
Jestem kobietą;-))
Też kiedyś myślałam, że jestem jedyna na świecie z tą chorobą a okazało się, że tylu ludzi choruje. Trochę to pocieszjące nie? To znaczy , wiesz, że nie jest sie samemu..Co malujesz? pozdrawiam
k5~damian napisał:
03-02-2010 23:52
przepraszam...:)
w malarstwie interesuje mnie najbardziej sama koncepcja filozofii sztuki, jej zwiazek z natura wszechswiata, troche symbolizm w duzej mierze konceptualizm...
u mnie bylo tak, ze ten moj swiat sztuki ktory sobie stworzylem byl idealny, cudowny i magicznie piekny,uwielbialem myslec o nowych obrazach, pielegnowac narzedzia, planowac kolejne projekty, marzyc o slawie, i bywalo, ze nieraz kilka godzin siedzialem podziwiajac swoj wlasny obraz,kochalem wszystko co sie z tym wiazalo, to stalo sie w koncu dla mnie wazne, potem zbyt wazne a w koncu wazniejsze niz wszystko inne... i wystarczylo, ze ten moj piekny swiat odwiedzila jedna niechciana mysl przed tym jak np.zasiadalem do nowego obrazu,nieproszona slabosc mysli ktora ranila moj piekny swiat,ktora grozila, macila....i tak bardzo z jednej strony chcialem zachowac czystosc mojego swiata a z drugiej tak sie zaczelem przejmowac tymi natretnymi myslami, ze im bardziej ich nie chcialem tym oczywiscie wiecej ich bylo i w dodatku zaczely sie rozijac....to byl poczatek...
dzisiaj juz wiem ,ze po pierwsze swiat nie jest , nie byl, i nigdy nie bedzie idealny...czasami nie zdrowe jest zeby nalezalo nam na czyms az tak bardzo bo i tak nigdy nie zdolamy tego utrzymac w takim stanie w jakim bysmy chcieli. po kolejne wiem, ze mysli sa jak goscie, nigdy nie wiemy jacy porzyjda ale powinnismy zle oddalac a dobre goscic jak najdluzej...
k5~damian napisał:
03-02-2010 23:55
oczywiscie od kiedy kilka dni temu odkrylem , ze nie jestem sam to znacznie mi lepiej...mysle , ze sobie poradze ale fajnie tez moc czasami pomoc innym...jezeli moglbym nad czyms sie zastanowic dla Ciebie to nie krepuj sie :)
k5~damian napisał:
03-02-2010 23:58
masz racje. odkad kilka dni temu odkrylem , ze to pospolita dolegliwosc i nie jestem w tym sam, to od razu mi lepiej. mysle , ze sobie poradze z soba ale moc pomoc tez innym przy okazji tez jest fajnie. jezeli wiec chcialabys zebym sie nad czyms zastanowil dla Ciebie to nie krepuj sie :)
k5~damian napisał:
04-02-2010 00:00
no i sie porobilo:) najpierw bylo ze ten pierwszy watek sie nie zostal pokazany wiec napisalem to raz drugi.
k5~niktwazny napisał:
04-02-2010 22:10
Cześć,
Fajnie piszesz wiesz? Przyjemnie się czyta...Zgadzam się w 100% z Tobą z tym idaelnym światem tzn. że trzeba sie pogodzić z tym, że tak naprawdę to nic i nikt nie jest idealny... Ja mam z tym spory problem w normalnym życiu tzn. nie umiem zachować się w sytuacjach konfliktowych, które same w sobie są juz "nieidealne", bo wydaje mi się, że wszyscy powinni sie lubić(niedawno odkryłam ,że tak nie jest:-), bardzo dużo wymagam od siebie, jestem straaasznie krytyczna i rzadko kiedy zadowolona z siebie no i takie tam....Jednym słowem chciałabym, żeby wszystko było idealne a przeciez nie jest....
k5~niktwazny napisał:
04-02-2010 22:15
Moja nerwica polega na tym ,że potwornie boję się, że mogłabym kogoś skrzywdzić, kogoś kogo kocham na przykład... Wiem, że to chore i dziwne ale nic na to nie poradzę ,że tak jest. Te mysli są natrętne i nie chcą odejść i tak sie to wszystko nakręca. Wiem, że nie mogłabym nikogo skrzywdzić (nawet pająka nie tknę;-))) a jednak boję się , zupełnie to nieracjonale i szalone . Masz zdanie na ten temat??? Jak myslisz skąd akurat taka fobia? Pozdrawiam...
k5~damian napisał:
05-02-2010 01:34
to wyjatkowo przykre i trudne zarazem ale bywaja gorsze przypadki nerwic.powiedzialbym nawet, ze Twoj typ przy odpowiedniej determinacji da sie wyleczyc:)
potrafisz dokladnie zlokalizowac zrodlo tzn. kiedy,czego dotyczy i od czego sie to moglo zaczac?kiedy rozwiazany bywa problem zrodlowy cala nn ma juz niewielkie szanse podobno:)wazne sa Twoje relacje z rodzina...co wywolywalo badz wywoluje najwiecej emocji itp.
bo caly problem wedlug mnie w emocjach:)...ludzie nidy nie robia tego co mysla bo czesciej robia to, co czuja...wiedza to politycy, producenci reklam a nawet gangsterzy w swoich organizacjach jak wykorzystac emocje, slabosci a najbardziej strach by osiagac swoje cele...strach to niebezpieczna rzecz...jak myslisz dlaczego ludzie w Amercyce po zamachach wyszli na ulice zadac krwi w wojnie ktorej po przemysleniu wcale juz nie chca, jak myslisz dlaczego oddajemy wladze i swobody obywatelskie ludzia ktorym nie ufamy zaraz potym jak media doniosa o jakims zamachu terrorystycznym?... bo poprostu sie boimy i tamci to wiedza...a strach wypacza to w jaki sposob postrzegamy rzeczywisctosc i samych siebie.to strach zmiekcza nasze pancerze wystawiajac nas czesto mniej dpornymi na niebezpieczenstwa i polapki-(rowniez te swoich umyslow)...jest taka nauka nawet-eugenika...
jedyne na czym wedlog mnie powinas sie skupic to Twoj strach, ujazmic go, pokochac, zrozumiec bo nie radze juz chyba walczyc, czesto strach rodzi sie ze szlachetniejszych uczuc jak milosc, matki boja sie przerazliwie o swoje dzieci bo kochaja je przeciez...zyjac w ciaglym strachu stracisz wiecej niz to czego sie boisz...
dzien w ktorym przestaniesz sie bac bedzie dniem w ktorym zaczniesz znowu zyc...pozdr. odwagi!;)
k5~niktwazny napisał:
05-02-2010 09:34
No, no, chyba zacznę sie częściej Ciebie radzić;-) Dobrze to ująłeś, sama nie zrobiłabym tego lepiej...Masz rację strach wypacza nasze postrzeganie swiata i rzeczywistości, wiem ,bo czasem nie potrafię już przez niego racjonalnie mysleć..Pozostaje mi więc go zaakceptować??? Czy kiedys zdołam się do niego przyzwyczaić a wtedy straci swoją moc??Pisz do mnie czasami, dobrze mi to robi.pzdr.
k5~damian napisał:
05-02-2010 13:44
jak poradzis sobie ze strachem? psychika wykorzystuje strach zeby cos osiagnac,i w Twoim przypadku nadal to osiaga...jezeli wiec przestanie to dostawac to strach ustapi.zniszcz w Twoim strachu zadowolenie z czynienia Tobie krzywdy a przestanie to robic! jak? np. postaraj sie, docenic co innego Tobie daje strach... daje Tobie tez pewna mozliwosc zebys mogla pokazac jaka jestes(tak samo jak egzamin, okropnie sie jej boimy ale jak juz zdamy to czujemy sie swietnie)...kiedy przyjdzie strach naucz sie kochac to, co daje przy okazji- uczucie ,ze wlasnie udowodnilas ze bylas mocniejsza,ze jednak nie jestes taka miekka, ze strach byl wyjatkowo straszny:) a Ty i tak sie nie dalas...pewnego dnia-niedlugo ta "mozliwosc "bedzie esencja Twojego strachu a wtedy strach zniknie bo pojawia po to zeby dreczyc i staraszyc przeciez a nie po to zeby robil Tobie dobrze...
k5~niktwazny napisał:
05-02-2010 13:53
hmmm... ciekawe to co piszesz... zastosuję się do Twoich wskazówek.W końcu nic gorszego sie nie stanie nie? Długo walczysz z chorobą? Masz za soba jakąś psychoterapię czy zawsze sam dawałeś sobie radę? I jeśli to nie tajemnica to jestes po Akademii Sztuk Pieknych czy po prostu urodzonym artystą?Tak sobie myślę...fajnie jest mieć jakąś pasję w życiu..pzdr.
k5~damian napisał:
05-02-2010 13:53
...kiedy nadchodzi strach nie odganiaj go...przeciwnie- powiedz-" chodz, pokaze Tobie jaka jestem mocna, czekam , no dalej:)pokochaj ten moment jak nadchodzaca szanse....kiedy juz przyjdzie pokochaj to, co Tobie dal...mozliwosc stania sie silniejsza i zdrowsza bo tego wlasnie Tobie potrzeba i paradoksalnie tylko strach Tobie to da( wiec chyba warty kochania:)...idz dalej przez zycie i kolekcjonuj swoje punkty przechodzac kolejne etapy jak w prostej grze komputerowej...zobaczysz ze strach zniknie wraz z cala choroba...
k5~damian napisał:
05-02-2010 13:55
wiesz jak pozbyc sie brudnej wody z pelnego wiadra nie dotykajac go wcale?
k5~damian napisał:
05-02-2010 14:14
trzeba rzucac do tego nieszczesnego wiadra kamyk po kamyku az wyprze cala te brudna wode;)
k5~damian napisał:
05-02-2010 14:18
...jeszce jedno...strach posluguje sie z Toba jezykiem emocji takim jezykiem powinno sie wiec rozmawiac ze strachem, powiedziec mu cos uczuciem, pewnoscia itp.
sadze, ze strach w tej chorobie ma zaaczenie moze nawet najistotnbiejsze.
co do mnie to mam klopoty kilka lat...juz nie walcze...ucze sie kochac i z kamieni na drodze budowac swoje schody do zdrowia...:)
k5~damian napisał:
05-02-2010 14:34
co do pasji to oczywiscie fajnie...ale na m,oim przykladzie widac ze trzeba sie tez umiec z nia obchodzic:) najwartosciowsze zyciowe lekcje kosztuja najwiecej:)a zycie nie pyta dlaczego czlowiek zyl pod jakim wzgledem nieprawidlowo- dokopie tak samo przepracowanemu naukowcowi co komus naduzywajacemu narkotyki...
