Piszę z prośbą o pomoc.
Czuję, że to co się ze mną dzieje od jakiegoś czasu zaczyna wzrastać i przejmuje kontrole nad moim życiem. Męczę się z dziwnym lękiem, który towarzyszy mi podczas najprostszych czynności, gdy jadę do pracy, mimo, że jest tam miła atmosfera, gdy robię kanapki, gdy ma ktoś do mnie przyjść... Czuje się wtedy, jakby serce miało mi wyskoczyć, towarzyszy temu częsty ból głowy, mam dziwne myśli, których sama nie rozumiem. Coraz częściej mam koszmary. Jestem tak wrażliwa na opinie innych, że w zasadzie przestałam się o cokolwiek pytać. Straciłam już prawie wszystkich znajomych, czasem mogę być wybuchowa, po chwili wpadam w płacz, zasypiam, snuje się po domu bez słowa. Mam tego świadomość, ale nie potrafię tego powstrzymać. Przeżyłam niezbyt miły i głupi okres w moim życiu, ponieważ brałam narkotyki przez 2 lata, zostały mi dziwne wspomnienia, jak męczyłam się na zejściach w moim pokoju, dla tego już prawie w nim nie przebywam. Mam lęk przed wejściem do niego.
Przed "braniem" borykałam się z depresją. Nie miałam na nic siły, małe problemy wzrastały do ogromnych przeszkód, których nie mogłam przeskoczyć, zresztą zostało mi to do dziś. Leków się boję, bo dwa razy przedawkowałam. Narkotyków nie biorę od ponad pół roku. Ich też się zaczęłam panicznie bać. Chcę je wykluczyć z przyczyn. Czuje, że ten lęk zaczyna bawić się moim życiem. Do lekarza trudno jest mi się wybrać, czuje wstyd, jaki czułam już rozmawiając z psychiatrami wcześniej. Czasami dochodzi do tego, że jak mam się już wybrać to nagle mi przechodzi i wmawiam sobie, że już nic mi nie jest, dla tego piszę tutaj, anonimowo. Boje się strachu. Nie wiem już co mam robić...
~kit napisał:
18-02-2009 23:20
Idź do lekarza obowiązkowo!! Ja walczę sam od kilkunastu lat - bezskutecznie, a że może być to nerwica lękowa przeczytałem przez ostatnie kilkanaście minut na tym forum. Mam wrażenie że przez całe życie, z niewielkimi okresami wględnego spokoju żyłem w strasznym świecie który sam sobie stworzyłem. Miałem i mam różne objawy - napady lęku i paniki, strach przed ludźmi, wycofanie, obsesje, urojenia, etc.Byłem parę lat temu u psychologa (po ostrym napadzie paniki podczas służbowego wyjazdu - ubzdurałem sobie, że mój szef i nasz kontrahent z którym jechaliśmy samochodem, chcą mi wyciąć nerkę na sprzedaż :))) stwierdził że jestem uzależniony od narkotyków (przez kilka lat próbowałem wszystkiego) i zaprosił na dwuletnią grupową terapie odwykową. Nie poszedłem na nią, ze strachu przed...terapią grupową i ekspozycją na ludzka ocenę. Od kilku miesięcy ataki paniki i urojenia powróciły i to ze wzmożona siłą. Z niektórych juz sam "śmieje się przez łzy" bo są tak absurdalne, że jak mijają i patrze na nie obiektywnie to inaczej nie mozna zareagować :) Ponieważ zbiegło się to z podobną sytuacją u mojego kolegi, polecił mi swojego psychologa do którego zacząłem chodzić. Byłem już na trzech wizytach, ustaliliśmy terapię na więcej. Nie wiem jakie będą efekty, mam nadzieję, że dam wreszcie radę. Stanowczo odstawiłem alkohol i narkotyki, to tylko pogarsza sprawę.
