Choroby

Znajdź chorobę:

Wybierz literę rozpoczynającą nazwę choroby:

Komentarze do: Nerwica natręctw

Ciągle nie ustępujące złe myśli

Przejdź do strony:

Odpowiedz

~lukasz20 napisał:

06-10-2009 18:16

Do nie dawna byłem normalnym, szczęśliwym, cieszącym się z życia chłopakiem... do czasu..
Od marca 2009 borykam się z bluźnierczymi myślami z którymi nie sposób sobie poradzic... walcze z nimi do dzisiaj. Przez ostatni tydzień było dobrze- jak przychodziły to szybko zajmowałem się czymś innym i ustępowały. Od kilku dni nie potrafię kompletnie sobie z nimi poradzic. Ciągle tylko przychodzą do mnie bluźniercze myśli obrażające Pana Boga, Pana Jezusa i Maryje, nie potrafię sobie z tym poradzic, im bardziej z tym walcze tym bardziej się nasilają. Nikt nie potrafi mnie zrozumiec, nie mam pracy, pieniedzy, nie mam na psychologa, na lekarstwa, zostałem jak zwykle sam z moimi problemami.
Do tego doszło, że sam już sam się bije po głowie, twarzy i krzycze na siebie jak kolejny raz przychodzi jakas bluźniercza mysl, czasami też rozmawiam ze sobą by je jakos zagłuszyc. Przez cały dzień mi towarzyszą praktycznie w każdej sytuacji. W Kościele nie potrafię się skupic, myśli przychodzą, próbowałem też modlic się, ale jest jeszcze gorzej... nie potrafię
pomodlic sie w myślach bo te zasrane myśli zaraz przychodzą i wszystko psują.
Jest mi ogromnie wstyd i smutno przed Panem Bogiem, że nie potrafię poradzic sobie z tym.
Nerwica natręctw niszczy mi życie. Nie potrafię normalnie porozmawiac z Panem Bogiem, nawet dobrze o Nim pomyślec. Obwiniam się za to wszystko. Czuje się całkowicie bezradny. Uwierzcie mi, że nigdy złego słowa bym nie powiedział o Panu Bogu i Jezusie.
Domyślam się, ze wszystko zaczęło się od tego jak mój świat zaczął się powoli walic...
mój najlepszy ?przyjaciel? mnie olał dla dziewczyny, a drugi dla innych "kolegów"
Na deser moja dziewczyna zostawiła mnie dla swojego byłego chłopaka, który ją wczesniej zostawil.... Nic mi się w życiu nie układa. Później ciężki wypadek samochodowy- przegrana sprawa w sądzie i kara grzywny i wyrok który do dzisiaj spłacam, zostałem wrobiony- ten wypadek to nie była moja wina, ale mniejsza z tym. Od ponad 3 miesięcy szukam intenstywnie pracy, z poprzedniej musiałem odejśc bo firma i cały zakład cały czas stał razem ze wszystkimi maszynami. Znalazłem pracę w tamtym miesiącu na magazynie, pracowałem ciężko w pocie czoła codziennie, dźwiganie i wykładanie palet (po 30 palet dziennie cały czas) Musiałem się zwolnic bo po wypadku miałem złamaną miednice i nie mogłem już dźwigac. Oszukali mnie, zwyzywali i nie wypłacili ani grosza- podpisalem umowe o dzieło. Szukam dalej pracy... z mizernym skutkiem wszędzie tylko słyszę że nie mam stażu i doświadczenia byłem już na 30 rozmowach z których zawsze to samo wynika, jestem po średniej szkole i maturze. Własna matka mnie nie rozumie, ciągle się kłócimy o to że nie mam pracy, klepiemy biedę, a myśli do mnie cały czas wracają. Przeklinam je, nie mam już siły ani pomysłu. Nie mam ochoty już życ w tym toksycznym i chorym świecie gdzie człowiek zawsze człowiekowi wilkiem i gdzie nie ma i nie było i nie będzie żadnej sprawiedliwosci i zawsze dobrzy ludzie maja pod gore ze wszystkim. Nie potrafię sobie poradzic, jestem kompletnie sam ze wszystkimi problemami. Nie mam z kim o tym porozmawiac, matka mnie nie rozumie inni tak samo, nie wiem kompletnie co już robic.
Nikt kto nie doświadczył nerwicy natrectw nie zjade sobie sprawy jaka to jest uciążliwa choroba i jak zatruwa nam wszystkim życie. Prosze o pomoc, sam już nie dam rady sobie pomóc bez czyjeś pomocy- wszystkie metody zawiodły, lub działały na krótko.