k5~damian napisał:
05-02-2010 15:18
co do psychoterapii to jak narazie podziwiam tych co odwazyli:) poki co nadal wierze ze sam sobie poradze, zreszta tak juz ze mna bywa, ze chce osiagac rzeczy zbyt trudne, lubie wyzwania:)...chce sie sprawdzic...oczywiscie jezeli nie dam rady to poszedlbym na psychoterapie, jednak poki co o tym nie mysle
k5~niktwazny napisał:
05-02-2010 18:12
Dziekuję za wszystko, no cóż...będę walczyć, jak Ty. Ja byłam na psychoterapii i sama nie wiem z jakim skutkiem..chyba nie najlepszym jednak, trudno sie uzewnętrzniac przed obcym człowiekiem patrząc mu w oczy( co innego w internecie;-)No i nikt kto nie chorował , nie wie jak się czuje ten chory. Łatwo dawać rady jak sie jest zdrowym i nie ma o tym pojęcia. Jeszce raz dziękuję. pzdr.
k5~damian napisał:
05-02-2010 19:23
cala przyjemnosc po mojej stronie:) pisz kiedy masz ochote a przynajmniej napisz cos czasem jak sie Tobie to udaje:)
k5~niktwazny napisał:
05-02-2010 20:39
Będę zdawać relacje co jakis czas.Miło było Cię poznać;-)))
k5~niktwazny napisał:
05-02-2010 21:02
I zaglądaj tu czasami, co?...
k5~damian napisał:
06-02-2010 04:02
obiecuje, ze bede to robil regularnie:)przez jakis czas przynajmniej...dopoki bede potrzebny.
k5~damian napisał:
08-02-2010 02:10
masz jaki sposob kiedy nadchodza gorsze momenty? moglabys tez powiedziec cos o lekach-pomagaja? pozdr.
k5~niktwazny napisał:
08-02-2010 20:45
Kiedyś byłam bardzo sceptycznie nastawiona do leków, bo to chemia, no i "tabletki na głowę" ale był czas, że uratowały mi życie. Kiedy zaczęłam chorować i jeszcze nie wiedziałam do końca co mi dolega miałam okropne stany depresyjne(przez te mysli), nie mogłam jeść ani spać i wtedy leki bardzo mi pomogły, postawiły mnie na nogi a objawy zniknęły. Potem radziłam sobie bez leków, a potem mniej sobie radziłam;-) i postanowiłam , że nie będę się męczyć ... Dzisiejsza medycyna daje duże mozliwości, a teraz juz wiem, że te tabletki to nic strasznego... Jeśli mogę sobie pomóc to czemu nie? Jeszcze tyle życia przede mną...
pzdr.

Ps.Czy Ty w ogóle sypiasz????
k5~niktwazny napisał:
08-02-2010 20:48
Pytam o to spanie bo przewaznie piszesz nocą;-)))
k5~damian napisał:
09-02-2010 14:15
rzeczywistosc bywa zludna:) nie mam problemow ze snem ale lubie pracowac do pozna jak juz moge...i zreszta skad pewnosc, ze nalezymy do tej samej strefy czasowej;)
k5~niktwazny napisał:
09-02-2010 17:02
hmmm... o tym nie pomyslałam. A nie nalezymy? Do strefy znaczy? Można zapytać skąd jestes, czy wolisz nie poruszać tych tematów? Dzis najgorszy dzień mojego życia chyba, potworny pech...
pzdr.
k5~niktwazny napisał:
09-02-2010 17:04
Wzbudzasz coraz wiekszą ciekawość we mnie...
k5~damian napisał:
10-02-2010 00:23
no to radze uwazac- rozciekawianie to moja specjalnosc:) mam nadzieje, ze jakos sobie poradzilas...moja przyjaciolka zwykla mawiac, ze to tylko prowokacje losu i zyciowe nauczki:)pozdr.
k5~niktwazny napisał:
10-02-2010 10:41
No dobra, będę się miec na baczności Panie Tajemniczy;-)
Moją specjalnością jest za to dobra intuicja i mimo, że wydaje Ci się , że nic o Tobie nie wiem, to jednak trochę wiem... rysuje mi się coraz wyraźniejszy obraz Ciebie..
Prowokacja losu? Życiowe nauczki? Wszyscy ich potrzebujemy czasem...
pzdr.
k5~damian napisał:
10-02-2010 11:18
...to tylko twoja wyobraznia trzyma olowek...widzimy to chcemy zobaczyc:)bywam, taki tajemniczy, ze w urzedzie skarbowym nawet pojecia nikt nie ma kiedy sie urodzilem:)
k5~Zwykła dziewczyna napisał:
10-02-2010 11:56
Witam
Pierwszy raz udzielam się na forum, ale chciałabym Was bardzo prosić o zdanie. Z nerwicą natręctw borykam się od dziecka. Gdy miałam około 10 lat nie potrafiłam wyjść z łazienki póki ktoś mi nie powiedział, że woda w kranie jest zakręcona. Ciągle ją sprawdzałam i dokręcałam kurki (rok temu przekręciłam całkiem gwint). To samo z gazem, zamykaniem drzwi wszystko powtarzałam mnóstwo razy. Zamykając drzwi z pracy na klucz prawie urwałam klamkę. Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale tak na prawdę męka to jest straszna. Przyczyną zapewne jest mój ojciec pijak, agresywny i nieobliczalny i życie w strachu od dziecka przed jego furiami. Teraz mam 24 lata od kilku lat mieszkam sama i problem się zmniejsza. Chłopak mi w tym dużo pomógł. Nie sprawdzam już wody tak długo wystarczy raz czy dwa i to samo z gazem itp.
Mam za to inny problem i chciałabym zapytać czy Waszym zdaniem to też objaw nn i czy da się z tym skutecznie walczyć. Otóż ciągle wyobrażam sobie byłe dziewczyny mojego chłopaka, jestem o nie chorobliwie zazdrosna. Za to, że były. Za to, że kiedyś kochał inną/inne. Wiem, że teraz mnie kocha najbardziej, a ja jego, ale te myśli często doprowadzają do tego, że jestem dla niego niemiła i doprowadza to do kłótni i sytuacji, że jest mu przykro. A ja nie umiem sobie wybaczyć, że sprawiłam przykrość osobie, którą kocham. A to wszystko przez tą głupią zazdrość :( Czy znacie jakiś skuteczny sposób na walkę z głupimi myślami o przeszłości?
k5~niktwazny napisał:
10-02-2010 12:16
Tak, ale posiadanie bogatej wyobraźni ma swoje zalety...jestes artystą więc pewnie też nie narzekasz na brak wyobraźni...To pewnie masz tez dużo uroku osobistego skoro w Urzędzie Skarbowym nie domagają sie daty urodzenia. Człowiek bez wieku;-)...a to ciekawe...
k5~niktwazny napisał:
10-02-2010 12:20
Trudno powiedzieć, czy to zwykła zazdrość czy już nerwica, to zależy czy męczy Cię to mimo, że tego nie chcesz? Jesli tak, to pewnie objaw nerwicy...Porozmawiaj z chłopakiem i powiedz , że masz z tym problem.. No i mówia, że bez zazdrości nie ma miłości. Pozdrawiam i życze powodzenia w walce z myslami;-)
k5~niktwazny napisał:
10-02-2010 12:25
A jesli chodzi o walkę z myslami, to chyba cięzko o jakis konkretny sposób. Mi często pomaga wysiłek fizyczny. Duzo biegam, i jak sie porządnie zmeczę to juz czasem nie mam siły na myslenie...
k5~zwykła dziewczyna napisał:
10-02-2010 12:34
Wiesz powiem jedno co do czego jestem pewna. Z nn można wygrać, tylko trzeba walczyć ostro. U mnie długo to trwało i trwa do dziś ale w mniejszym już stopniu. Wiesz jak dałam sobie radę z kurkami? Doszłam do wniosku, że myśli o te byłe laski to nn i że jak wygram ze sprawdzaniem wszystkiego, to przejdą mi złe myśli. I na siłę wychodziłam z domu bez sprawdzania. Pomogło, bo teraz sprawdzam tylko tak po 2 razy, ale myśli zostały nadal. Ale walczę z nimi cały czas mam nadzieję, że mi wyjdzie jak nie to stracę faceta, bo będzie mnie miał dość A powiedz mi czy Ty rozumiesz zazdrość o byłe partnerki? Czy uważasz, że to głupie i nieuzasadnione? Ja w końcu też miałam innych przed nim. Dobrze tak czasem pogadać z kimś. Jak powiedziałam mojej kumpeli kiedyś o tej zazdrości to mi powiedziała, że jestem nienormalna i że to śmieszne :)
k5~Zwykła dziewczyna napisał:
10-02-2010 12:37
A tych myśli nie chcę oczywiście nienawidzę ich. Nie chcę ich tak samo jak kiedyś nie chciałam już tej wody sprawdzać. A Ty masz myśli czy czynności natrętne?
k5~Zwykła dziewczyna napisał:
10-02-2010 12:42
Przeczytała jeszcze raz i widzę, że tylko myśli. Ja mam też takie coś, że boję się stracić kogoś kogo bardzo kocham a im bardziej się boję tym więcej robię złego. Ranię słowami. To jest głupie, ale wierzę, że damy sobie z tym radę. Trzeba panować nad swoim mózgiem. Kiedyś usłyszałam zdanie takiej przypadkowej osoby, która zachorowała na coś, żę tę chorobę musi kochać jak niechciane dziecko. Nieplanowane a i tak się kocha:) Zabawne to jest ale myślę, że to też jakiś sposób
k5~niktwazny napisał:
10-02-2010 13:00
Mnię męczą tylko mysli, nigdy nie miałam problemu z czynnościami ale one tez są straszne i wyczerpijące..brrr...Nie jestem typem zazdrośnika i nigdy nie myślę o przeszłości partnera ale przeciez każdy z nas jest inny i dla każdego z nas co innego jest ważne. Nasze uczucia wcale nie są głupie przecież. Kochasz go i to najważniejsze a z cała resztą dasz sobie radę zobaczysz;-)Ja tez juz długo choruję a żyję normalnie, staram się, żeby inni nie odczuwali przykrości wynikających z mojej choroby .Skup sie na tym ,co dobre w Twoim związku i nawet jeśli jestes zazdrosna to może staraj się nie okazwywać tego za bardzo ?Pozdrawiam;-)))
k5~zwykła dziewczyna napisał:
10-02-2010 13:10
Masz rację. Postaram się nie okazywać tej chorej zazdrości, choć już wiem, że będzie ciężko. Ale jakbym mogła, to co jakiś czas wpadnę zdać Ci relację:) Może mi to pomoże, będzie mi głupio w końcu pisać, że zachowuje się jak idiotka, bo sobie wyobraziłam jakąś byłą i już nieważną w jego życiu. Jak sobie pomyślę czasem jak głupie mam te myśli i uczucia, to wstyd mi przed samą sobą. Jest to żałosne po prostu. Dzięki za wysłuchanie i rady:)
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
11-02-2010 01:59
...radze uwazac z nn:) to bardzo przebiegla dolegliwosc...czasami wydaje sie nam, ze odnieslismy zwyciestwo bo przestalismy robic cos co trwalo tak dlugo ale zapominamy, ze w tym samym czasie zaczelismy robic juz cos innego... czesto nerwica ustepuje w jakims miejscu bo wlasnie zaczela dobierac sie do nowgo ciasteczka o ktore boimy sie bardziej. wyglada na to, ze naprawde zalezy Tobie na chlopaku...