Optymistycznie pozdrawiam!! :)
~pawe22 napisał:
25-02-2009 19:52
Brałem narkotyki przez 3 lata. Głównie amfetamine i exstazy. Potem po 3 latach zostawlila mnie dziewczyna ktora bardzo kochalem. Wpadlem w ostra depresje: mysli samobojcze i te sprawy. Bylem u psychologa ale efektow nie bylo. Wybralem sie do psychiatry: zapisal mi lek REXETIN. Dla mnie byla to jedna wielka masakra przez pierwsze piec dni nie bylem w stanie wstac z łóżka. Ale lekarz kazal brac. Brałem przez okolo 4 miesiace. Sam nie wiem czy ten lek cos dal. Odradzam ten lek dla mnie to jedno wielkie gów.... gorsze chyba od narkotyków. Czuje ze przez ten lek zmienila sie moja osobowosc, mam leki , zmiany nastrojów. Leku nie biore juz od roku i te objawy nadal pozostaly. Wie ktos jak temu zaradzic?? Pozdrawiam Cie Trzymaj sie...
~robert napisał:
10-03-2009 00:30
powinnas szukac pomocy
nikt nie jest w stanie walczyc sam z ta choroba
podzielam twoje odczucia, sam choruje na nerwice od ponad 4,5 roku-jest ona najprawdopodobniej nastepstwem depresji na ktora chorowalem wczesnej przez jeszcze o wiele dluzszy okres
moglbym pisac na ten temat bardzo duzo ale tu to nie ma wiekszego sensu
moja prywatna rada-SPROBUJ ISC DO LEKARZ I POROZMAWIAJ O TYM Z KIMS ZAUFANYM
~qqqqqq napisał:
10-03-2009 07:47
witam ja mam ten problem już od 7 lat,początkowo leczyłam się u psychologa i po2 latach żyłam normalnie ale po urodzeniu 2 dziecka znowu mnie ta wstrętna choroba dopadła.Chodzę do psychologa na terapię od 6 mc-y a do psychiatry ponownie od jakiegoś roku ponieważ mam połączoną terapię z tabletkami i wierzcie mi że jest lepiej a raz gorzej.Ja mam lęk nawet wtedy gdy jest zmiana ciśnienia i boli mnie głowa to wtedy zaczyna mnie ściskać w żołądku i mdlić a to wszystko przez tą beznadziejną nerwicę. Pozdrawiam
~nerw24 napisał:
11-10-2009 21:37
u siebie zauważyłam identyczne objawy. wszystko mnie stresuje.wyszukuję w sobie choroby,liczę przedmioty, mam lęki przed ludzmi- pewnie dlatego do tej pory nie poszłam do lekarza...Jestem świadoma tego co wyczyniam moje napady płaczu, a raz smiechu jednaknie umiem tego powstrzymać. Wiem też że sama sobie nie poradzę.aletak cięzko jest się zmusić jak człowiek boi sięz domu wyjść.A w dodatku u mnie jest jeszcze to że partner nie bardzo mnie wspiera, mozegdybym w pełni czuła jego pomoc i akceptację to by pomogło?Pozdrawiam
~benia napisał:
17-10-2009 00:35
Nie zwlekaj.Idz do lekarza.Nie masz się czego wstydzić.na tą chorobę cierpi prawie każdy.tylko nie każdy się do niej przyznaje.owszem,mozesz stawić czoła sama chorobie,ale to będzie duzo trudniejsze.istnieją teraz leki nieuzależniające,które odwrócą Twoją uwagę od złych i smutnych myśli.ale jeśli Ty sama nie włożysz dużo wysiłku w to żeby stawic czoła tej chorobie to lekarz też nie sprawi cudu.ja też walczyłam z tą chorobą.nie mogę powiedzieć że jestem całkiem juz zdrowa,ale nie łykam już tabletek,nie mam fobi(co nie znaczy że się niczego nie boję)i żyję normalnie.Pracuję,zajmuje się domem,dziećmi,mam pieska który też mi pomógł w leczeniu.Głowa do góry.Bądz silna.Życie dopiero przed Tobą.nie poddawaj się.ja sobie zawsze powtarzałam"co cię nie zabije to cię wzmocni"i to motto powtarzam do dziś.gg6229979
~... napisał:
28-02-2010 19:51
Witam...u mnie jest troche inaczej..w wieku 5 lat straciłam ojca a potem w wieku 8 mame..jestem jedynaczką.To od śmierci mamy zaczęłam miec lęki,strach że sobie w niczym nie poradzę,że jestem sama..cały czas się wszystkiego boje..w chwili obecnej studiuje dziennie na 3 roku i naprawde..wyjście z domu,rozmowa z ludzmi czy pójście do urzędu to dla mnie jedna wielka zmora..bardzo mnie to męczy,bo czuje się taka słaba i samotna,tak naprawde to nie mam w nikim wsparcia,sama musze przez to przechodzic i nie raz miałam myśli samobójcze..Fakt,chodziłam do lekarza i brałam tabletki ale bardzo mnie zamulały i przestałam je brac,czasem próbuje się czymś zając na siłe..ale to i tak nie pomogę...teraz pisze prace dyplomową i może to śmieszne..ale boję się jej pisac,boję się chodzic na wykłady,boje się przy wszystkich wypowiedziec się na dany temat i boję się nawet...odczytac e-maila itd..naprawde moję lęi są silniejsze ode mnie..
