witam. w tym dziale zachecam wszystkich do podzielenia sie swoimi doswiadczeniami i opiniami na temat lekow.prosze okrotki opis Waszej dolegliwosci, podanie nazwy leku ktory stosowaliscie i Wasza opinie na ten temat. W ten sposob powstanie dzial w ktorym bedzie mozna zorientowac sie w temacie lekow na nerwice, porownac z innymi dzialania uboczne itp.w trosce o jakosc dzialu prosze o unikanie pogawedek:)dzieki
~damian napisał:
15-02-2010 03:58
wydaje mi sie ,ze mogloby to byc dobre miejsce zeby wogole porozmawiac o zazywaniu lekow.czy to dobra droga itd.zachecam jeszcze raz do wymiany pogladow.
poprzez wpisy roznych osob na ktore wciaz czekamy mialem nadzieje ze mozna bedzie nabrac szerszego spojrzenia na ta kwestie. sa przeciaz osoby ktore postanowily nie brac, sa tez takie ktore sie uzaleznily, probowaly rzucac, zmieniac itp.co w konsekwencji musialo wplynac na caloksztalt a nam mogloby dac jakies spojrzenie zeby ewentualnie nie popelniac cudzych bledow albo rozwazyc cudze wnioski
~damian napisał:
15-02-2010 04:11
wedlug mnie szukanie ratunku za pomoca farmakologii to droga watpliwego sukcesu. bo pp pierwsze nerwica to choroba uczuc i emocji, pewien rozregulowany stan emocjonalny a nie choroba w ktorej mamy doczynienia z wirusem, wtargnieciem, reakcja przeciwcial itp. z tego co mi wiadomo leki tylko likwiduja objawy i co najwyzej moga pozwolic troche zapomniec o problemie( co ma swoje terapeutyczne zalety). jednak kiedy odstawia sie je problem zazwyczaj powraca bo tak naprawde walka z objawami to zadne twrale leczenie...wtedy okazuje sie , ze zeby normalnie zyc trzeba znowu po nie siegnac, a czesto zwiekszyc dawke...znam przypadek czlowieka, ktory 30 lat walczyl z nerwica i dzis twierdzi, ze ta walke przegral na poczatku...warunkujac swoje dojscie do zdrowia uzywaniem lekow. probowal je odstawiac, jednak w konsekwencji, ze problem wciaz wracal, wracal do lekow podobnie...dzis bierze ogromne dawki...przezyl jakos duzo czesc swojego zycia jednak czy sam nazywa to zyciem to pewnosci zadnej. wprawdzie realizuje sie jakos, stara sie jednak perspektywa stalego uzaleznienia wyglada niezbyc ciekawie.
klucz do przezwyciezenia nerwicy tkwi gdzie inadziej. pisalem o tym gdzie indziej wiec nie mam zamiaru sie powtarzac
~damian napisał:
12-02-2010 00:12
witam. w tym dziale zachecam wszystkich do podzielenia sie swoimi doswiadczeniami i opiniami na temat lekow.prosze okrotki opis Waszej dolegliwosci, podanie nazwy leku ktory stosowaliscie i Wasza opinie na ten temat. W ten sposob powstanie dzial w ktorym bedzie mozna zorientowac sie w temacie lekow na nerwice, porownac z innymi dzialania uboczne itp.w trosce o jakosc dzialu prosze o unikanie pogawedek:)dzieki
~damian napisał:
15-02-2010 03:58
wydaje mi sie ,ze mogloby to byc dobre miejsce zeby wogole porozmawiac o zazywaniu lekow.czy to dobra droga itd.zachecam jeszcze raz do wymiany pogladow.
poprzez wpisy roznych osob na ktore wciaz czekamy mialem nadzieje ze mozna bedzie nabrac szerszego spojrzenia na ta kwestie. sa przeciaz osoby ktore postanowily nie brac, sa tez takie ktore sie uzaleznily, probowaly rzucac, zmieniac itp.co w konsekwencji musialo wplynac na caloksztalt a nam mogloby dac jakies spojrzenie zeby ewentualnie nie popelniac cudzych bledow albo rozwazyc cudze wnioski
~damian napisał:
15-02-2010 04:11
wedlug mnie szukanie ratunku za pomoca farmakologii to droga watpliwego sukcesu. bo pp pierwsze nerwica to choroba uczuc i emocji, pewien rozregulowany stan emocjonalny a nie choroba w ktorej mamy doczynienia z wirusem, wtargnieciem, reakcja przeciwcial itp. z tego co mi wiadomo leki tylko likwiduja objawy i co najwyzej moga pozwolic troche zapomniec o problemie( co ma swoje terapeutyczne zalety). jednak kiedy odstawia sie je problem zazwyczaj powraca bo tak naprawde walka z objawami to zadne twrale leczenie...wtedy okazuje sie , ze zeby normalnie zyc trzeba znowu po nie siegnac, a czesto zwiekszyc dawke...znam przypadek czlowieka, ktory 30 lat walczyl z nerwica i dzis twierdzi, ze ta walke przegral na poczatku...warunkujac swoje dojscie do zdrowia uzywaniem lekow. probowal je odstawiac, jednak w konsekwencji, ze problem wciaz wracal, wracal do lekow podobnie...dzis bierze ogromne dawki...przezyl jakos duzo czesc swojego zycia jednak czy sam nazywa to zyciem to pewnosci zadnej. wprawdzie realizuje sie jakos, stara sie jednak perspektywa stalego uzaleznienia wyglada niezbyc ciekawie.
klucz do przezwyciezenia nerwicy tkwi gdzie inadziej. pisalem o tym gdzie indziej wiec nie mam zamiaru sie powtarzac