...tak czy inaczej Twoj problem z zazdroscia moze miec glebsze korzenie...i siegac do problemow w domu o ktorych wspominalas. to musial byc trudny czas dla ksztaltowania sie kobiecosci, pewnosci siebie itp. wazne jest to dlaczego masz obsesje zazdrosci.moglabys je miec kiedy balabys sie, ze ktos, kiedys moglbyc lepszy i bywasz oceniana albo poprostu Twoja psychika a dokladniej nn. znalazla sobie nowy temat zeby nie dac sie Tobie zrelaxowac albo..... potrzebujesz poczucia nieustannie podtrzymywanej pewnosci, ze tamte nie znaczyly tyle co Ty, ze jeste swyjatkowa i dlatego wtykasz patyk do ognia zeby polecialy iskierki, siejesz watpliwosci i pytasz by uslyszec potwierdzenia wlasnej wartosci...tak czy inaczej wszystko ma wspolne podloze.moja rada taka: wzmocnij poczucie wlasnej wartosci, kobiecosc, planuj i dotrzymuj sobie obietnic ...biegaj jak NIKTWAZNY, albo zmien uczesanie co jakis czas...to zawsze dziala na obie strony;) mam wrazenie ,ze przydalby sie Tobie tez jakis silniejszy wzorzec kobiety(a moze masz)bo zdaje sie, ze w Twoim domu kobiety mialy raczej przechlapane, i moze zamiast pokazywac swoja wartosc cigale musialy jej bronic. takie odruchy pozniej tylko utrudniaja.
tak czy inaczej, nie przejmuj sie przeszloscia, bo to juz nie wazne...liczy sie tylko to, co mozecie sobie dac nawzajem...posluchaj rady NIKOGOWAZNEGO i porozmawiaj z chlopakiem. opowiedz mu jak to wyglada z Twojej strony...w koncu jego to tez do czegos zobowiazuje, zeby chocby unikal porownywania Ciebie z innymi, przypominania a zamiast tego powiedzial czasem dlaczego to wlasnie przy Tobie woli sie budzic...poprostu musisz caly czas sie starac i pamietac dlaczego to robisz...kiedys to stanie sie nawykiem i bedzie Tobie juz latwiej...
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
11-02-2010 02:13
co do kranow itp. to mam taki pomysl...wychodze z zalozenia, ze meczy Ciebie w ten sposob, ze jak np. kladziesz sie spac to sama juz nie wiesz czy wszystko wylaczylas czy nie...to musi byc meczace...pomysl taki, zebys w gorsze dni albo jakis czas zapisywala sobie prosto np. liczbami...123 co by znaczylo, ze 1-krany sprawdzone, 2-gaz dokrecony, 3- drzwi zamkniete...mozesz wpisac 123 np.w komorce( i zadzw. zeby bylo wiadomo o ktorej godzinie sprawdzalasi ) potem w chwili zwatpienia wystarczy wyciagnac reke zeby sprawdzic a nie musisz juz spacerowac po mieszkaniu...chodzi o to zeby odkryc sposob w jaki moznaby wzmocnic wiare w to co zrobilismy a nie w to co chyba nam sie wydaje...
ja osobiscie to bym sobie zafundowal taki tydzien- zero zamknietych drzwi na noc, niedokrecone krany w lazience...pomeczylbym sie w ten sposob tak dlugo az by mi przeszlo:) bo warto sie pomeczyc dwa tygodnie zeby zyskac cale zycie;)
k5~niktwazny napisał:
11-02-2010 08:42
Powinieneś zostać naszym psychologiem. Dobrych rad udzielacie doktorze;-)))
k5~zwykła dziewczyna napisał:
11-02-2010 13:08
Dziękuję za rady :) Najbardziej lubię słuchać, że przeszłość partnera nie ma już żadnego znaczenia, mimo, że o tym wiem. A jednak lubię co jakiś czas usłyszeć. Pocieszające jest, że ma się ku lepszemu. Praca nad sobą wiele daje. Oby na jak najdłużej a najlepiej na zawsze :)
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
11-02-2010 15:26
przeszłość partnera nie ma już żadnego znaczenia, mimo, że o tym wiesz;)
k5~damian napisał:
11-02-2010 16:59
niktwazny:)...staram sie tylko byc pomocny. zreszta nie wydaje mi sie zebys tak bardzo potrzebowala psycholaga-masz dobre popdejscie do tego i chyba swietnie sobie radzisz:)
k5~niktwazny napisał:
11-02-2010 19:34
Tak, po tylu latach można się przyzwyczaić. Zresztą z natury jestem bardzo pogodną osobą.. A Ty Damian, jaki jesteś?
Ps. Lubisz pączki???
k5~damian napisał:
12-02-2010 00:21
kiedys bylem chyba bardziej pogodny, z powodu nerwicy troche sie zamknalem w sobie i ograniczylem troche kontakty z ludzmi...nadal jestem niepoprawnym optymista,staram sie robic swoje, w kontaktach z ludzmi chyba robie wrazenie pogodnej osoby i czesto sie usmiecham, lubie ludzi i kocham swoje marzenia... przy okazji...zalozylem dwa nowe dzialy w "Nerwica natrectw" LEKI NA NERWICE oraz JAK PORADZIC SOBIE Z NERWICA-SPOSOBY
k5~damian napisał:
12-02-2010 00:36
paczki lubie:) najbardziej takie z polewa tofi i nadziewane budyniem...mmmm....:)
k5~niktwazny napisał:
12-02-2010 10:35
No właśnie, kochasz swoje marzenia a ja przez nerwicę musiałam z nich zrezygnować jak tchórz...Chciałam być lekarzem kiedyś ale odkąd pojawiła się nerwica dałam sobie z tym spokój. No bo co to za lekarz, który sam jest chory? Skończyłam beznadziejne studia(czytaj zarządzanie i marketning) bo tak było prościej i pracuję w szkole, tez bez sensu bo wcale nie tak to miało wszystko wyglądać.Wiesz co mam na myśli? To, że nerwica pozbawia nas różnych rzeczy i że gdybym była zdrowa mogłabym robić to, co naprawdę chcę. Od jakiegoś czasu myślę o studiach pielęgniarskich, wiem, że jak je skończę to będe już stara(nie mówiąc już o zarobkach) ale przynajmniej byłabym bliższa temu co mnie interesuje..
Ps. Też lubię pączki z budyniem;-)))
k5~zwykła dziewczyna napisał:
12-02-2010 11:15
Fajnie czyta się wasz dialog. Czuję się prawie jak podglądacz jednym okiem gdzieś zza rogu:)To nie będę już przeszkadzała, a jak mi się uda wygrać z zazdrością, to wpadnę za miesiąc się pochwalić. A jak nie, to od razu się wyżalę może akurat jeszcze tu będziecie.
Twoje rady Damian pt. 1,2,3 są świetne, szkoda, że nie znałam ich w apogeum moich dziwnych zachowań. Teraz póki co nie przydadzą się, bo ja od tego roku uważam, że pokonałam tą nieszczęsną przypadłość.
P.S Ja tam pączków nie lubię wcale [mam nadzieję, że to nie jest objaw nn :))) ]
k5~damian napisał:
12-02-2010 17:49
kocham swoje marzenia jednak z powodu nn mam zazwyczaj duzo przeszod zeby je realizowac...czasami mysle sobie jak duzo bym oddal zeby choc przez jakis czas moc bez najmniejszych przeszkod sie realizowac, spelniac pomysly itp. poprostu wstac rano jak kazdy i robic swoje...zamiast tego ciagle poczucie marnowanego czasu. otaczajacy cie ludzie dostrzegaja jakas niespojnosc, mam tyle entuzjazmu, wiary i radosci kiedy obgaduje jakies plany, strategie a potem wszystko to w realizacji wyglada troche tak dla innych jak bym leniwy albo mial wszystko gdzies...
rozumiem co czujesz. niepotrzebnie tylko ciagle zrzucamy wine na nn...bo chyba tak naprawde wiecej od nas zalezy...kazdy musi przez cos przejsc w zyciu-to od nas nie zalezy ale do nas nalezy to jak przez to przejdziemy...ja bynajmniej przestalem w duzej czesci przynajmniej zrzucac wine na nn...to chyba wazne zeby wziac odpowiedzialnosc za wlasne zycie nawet jak przytrafia sie Tobie cos czego nie chcesz i nad czym trudno zapanowac...bo to moje zycie i bede walczyl o nie nawet z nn do upadlego:) co wiecej wierze, ze dam sobie rade.
...odkad zajrzalem na forum nie zdawalem sobie sprawy z wielu rzeczy. teraz mam juz do tego mocniejszy stosunek i nie poddam sie tak latwo...wczoraj czytalem o gosciu ktory 30 lat walczy z nerwica i napisal na poczatku " i przegralem ta walke od razu" mial na mysli , ze zaczal brac leki i uzaleznil sie od nich, dzis bierze ogromne dawki bo sie uodpornil itp...poza tym widze, ze zeby wygrac z nn trzeba wygrac nierowna walke, walke trudna i niepewna,wiekszosci osob na forum sie nie udaje i dlatego nie mam zamiaru isc zadna wyznaczona przez nich sciezka, wiekszosc szuka sposobow jak sobie poradzic, przebieraja w srodkach,ziolach, , tabletkach, terapiach,radza sie innych...wielu ludzi podziwiam za ich upor i wiare chodzi mi tylko o to, zeby umiec spojrzec na to wszystko calosciowo z gory, przyjac w pelni i zrozumiec odpowiedzialnosc za siebie samego, za swoje wlasne zycie...
ludzie rzadko to robia...np. chorzy na nadcisnienia zamiast zmienic diete i tryb zycia wola zazwyczaj isc do lekarza i poprosic o garsc tabletek. to zadna odpowiedzialnosc.odpowiedzialnoscia jest nie powierzac tak latwo swego zycia innym a tylko zrobic samemu wszystko co mozna by siebie uratowac. oczywiscie lekarze czasami sa niezbedni i to bardzo ale wpierw liczy sie cos innego.uwazam , ze wszystko zalezy od naszej postawy wobec siebie i nerwicy...przy odpowiedniej postawie kazdy sposob walki z nerwica czy to samodzielny czy to polegajacy na "oddaniu sie" specjalista, powinien byc o wiele bardziej skuteczny.
k5~damian napisał:
12-02-2010 17:55
do niedawna tez myslalem podobnie, ze nerwica odbiera nam mozliwosci, pozbawia wielu rzeczy...to mnie zgubilo i doprowadzilo do tego miejsca.
dzis sadze, ze to my sami dajemy sie ogrywac nerwicy, bo zbyt czasto pozwalamy sobie na slabosci...bywamy chyba zbyt latwymi przciwnikami dla nerwicy, grajac z nia w ta gre o nasze zycie, zupelnie jak pokerzysta ktory daje sie ogrywac ze wszystkiego bo daje wyczytac przeciwnikowi zbyt wiele ze swoich slabosci...
k5~damian napisał:
12-02-2010 18:03
"...zeby sie stalo cos dobrego czasami trzeba tylko przestac robic to, co sie robi"...to cytat kogos kogo bardzo szanuje...
k5~damian napisał:
12-02-2010 18:09
...niktwazny...ja studiowalem podobny kierunek-wypraszam sobie;) wiesz co lubie Ciebie ale widze, ze jak wielu przegralas juz kilka bitew o swoje zycie, dlatego poprostu nie poddawaj sie nigdy wiecej!
ja tez mialem ciezko, bardzo ciezko czasami ale przenigdy nie zrezygnowalem ze spelnienia swoich marzen, czasami musialem tylko je odlozyc na pozniej bo bywalo, ze kompletnie nie bylem w stanie zrobic czegokolwiek...
k5~niktwazny napisał:
12-02-2010 21:06
Wiem,wiem, że nie można zrzucac całej odpowiedzialności za swoje nieudane plany na nerwicę,i że takie myslenie do niczego nie prowadzi ale prawda jest taka, że ta choroba pozbawiła mnie wielu wartościowych rzeczy... Ale może masz rację, może czas się już z tym pogodzić i przestać marudzić, jestem zdrowa, silna , więc może czas przestać już narzekać? Tylko, że niektórych marzeń nie da sie odłożyc na później, niektóre już przepadły;-(
Ale nic to...