~... napisał:
28-02-2010 19:56
Witam...u mnie jest troche inaczej..w wieku 5 lat straciłam ojca a potem w wieku 8 mame..jestem jedynaczką.To od śmierci mamy zaczęłam miec lęki,strach że sobie w niczym nie poradzę,że jestem sama..cały czas się wszystkiego boje..w chwili obecnej studiuje dziennie na 3 roku i naprawde..wyjście z domu,rozmowa z ludzmi czy pójście do urzędu to dla mnie jedna wielka zmora..bardzo mnie to męczy,bo czuje się taka słaba i samotna,tak naprawde to nie mam w nikim wsparcia,sama musze przez to przechodzic i nie raz miałam myśli samobójcze..Fakt,chodziłam do lekarza i brałam tabletki ale bardzo mnie zamulały i przestałam je brac,czasem próbuje się czymś zając na siłe..ale to i tak nie pomogę...teraz pisze prace dyplomową i może to śmieszne..ale boję się jej pisac,boję się chodzic na wykłady,boje się przy wszystkich wypowiedziec się na dany temat i boję się nawet...odczytac e-maila itd..naprawde moję lęi są silniejsze ode mnie..
~ANIA napisał:
02-03-2010 05:14
Witam mnie tez niestety dopadla ta okropna choroba ktora mnie przesladuje pare ladnych lat .i prubowalam lekarzy kturzy ciagneli niezla kase a w sumie ruznicy nie widzialam ,pewnego dnia moja kolezanka namowila mnie do czytania ksiazki pt;,,Potega Podswiadomosci '' troszke pomogla a moze raczej bardziej uspokajala Ale co mi najbardziej pomoglo to MSZA SW EGZORCYSTYCZNA nie jestem zadna opetana przez djabla raczej przez lek i strach !!!!! kiedy podchodzilam do blogoslawienstw na koniec wszystkich ceremoni myslalam ze serce mi wyskoczy w gardle cos cholernie zaczelo mnie dusic i na dodatek przewinelo mi sie tysiace mysli na minute czy ja przezyje czy bede lezec jak niekture osoby w ktore Duch sw w nich wstepuje oczyszcz .Powiem tyle kiedy dostalam blogoslawienstwo wszystko mi przeszlo szlam do lawki i nie wiedzialam co sie stalo bylam spokojna czego dawno juz nie czulam .Dzisiaj wiem ze jedyne moje lekarstwo to WIARA
~ovca napisał:
07-03-2010 18:30
Ze mną zaczęło sie coś dziać od grudnia 2009r.- myślałam że to było związane z sesja egzzaminacyjn. Sesję zdałam miałam tylko jedną poprawkę i wtedy ogarnęła mnie wielka panika. Poszłam do psychologa żeby mi coś doradził ale mi to nie pomogło. Egzamin zdałam ale lęk pozostał. Ostatnio się nawet nasiliły napady lęku. Doszło nawet do utraty przytomności podczas jednego z napadu. Teraz mam L4 od lekarza psychiatry i lakarstwa które maja zacząć działać po kilku tygodniach, a ja chciałabym żeby one podziałały od razu. Zmieniłam się, jestem bardziej niecierpliwa. Chcę to zmienić ale nie mam siły w sobie. Proszę o radę. Pomóżcie mi.
