A ja mam nerwice nie lecze sie bo nikt o tym nie wiem sama dokladnie nie wiem czy to jest nerwica a moze shizofremia? Boje sie wychodzic z domu (chociaz wychodze ale tylko wieczorem), bo boje sie ludzi. Przestalam chodzic do szkoly i nie pracuje bo nie daje rady. Siedze w domu juz 3 rok i dalej boje sie cos z tym zrobic, myslalam ze moze rodzice mnie wysla do psychologa,jednak oni mysla ze jestem gowniara ktora pojeb**a szkole bo jej sie nie chcialo uczyc(a swoja droga nigdy nie mialam problemow w szkole) i ze nie pracuje poniewaz jestem leniwa :|. Nie umiem powiedziec im sama o mojej ///chorobie? bo nigdy w sumie z nimi nie rozmawialam na powaznie. Chcialam sie kilka razy zabic ale bardziej zalezalo mi zeby wygladalo to na wypadek a nie samobojstwo poniewaz nie chcialam zeby ktokolwiek sie obwinial za moja smierc. No i co ? Mam prawie 21 lat zycie do dupy i nie wiem co robic. Jedynie pisac na jakims forum z nadzieja ze ktos wogole na to odpisze ;/
~też znerwicowana napisał:
07-02-2009 20:50
hej,dziewczyno,jesteś świadoma,że jest coś nie tak,więc to już dużo,
zrób następny krok i porozmawiaj z kimś-rodzicami,lekarzem,siostrą...
jesteś na początku życia,jeszcze wiele możesz zmienić, ale to zależy od Ciebie
~psycha xxx napisał:
24-02-2009 18:59
Witam,ja mam tez podobny problem mam 30 lat,od jakiś 6 lat przeżywam koszmar. kiedyś miałem inne życie ,bylem zadowolony uśmiechnięty i pełen wigoru,chodziłem na imprezy pełno znajomych ,palenie trawki i inne narki też się zdarzały.I nagle wszystko się zmieniło zacząłem mieć jakieś urojenia ,koszmary strach przed ludźmi pierwsze myśli to ze jest to spowodowane dragami . ale nawet jak przestałem palić i 0 dragów to nie było żadnej poprawy . Zacząłem chodzić do psychiatry co dało mi tylko zwolnienie z pracy na spory czas ,po jakimś 1,5 roku leczenia bardzo małe efekty ,lekarz stwierdził ze to prawdopodobnie schizofrenia.
Leczenie polegało na zapisywaniu rożnych leków np Luxeta, Olzapin itp. no i rozmowa jakie sa zmiany po lekach i jakie mam nastawienie do życia (było to leczenie na kasę chorych bo na prywatne nie było mnie stać) jakoś to mi nie pomagało tylko czułem się jak ogłupiony po tych lekach i ospały. no i oczywiście nie zdolny do pracy bo bałem się do niej iść , w domu czułem sie w miarę spokojny nieraz jakieś koszmary ale nie było tak źle ,gorzej było jak miałem się z kimś spotkać albo iść gdzieś do znajomych to już była jazda , miałem uczucia jak bym był z innej planety ,czasem nie wiem jak to w ogóle można opisać,normalnie koszmar ,nawet z jedzeniem gdzieś w miejscu gdzie było więcej ludzi miałem problemy bo czułem taki lek ze ręce odmawiały posłuszeństwa ,podobnie było gdzieś w urzędach jak miałem z kimś rozmawiać to bałem sie ze sie nie wysłowię a przy podpisywaniu albo wypełnianiu czegoś to ręce mi latały nawet nie mogłem się podpisać,masakra ..Pomogła mi dużo moja dziewczyna wspierając mnie psychicznie i w życiu,nie jesteśmy już razem do czego się przyczyniła też moja choroba. wracając dalej do mojej historii życiowej poszukałem prace bo z czegoś trzeba żyć a poprzednia wiadomo zwolnili mnie po takim długim chorobowym,jakoś sie przełamałem do chodzenia do pracy nie było mi łatwo ale miałem wsparcie dziewczyny i praca była super .Przestałem chodzić do psychiatry i brać leki jakos dawałem rade choć nie było to takie łatwe lęki były cały czas . w życiu prywatnym zaczęły się problemy bo nie chciałem za bardzo chodzić na imprezy ani spotkania bo czułem się odosobniony od ludzi i właśnie wtedy straciłem kobietę i krótko po tym prace bo nie dawałem rady psychicznie .Jestem sam ok roku pracuje u znajomego ale znowu jest coraz gorzej ,mam takie leki zawsze jak gdzieś wchodzę coś załatwić ze mam ochotę się wycofać ,nawet w sklepie czy jak kogoś spotkam to tez czuje się jakiś zakompleksiony małomówny ,nie mogę znieść już tego ,jak jestem sam to potrafię zrobić wszystko a jak gdzieś jadę w otoczenie ludzi to normalnie czuje się jak paralityk i to w strachu.