Wobec tego idę za Twoją radą i walczę dzielnie...
k5~niktwazny napisał:
12-02-2010 21:09
A tak w ogóle to mądry facet z Ciebie. Bardzo mi odpowiada Twoje widzenie świata.
Ps. Lubisz czytać?
k5~niktwazny napisał:
12-02-2010 21:13
Zwykła dziewczyno, cóż trzymam kciuki za Twoją zazdrość, wpadaj opowiedzieć jak Ci idzie. pzdr.
k5~damian napisał:
12-02-2010 21:34
...poradzisz sobie:) wez tylko pelna odpowiedzialnosc za siebie i zamiast "musze" zacznij myslec "chce". jak wiesz ja od niedawna odkrylem to forum i zorientowalem sie co mi dolega. przygotowuje sie do batali o wszystko a poki co tak jak pisalem wczesniej staram sie myslec innymi kategoriami...i to dziala. czasami kiedy bywa ciezko mowie sobie- kolejna mala bitewka do wygrania, wiem, ze nie bedzie latwo ale wiem, ze tym razem to ja zgarniam pukty, potrzebuje ich i tak jak kiedys niecierpialem takich chwil to teraz za kazdym razem zaczynam sie bardziej z nich cieszyc kiedy nadchodza...
k5~damian napisał:
12-02-2010 21:38
niebawem kiedy umocnie swoja postawe (pisalem o tym wczesniej) bede gotowy zeby uruchomic swoja wlasna terapie:)bez dobrej postawy nic bym nie zdzialal. bede sie dzielil oczywiscie z doswiadczeniami i oczywiscie zachecam do pracy nad soba;)
k5~damian napisał:
12-02-2010 21:45
co do marzen ktore przepadly to widze to troche inaczej...nadal mozesz i powinnas...oczywiscie z racji wieku albo czego innego czasami trudno trzymac sie pierwoitnego planu, zawsze jednak mozemy zamiast zostac lekarzem skonczyc jakies szkolki i otworzyc gabinet terapii,ajurvedy, kreglarstwa czy zostac ratownikiem np.:)
...co do czytania to dawno nic nie czytalem jezeli chodzi o ksiazki. lubie biografie i ksiazki z dziedzin "ludzkich".
k5~damian napisał:
12-02-2010 22:00
...mam wrazenie, ze gdyby komus udalo sie przezwyciezyc nerwice to potrafilby jak malo kto docenic uroki zycia, zyc wspaniale, namietnie i w pelni szczesia...to wlasnie dar jaki nam ta nerwica daje ale zasluza na to tylko nieliczni a wsrod nich ja:)

dzis chcialem napic sie herbaty, patrze a tu pusto w pudelku...otwieram szafke a tam same owocowki ktore wywoluja u mnie na sama mysl jakies dziwne wzdrygniecia cialem...a tak bardzo chcialem sie napic normalnej herbaty...ale nie wszystko stracone, patrze z rogu szafki usmiecha sie do mnie jakas sponiewierana torebeczka ktora musiala wypasc kiedys niepostrzezenie:)iwiec... do czasu jutrzejszych zakupow tak umiejetnie i troskliwie zaparzylem ta herbate ze powinna mi starczyc na trzy razy:)sam rytual parzenia tej "wielokrotnej" herbaty ma teraz dla mnie znaczenie tak podniosle jak conajmniej 5oclock u brytyjczykow:)taka sponiewierana torebka herbaty a ile szczescia potrafi dac jak sie umie to docenic...pomysl ile szczescia da sie wyciagnac z otaczajacego Ciebie swiata jezeli tylko dasz z siebie 100% tego co powinnas...
k5~niktwazny napisał:
13-02-2010 14:46
cześć;-)
Z tych naszych "rozmów" wynikła dla mnie bardzo dobra rzecz a mianowicie Twój optymizm zaraża i przez Twoje wypowiedzi zdałam sobie sprawę, że nie jestem w sytuacji beznadziejnej, tym bardziej, że u mnie wystepują okresy, w których choroba znika i potrafię sie czuć zdrowo i normalnie. Czasami są to miesiące a czasami nawet dłużej... I wtedy ...to jest życie dopiero!Korzystam z każdej"zdrowej"chwili bo wtedy mogę byc naprawdę sobą i nie muszę się martwić.Naprawdę dobrze, że tu zajrzałeś bo jestes dobrym przykładem na to, jak powinno się walczyc z chorobą. Fajnie, że jesteś;-)
pzdr.
k5~anonimowa napisał:
13-02-2010 17:52
Witam. A ja mam problem taki. Zabujałam się w kimś, kogo znam tylko popwierzchownie. Niestety nie mogłam się bliżej zapoznać z tą osobą, bo coś mi mówiło, że nie. Jak się potem okazało dokładnie tak się stało. Niestety ja nie mogę się z tym pogodzić i cały czas uporczywie wręcz od dłuższego czasu o tej osobie myślę. Też się troszeczkę odizolowałam przez to od ludzi i zastanawiam się co to było. Czy tak bardzo mi na tym zależało, że poprostu sama sobie nie przez swoje zachowanie na to jakoś nie pozwoliłam, czy to poprostu była ntuicja, sumienie nie wiem. Jak myślicie?? I te ciągłe myśli, żeby mu ciągle coś o sobie opowiadać. Te wyobrażenia, żeby z nim być, troche mi teraz utrudniają życie. Powiedzcie, czy to jakiś rodzaj nerwicy czy to przejdzie?? Myślałam sobie kiedyś, że to właśnie ta osoba, z którą bym chciała spędzić życie. No ale widocznie się myliłam. Teraz nie wiem, jak mam odgonić te myśli o nim z tej swojej główki. Zastanawiam się czy to przejdzie. Nie chcę przez całe życe myśleć tylko o mężczyźnie, który wydawał mi się całym światem.
k5~anonimowa napisał:
13-02-2010 17:53
Witam. A ja mam problem taki. Zabujałam się w kimś, kogo znam tylko popwierzchownie. Niestety nie mogłam się bliżej zapoznać z tą osobą, bo coś mi mówiło, że nie. Jak się potem okazało dokładnie tak się stało. Niestety ja nie mogę się z tym pogodzić i cały czas uporczywie wręcz od dłuższego czasu o tej osobie myślę. Też się troszeczkę odizolowałam przez to od ludzi i zastanawiam się co to było. Czy tak bardzo mi na tym zależało, że poprostu sama sobie nie przez swoje zachowanie na to jakoś nie pozwoliłam, czy to poprostu była ntuicja, sumienie nie wiem. Jak myślicie?? I te ciągłe myśli, żeby mu ciągle coś o sobie opowiadać. Te wyobrażenia, żeby z nim być, troche mi teraz utrudniają życie. Powiedzcie, czy to jakiś rodzaj nerwicy czy to przejdzie?? Myślałam sobie kiedyś, że to właśnie ta osoba, z którą bym chciała spędzić życie. No ale widocznie się myliłam. Teraz nie wiem, jak mam odgonić te myśli o nim z tej swojej główki. Zastanawiam się czy to przejdzie. Nie chcę przez całe życe myśleć tylko o mężczyźnie, który wydawał mi się całym światem.
k5~do anonimowej napisał:
15-02-2010 01:13
choroby chyba nas dopadaja tez z powodu, zev chca nam cos powiedziec. np. goraczka i stan zapalny mowi nam , ze wlasnie walczymy z np. jakims wirusem...Twoja dolegliwosc narodzila sie prawdopodobnie we wspomnianym przec Ciebie momencie i byla rowniez sygnalem, ze cos nie tak sie dzieje...powstala jakas banka w Twojej psychice ktora powinna wtedy peknac( czytaj-powinnas zareagowac inaczej)...zamiast tego rosnie i rosnie...widze tez, ze nie masz problemu z wysoka samoocena:) poczytaj moje wyzsze wpisy do zwyklej kobiety-nie chce sie powtarzc...i wez sie dziewczyno w garsc bo bo inaczej duzo stracisz.pozdr.
k5~damian napisał:
15-02-2010 01:20
ludzie...my tu nie psycholagami, z pytaniami typu:- co mi dolega? -czy to nerwica ? udajcie sie do specjalistow. to ich robota.my tu udzielamy sie na tym forum zeby wspolnymi silami lepiej zrozumiec swoja nerwice i sposoby radzenia sobie z nia. jezeli tylko szukacie wsparcia lub pocieszenia to radze wyciagnac wlasne przemyslenia z tego o czym piszemy a znajdziecie je napewno...najlepiej udac sie do psychologa-to odpowiednie miejsce na porady. sorki, ze tak pisze ale mam nerwice i nie moge pozwolic sobie przejmowac sie i analizowac wszystkie problemy tego swiata bo to mi nie posluzy.pozdrawiam tak czy inaczej:)
k5~damian napisał:
15-02-2010 01:56
niktwazny:)......dziekuje za Twoje slowa, od poczatku bywasz mi blizsza bo jestes pierwszym czlowiekiem z ktorym rozmawiam wogole o tym w ten sposob. ta rozmowa zdopingowala mnie do odkryc i cennych przemyslen, ktore maja mnie poprowadzic pozniej do miejsca w ktorym powiem nerwicy- zegnaj, juz sie wiecej nie spotkamy;)
...mam za soba b. ciezki weekend. probowalwem popracowac nad soba wedlug wskazowek o ktorych pisalem wyzej...bylo naprawde bardzo ciezko, ze dwa razy wydawalo mi sie, ze puszcza mi nerwy i juz dluzej nie dam rady,cisnienie to mialem chyba jak bym sie wynurzal z rowu marianskiego bez dekompresji:)...jakos przetrwalem...poszerzylem w ten sposob swoj krag bezpieczenstwa i zrobilem duzy krok na przod na drodze zrozumienia i odprowadzenia w dal nerwicy. jeszcze nie zyje inaczej ale po tym weekendzie wierze, mam pewnosc, ze to tylko kwestia czasu...