~rudaaa napisał:
12-03-2010 14:45
Witam,mam nerwicę od 7 lat.DO dzis dzien bralam leki psychotropowe,ktore rzekomo mialy mnie wyleczyc po roku gdyz jak zauwazylam ze cos jest ze mna nie tak-odrazu doradzilam sie bliskiej mi osoby i wybralam sie do psychiatry.Moje zycie to jeden wielki koszmar do grobowej deski-rece mi sie trzesa na sama mysl o wyjsciu z domu,nogi uginaja,serce bije jak szalone...Czy mam kolezanki? A PO CO..aby patrzyly na to jak sie staczam...ilez to juz ludzi komentowalo po cichu ze jestem jakas dziwna,rozkojarzona..nieraz jak wejde w tlum to z tego leku ledwo ludzi widze..nie wierze w wyleczenie..leki,terapie itp,itd pomagaja tylko zlagodzic objawy-nie wyleczyc...ale zyje sie dalej.pozdrawiam.
~zrozpaczona napisał:
16-03-2010 10:33
...a ja mam to juz 20 lat , raz jest lepiej raz gorzej , obecnie jestem na tym etapie że znowu boje sie wyjść z domu, jak wyjde to dostaje ataku paniki , koszmar jakiś to juz nie przejdzie...
~zośka napisał:
07-04-2010 12:16
nerwice mam od 5 lat może i wcześniej tylko nie zdiagnozowaną .Próbuje się ratować jak mogę ale to idzie topornie koleżanki miałam ale gdy się lepiej poczuły to mają mnie za przeproszeniem w d..... twierdzą że jestem głupia mam co jeść ,dom , męża i czego jeszcze chcieć więcej,ale nie mam tej radości wewnętrznej .Martwię się wszystkim nie mogę oglądać telewizji bo później to wszystko przeżywam.Jest tego więcej ale nie mam siły pisać.... poradzcie
~Zuzia 28 napisał:
09-04-2010 22:04
Czesc myslalam ze jestem sama z tym problemem a jednak nie,teraz bedzie mial mnie kto zrozumiec.5 lat bralam narkotyki,bylam na odwyku ale nie dalam tam rady za duzo ludzi dopadl mnie lek perzd nimi,bylam bardzo w zlym stanie pare razy planowalam samobujstwo ale nie doszlo do tego bo cos mi muwilo w srodku ze dam rade i faktycznie tak sie stalo trafilam do psyhiatryka szpitala tam czulam sie dobrze leki i ludzie z gorszymi chorobami nie czulam sie sama,wyszlam z tamtad zdrowsza,po jakim czasie zaszlam w ciaze i chormony jeszcze bardzie wyleczyly moja chorobe z leku przed ludzmi.Od 3 lat zyje w abstynencji bylo ciezko ale dalam rade bo wieze ze jestem silna i wy tez jestescie tacy dacie rade uwiezcie w to nie odrazu sa skutki ale po malym kroczku.Tez jeszce nie jestem z tego do konca wyleczona ciagl esie lecze ale wieze i znalazlam w sobie sile ze dam rade bo muj syn jest tego wart ajest przeslodki i mam dla kogo osiagac sukces wlasnie polecialy mi lzy.Terz czesto placze i jeszcze moja dusza nie jest tak rozbawiona jak kiedys kiedy nie bralam.Tak boje sie jeszcze ludzi ale jest wiecej tych milych dni teraz akurat mam ten zly okres i jak sobie radze rozmawiam o tym z mama i staram sie nawet sztucznie ale z usmiechem bo wiem ze za chwile poczuje sie troszke lepiej wiara i jeszce raz wiara i cel w zyciu.My taz mamy byc prawo szcesliwi jestesmy wszyscy tacy sami,kazdy ma swoje wady.Jak dostaje tego leku to w zoladku robi mi sie goraca ze az plonie przeszywa moje cale cialo ,poliki robia sie czerwone jak wypieki a oczy to mam wrazenie ze mi wychodza ale tylko tak mi sie wydaje bo tak mi muwi muj mozg bo to weszlo mi w nawyk wiem ze nawyk trudno zlikwidowac ale mozna zmienic myslenie na pozytywne ktore z czasem tez wejdzie w nawyk i to minie.Przypomnijcie sobie jacy byliscie przed tym myslcie o tych dobrych chwilach ,nawet jak czasami nie wychodzi wyplaczcie sie i dalej myslcie o milych chwilach o przyszloscie co bedziecie robic za 2 lub5 lat kim chcecie byc jacy chcecie byc miejcie cel a bedzie wam z czasem lepiej uwierzcie i glowa do gory zycze wam zdrowia ,radosci ,spokoju ducha i wszystkiego co najlepsze bo na to zaslugujecie i sobie tez tego zycze :-)))))Pozdrawiam
~ka19l. napisał:
23-01-2009 23:44
Piszę z prośbą o pomoc.