Myśli mam tak napływające ze czasami nie daje rady z nimi i jak tu żyć nie mam sił.
~ona napisał:
04-03-2009 15:02
psych xxx mysle ze mamy ten sam problem :( zawsze bylam dusza towarzystwa - zawsze usmiechnieta , lubiłam spotykac sie z ludzmi nie wazne gdzie, lubiłam wogole poznawac nowych ludzi, zawsze jak ktos byl smutny to przychodzil do mnie i go pocieszalam, a na prywatkach zawsze sie dobrze bawilam. A teraz ? NIC. Procz tego ze siedze w domu i wychodze tylko wtedy jak sie juz zrobi ciemno (bojac sie oczywiscie ze spotkam jakis znajomych i bede musiala z nimi porozmawiac). Czasem chodze na imprezy ale wczesniej musze sie dobrze spic zeby nie myslec o strachu i gdy wiem ze w tym miejscu nie ejst zbyt jasno :| Nie chodzi o to ze jakos zle wygladam, tylko o to ze strasznie boje sie ludzi. Najgorsze jest to ze nie potrafie o tym nikomu powiedziec....poprostu nie potrafie. Mam przyjaciela ktoremu powiedzialam ze mam problem ale nie moglam sie przelamac zeby powiedziec jaki. Zreszta on mi powiedzial ze jak taka osoba jak ja moze miec z czyms problem - nie jestem niepelnosprawna i podobam sie facetom. On moze sobie z tego nie zdawac sprawy bo juz sie dlugo znamy i wie jaka bylam przed ta choroba. Mysli ze sie nie zmienialm od tamtej pory bo ukrywam to przed kazdym ze ze mna jest cos nie tak. A co do nauki to probowalam powrotu do szkoly. Dyrektor przyjal mnie od razu bo mialam poparcie nauczycieli. Powtarzalam 3 klase szkoly sredniej jednak po 1 polroczu nie dalam rady dalej chodzic do szkoly, chociaz przyznam ze radzilam sobie super. Jedynie na lekcjach nie moglam usiedziec bo czulam ze kazdy na mnie patrzy, czulam ze brakuje mi powietrza. Nie wiem jak to bedzie dlaej ale jesli znajde wyjscie z mojej sytuacji to napewno napisze co bedzie dalej, ale watpie zeby cokolwiek sie w moim zyciu zmienilo :( Dziekuje ze odpisaliscie :*:*teraz wiem ze przynajmniej nie jestem jakims wyrzutkiem, ze nie tylko ja mam takie problemy :(
Trzymajcie sie jakos ! Ja tez sprobuje :(
~psychaxxx napisał:
09-03-2009 01:11
ona
możne byśmy pogadali prywatnie?Daj znać Pozdrawiam ...
~ona napisał:
15-03-2009 22:40
nie ma sprawy tez o tym myslalam przynajmniej mialabym z kim o tym porozmawiac, z kims...kto mnie zrozumie :(
~ona napisał:
18-03-2009 18:43
jakbys mogl to napisz do mnie na gg na ten nr 10937149
~porażka... napisał:
05-05-2009 20:55
psycha xxx ja tez mam może nie identyczny ale bardzo podobny problem:( bardzo by mi zależało żeby z toba jakoś pogadać, może gg...
~zielonooka napisał:
06-07-2009 19:00
Mój problem jest podobny.
Kurczę,miałam "fajną"
przyjaciółkę którą straciłam.
Widocznie wyczuwała że ze mną
jest coś nie tak.
Poza tym mam tylko rodziców,
im mogę się czasem wyżalić,
choć im się wydaje że wmawiam sobie chorobę.