mam dwa cenne przemyslenia, ktorymi chcialbym sie podzielic. to byc moze jedne z wazniejszych wnioskow i odkryc co do radzenia sobie z moja nerwica.
po pierwsze: nie moze byc mowy o zadnej walce, nerwica to nie zaden wrog,to zaden tasiemiec, wrzud czy wirus na ktorego mozemy wyslac swoje przeciwciala. nerwica to choroba emocji i uczuc i ta cala nerwica w dodatku powstala z naduzycia a potem wykosklawienia pewnego zupelnie podstawowego procesu w jaki zaopatrzone sa nasze systemy obrnne. co wazniejsze ta cala nerwica to zaden wrog a tylko my sami...nerwica zawsze byla czescia nas, to byla ta nasza slabsza strona psychiki, wrazliwsza i bardziej podatna...miala swoje male miejsce i znikomy udzial naszej w psychice i to my sami podlewalismy ja jak dzika roze przez lata by teraz byla taka...brrr:) to ta czesc nas ktora sie zbuntowala, stala sie niepokorna i plata figle...dlatego uwazam, ze nie moze byc mowy o zadnej walce bo walczac tej walce mosielibysmy sami sobie zadawac rany a to uczyni nas jeszcze slabszymi.z uwagi na to i inne rzeczy uwazam, ze jedyna droga uporania sie z wlasna nerwica polega na , zeby pracowac tak dlugo w tym naszym ogrodku ktory sami sobie zapuscilismy az wszystko bedzie znowu mialo swoja alejke i grzadke:)
k5~damian napisał:
15-02-2010 02:12
rzecz druga:
do czego uzywamy naszej nerwicy???? bo jak sie okazuje my tej nerwicy potrzbujemy !!! spelniamty z jej pomoca swoje cele...pisalem o tym nieco wyzej ale teraz wreszcie umiem to nazwac po imieniu...my jej do czegosc uzywamy. oczywiscie wiekszosc powie- bzdura! oddalbym/oddalabym wszystko zeby sie pozbyc tej nerwicy...ale na swoim przykladzie powiem, ze ....nie przychodzi mi to latwo....ale... uzywam nerwice zeby usprawiedliwiac przed soba i innymi swoje niepowodzenia, slabosci...mam zawsze gotowe wytlumaczenie na wypadek kiedy cos spartole albo czegos nie zrobie...-jak to? mowie sobie -mam ta holerna nerwice przeciez...to wszystko wyjasnia... zaloze sie , ze wiekszosc z ludzi cierpiacych na nerwice robi to samo....
zajrzalem tymczasem do mojej nerwicy...ma sie dobrze, zasypia...stworzylem jej kiedys maly domek w zakamarkach umyslu a ta niewdzieczna dobudowala do niego kilka apartamentowcow:) ciage karmie ja glupimi myslami i pozwalam budowac sie na gruncie mojego leku...zauwazacie cos? musi byc jej bardzo dobrze w takim otoczeniu, dlaczego miala by odejsc?:)
wracajac do poprzedniego watku o tym, ze wykorzystujemy nerwice do roznych rzeczy co czyni ja nam potrzebna to mysle sobie, ze jak dlugo bedzie dalej nam potrzebna to tak dlugo nie zechce odejsc...:)
k5~damian napisał:
15-02-2010 03:21
w ten weekend tez udalo mi sie dotrzec do czegosc co nazwalbym bezcenne. polecam kazdemu kto chcialby uporac sie ze swoja nerwica...znajdziecie tam czego od dawna szukacie!to relacja pewnego czlowieka o tym jak wywalczyl sobie calkowite wyzdrowienie...zawiera sposoby, rady, metodyke, zrozumienie i dodatkowo napisana jest w bardzo sympatyczny sposob...
http://moja-nerwica.republika.pl/
k5~damian napisał:
15-02-2010 03:33
mam zamiar uporzadkowaqc swoje przemyslenia i wnioski, wypunktowac je na kartce zeby miec jasny poglad i zaczac sie do nich stosowac...
k5~zwykła dziewczyna napisał:
15-02-2010 10:04
Masz rację Damian, że nerwica jest z nami tak długo póki jest nam potrzebna. To mówię z własnej autopsji. Myślę, że jest ona potrzebna wtedy, gdy towarzyszy nam jakoś lęk/lęki o coś, o kogoś o siebie. Jak zapanujemy nad lękiem lub zrobimy coś, by nie mieć z nim styczności można zacząć walkę z nerwicą z pozytywnym skutkiem. Zresztą gdy już mamy spokój od lęku i jesteśmy spokojni, wtedy dopiero mamy czas i siły na introspekcję. A myślę, że analiza samego siebie jest największym lekarzem. Często sami wiemy co jest dla nas najlepsze, bo któż zna nas lepiej:) Nerwica to nie choroba, która wymaga tabletek ona wymaga przede wszystkim chęci.
A ja znowu nie dopisałam w ten weekend jeśli chodzi o zazdrość i znowu mam do siebie pretensje. Jedyny pozytyw jest taki, że szybciej panuję nad sobą gdy mnie dopada. A zaczęło się tak banalnie... na imprezie była dziewczyna o imieniu byłej. I tyle wystarczyło by mój kochany wymówił to imię mówiąc o tej dziewczynie z imprezy. Mam alergię na to imię, zaraz psuje mi się humor i przestaję panować nad sobą :( Jakie to jest żałosne. To samo od nowa, to samo od nowa :(
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
15-02-2010 10:17
...moze wiec potrzebujesz tej nerwicy zeby trzymac ryzy-tob bylby tez powod.potrzeba poczucia winy tez moglaby sie do czegos perzydac, chociaz to pewnie nic dobrego:) pomysl dlaczego tak potrzebowalabys sie czuc i co moglabys zrobic zeby nie musiec tego chciec-co dac sobie w zamian
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
15-02-2010 10:30
no i nie martw sie...najwazniejsze, ze stoisz na wlasciewej drodze a nie na poboczu.polecam gleboko zastanowic sie nad swoja postawa-przeczytalas pewnie o niej moje sugestie gdzies wyzjej...uwazam, ze to najlepszy punkt wyjscia.
k5~zwykła dziewczyna napisał:
15-02-2010 10:39
ostatnio już mi się wydawało, że zazdrość o przeszłość sobie przetłumaczyłam, zrozumiałam, że to normalne i całkiem ufnie patrzyłam na najbliższy czas, że już nie będę miała tego ataku zazdrości. teraz już nie mam nawet ochoty żeby o tym myśleć tak mam dość tego. jak się rano budzę to moja pierwsza myśl dotyczy tej byłej albo samo imię albo cokolwiek z nią związanego. wstyd się przyznać co? ciężko jest dać sobie radę z zazdrością. znacznie ciężej niż z tymi kurkami. gdybym nigdy nic o niej nie usłyszała nie byłoby tych myśli. ale słyszałam jakieś tam szczegóły, widziałam zdjęcia i się zaczęło od tej pory. jakie to głupie w końcu co mnie obchodzi co tam było kiedyś jak teraz jest super? a jednak... to normalne na pewno nie jest. czy Ty byłeś kiedyś zazdrosny w ten sposób? niktważny nie była szczęściara :)
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
16-02-2010 02:15
...bo widzisz sam fakt, ze sobie poukladalas to w glowie to na za malo...to zmagania emocji i uczuc bardziej niz samej logiki...powinnas sie nastawic, ze osiagniesz dobry efekt tylko droga pracy nad soba. z twoich postow wynika tez, ze nadal wywoluje to w Tobie duze emocje-popracuj nad tym bo wysylasz w taki sposob tylko jasna informacje swojej psyche w ktorym miejscu sie jej boisz najbardziej i w ktorym miejscu nerwica ma najlepasze warynki do dalszego rozwoju. podalem Wam adres www. znajdziesz tam sposoby jak wykorzeniac zle mysli...i to jak powstaje w Tobie mechanizm ciaglego nakrecania sie - postaraj sie go przerwac.
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
16-02-2010 02:18
co mialas na mysli piszac, ze niktwazny nie była szczęściara :)?
k5~anonimowa napisał:
16-02-2010 02:32
napisalas "Niestety nie mogłam się bliżej zapoznać z tą osobą, bo coś mi mówiło, że nie." co to bylo to "cos"? z Twojego posta malo wynika zeby cos stwierdzic poza faktem, ze masz jakis problem.a moze zakochalas sie w ksieciu z bajki...:)a moze wszystko to normalne przy spotkaniu kogos takiego wyjatkowego...jezeli chcesz rady to napisz wiecej o swoich dziwnych myslach i emocjach jezeli takie masz-w innym razie poszukaj moze inne forum typu-Cierpiec z milosci;)
k5~zwykła dziewczyna napisał:
16-02-2010 19:07
niktważny napisała, że nie jest typem zazdrośnika w związku z czym nie jest również zazdrosna o przeszłość partnera. stąd nazwałam ją szczęściarą:) ja bym wiele oddała, by nie być typem zazdrośnika. No i pytałam czy Ty masz lub miałeś podobne motywy z zazdrością jak ja. Nie odpowiedziałeś, bo przecież nie musisz no i docelowo nie jest to tematem forum. To taka moja zwykła ciekawość, czy ktoś kto potrafi myśleć tak racjonalnie jak Ty może mieć tego typu irracjonalne emocje.
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
16-02-2010 20:20
logika nie ma wiele do powiedzenia.ludzie i tak zawsze robia to co czuja a nie mysla.co do zazdrosci to nie mialem takiego problemu...raz tylko moja oddana przyjaciolka wyczula mnie i zasugerowala mojej dziewczynie usunac "pamiatki" po bylym...jednak tylko dlatego, ze znalem ja wczesniej i nie chcialem przypominac sobie , ze byl ktosc pomiedzy. wczesniej zawsze umiawialem sie z dziewczynami ktore mialy kiedys tam juz chlopakow a nawet zdazylo sie , ze meza:) i przenigdy nie odgrywalo to zadnej roli...bo wybacz ale to bez znaczenia. no i nie przeceniaj mnie- bo inaczej nie byloby mnie tu:)
k5~do zwyklej dziewczyny napisał:
16-02-2010 20:24
apropos...nie widzialas gdzies nikogowaznego? :)nie natknelas sie czasem gdzies w sieci na nia?np. ja jakims rorum typu "jak zostac gwiazda po przejsciach":) mam nadzieje, ze radzi sobie dziewczyna...
k5~niktwazny napisał:
16-02-2010 22:45
Radzę, radzę tylko mam mega okropne zapalne gardła. Dopiero dzis wygramoliłam się z łóżka.Gorączka mi żyć nie daje, ech... I wszystko to z mojej własnej winy, bo mimo, że żle sie czułam to poszłam na umówioną wizyte do fryzjera(typowe dla mnie, ledwo żyję ale wyglądać trzeba;-)no i sie doigrałam. No ale zapalenie gardła to nie to forum , nie?