Czuję, że to co się ze mną dzieje od jakiegoś czasu zaczyna wzrastać i przejmuje kontrole nad moim życiem. Męczę się z dziwnym lękiem, który towarzyszy mi podczas najprostszych czynności, gdy jadę do pracy, mimo, że jest tam miła atmosfera, gdy robię kanapki, gdy ma ktoś do mnie przyjść... Czuje się wtedy, jakby serce miało mi wyskoczyć, towarzyszy temu częsty ból głowy, mam dziwne myśli, których sama nie rozumiem. Coraz częściej mam koszmary. Jestem tak wrażliwa na opinie innych, że w zasadzie przestałam się o cokolwiek pytać. Straciłam już prawie wszystkich znajomych, czasem mogę być wybuchowa, po chwili wpadam w płacz, zasypiam, snuje się po domu bez słowa. Mam tego świadomość, ale nie potrafię tego powstrzymać. Przeżyłam niezbyt miły i głupi okres w moim życiu, ponieważ brałam narkotyki przez 2 lata, zostały mi dziwne wspomnienia, jak męczyłam się na zejściach w moim pokoju, dla tego już prawie w nim nie przebywam. Mam lęk przed wejściem do niego.
Przed "braniem" borykałam się z depresją. Nie miałam na nic siły, małe problemy wzrastały do ogromnych przeszkód, których nie mogłam przeskoczyć, zresztą zostało mi to do dziś. Leków się boję, bo dwa razy przedawkowałam. Narkotyków nie biorę od ponad pół roku. Ich też się zaczęłam panicznie bać. Chcę je wykluczyć z przyczyn. Czuje, że ten lęk zaczyna bawić się moim życiem. Do lekarza trudno jest mi się wybrać, czuje wstyd, jaki czułam już rozmawiając z psychiatrami wcześniej. Czasami dochodzi do tego, że jak mam się już wybrać to nagle mi przechodzi i wmawiam sobie, że już nic mi nie jest, dla tego piszę tutaj, anonimowo. Boje się strachu. Nie wiem już co mam robić...
~kit napisał:
18-02-2009 23:20
Idź do lekarza obowiązkowo!! Ja walczę sam od kilkunastu lat - bezskutecznie, a że może być to nerwica lękowa przeczytałem przez ostatnie kilkanaście minut na tym forum. Mam wrażenie że przez całe życie, z niewielkimi okresami wględnego spokoju żyłem w strasznym świecie który sam sobie stworzyłem. Miałem i mam różne objawy - napady lęku i paniki, strach przed ludźmi, wycofanie, obsesje, urojenia, etc.Byłem parę lat temu u psychologa (po ostrym napadzie paniki podczas służbowego wyjazdu - ubzdurałem sobie, że mój szef i nasz kontrahent z którym jechaliśmy samochodem, chcą mi wyciąć nerkę na sprzedaż :))) stwierdził że jestem uzależniony od narkotyków (przez kilka lat próbowałem wszystkiego) i zaprosił na dwuletnią grupową terapie odwykową. Nie poszedłem na nią, ze strachu przed...terapią grupową i ekspozycją na ludzka ocenę. Od kilku miesięcy ataki paniki i urojenia powróciły i to ze wzmożona siłą. Z niektórych juz sam "śmieje się przez łzy" bo są tak absurdalne, że jak mijają i patrze na nie obiektywnie to inaczej nie mozna zareagować :) Ponieważ zbiegło się to z podobną sytuacją u mojego kolegi, polecił mi swojego psychologa do którego zacząłem chodzić. Byłem już na trzech wizytach, ustaliliśmy terapię na więcej. Nie wiem jakie będą efekty, mam nadzieję, że dam wreszcie radę. Stanowczo odstawiłem alkohol i narkotyki, to tylko pogarsza sprawę.