~xxxxx napisał:

07-10-2009 23:05

rozmawialam na temat bluznierczych natretnych mysli z ksiedzem - powiedzial mi NIE PRZEJMUJ SIE NIMI! ONE NIE SA TWOJE NIE WYPLYWAJA Z TWOJEGO SERCA, NIE WYPLYWAJA OD CIEBIE WIEC SIE NIMI NIE PRZEJMUJ!PAN BOG WIE ZE TY ICH NIE CHCESZ I ZE TO CHOROBA SPRAWIA ZE SA W TWOJEJ GLOWIE! widzisz im bardziej chcesz sie ich pozbyc tym one bardziej nachodza.. ten ksiadz powiedzial mi tez ze te mysli sa jak sprezyna im bardziej chcesz je wyrzucic pozbyc sie ich to one jak nagieta sprezyna znowu powroca.. ! Ksiadz powiedzial mi zebym sie tymi myslami nie przejmowala chocby byly najgorsze, zebym poprostu sie nimi nie przejmowala.. nawet jesli beda podczas modlitwy, w kosciele, oraz codziennych czynnociach bo one nie wyplywaja ode mnie i wskazal mi zebym rano ofiaowala te mysli Panu Jezusowi.. i zebym nie zwracala na te mysli zadnej uwagi.. pomoglo ;)

~Ceres napisał:

07-10-2009 23:08

Ja Cię rozumiem doskonale,bo mam bardzo podobny problem, co prawda nie mam żadnych bluźnierczych myśli, ale inne, które ciągle mnie atakują, czasem jestem totalnie zadręczona, a może bardzo często, złe myśli mnie atakują, ja je muszę odpędzać.
Nie wiem czy Ty też musisz odpędzać myśl, które Cię dręczą, ale powiem Ci jedno, z tego co czytałam, nie ma innej drogi wyleczenia niż olewanie, ignorowanie złych myśli. Kiedy pomyśli Ci się coś okropnego zawsze pamiętaj o tym, że Ty wcale nie chciałeś tego pomyśleć, więc się nie obwiniaj.
Jest bardzo trudno olać te myśli, ale mi się czasem udaje, i wtedy z każdą chwilą jest łatwiej. Jestem pewna, że Pan Bóg nie wini Cię za coś, co przychodzi Ci do głowy wbrew twojej woli !!!
Po prostu olej te myśli, a one z czasem będą cię dręczyć coraz mniej. (Wiem, że to jest bardzo trudne). A jeśli dalej nie będziesz mógł przestać idź lepiej do lekarza, bo po co się męczyć.

~KK napisał:

07-10-2009 23:53

BÓG CIE KOCHA!! TO NIE SĄ TWOJE MYŚLI I ON O TYM WIE! NIE MUSISZ MIEC WYRZUTÓW SUMIENIA BO NIE MASZ WPŁYWU NA NATARCZYWE BLUŻNIERSTWA. TY JESTES DOBRYM CZŁOWIEKIEM. MUSISZ UWIERZYC W SIEBIE BO INACZEJ NIE ZNAJDZIESZ PRACY. MUSISZ SIE MODLIC I SZUKAC POMOCY U LEKARZA RODZINNEGO. ON POWINIEN SKIEROWAC CIE DALEJ. POMODLE SIE ZA CIEBIE..

~lukasz20 napisał:

08-10-2009 08:07

Dziękuje Wam za pomoc. To nie jest tak, że ciągle użalam się nad sobą. Te myśli, nerwica a także wiele nieprzyjemnych sytuacji które naraz pojawiły się w moim życiu. Musiałem gdzieś o tym napisac. Szukałem już pomocy u specjalisty, kilka psychologów odpisało, będę dzisiaj dzwonił w sprawie rozmowy w cztery oczy, muszę komuś o tym powiedziec wprost żeby było mi lepiej. Normalnie nie mam z kim o tym porozmawiac i tłumie to w sobie cały czas. Pomogło mi również napisanie o mojej nerwicy tutaj- dziękuje jeszcze raz za odpowiedzi. Postaram się ignorowac te myśli, ale jeśli jestem już w Kościele lub modle się, odmawiam Litanie lub inne modlitwy to od razu pojawiają się te myśli. Tak jak mówię, musze isc do spowiedzi (do tej pory obawiałem się że Ksiądz mnie potępi i nie da rozgrzeszenia) bo dawno nie byłem i za te natręctwa, chcę również pójsc w tym tygodniu do psychoterapeuty bo sam nie dam rady. Chciałbym również pomóc w przyszłości tym którzy sami borykają się całymi dniami ze swoją nerwicą i ze soimi myślami. Byc dalej normalnym gościem jak inni z marzeniami, chrześcijaninem praktykującym. Teraz to już nie będzie walka jak do tej pory (z wiatrakami) pomagało przez jakiś czas też wymawianie zdania Jeb***y Szatan kusiciel, ale tylko na chwile, postaram się teraz tylko to olewac. Będzie to bardzo trudne, najtrudniej pozbyc sie tych złych myśli, ale musze to zrobic by móc normalnie funkcjonowac, a nie byc ciagle przybitym jak kolejna myśl niszczy Ci relacje z Panem Bogiem.
Pozdrawiam Was wszystkich.