Damian, tęskniłam za Tobą;-)))
k5~niktwazny napisał:
16-02-2010 22:51
A tak apropos tej zazdrości, to wiecie co? Ja od zawsze miałam inaczej bo zawsze szukałam faceta z przeszłością tzn. z jakimiś "byłymi" bo zawsze wydawwało mi się , że taki facet to już jest dojrzały, doświadczony, zna sie na kobietach, na naszej skomplikowanej psychice i wiedziałam, że z kims takim będzie mi dobrze. Może spójrzeć na to w ten sposób jak się ma problemy z zazdrością?
pzdr.
k5~damian napisał:
17-02-2010 00:00
co tam grpa!wazne, ze ladnie wygladasz;) co do zazdrosci to jesteś na to za dobra chyba...wogole trzeba by chyba zalozyc nowy watek o zazdrosci zeby to rozgrysc:) dla Ciebie Zwykla dziewczyno przyprawie ta idee Nikogo waznego i dorzuce, ze kazdy facet po kilku zwiazkach zawsze chcialby miec lepsza dziewczyne niz wszystkie poprzednnie...a ze jest teraz z Toba znaczy ze jesteś najlepsza z najlepszych chyba ze to jakis nieporadny kttos:) lepiej tylko uwazaj, zebys byla tez ostania...z punktu widzenia faceta powiem Tobie, ze jak bylem z jakas dziewczyna to poprzednie zwiazki nie mialy zadnego znaczenia nawet jak wczesniej miewalem szczesliwsze zwiazki...podziekuj niktwazny-na marketingu robila chyba dyplom z " inspiracji":) powinnas dac mu zapomniec o przeszlosci jezeli chcesz spokoju i dalej byc najwazniejsza...Twoja zazdrosc nie pozwala mu zapomniec tej dziewczyny o ktora sie martwisz...a Ciebie rujnuje i dziala przeciw Tobie. pozwol mu zapomniec...jezeli chcialabys kontynuowac zagadnienie zazdrosci to moze zaluz nowy watek...bo zaczynamy troche przebarwiac temat:)
niktwazny ciesze sie, ze wrocilas. napiszesz cos wiecej o swojej nerwicy?
k5~damian napisał:
17-02-2010 00:05
dla mnie poprzednie zwiazki nie maialy znaczenia bo moje dziewczyny pozwalaly mi o nich zapomniec:)
k5~niktwazny napisał:
17-02-2010 10:11
Wiesz, co? Czytam historię tego faceta (podałeś stronę)i jego walke z nerwicą i powiem Ci.. juz gościa lubię ,fajnie opisuje swoje zmagania z chorobą. No i on tam napisał cos takiego, że jak bierze tabletki to po to, żeby zrobić sobie "urlop"od nerwicy. I ja właśnie tak to czuję, wiem,że ten okres w moim życiu, teraz, to jest właśnie moje wolne od nerwicy,no nie tak zupełnie, bo sa lepsze i gorsze okresy ale generalnie objawy znacznie ustępuja po lekach i można się skupić na prawdziwym życiu.No i własnie jak każdy urlop, mój tez się kiedyś skończy, ale mam nadzieję, że uzbieram od Ciebie taki arsenał, że dam sobie radę, że będę miała tak duzy zasób sposobów radzenia sobie z nerwica , że jakoś wszystko sie ułoży... A na razie ,korzystam z życia ;-)
k5~niktwazny napisał:
17-02-2010 10:18
Nie sposób nie zgodzic sie z Twoimi wypowiedziami, że nerwica jest nam do czegoś potrzebna. Zgadzam się z tym , czasem nawet podświadomie ale tak, masz rację, tak właśnie jest!
Mi tez moja choroba pozwala poużalać się nad sobą, mogę zwalić na nia swoje wszystkie rozczarowania i niespełnione marzenia(no bo przecież jestem chora i biedna nie?).Także cos w tym jest Damianie...
Ps. masz jakies nałogi???
pzdr
k5~niktwazny napisał:
17-02-2010 10:34
Ja uwielbiam kawę.... mocną, pachnącą ...mmmm... Czy to nałóg;-)?
k5~damian napisał:
17-02-2010 10:36
zadnych nalogow...nawet kawy;) ale kiedys palilem papierosy.dobrze ze pytasz...wogole mozna by porownac rzucanie nerwicy d0o rzucania palenia-myslalem o tym wczoraj:) dzien w ktorym rzucasz palenie to dzien najwazniejszy...pozniej cos tam meczy przez jakis czas, odczuwa sie pozniej jakies tam dolwegliwosci itp. w rzucaniu nerwicy bywa podobnie, pierwszy dzien najwazniejszy!:)moze musisz zmienic myslenie, ze juz przestalas cierpiec na nerwice pomimo ze jak z rzucaniem palenia nalog sie odzywa co jakis czas po rzuceniu...ale ignorujemy to bo przeciez myslimy o sobie - jak to ? my juz nie palimy:)wiec rzucamy nerwice! skutki tego "nalogu" bedziemy odczuwac jeszcze dlugi czas ale beda slably o ile nie zaczniemy "palic":)...
k5~damian napisał:
17-02-2010 10:48
i jak tu dobrze zaczac dzien od przegranej w Szachy:)...otoz mozna:) bo odegram sie wieczorem:)...pare miesiecy temu nauczylem sie tej niesamowitej gry, pomaga zajac mysli.
ciesze sie, ze czytasz moje przemyslenia, odwiedzasz wskazane str.itp. z moim zdaniem nie musisz sie zawsze zgadzac ale wazne ze cos robisz i szukajac sposobow polepszasz tylko swoja sytuacje...
k5~damian napisał:
17-02-2010 10:50
dzieki za reklame tamtej str. wszyscy powinni to przeczytac i zrozumiec:)
k5~zwykła dziewczyna napisał:
17-02-2010 12:35
A wiecie ja właśnie wczoraj przeczytałam historię tego gościa ze stronki co podał Damian i mimo, że je nie mam nerwicy lękowej (za to jeśli jest jakieś zagrożenie mam straszny atak paniki, w ogóle nie myślę i jestem sparaliżowana - ostatnio doświadczyłam tego latem jak na pewnym zlocie wpadli kibole z pałami i w kominiarkach i zaczęli się za coś tam mścić, a nas zostało tylko kilka osób, w dodatku zawianych, bo reszta spała już w domkach - jeszcze bardziej zawiana umarłam wtedy prawie ze strachu, strasznie spanikowałam, a potem na drugi dzień standardowo było mi głupio, że okazałam strach)to zapisałam sobie w kalendarzu wiele pomocnych rad dot. natrętnych myśli. Sorki za tą długą dygresję w nawiasie. Niktważny masz rację, że taki facet z doświadczeniem jest o niebo lepszy i bardziej rozumie kobiety, a poza tym sam siebie także rozumie lepiej i wie czego chce. Ja tam zawsze gustowałam w starszych od siebie z tego powodu. Lubię dojrzałych mężczyzn (choć wiem z doświadczenia, że wiek ponad 30 lat nie jest gwarancją na rozum i dojrzałość u faceta). Dam sobie myślę kiedyś radę z tą durną zazdrością myślę, że to będzie oznaka dojrzałości mojej własnej. A wiecie jak kiedyś zwierzyłam się z tych moich problemów mojemu kochanemu mężczyźnie, to właśnie mi powiedział, że on już dawno zapomniał o tym co było kiedyś i jak na ironię jestem jedyną osobą, która mu przypomina o tym , że ktoś tam przede mną był. Nazwał to wtedy paradoksem:) Więc Damian masz rację. W ogóle oboje macie rację i bardzo bardzo wam dziękuję za te rady, jestem wam obojgu bardzo wdzięczna i cieszę się, że tu trafiłam. Powiem wam jeszcze, że byłam kiedyś z tym problemem u psychologa, dawno temu z 5 lat już minęło i szanowna pani psycholog powiedziała mi na to, że ona mnie rozumie doskonale, ponieważ z facetem po przejściach jest tak samo jak z używanym starym ręcznikiem. Wytarło w niego przed nami swoje brudne ręce ileś tam osób, a ja potem mam ten sponiewierany i brudny ręcznik uznać za swoją najukochańszą własność! Tak mi powiedziała i nigdy już więcej nie poszłabym do psychologa. Miałam wtedy z 19 czy 20 lat i te jej słowa i reszta ,,terapii" pomogła mi zerwać związek z fajnym facetem czego potem żałowałam bardzo długo. Dopiero teraz nie żałuję odkąd mam mojego obecnego mężczyznę, bo wiem, że jest to moja najprawdziwsza miłość. Dlatego jestem wam bardzo bardzo wdzięczna, bo usłyszałam od was same mądre i cenne rady na ten temat. Mimo, że uważacie mój problem za błahy i może zupełnie nieważny i banalny. Dopiszę sobie wasze zdanie na ten temat do kalendarza i ilekroć będę miała te swoje żałosne i natrętne myśli od razu będę je czytała. To najlepsze co do tej pory usłyszałam w tym temacie. Nie chciałabym zaczynać nowego wątku dotyczącego zazdrości, bo jak raz weszłam na stronki i fora poświęcone zazdrości o przeszłość to dopiero wzbogaciłam swoje myśli o myśli innych, jeszcze bardziej dotkliwe, na które nawet sama bym nie wpadła i miałam więcej powodów do zazdrości niż przed wejściem na te stronki. Bardzo mi pomógł mój facet też z tymi myślami, w sumie jak mu to kiedyś tylko wyznałam już mi się zrobiło lżej. On jest niesamowicie mądrym człowiekiem, ale ja potrzebowałam usłyszeć również co mają do powiedzenia takie osoby jak wy, czyli stojące z boku i bez emocji. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Gdyby można było postawić wam wirtualnie piwo w ramach wdzięczności zaraz bym was zaprosiła :)
k5~zwykła dziewczyna napisał:
17-02-2010 12:57
a! i bardzo trafne porównanie do rzucania palenia. Ja nałóg dokręcania kurków już zakręconych, gazu również zakręconego, zamykania okien już zamkniętych i wyrywania klamek z drzwi (a potem wracania po kilka razy na górę żeby znowu rwać tę klamkę - niemal jogging, tylko po klatce schodowej) rzucałam bardzo długie lata. W styczniu tego roku pierwszy raz udało mi się nie szarpać tej bogu ducha winnej klamki z drzwi. I to dopiero na nowym mieszkaniu. w ogóle co przeprowadzka jest mi lepiej z tymi natręctwami. Łapię się jeszcze, że zamykam zamkniętą już lodówkę po kilka razy głównie przed snem. No i dziś wróciłam się sprawdzić gaz dwa razy... Ale tylko dwa razy i teraz jestem już spokojna :) Jest z tym tak samo jak z papierosami. Jak już rzuciłam to i tak czasem zdarzało się wziąć ,,bucha"... Ale w tym roku nie zdarzyło mi się nawet wziąć papierosa w dłoń:)
k5~zwykła dziewczyna napisał:
17-02-2010 13:11
Damianie i Niktważny oboje piszecie bardzo zagadkowo o swojej nerwicy. Czy moglibyście podać jakieś konkretne przykłady? Ty np. Damian czy mógłbyś powiedzieć w jaki sposób nerwica nie daje Ci namalować obrazu? A Ty Niktważny jakie konkretnie masz myśli, że boisz się, że możesz kogoś skrzywdzić? Wiesz, ja miewałam takie myśli w poprzedniej pracy. Irracjonalne i niegodne z moją naturą, również dotyczące zrobienia komuś krzywdy. Fizycznej. Kiedy trzymałam w dłoni pewne narzędzie. Tak głupie były te myśli, że trochę się ich bałam. Nie pomyślałam wtedy o nich, że mogłoby być objawem nerwicy. Nigdy bowiem poza pracą i tylko tą jedną szczegółową czynnością nie zdarzały mi się takie myśli. Dziś już tam nie pracuję i prawie zapomniałam o tych myślach.