Optymistycznie pozdrawiam!! :)
~pawe22 napisał:
25-02-2009 19:52
Brałem narkotyki przez 3 lata. Głównie amfetamine i exstazy. Potem po 3 latach zostawlila mnie dziewczyna ktora bardzo kochalem. Wpadlem w ostra depresje: mysli samobojcze i te sprawy. Bylem u psychologa ale efektow nie bylo. Wybralem sie do psychiatry: zapisal mi lek REXETIN. Dla mnie byla to jedna wielka masakra przez pierwsze piec dni nie bylem w stanie wstac z łóżka. Ale lekarz kazal brac. Brałem przez okolo 4 miesiace. Sam nie wiem czy ten lek cos dal. Odradzam ten lek dla mnie to jedno wielkie gów.... gorsze chyba od narkotyków. Czuje ze przez ten lek zmienila sie moja osobowosc, mam leki , zmiany nastrojów. Leku nie biore juz od roku i te objawy nadal pozostaly. Wie ktos jak temu zaradzic?? Pozdrawiam Cie Trzymaj sie...
~robert napisał:
10-03-2009 00:30
powinnas szukac pomocy
nikt nie jest w stanie walczyc sam z ta choroba
podzielam twoje odczucia, sam choruje na nerwice od ponad 4,5 roku-jest ona najprawdopodobniej nastepstwem depresji na ktora chorowalem wczesnej przez jeszcze o wiele dluzszy okres
moglbym pisac na ten temat bardzo duzo ale tu to nie ma wiekszego sensu
moja prywatna rada-SPROBUJ ISC DO LEKARZ I POROZMAWIAJ O TYM Z KIMS ZAUFANYM
~qqqqqq napisał:
10-03-2009 07:47
witam ja mam ten problem już od 7 lat,początkowo leczyłam się u psychologa i po2 latach żyłam normalnie ale po urodzeniu 2 dziecka znowu mnie ta wstrętna choroba dopadła.Chodzę do psychologa na terapię od 6 mc-y a do psychiatry ponownie od jakiegoś roku ponieważ mam połączoną terapię z tabletkami i wierzcie mi że jest lepiej a raz gorzej.Ja mam lęk nawet wtedy gdy jest zmiana ciśnienia i boli mnie głowa to wtedy zaczyna mnie ściskać w żołądku i mdlić a to wszystko przez tą beznadziejną nerwicę. Pozdrawiam
~nerw24 napisał:
11-10-2009 21:37
u siebie zauważyłam identyczne objawy. wszystko mnie stresuje.wyszukuję w sobie choroby,liczę przedmioty, mam lęki przed ludzmi- pewnie dlatego do tej pory nie poszłam do lekarza...Jestem świadoma tego co wyczyniam moje napady płaczu, a raz smiechu jednaknie umiem tego powstrzymać. Wiem też że sama sobie nie poradzę.aletak cięzko jest się zmusić jak człowiek boi sięz domu wyjść.A w dodatku u mnie jest jeszcze to że partner nie bardzo mnie wspiera, mozegdybym w pełni czuła jego pomoc i akceptację to by pomogło?Pozdrawiam
~benia napisał:
17-10-2009 00:35
Nie zwlekaj.Idz do lekarza.Nie masz się czego wstydzić.na tą chorobę cierpi prawie każdy.tylko nie każdy się do niej przyznaje.owszem,mozesz stawić czoła sama chorobie,ale to będzie duzo trudniejsze.istnieją teraz leki nieuzależniające,które odwrócą Twoją uwagę od złych i smutnych myśli.ale jeśli Ty sama nie włożysz dużo wysiłku w to żeby stawic czoła tej chorobie to lekarz też nie sprawi cudu.ja też walczyłam z tą chorobą.nie mogę powiedzieć że jestem całkiem juz zdrowa,ale nie łykam już tabletek,nie mam fobi(co nie znaczy że się niczego nie boję)i żyję normalnie.Pracuję,zajmuje się domem,dziećmi,mam pieska który też mi pomógł w leczeniu.Głowa do góry.Bądz silna.Życie dopiero przed Tobą.nie poddawaj się.ja sobie zawsze powtarzałam"co cię nie zabije to cię wzmocni"i to motto powtarzam do dziś.gg6229979
~... napisał:
28-02-2010 19:51
Witam...u mnie jest troche inaczej..w wieku 5 lat straciłam ojca a potem w wieku 8 mame..jestem jedynaczką.To od śmierci mamy zaczęłam miec lęki,strach że sobie w niczym nie poradzę,że jestem sama..cały czas się wszystkiego boje..w chwili obecnej studiuje dziennie na 3 roku i naprawde..wyjście z domu,rozmowa z ludzmi czy pójście do urzędu to dla mnie jedna wielka zmora..bardzo mnie to męczy,bo czuje się taka słaba i samotna,tak naprawde to nie mam w nikim wsparcia,sama musze przez to przechodzic i nie raz miałam myśli samobójcze..Fakt,chodziłam do lekarza i brałam tabletki ale bardzo mnie zamulały i przestałam je brac,czasem próbuje się czymś zając na siłe..ale to i tak nie pomogę...teraz pisze prace dyplomową i może to śmieszne..ale boję się jej pisac,boję się chodzic na wykłady,boje się przy wszystkich wypowiedziec się na dany temat i boję się nawet...odczytac e-maila itd..naprawde moję lęi są silniejsze ode mnie..