Chodziłam do szkoły
ale nie potrafiłam się wyrobić
na czas...tzw.wstać,oraz z nauką,choć oceny miałam niezłe. Wszystko to prysnęło,było zbyt piękne by mogło być prawdziwe,bo to była fantastyczna uczelnia.Wszystko to przez pojeb*** długotrały stres.Masakra.
Wiem ,że podobam się mężczyzną.
Poza tym rozmawiając z płcią
przeciwną odczuwam lęk,pocą mi się ręce itp.
Jestem w dalszym ciągu
na "zakręcie"i wciąż nie wiem co zrobić.Bardzo chciałabym
aby ten koszmar się wreszcie skończył...
~ona napisał:
22-07-2009 18:18
zielonooka najlepiej jakbys poszla do psychologa czy psychiatry i zeby Ci przypisali jakies tabletki bo rozmowa wogole nie pomaga :P
Mi ospobiscie zaczol troszke pomagac lek o nazwie "Spamilan" ale ejsczze nie wiem jak dlugo mi bedzie pomagal :( Ale wydaje mi sie ze to jedyne wyjscie . No podobno jesczze dzialaja terapie grupowe ale nie ejstem pewna czy ktos z takimi problemami przelamalby sei na taka teraopie...
~ona napisał:
22-07-2009 18:19
P.S. sory za bledy ale szybko pisalam :P
~ona napisał:
31-01-2010 18:18
przelamalam sie w koncu i poszlam do psychologa i psychiatry (dowiedzialam sie ze to fobia spoleczna). juz mniej obawiam sie kolejnej wizyty bo oboje sa milymi ludzmi i naprawde potrafia rozmawiac z osoba ktora ma fobie i oby wiecej bylo takich lekazy :)
~Rybnik napisał:
14-03-2010 22:36
Ona i co terapia pomaga.
Jakies leki bierzesz.
Moze w koncy ja sie wybiore 7lat to juz za dlugo
~ona napisał:
31-03-2010 19:37
Wybierz sie tez bo sie oplaca :P co prawda leki od razu nie pomagaja i nie w 100% ale jest lepiej i to jest wazne :)
~ona napisał:
07-02-2009 17:34
A ja mam nerwice nie lecze sie bo nikt o tym nie wiem sama dokladnie nie wiem czy to jest nerwica a moze shizofremia? Boje sie wychodzic z domu (chociaz wychodze ale tylko wieczorem), bo boje sie ludzi. Przestalam chodzic do szkoly i nie pracuje bo nie daje rady. Siedze w domu juz 3 rok i dalej boje sie cos z tym zrobic, myslalam ze moze rodzice mnie wysla do psychologa,jednak oni mysla ze jestem gowniara ktora pojeb**a szkole bo jej sie nie chcialo uczyc(a swoja droga nigdy nie mialam problemow w szkole) i ze nie pracuje poniewaz jestem leniwa :|. Nie umiem powiedziec im sama o mojej ///chorobie? bo nigdy w sumie z nimi nie rozmawialam na powaznie. Chcialam sie kilka razy zabic ale bardziej zalezalo mi zeby wygladalo to na wypadek a nie samobojstwo poniewaz nie chcialam zeby ktokolwiek sie obwinial za moja smierc. No i co ? Mam prawie 21 lat zycie do dupy i nie wiem co robic. Jedynie pisac na jakims forum z nadzieja ze ktos wogole na to odpisze ;/
~też znerwicowana napisał:
07-02-2009 20:50
hej,dziewczyno,jesteś świadoma,że jest coś nie tak,więc to już dużo,
zrób następny krok i porozmawiaj z kimś-rodzicami,lekarzem,siostrą...
jesteś na początku życia,jeszcze wiele możesz zmienić, ale to zależy od Ciebie
~psycha xxx napisał:
24-02-2009 18:59
Witam,ja mam tez podobny problem mam 30 lat,od jakiś 6 lat przeżywam koszmar. kiedyś miałem inne życie ,bylem zadowolony uśmiechnięty i pełen wigoru,chodziłem na imprezy pełno znajomych ,palenie trawki i inne narki też się zdarzały.I nagle wszystko się zmieniło zacząłem mieć jakieś urojenia ,koszmary strach przed ludźmi pierwsze myśli to ze jest to spowodowane dragami . ale nawet jak przestałem palić i 0 dragów to nie było żadnej poprawy . Zacząłem chodzić do psychiatry co dało mi tylko zwolnienie z pracy na spory czas ,po jakimś 1,5 roku leczenia bardzo małe efekty ,lekarz stwierdził ze to prawdopodobnie schizofrenia.