~Agnieszka napisał:

09-10-2009 20:03

Drogi Łukaszu!
Masz rację, że ktoś, kto nie cierpi na nerwicę natręctw, nie może powiedzieć: 'dobrze cię rozumiem'. Jednak będę się za Ciebie modlić, w ten sposób jedynie mogę Ci pomóc. Pamiętaj, że Jezus Cię kocha! Bardzo Cię kocha i czeka na Ciebie w Komunii świętej! Ktoś dobrze napisał, abyś codziennie oddawał swoje cierpienia właśnie Chrystusowi, np takimi prostymi słowami: 'Panie złe myśli nie dają mi cieszyć się Tobą, pomóż nieść mi swój krzyż cierpień'. Nawet, gdy zostawi Cię rodzina, czy przyjaciele, Bóg NIGDY Cię nie opuści! Postaraj się miłować siebie, wrazm ze swoimi słabościami, które Mu oddawaj. Postaraj się miłować siebie tak, jak On sam Cie umiłował!
Podaję Ci jeszcze modlitwę, którą polecam Ci codziennie odmawiać:
Modlitwa osoby cierpiącej na nerwicę natręctw

Obsesje mogą wyczerpać nas fizycznie i wysuszyć emocjonalnie. Mogą też wystawiać na ciężką próbę cierpliwość tych, którzy żyją z nami na co dzień. Prośmy Boga, aby wyzwolił nas od naszych wewnętrznych przymusów i nauczył nas znajdować w Nim odpoczynek.

Panie, Ewangelie mówią, ze Ty uwalniałeś różnych ludzi z niewoli choroby. Składam u Twych stóp wszystkie moje niedostatki, które tak często prowadzą mnie do braku umiaru. Męczą mnie moje obsesje, wewnętrzne przymusy, które czasami wbijają klin pomiędzy mnie i tych, których kocham. Już samo to, że potrafię przyznać się do tej mojej słabości, jest darem, który pochodzi od Ciebie. Ucz mnie odrzucać wszystko, co nie jest mi w życiu potrzebne. Uwolnij mnie od myślenia o nieistotnych sprawach. Trzymaj mnie z daleka od nawyków, które burzą mój spokój i rujnują moje relacje z ludźmi. Zachowaj mnie od projektowania moich obsesji na innych. Wyzwól mnie z perfekcjonizmu i chęci robienia wszystkiego. Wniknij w moje potrzeby. Pozwól mi się zatrzymać i w Tobie uznać Boga (por. Ps 46, 11). Ty tu dowodzisz, ja nie muszę sprawować nad wszystkim kontroli. Połóż na mnie swoje uzdrawiające ręce i uwolnij mnie z niewoli moich obsesji. Daj mi pokój, który tylko Ty możesz dać. Amen.

~lukasz20 napisał:

15-10-2009 19:02

Dziękuje Agnieszko za pomoc. Za wszystkie odpowiedzi w sprawie mojej nerwicy bardzo dziękuje. Pozwólcie że wydrukuje sobie je i zawsze kiedy przyjdzie kryzys przeczytam wszystkie te Wasze dobre rady, które mi bardzo pomagają przetrwac ten trudny dla mnie czas (mój bałagan w głowie). Przez kilka dni był spokój, każdą taką myśl olewałem i odchodziła w niepamięc.
Wczoraj znowu do mnie powróciły a ja popełniam błędy, bo znowu z nimi walcze, a one przychodzą z potrojoną siłą a ja tylko się coraz bardziej tym zadręczam. Postaram się jeszcze raz olac te myśli i traktowac to jako choroba. Będzie ciężko ale musimy wszyscy dac radę i pokonac ten defekt.

~polonus napisał:

02-11-2009 15:52

Mam ten sam problem od wielu lat. Nigdy nikomu o tym nie mowilem bo myslalem ze tylko ja jestem tym dotkniety.

~MAREK napisał:

06-11-2009 20:03

MIAŁEM TEN SAM PROBLEM I POMÓGŁ MI BRUNO GRENING WYSTARCZY ŻE SIĘ POMODLISZ Z CAŁEGO SERCA DO NIEGO I POPROSISZ GO O POMOC A ZOSTANIE ONA UDZIELONA -LUDZIE ZACZNIJCIE SIĘ W KOŃCU MODLIĆ I CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA.

~pawelllllllll napisał:

11-01-2010 18:42

A jak to jest że się nie che tych myśli które mnie nachądza, ale w oewnym momencie myśle nad nimi, i dopada mnie wątpliwość że mogły wyjść odemnie. Ale ja ich naprawde nie chce wgłębi serca.