~... napisał:
28-02-2010 19:56
Witam...u mnie jest troche inaczej..w wieku 5 lat straciłam ojca a potem w wieku 8 mame..jestem jedynaczką.To od śmierci mamy zaczęłam miec lęki,strach że sobie w niczym nie poradzę,że jestem sama..cały czas się wszystkiego boje..w chwili obecnej studiuje dziennie na 3 roku i naprawde..wyjście z domu,rozmowa z ludzmi czy pójście do urzędu to dla mnie jedna wielka zmora..bardzo mnie to męczy,bo czuje się taka słaba i samotna,tak naprawde to nie mam w nikim wsparcia,sama musze przez to przechodzic i nie raz miałam myśli samobójcze..Fakt,chodziłam do lekarza i brałam tabletki ale bardzo mnie zamulały i przestałam je brac,czasem próbuje się czymś zając na siłe..ale to i tak nie pomogę...teraz pisze prace dyplomową i może to śmieszne..ale boję się jej pisac,boję się chodzic na wykłady,boje się przy wszystkich wypowiedziec się na dany temat i boję się nawet...odczytac e-maila itd..naprawde moję lęi są silniejsze ode mnie..
~ANIA napisał:
02-03-2010 05:14
Witam mnie tez niestety dopadla ta okropna choroba ktora mnie przesladuje pare ladnych lat .i prubowalam lekarzy kturzy ciagneli niezla kase a w sumie ruznicy nie widzialam ,pewnego dnia moja kolezanka namowila mnie do czytania ksiazki pt;,,Potega Podswiadomosci '' troszke pomogla a moze raczej bardziej uspokajala Ale co mi najbardziej pomoglo to MSZA SW EGZORCYSTYCZNA nie jestem zadna opetana przez djabla raczej przez lek i strach !!!!! kiedy podchodzilam do blogoslawienstw na koniec wszystkich ceremoni myslalam ze serce mi wyskoczy w gardle cos cholernie zaczelo mnie dusic i na dodatek przewinelo mi sie tysiace mysli na minute czy ja przezyje czy bede lezec jak niekture osoby w ktore Duch sw w nich wstepuje oczyszcz .Powiem tyle kiedy dostalam blogoslawienstwo wszystko mi przeszlo szlam do lawki i nie wiedzialam co sie stalo bylam spokojna czego dawno juz nie czulam .Dzisiaj wiem ze jedyne moje lekarstwo to WIARA
~ovca napisał:
07-03-2010 18:30
Ze mną zaczęło sie coś dziać od grudnia 2009r.- myślałam że to było związane z sesja egzzaminacyjn. Sesję zdałam miałam tylko jedną poprawkę i wtedy ogarnęła mnie wielka panika. Poszłam do psychologa żeby mi coś doradził ale mi to nie pomogło. Egzamin zdałam ale lęk pozostał. Ostatnio się nawet nasiliły napady lęku. Doszło nawet do utraty przytomności podczas jednego z napadu. Teraz mam L4 od lekarza psychiatry i lakarstwa które maja zacząć działać po kilku tygodniach, a ja chciałabym żeby one podziałały od razu. Zmieniłam się, jestem bardziej niecierpliwa. Chcę to zmienić ale nie mam siły w sobie. Proszę o radę. Pomóżcie mi.