k5~niktwazny napisał:
17-02-2010 19:37
Proszę Cię nie porównuj rzucania palenia do rzucania nerwicy, bo ja wciąż mam słabość do papierosów. Nie paliłam 2 lata, a teraz troszke popalam jak nikt nie widzi, to tylko takie "małe " palenie ale zawsze... Ciężko jest zrezygnowac z rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Dla mnie kawka i mały papierosek to taka przyjemność właśnie. Ale niedługo mam "przełomowe" 30 urodziny, więc może coś w tej kwestii postanowię... W końcu trzeba się ładnie zestarzec nie?Wciąż czuję się podle(kaszel).Damian, napisz coś miłego proszę....
k5~niktwazny napisał:
17-02-2010 19:44
Zwykła dziewczyno-jesli chodzi o moją nerwicę , to u mnie są to myśli,że mogłabym kogoś skrzywdzić, kogoś, kogo kocham na przykład. Boję się też noży i innych rzeczy, które kojarza mi się z przemocą. To nawet śmieszne, bo jestem osobą bardzo łagodną i ciepłą. No ale lęk ten jest we mnie... Teraz jest już w porządku ale były czasy, że myślałm, że sobie nie poradzę, myślałam wtedy, że takie życie jest bez sensu, nie chciało mi sie walczyć. Dzis wiem, że to "tylko" choroba, jest paskudna fakt, ale moje życie jest fajne,lubię je, mam mnóstwo wspaniałych ludzi obok siebie, kochającą rodzinę, nie zamieniłabym tego na nic innego. A że jest mi trudniej niż innym, zdrowym? Taki mój los widocznie, nie poddaję sie juz bo mam powody żeby żyć..
pzdr
k5~damian napisał:
18-02-2010 01:22
...milej nocy;)osobiscie zle bym sie czul z jakimkolwiek uzaleznieniem...dlatego nawet o kawie nie mysle kiedy opuszczaja sily...co do malowania to problem taki, ze pamietam wszystko co sie wiaze z malowanym obrazem...po latach pamietam jakich pedzli uzywalem itp.pamietalbym bardzo dlugo nawet mysli jakie mialem malujac...a wiec piekno jak mi sie wydawalo niebyloby juz takie piekne, a i sama porzyjemnosc tworzenia duzo mniejsza...to jak mi sie wydaje byloby obciazajace bo z obrazami nie mozna sie rozstac...ale to juz tylko kwestia czasu:)
k5~niktwazny napisał:
18-02-2010 09:29
Dzieńdoberek!
Lepiej mi, lepiej, lepiej!!!!
Jak dobrze byc zdrowym...W końcu mam ochotę jeść, dziś będzie duuuze sniadanie.
Damian, coś smutny jesteś? Tak mało wczoraj napisałeś..
Szkoda, że nie mogę zobaczyc Twoich obrazów.Podziwiam ludzi uzdolnionych plastycznie, serio. Ja niestety zero talentu w tej dziedzinie.No chyba, że makijaż można nazwać sztuką, to opanowany mam do perfekcji;-)))
pzdr i miłego dnia;-)
Ps. Ile masz lat Damian?
k5~damian napisał:
18-02-2010 20:42
lat mam dosc podobnie co Ty...to chyba bez znaczenia...probuje pracowac nad soba i rzeczywiscie wywoluje to nienajlepsze samopoczuci...poczulem, ze wystarcza juz teorii i trzeba zajac sie praktyka inaczej tylko bedziemy gadac i marzyc:) dodatkowo pilnuje od tygodnia malarzy w domu...ciesze sie, ze czujesz sie...fantastycznie ?:) mam nadzieje, ze to nie tylko zasluga nowej fryzury:) zdarzylo sie juz, ze wmawialem pewnej kobiecie, ze make up to wazna sztuka...pod warunkiem, ze w ten sposob o niej myslisz. zadna sztuka nie rozpala tak szybko i malo ktora sie tak pamieta...
k5~niktwazny napisał:
19-02-2010 00:00
Masz rację, teoria to nic w porównaniu z praktyką, z tą zawsze jest gorzej.. Trzymam kciuki za Ciebie wiesz?Zresztą z Twoim podejściem, na pewno już niedługo będziesz zdrów;-)
Lecę spać. Dobranoc..
Ps. Te wszystkie pytania to dlatego,że jestem ciekawa Ciebie. Lubię Cie i chcialabym sie czegoś dowiedzieć. To wszystko;-)
k5~damian napisał:
19-02-2010 00:41
nie da sie nie zauwazyc;) ryzykujesz...:)...ze nam temat pojdzie poboczem...:)
k5~damian napisał:
20-02-2010 22:49
...fundowanie niezrecznych sytuacji to chyba moja specjalnosc:)pomiedzy naszymi rozmowami cos mozna wyczytac "pomiedzy wierszami"...przepraszam-nie mam dobrego nastawienia.kobiety prawie wszystkie sa takie same-takie mam zdanie.dla tych paru nielicznych nie warto chyba nawet marnowac czasu zeby je szukac-lepiej zajac sie czyms bardziej pozytecznym.
k5~damian napisał:
20-02-2010 23:06
z kobietami bywa tak...wpierw zachwycaja sie jakie to maja szczescie spotkawszy kogos tak wyjatkowego, a po roku juz chca cie zmieniac i mowia jak zyc... wymagania rosna, potem szukaja twoic slabosci zeby zrownowazyc swoj brak ambicji, egoizm, zyciowe lenistwo... nagle wszystko co w tobie pokochaly na poczatku zaczyna im przeszkadzac...kiedy chcesz odejsc obiecuja, ze to byl ostatni raz itp.
k5~damian napisał:
20-02-2010 23:09
byloby milo kontynuowac dalej nasz watek o nerwicy...bo nadal Ciebie lubie i dobrze zycze
k5~niktwazny napisał:
22-02-2010 17:49
O to widzę, że nie masz zbyt dobrego zdania o kobietach...A to niesprawiedliwe, niektóre są naprawdę w porządku;-)))
Jak idzie Twoja praca nad sobą? Udaje Ci się zapanować nad myślami, radzisz sobie? Ja czuję sie naprawdę dobrze,aż się boję zapeszyć. Żadnych myśli, wyobrażasz sobie Damian jakie to cudowne panowac nad swoimi myslami? Chwilo trwaj...
pzdr.
k5~niktwazny napisał:
22-02-2010 17:53
Damianie, nie robię castingu na męża, nie przejmuj się. Jeśli o coś pytam to dlatego, że chcę Cie lepiej poznać (bez żadnych podtekstów;-)Jeśli nie masz ochoty odpowiadać to poprostu tego nie rób;-)
Rozmawiajmy tak, żeby nasza rozmowa była wygodna dla nas obojga.
Miłego wieczoru...
k5~damian napisał:
22-02-2010 19:32
mam dobre zdanie o kobietach to raczej moj problem...mialem cudowne dziewczyny mimo, ze niezbyt wiele...poprostu dziewczyny sa z Venus:) tak trudno znalezc kogos kto zaslugiwalby na wszystko a nie chcialby nic w zamian pomimo, ze wszystko to by dostawal... ponadto kilka razy myslalem, ze sie przyjaznie z kobietami tak szczerze a tu sie okazywalo zawsze co innego, ze miala to byc droga do czego innego...potem tylko byly lzy i zal...pozniej sam nienajlepiej to znosilem...troche mnie te sprawy zmeczyly...
co do nerwicy to mam chyba ciezki czas...o niczym nie moge powiedziec ,ze byloby latwe...tak czy inaczej staram sie...zreszta nie mam wyboru...:)
k5~damian napisał:
22-02-2010 19:36
doceniam Twoje dojrzale podejscie...
k5~niktwazny napisał:
22-02-2010 22:19
Cześć przyjacielu z Marsa;-)
No to cieszę się, że sobie wyjasniliśmy, że Cie nie podrywam:-))) Masz rację, jasne sytuacje są najlepsze. Tez lubię konkrety.
Trzymaj się jakos w tym ciężkim dla Ciebie okresie, wiem jak to jest kiedy nie widac światełka w tunelu...
Kiedys myslałm sobie, że wolałabym chorować na cokolwiek innego, nawet gorszego tylko nie na tę nerwicę. Myslałam, że sto razy wolałabym raka nawet. teraz widze , jak bardzo żle musiałam się wtedy czuć.. Czy Twoim myślom towarzyszy spadek nastroju?
pzdr
k5~damian napisał:
23-02-2010 01:09
...a tak przy okazji to ciesze sie, ze " wrocilas" ...Twoje towarzystwo dobrze na mnie dziala. sama swiadomosc, ze ktos Ciebie rozumie duzo znaczy a przy okazji masz poczucie humoru:)
co do nastroju to troche podgasa...sytuacje ratuje fakt, ze utrudniam sobie zycie celowo zeby kiedys bylo lepiej. przykre to zdanie ktore napisalas...w zwiazku z powyzszym chcialbym zaprosic Ciebie do obejrzenia filmu ktory bardzo lubie...z mojej 5ki:) znajdziesz go pod adresem nizej i mozesz obejrzec go w necie.http://www.kino.pecetowiec.pl/video/545/Keith-2008
k5~niktwazny napisał:
23-02-2010 10:11
Ojej, no weszłam na tę stronę ale nie mogę obejrzeć tego w necie bo komputer jest słuzbowy. Podasz mi nazwę dokładną tego filmu, tak żebym mogła go obejrzec jakoś inaczej, może na dvd?
Oczywiście przeczytałam komentarze i już umieram z ciekawości...