Leczenie polegało na zapisywaniu rożnych leków np Luxeta, Olzapin itp. no i rozmowa jakie sa zmiany po lekach i jakie mam nastawienie do życia (było to leczenie na kasę chorych bo na prywatne nie było mnie stać) jakoś to mi nie pomagało tylko czułem się jak ogłupiony po tych lekach i ospały. no i oczywiście nie zdolny do pracy bo bałem się do niej iść , w domu czułem sie w miarę spokojny nieraz jakieś koszmary ale nie było tak źle ,gorzej było jak miałem się z kimś spotkać albo iść gdzieś do znajomych to już była jazda , miałem uczucia jak bym był z innej planety ,czasem nie wiem jak to w ogóle można opisać,normalnie koszmar ,nawet z jedzeniem gdzieś w miejscu gdzie było więcej ludzi miałem problemy bo czułem taki lek ze ręce odmawiały posłuszeństwa ,podobnie było gdzieś w urzędach jak miałem z kimś rozmawiać to bałem sie ze sie nie wysłowię a przy podpisywaniu albo wypełnianiu czegoś to ręce mi latały nawet nie mogłem się podpisać,masakra ..Pomogła mi dużo moja dziewczyna wspierając mnie psychicznie i w życiu,nie jesteśmy już razem do czego się przyczyniła też moja choroba. wracając dalej do mojej historii życiowej poszukałem prace bo z czegoś trzeba żyć a poprzednia wiadomo zwolnili mnie po takim długim chorobowym,jakoś sie przełamałem do chodzenia do pracy nie było mi łatwo ale miałem wsparcie dziewczyny i praca była super .Przestałem chodzić do psychiatry i brać leki jakos dawałem rade choć nie było to takie łatwe lęki były cały czas . w życiu prywatnym zaczęły się problemy bo nie chciałem za bardzo chodzić na imprezy ani spotkania bo czułem się odosobniony od ludzi i właśnie wtedy straciłem kobietę i krótko po tym prace bo nie dawałem rady psychicznie .Jestem sam ok roku pracuje u znajomego ale znowu jest coraz gorzej ,mam takie leki zawsze jak gdzieś wchodzę coś załatwić ze mam ochotę się wycofać ,nawet w sklepie czy jak kogoś spotkam to tez czuje się jakiś zakompleksiony małomówny ,nie mogę znieść już tego ,jak jestem sam to potrafię zrobić wszystko a jak gdzieś jadę w otoczenie ludzi to normalnie czuje się jak paralityk i to w strachu.
Myśli mam tak napływające ze czasami nie daje rady z nimi i jak tu żyć nie mam sił.
~ona napisał:
04-03-2009 15:02
psych xxx mysle ze mamy ten sam problem :( zawsze bylam dusza towarzystwa - zawsze usmiechnieta , lubiłam spotykac sie z ludzmi nie wazne gdzie, lubiłam wogole poznawac nowych ludzi, zawsze jak ktos byl smutny to przychodzil do mnie i go pocieszalam, a na prywatkach zawsze sie dobrze bawilam. A teraz ? NIC. Procz tego ze siedze w domu i wychodze tylko wtedy jak sie juz zrobi ciemno (bojac sie oczywiscie ze spotkam jakis znajomych i bede musiala z nimi porozmawiac). Czasem chodze na imprezy ale wczesniej musze sie dobrze spic zeby nie myslec o strachu i gdy wiem ze w tym miejscu nie ejst zbyt jasno :| Nie chodzi o to ze jakos zle wygladam, tylko o to ze strasznie boje sie ludzi. Najgorsze jest to ze nie potrafie o tym nikomu powiedziec....poprostu nie potrafie. Mam przyjaciela ktoremu powiedzialam ze mam problem ale nie moglam sie przelamac zeby powiedziec jaki. Zreszta on mi powiedzial ze jak taka osoba jak ja moze miec z czyms problem - nie jestem niepelnosprawna i podobam sie facetom. On moze sobie z tego nie zdawac sprawy bo juz sie dlugo znamy i wie jaka bylam przed ta choroba. Mysli ze sie nie zmienialm od tamtej pory bo ukrywam to przed kazdym ze ze mna jest cos nie tak. A co do nauki to probowalam powrotu do szkoly. Dyrektor przyjal mnie od razu bo mialam poparcie nauczycieli. Powtarzalam 3 klase szkoly sredniej jednak po 1 polroczu nie dalam rady dalej chodzic do szkoly, chociaz przyznam ze radzilam sobie super. Jedynie na lekcjach nie moglam usiedziec bo czulam ze kazdy na mnie patrzy, czulam ze brakuje mi powietrza. Nie wiem jak to bedzie dlaej ale jesli znajde wyjscie z mojej sytuacji to napewno napisze co bedzie dalej, ale watpie zeby cokolwiek sie w moim zyciu zmienilo :( Dziekuje ze odpisaliscie :*:*teraz wiem ze przynajmniej nie jestem jakims wyrzutkiem, ze nie tylko ja mam takie problemy :(
Trzymajcie sie jakos ! Ja tez sprobuje :(
~psychaxxx napisał:
09-03-2009 01:11
ona
możne byśmy pogadali prywatnie?Daj znać Pozdrawiam ...