~rudaaa napisał:
12-03-2010 14:45
Witam,mam nerwicę od 7 lat.DO dzis dzien bralam leki psychotropowe,ktore rzekomo mialy mnie wyleczyc po roku gdyz jak zauwazylam ze cos jest ze mna nie tak-odrazu doradzilam sie bliskiej mi osoby i wybralam sie do psychiatry.Moje zycie to jeden wielki koszmar do grobowej deski-rece mi sie trzesa na sama mysl o wyjsciu z domu,nogi uginaja,serce bije jak szalone...Czy mam kolezanki? A PO CO..aby patrzyly na to jak sie staczam...ilez to juz ludzi komentowalo po cichu ze jestem jakas dziwna,rozkojarzona..nieraz jak wejde w tlum to z tego leku ledwo ludzi widze..nie wierze w wyleczenie..leki,terapie itp,itd pomagaja tylko zlagodzic objawy-nie wyleczyc...ale zyje sie dalej.pozdrawiam.
~zrozpaczona napisał:
16-03-2010 10:33
...a ja mam to juz 20 lat , raz jest lepiej raz gorzej , obecnie jestem na tym etapie że znowu boje sie wyjść z domu, jak wyjde to dostaje ataku paniki , koszmar jakiś to juz nie przejdzie...
~zośka napisał:
07-04-2010 12:16
nerwice mam od 5 lat może i wcześniej tylko nie zdiagnozowaną .Próbuje się ratować jak mogę ale to idzie topornie koleżanki miałam ale gdy się lepiej poczuły to mają mnie za przeproszeniem w d..... twierdzą że jestem głupia mam co jeść ,dom , męża i czego jeszcze chcieć więcej,ale nie mam tej radości wewnętrznej .Martwię się wszystkim nie mogę oglądać telewizji bo później to wszystko przeżywam.Jest tego więcej ale nie mam siły pisać.... poradzcie
~Zuzia 28 napisał:
09-04-2010 22:04
Czesc myslalam ze jestem sama z tym problemem a jednak nie,teraz bedzie mial mnie kto zrozumiec.5 lat bralam narkotyki,bylam na odwyku ale nie dalam tam rady za duzo ludzi dopadl mnie lek perzd nimi,bylam bardzo w zlym stanie pare razy planowalam samobujstwo ale nie doszlo do tego bo cos mi muwilo w srodku ze dam rade i faktycznie tak sie stalo trafilam do psyhiatryka szpitala tam czulam sie dobrze leki i ludzie z gorszymi chorobami nie czulam sie sama,wyszlam z tamtad zdrowsza,po jakim czasie zaszlam w ciaze i chormony jeszcze bardzie wyleczyly moja chorobe z leku przed ludzmi.Od 3 lat zyje w abstynencji bylo ciezko ale dalam rade bo wieze ze jestem silna i wy tez jestescie tacy dacie rade uwiezcie w to nie odrazu sa skutki ale po malym kroczku.Tez jeszce nie jestem z tego do konca wyleczona ciagl esie lecze ale wieze i znalazlam w sobie sile ze dam rade bo muj syn jest tego wart ajest przeslodki i mam dla kogo osiagac sukces wlasnie polecialy mi lzy.Terz czesto placze i jeszcze moja dusza nie jest tak rozbawiona jak kiedys kiedy nie bralam.Tak boje sie jeszcze ludzi ale jest wiecej tych milych dni teraz akurat mam ten zly okres i jak sobie radze rozmawiam o tym z mama i staram sie nawet sztucznie ale z usmiechem bo wiem ze za chwile poczuje sie troszke lepiej wiara i jeszce raz wiara i cel w zyciu.My taz mamy byc prawo szcesliwi jestesmy wszyscy tacy sami,kazdy ma swoje wady.Jak dostaje tego leku to w zoladku robi mi sie goraca ze az plonie przeszywa moje cale cialo ,poliki robia sie czerwone jak wypieki a oczy to mam wrazenie ze mi wychodza ale tylko tak mi sie wydaje bo tak mi muwi muj mozg bo to weszlo mi w nawyk wiem ze nawyk trudno zlikwidowac ale mozna zmienic myslenie na pozytywne ktore z czasem tez wejdzie w nawyk i to minie.Przypomnijcie sobie jacy byliscie przed tym myslcie o tych dobrych chwilach ,nawet jak czasami nie wychodzi wyplaczcie sie i dalej myslcie o milych chwilach o przyszloscie co bedziecie robic za 2 lub5 lat kim chcecie byc jacy chcecie byc miejcie cel a bedzie wam z czasem lepiej uwierzcie i glowa do gory zycze wam zdrowia ,radosci ,spokoju ducha i wszystkiego co najlepsze bo na to zaslugujecie i sobie tez tego zycze :-)))))Pozdrawiam