~kasia napisał:

12-01-2010 15:37

drogi pawle to jest własnie rozumowanie osoby chorej na nerwice natrectw, wiesz ze ich nie chcesz ale skoro ich nie chcesz to czemu sie pojawiaja ? mam tak samo ile ja wyplakałam łek z powodu tych mysli , ile sie zardreczałam nimi, u mnie pojawiaja sie bluzniercze mysli , niechciane złozeczenia i ciagle cierpie z ich powodu , ale gdyby tak pomyslec to przeciez gdybym ich chciała tak bym tego nie przezywała, złozyczylabym konkretnym osobom i cieszyła sie z ich nieszczescia a tu jest na odwrot modle sie za nich i jest mi z nimi bardzo zle , dlatego powtarzam TY ICH NIE CHCESZ ,GDYBYS ICH CHCIAŁ NIE BYLO BY CIE NA TYM FORUM, pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia:D

~Z Górnego Śląska napisał:

21-01-2010 22:56

Łukasz, wiem co czujesz. Ja jestem już grubo po trzydziestce a w zasadzie bliżej 4 z przodu. Mam wyższe wykształcenie ekonomiczne, przez ostatnie 15 lat pracowałem jako przedstawiciel w dobrej branży. Jestem człowiekiem wierzącym w Pana Boga i zdałem sobie sprawę że nie mogę pracować tak jak do tej pory, bo praca wypełniała mi czas od rana do nocy. Zaniedbałem rodzinę, relacje z Panem Bogiem, a w nocy śniła mi się praca. Tak się złozyło, że z przyczyn niezależnych ode mnie straciłem pracę i od roku nie potrafię się odnaleźć. Zacząłem studiować Biblię, systematycznie, dzień po dniu, Stary a potem Nowy Testament. Zacząłem odkrywać sens życia, wiara stała się bardzo głęboka ale równocześnie przychodzą myśli podobne do tych jakie ty napisałeś. To jest prawdziwa męka, ale musimy w tym trwać i nie poddawaj się. Czytaj Słowo Boże codziennie, wierz. Proś w codziennej modlitwie o wyzwolenie z tego Pana Jezusa, a On obiecał : o cokolwiek poprosicie Ojca mojego w moim imieniu da wam !
Czasy niestety są coraz gorsze, Biblia o tym wspomina, ludzie są jak wilki, bo nie chodzą w Bogu i w niewiedzy swojej służą demonom. A demony właśnie tak działają aby ludzie nienawidzieli drugiego człowieka, bo jest to złamanie przykazania które dał nam Pan Jezus abyśmy się nawzajem miłowali. Księga Kaznodziei Salomona ( Koheleta ) mówi najpiękniejszą maksymę tego świata: Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Wszystko marność, za czym kolwiek człowiek podąża co ziemskie i namacalne jest marnością. Wczoraj tzn przez ostatnie 15-20 lat słuchałem heavy metalu kupowałem jak szalony płyty, jeździłem na koncerty itd, a dziś? Prawdę powiedziawszy brzydzę się tego co robiłem.... Trzymaj się w Panu. Pracę znajdziesz, ja też ją znajdę a mam jeszcze rodzinę i takie problemy o których nie chcę tutaj pisać. Gdyby nie wiara, odebrał bym sobie życie.... Trzymaj się w Panu i zbawicielu naszym.

~wenus napisał:

22-01-2010 14:41

Uważam że należy chodzić do spowiedzi regularnie ,wyspowiadać się ze wszystkiego co dręczy a nawet poradzić się spowiednika ,każdą Mszę Świętą ofiarować w intencji np.nszych problemów ,zawierzyć się Jezusowi ,nawet gdy nadchodzą natrętne myśli nie ustawać w modlitwie.

~BEA12345 napisał:

22-01-2010 23:32

PRZEŻYŁAM W ŻYCIU BARDZO DUŻO CIĘŻKICH MOMENTÓW MIĘDZY INNYMI ŚMIERĆ TROJGA DZIECI . BARDZO SIĘ STARAM TERAZ ŻYĆ NORMALNIE , ALE JEST MI CIĘŻKO . BARDZO CZĘSTO MAM WIELKĄ CHĘĆ SPOTKAĆ SIĘ Z MOIMI MALUSZKAMI .

~L ULULILI napisał:

22-01-2010 23:49

KOCHAM CIE KOCHANA MOJA BADZ ZE MNA ILOWE YUO

Odpowiedz

Zobacz wszystkie komentarze

Przejdź do strony:

Gorący temat

Dieta czekoladowa

Dieta czekoladowa

Czy można jeść czekoladę i schudnąć? Jak się okazuje - tak. »

Artykuły

Tagi

Najnowsze choroby