~ona napisał:
15-03-2009 22:40
nie ma sprawy tez o tym myslalam przynajmniej mialabym z kim o tym porozmawiac, z kims...kto mnie zrozumie :(
~ona napisał:
18-03-2009 18:43
jakbys mogl to napisz do mnie na gg na ten nr 10937149
~porażka... napisał:
05-05-2009 20:55
psycha xxx ja tez mam może nie identyczny ale bardzo podobny problem:( bardzo by mi zależało żeby z toba jakoś pogadać, może gg...
~zielonooka napisał:
06-07-2009 19:00
Mój problem jest podobny.
Kurczę,miałam "fajną"
przyjaciółkę którą straciłam.
Widocznie wyczuwała że ze mną
jest coś nie tak.
Poza tym mam tylko rodziców,
im mogę się czasem wyżalić,
choć im się wydaje że wmawiam sobie chorobę.
Chodziłam do szkoły
ale nie potrafiłam się wyrobić
na czas...tzw.wstać,oraz z nauką,choć oceny miałam niezłe. Wszystko to prysnęło,było zbyt piękne by mogło być prawdziwe,bo to była fantastyczna uczelnia.Wszystko to przez pojeb*** długotrały stres.Masakra.
Wiem ,że podobam się mężczyzną.
Poza tym rozmawiając z płcią
przeciwną odczuwam lęk,pocą mi się ręce itp.
Jestem w dalszym ciągu
na "zakręcie"i wciąż nie wiem co zrobić.Bardzo chciałabym
aby ten koszmar się wreszcie skończył...
~ona napisał:
22-07-2009 18:18
zielonooka najlepiej jakbys poszla do psychologa czy psychiatry i zeby Ci przypisali jakies tabletki bo rozmowa wogole nie pomaga :P
Mi ospobiscie zaczol troszke pomagac lek o nazwie "Spamilan" ale ejsczze nie wiem jak dlugo mi bedzie pomagal :( Ale wydaje mi sie ze to jedyne wyjscie . No podobno jesczze dzialaja terapie grupowe ale nie ejstem pewna czy ktos z takimi problemami przelamalby sei na taka teraopie...
~ona napisał:
22-07-2009 18:19
P.S. sory za bledy ale szybko pisalam :P
~ona napisał:
31-01-2010 18:18
przelamalam sie w koncu i poszlam do psychologa i psychiatry (dowiedzialam sie ze to fobia spoleczna). juz mniej obawiam sie kolejnej wizyty bo oboje sa milymi ludzmi i naprawde potrafia rozmawiac z osoba ktora ma fobie i oby wiecej bylo takich lekazy :)
~Rybnik napisał:
14-03-2010 22:36
Ona i co terapia pomaga.
Jakies leki bierzesz.
Moze w koncy ja sie wybiore 7lat to juz za dlugo
~ona napisał:
31-03-2010 19:37
Wybierz sie tez bo sie oplaca :P co prawda leki od razu nie pomagaja i nie w 100% ale jest lepiej i to jest wazne :)