Wiesz, co do naszej nerwicy , to kiedys jeszcze pomagało mi w chwilach kryzysów , wyobrażanie sobie, że jestem zdrowa, że wszystko układa sie po mojej mysli itd.tak zwana pozytywna wizualizacja, medytacja . Spektakularnych sukcesów w tym nie odniosłam ale przynajmniej uspokajało mnie to. Jedyny warunek był taki, że nic nie mogło mi przeszkadzać (żadnych hałasów, dzwoniących telefonów). Kładłam sie po prostu na podłodze, słuchałam muzyki klasycznej i myslałam, myslałam, same pozytywy. Taka przeciwwaga dla tych złych mysli. Mozna spróbować choć nie jest łatwo na początku. Trening autogenny Schulza tez polecam , spróbuj.
Miłego dzionka;-))))
k5~damian napisał:
23-02-2010 11:43
film : "Keith" z 2008r.
k5~tomek napisał:
25-02-2010 21:28
Witam Wszystkich:)w sumie to nie wiem od czego zacząć,przeczytałem wasze wszystkie wypowiedzi i widze że doskonale jesteście obyci w tym temacie więc postanowiłem poprosić o porade(za która z góry bardzo dziękuje).zacznijmy od tego że sam nie jestem pewien czy to nerwica lękowa czy też nie...problem zaczął się kilka miesięcy temu,no może troszke więcej(7,8 miesięcy)...nagle zacząłem mieć bardzo złe myśli na różne tematy,głównie odbywało się to na zasadzie takiej że zacząłem sobie coś wyobrażać(daną sytuacje)zdając sobie jednocześnie sprawe że jest to nie prawdą aczkolwiek po wyobrażeniu sytuacji zadawałem sobie pytanie...a może tak naprawde było?a może to ja zrobiłem?a może to nie jest tak że to mi sie wydawało tlyko tak było naprawde??nie wiem czy mnie zrozumieliście bo troche to pogmatwałem ale w przyblizeniu chodzi o coś takiego...idę ulicą przechodzi ktoś obok mnie a ja po chwili myślę a jak ja tą osobę uderzyłem albo jej powiedziałem co przykrego??ostatnio np pisząc smsa,po odłożeniu telefonu myśle sobie a jak ja tej osobie napisałem coś złego coś czego nie chciałem napisać?czasem przypominam sobie jakąs sytuacje która miała miejsce jakiś czas temu i mysle sobie a moze to nie było tak jak mi sie wydaje ze bylo?dodam(bo to zapewne ma jakieś znaczenie,iż mam 22 lata i jestem osobą spokojną,wrazliwą i generalnie zawsze byłem dobrym miłym człowiekiem chcącym zawsze dobra)nadmienię jeszcze że mam juz od kilku lat problem z tak zwanymi powtarzaniami czynności np muszę kilka razy włączyć i wyłączyć telewizor zanim zaczne oglądać bo w przeciwnym razie stanie się coś złego,powtózyć sobie w myślach dane słowo kilkakrotnie itp)dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam serdecznie:)
k5~niktwazny napisał:
25-02-2010 21:42
Cześć,
Lekarzem co prawda nie jestem i wiem, że tylko specjalista powinien się wypowiadać, no ale znam chorobę i wszystko wskazuje na to, że to nerwica jednak. Złe myśli no i czasami powtarzasz czynności. Jesli to wszystko dzieje się, mimo, że tego nie chcesz , tak, to chyba właśnie to. Ale radzę wizyte u lekarza, nie ma to jak opinia kogoś z kwalifikacjami. I nie przejmuj się, nerwica przewaznie dotyczy ludzi wrażliwych i dobrych.Cięzko z tym żyć ale jadnak się da, jestem tego najlepszym przykładem;-) Mi tez dokuczają myśli, których nie chcę..
pozdrawiam serdecznie;-)
k5~niktwazny napisał:
25-02-2010 21:44
Damian...Gdzie jesteś??????????
k5~tomek napisał:
27-02-2010 13:19
Dziękuje ci bardzo:):)!!najbardziej jednak zastanawiają mnie 2 rzeczy po pierwsze skąd prawie nagle sie coś takiego bierze(myśli)bo jezeli chodzi o powtarzanie czynności to to juz mam wiele lat...ale z tym myśleniem...przez 21 lat nic..nagle w ciągu dosłownie kilku dni dramat...po 2 dlaczego nie można przestać się przejmować rzeczami które wiemy ze tak naprawde są w 100% wymyślone i nie logiczne!!:/
k5~damian napisał:
28-02-2010 17:12
Tomekwydajemi sie , ze masz jednak nerwice w dodatku dosc typowa co raczej odbierz jako pocieszenie bo im bardziej typowa tym bardziej poznana i metody radzenia bardziej wydajne.
radze serio potraktowac to wszystko. w tak mlodym wieku masz wciaz szanse na normalne zycie jezeli zrobisz wszystko co trzeba. odwlekanie, ludzenie sie, ze jakos bedzie tylko wszysko pogorszy...dopoki nie przyjmniesz odpowiedniej postawy, dopoki nie zaakceptujesz i nie zrozumiesz swojej nerwicy bedzie prawdopodobnie caly czas trudniej...nieswiadoma walka tylko pogorszy wszystko...dlatego potrzeba psychologa...musisz zrozumiec, ze to w pewnym sensie gra na czas...Ty mozesz walczyc z wiatrakami a w tym czasie nerwica rozwija sie dalej...dlatego nie trac czasu i od poczatku dzialaj swiadomie zamiast bladzic...
poszukaj dobrego psycholga...uwierz mi, ze nie ma lepszej opcji.

co do naglych rozkwitu [przykrych mysli to z nerwica bywa, ze pokazuje Tobie rozne straszne rzeczy- sprawdza Ciebie czego boisz sie najbardsziej i jezeli rzeczywiscie to przed nia odkryjesz to nawet z dnia na dzien zaobserwujesz pelen rozkwit wlasnie takich objawow a inne w tym czasie moga zu[pelnie nawet zaniknac bo okaza sie za slabe zeby niepokoic.
musisz uswiadomnic sobie wazna rzecz, ze dopoki bedziesz przejmowal sie tymi myslami, lapal je, powielal mozliwosci, rozwijal je to dopoty bedziesz rozwijal nerwice i masz przechlapane...
przpomnij sobie pierwszy raz kiedy to sie stalo...gdybys potrafil wtedy je zbadatelizowac to dzisiaj niemialbys dodatkowo jeszcze tego problemu...a uwierz mi , ze moze byc gorzej jezeli nie zaczniesz dzialac z rozwaga i determinacja.
radze zebys tez nie wczytywal sie w rozmaite przypadki roznych ludzi i ograniczyl sie do podobnych do Ciebie jezeli musisz.
k5~tomek napisał:
28-02-2010 18:23
Serdecznie ci dziękuje Kolego!!fajnie że są tacy ludzie!!własnie od teraz będe tak robił zresztą sam zauważyłem że jest troszke lepiej jak sobie pomyśle...chłopie cyzm ty sie przejmujesz!nie masz nic lepszego do roboty niż przejmowanie sie jakimiś wymysłami??lecz niestety to powraca..juz nie tak często ale powraca..ale masz racje najlepiej sie nie zagłebiać i nie czytać za dużo bo można wpaść w błęde koło i tylko wynajdować sobie coraz więcej przyczyn!dzięki bardzo jeszcze raz!!co do psychologów to raczej do tej pory byłem sceptycznie nastawiony poniewaz znam kilka osób które u niego były i mówiły że w zasadzie to jest na tej zasadzie ze mówisz co ci jest a on stweirdza że masz czy to depresje czy to nerwice przepisuje psychotropa i dowidzenia.że przewaznie mówi to co ty juz sam wiesz.
k5~damian napisał:
01-03-2010 12:30
niktwazny....jak sie masz? fryzura sie trzyma?:) wybacz, zaniedbania...pracuje...nad soba...:) niebawem napisze cos wiecej. jakby co- brakowalo mi Ciebie:)
k5~damian napisał:
01-03-2010 12:35
...mysle wpadlem na dobry trop...podziele sie pozniej. poki co caly tydzen siedze w domu i mecze sie:)
k5~damian napisał:
01-03-2010 12:50
..tomek ....potrzeba psychologa wynika z potrzeby zrozumienia swojej nerwicy. osobiscie nie polecam brania lekow na nerwice, dopuszczam jedynie urlopy od nerwicy jak u niktwaznego:) swojej nerwicy nie rozumialem dlugo a wydawalo mi sie , ze wiem wszystko...podlozem nerwicy okazalo sie cos o czym nawet nawet myslalem. bo wlasnie zadanie nerwicy polegalo zeby zajac mnie inaczej zeby odciagnac uwage od przyczyny...dopoki tego nie odkryjesz bedziesz bladzic niestety...dlatego radze poszukac psychologa do porozmawiania a nie po recepte...dobrego psychologa...w ten sposob oszczedzisz sobie duzo dobrego zycia...
k5~damian napisał:
01-03-2010 12:52
wkradl sie blad:) : podlozem nerwicy okazalo sie cos o czym nawet rzadko myslalem
k5~niktwazny napisał:
01-03-2010 15:47
No , już myślałam, że sie obraziłeś na mnie....Ale rozumiem, praca nad sobą przede wszystkim! Czekam na szersze sprawozdanie..Pozdrawiam;-)
k5~tomek napisał:
03-03-2010 17:29
Dzięki bardzo!!!!!zrobiłem tak jak radziłeś,tzn jeszcze do lekarza sie nie wybrałem ale za to podzieliłem się moimi "wrażeniami" z moją mamą która psychologiem nie jest aczkolwiek z zawodu ma dużo z tym wspólnego i sama troche tego zawodu "lizneła" i doszliśmy do wniosku że podłożem nerwicy jest to że nagle "wydoroślałem"(do tej pory byłem straszny dzieciak który niczym się nie przejmował,nie zdawał sobie sprawy z różnych rzeczy,nie umiał oceniać ludzi)i własnie przyszedł ten moment kiedy nagle zacząłem zdawać sobie sprawe ze wszystkiego,z tego jacy są i potrafią być ludzie,nagle zacząłem przejmować się kazdą pierdołą bo każda pierdoła zaczeła być dla mnie ważna,zacząłem całkowicie inaczej"dojrzalej","prawdziwie"patrzeć na świat...można powiedzieć że nagle otworzyłem oczy!i własnie w sumie dlatego pojawiły się wątpliwośći bo zacząłem zadawać sobie pytania...hmmm kiedyś byłem naiwnym dzieciakiem i może popełniłem wiele błędów na które nie zwracałem uwagi??więc wydaje mi sie że na 99% to jest przyczyną nerwicy,nawet po uświadomieniu sobie tego jakoś tak odrazu lepiej sie poczułem:)zobaczymy co czas pokaże ale póki co wydaje mi się że zrozumiałem i jeżeli będzie lepiej to super jeżeli nie no to będziemy działać!DZIĘKI JESZCZE RAZ!!POZDRAWIAM SERDECZNIE!!

Najczęściej czytane:
Kopiowanie treści zawartych na stronie i rozpowszechnianie ich bez pisemnej zgody redakcji zabronione i skutkować będzie odpowiedzialnością przewidzianą przez prawo - © choroby.biz
Nota prawna | Reklama | Kontakt | Komentarze